Forum.Gniezno.com.pl
Forum internetowe Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego

Forum historyczne - Skarby Gniezna

S.D. - Pią Gru 21, 2007 13:34
Temat postu: Skarby Gniezna
Witam wszystkich. Mieszkam w Gnieźnie stosunkowo krótko. Jednak bardzo interesują mnie dość szczegółowe losy miasta i mieszkańców w okresie II wojny Światowej. Szukałem już informacji w wielu źródłach - niestety Gniezno jest jakoś pomijane. Wiem, że działała tutaj od 1935 " V kolumna ", wiemy ze miasto we wrzesniu 39 roku znalazło się w rękach niemieckich. Ostatnio znalazłem również info., że pod Gnieznem widziano lądujących FallschirmJager [ wojska spadochronowe - elitarne dodam ]. Nie wiem, na ile ta informacja jest potwierdzona...

Zatem - jeśli ktoś ma informacje dotyczące sytuacji, proszę o jakiś zapisek w dziale. Będę wdzięczny. Proszę też o kontakt poszukiwaczy tego , co kryje ziemia ;]

Skarby czekają, by je odkryć. " A w kupie raźniej " :yes:

Pozdrawiam

S.D.

emigrant - Pią Gru 21, 2007 15:08
Temat postu: Re: Skarby Gniezna
S.D. napisał/a:
Wiem, że działała tutaj od 1935 " V kolumna ",

Oczywiście była to organizacja tajna. W Gnieźnie była spora mniejszość niemiecka, więc na pewno istniała.
Cytat:

wiemy ze miasto we wrzesniu 39 roku znalazło się w rękach niemieckich.

Niemcy wkroczyli do Gniezna dosyć późno, wcześniej miało miejsce na miasto kilka nalotów w których zburzono kilka budynków w centrum i skrzydło koszar przy ulicy Chrobrego.
Cytat:

Ostatnio znalazłem również info., że pod Gnieznem widziano lądujących FallschirmJager

Zależy o jakim okresie wojny Pan mówi, jeśli tuż przed wojną, to mogli być to tylko dywersanci niemieccy. Podobne historie zresztą są na terenie całego miasta. W kształcie swastyki miały być pobudowane przez Niemców baraki na osiedlu Grunwaldzkim co jest bzdurą. Innym razem w jeziorze Jelonek miały być zatopione czołgi niemieckie co już jest kompletną mistyfikacją, gdyż w mieście ani w pobliżu nie stacjonowała żadna dywizja pancerna. Już nie mówiąc o topieniu dobrego wojskowego sprzętu :glupek2:
Cytat:

Nie wiem, na ile ta informacja jest potwierdzona...
Ja w to raczej powątpiewam, chyba, że mówimy o wrześniowych dywersantach. W Gnieźnie stacjonował sztab armii Poznań w kamienicy znajdującej się wówczas koło teatru (oraz koszarach). Dzień po ewakuacji sztabu w kierunku Warszawy budynek ów został zburzony przez nurkujący samolot.

Cytat:

Proszę też o kontakt poszukiwaczy tego , co kryje ziemia ;]

To co kryła ziemia to już raczej dano temu wygrzebano :hmmm:

S.D. - Pią Gru 21, 2007 17:42

Dziękuję za odpowiedź. Z moich informacji wynika, że mniejszość niemiecka stanowiła 2 % mieszkańców, co daje nam raczej mały odłam - ok.600 osób. Jak wspomniałem, dopiero szukam konkretnych informacji. Moge się zatem mylić. Pierwszy nalot - według tego - co znalazłem miał miejsce 02 lub 04. 09. niestety nie mam pojęcia, co zniszczono. Jesli chodzi o spadochroniarzy - również wydaje mi się mało prawdopodobne, ze mogli to byc FallschirmJager, ale kto pyta nie błądzi. Co do Ziemii Gnieźnieńskiej - mam nadzieję, że coś w niej jeszcze zostało, gdyż mam nadzieje na wiosnę ją penetrować. Jeśli ktoś chce się przyłączyć - zapraszam :mruga:

Dziękuję Panu bardzo.

Pozdrawiam

emigrant - Pią Gru 21, 2007 18:20

S.D. napisał/a:
Dziękuję za odpowiedź. Z moich informacji wynika, że mniejszość niemiecka stanowiła 2 % mieszkańców, co daje nam raczej mały odłam - ok.600 osób. Jak wspomniałem, dopiero szukam konkretnych informacji. Moge się zatem mylić.

W Gnieźnie mieszkało wówczas 650 Niemców - wystarczająco dużo, by po wkroczeniu Wehrmachtu 11 września, zaczęli wskazywać GeStaPo, gdzie znajdują się Polacy 'zagrażający' państwu niemieckiemu. W październiku po moją babcię z rodziną przyszło dwóch żołnierzy Wehrmachtu oraz jeden z niemieckich mieszkańców Gniezna, już w mundurze partyjnym.
Cytat:

Pierwszy nalot - według tego - co znalazłem miał miejsce 02 lub 04. 09.

Pierwszy nalot na miasto miał miejsce właśnie 2 września. Pamiętała go moja ciocia. Tego dnia szła do kościoła św. Michała i tuż nad budynkami przeleciał samolot niemiecki. Pamiętam z jakim strachem to pierwsze wrażenie wojny opowiadała.

Podczas nalotów zniszczona została narożnikowa kamienica, która stała w miejscu gdzie dziś znajduje się zielony skwer koło teatru. Dalsze kamienice runęły kawałek od tej pierwszej na narożniku ulic Chrobrego i Sobieskiego, gdzie dziś znajduje się blok mieszkalny. Wzdłuż ulicy Chrobrego stało drugie skrzydło koszar, wizualnie budynek podobny do tego stojącego wzdłóż ulicy Sobieskiego. Ów budynek też został zniszczony.

Cytat:

niestety nie mam pojęcia, co zniszczono. Jesli chodzi o spadochroniarzy - również wydaje mi się mało prawdopodobne, ze mogli to byc FallschirmJager, ale kto pyta nie błądzi. Co do Ziemii Gnieźnieńskiej - mam nadzieję, że coś w niej jeszcze zostało, gdyż mam nadzieje na wiosnę ją penetrować. Jeśli ktoś chce się przyłączyć - zapraszam :mruga:

Jeśli chce Pan koniecznie szukać ciekawych rzeczy - zapraszam na dawny poligon w Lesie Miejskim, ale jednocześnie ostrzegam, że jest usiany niewypałami i prędzej tam znajdzie Pan sprzęt polski niż niemiecki. W czasie wojny na terenie Gniezna stacjonował tylko mały oddział Wehrmachtu. Podczas 'wyzwolenia' Rosjanie spalili Katedrę dwa dni po ucieczce Niemców z miasta. Nie doszło do żadnych walk w okolicy.

Jeśli jest jednak Pan pasjonatem i poszukiwaczem, zapraszam w okolice Kłecka, około 300 lat temu miała tam miejsce bitwa wojsk Polskich ze Szwedami.

witkacy - Pią Gru 21, 2007 22:13

S.D. napisał/a:
Co do Ziemii Gnieźnieńskiej - mam nadzieję, że coś w niej jeszcze zostało, gdyż mam nadzieje na wiosnę ją penetrować. Jeśli ktoś chce się przyłączyć - zapraszam :mruga:


Penetrację to zostaw fachowcom. Takie "hobbystyczne" kopanie może przynieśc więcej szkód niż pożytku.

S.D. - Pią Gru 21, 2007 23:21

Nie jest tak źle. Większość ludzi idących w teren z wykrywaczem wie, jak należy postępować. Szanujący się " hobbysta " nie pozostawia po sobie wykopów, bałaganu... A nawiasem mówiąc jestem saperem ;]
lodolamacz - Sob Gru 22, 2007 09:51

emigrant napisał/a:

Pierwszy nalot na miasto miał miejsce właśnie 2 września. Pamiętała go moja ciocia. Tego dnia szła do kościoła św. Michała i tuż nad budynkami przeleciał samolot niemiecki. Pamiętam z jakim strachem to pierwsze wrażenie wojny opowiadała.

Podczas nalotów zniszczona została narożnikowa kamienica, która stała w miejscu gdzie dziś znajduje się zielony skwer koło teatru. Dalsze kamienice runęły kawałek od tej pierwszej na narożniku ulic Chrobrego i Sobieskiego, gdzie dziś znajduje się blok mieszkalny. Wzdłuż ulicy Chrobrego stało drugie skrzydło koszar, wizualnie budynek podobny do tego stojącego wzdłóż ulicy Sobieskiego. Ów budynek też został zniszczony.


narożnikowa kamienica róg ul. Mickiewicz i Chrobrego ( dzisiaj skwer) to był Hotel " Bristol" wówczas dość ekskluzywny.
Koszar zniszczono nie drugie skrzydło, ale 2/3 budowli.
To co stoi dziś to 1/3. Pozostałe 2/3 to bliźniacze częśdci i tak: druga wzłuż Chrobrego w kierunku Pocztowej i trzecia identyczna część w częśći wschodniej w głębi placu koszarowego równolegle do stojącej do dziś części, tworzyło to kształt podkowy.
Wszystko stanowiło dość potężny obiekt.

Tomek Holka - Sob Gru 22, 2007 13:14

S.D. napisał/a:
Wiem, że działała tutaj od 1935 " V kolumna ",

Można także napisać, że w okresie międzywojnia w Gnieźnie żyli obok siebie (i razem ze sobą), Polacy Niemcy i Żydzi. Wszystkie te społaczności były znaczące i odciskały swoje piętno na wyglądzie miasta.
Gnieźnieńscy Niemcy mówili doskonale po polsku a Polacy niejednokrotnie mówili płynnie po niemiecku (ot, choćby mój dziadek i babcia).
Dla wszystkich mieszkańców była to sytuacja zwyczajna i normalna!

Pomijając zachwyt, którym niektórzy Niemcy darzyli "jedynie właściwą" władzę w Niemczech, pozwolę sobe przypomnieć, że te wszystkie tragiczne wydarzenia, które wraz z postępem ekspansji hitleryzmu miały dopiero nadejść - nie mieściły się w głowie przeciętnego gnieźneńskiego Niemca, Polaka czy Żyda.
Mój dziadek wraz z rodziną mógł spokojnie przeżyć całą wojnę w Gnieźnie, gdyby tylko poświadczył, że jest Niemcem.
Niestety takie wymogi niemieckich władz nie mieściły się jemu z kolei w głowie, więc musiał zostawić cały dorobek swego życia i wyjechał spakowany do kilku walizek do Warszawy.
Myślę, że to los wielu Gnieźnian.
Nie sądzę by w Gnieźnie miało mieszkać tylko 650-ciu Niemców. Uważam, że było ich znacznie więcej.
I nie wszyscy usłużnie wskazywali "niebezpiecznych" Polaków, podobnie jak nie wszyscy Polacy są obecnie entuzjastycznymi zwolennikami jedynie słusznej IV-tej Rzeczypospolitej i jej narodowo-rydzykowej ideologii.

Przykro to stwierdzić, ale KANALII, HOŁOTY i SWOŁOCZY wszelakiej maści, niestety w KAŻDYM narodzie nigdy nie brakowało !!

***

revolta - Sob Gru 22, 2007 13:42

emigrant napisał/a:
Innym razem w jeziorze Jelonek miały być zatopione czołgi niemieckie co już jest kompletną mistyfikacją
Jezioro jest za plytkie zeby cokolwiek w nim topic, tym bardziej potrzebna do przezycia w czasie wojny bron :yes:
emigrant napisał/a:
Niemcy wkroczyli do Gniezna dosyć późno, wcześniej miało miejsce na miasto kilka nalotów w których zburzono kilka budynków w centrum i skrzydło koszar przy ulicy Chrobrego.
W czasie nalotow najwiecej budynkow zniszczono w okolicach Chrobrego i Sobieskiego. Kilka obiektow rozebrano w czasie okupacji
emigrant napisał/a:
W kształcie swastyki miały być pobudowane przez Niemców baraki na osiedlu Grunwaldzkim co jest bzdurą.
Oczywiscie masz racje - baraki sa zupelnie inaczej ustawione, nie ma [i nie bylo] tam miejsca na taki lub podobny uklad zabudowy.
S.D. napisał/a:
niestety nie mam pojęcia, co zniszczono
Budynek na rogu Chrobrego i Mickiewicza, kilka kamienic naprzeciwko d. kina Polonia na Chrobrego [stoi tam teraz blok], kilka kamienic na Sobieskiego i Lecha - obecnie na ich miejscu stoja bloki, po jednej pozostal pusty plac w poblizu skrzyzowania Lecha z Chrobrego [tam gdzie jest "reklama" WZO Polania]. Kilka budynkow zniszczono na terenie koszar, miedzy innymi dwa wielkie budynki koszarowe - jeden stal wzdluz Chrobrego, drugi wzdluz Pocztowej, w glebi terenu koszarowego za obecnym Gimnazjum nr 2 i WKU. Zniszczone budynki koszarowe byly podobne do tego, ktory do dzisiaj dominuje zabudowe ulicy Sobieskiego. W czasie wojny zniszczono lub rozebrano z roznych powodow jeszcze kilka innych budynkow - w rejonie Wawrzynca i Cierpieg oraz Kosciuszki, Zulaw i Swietokrzyskiej. Rozebrano kamienice Rynek 13 i Synagoge przy Mieszka I.
PS. Nie jestem pewny, ale zniszczono tez pojedyncze budynki przy JP II i Sienkiewicza.
emigrant napisał/a:
ale jednocześnie ostrzegam, że jest usiany niewypałami i prędzej tam znajdzie Pan sprzęt polski niż niemiecki.
Nie powinno byc tam niewypalow - teren byl wielokrotnie sprawdzany. Byc moze nadal sa tam jakies luski od pociskow.
Cytat:
druga wzłuż Chrobrego w kierunku Pocztowej i trzecia identyczna część w częśći wschodniej w głębi placu koszarowego równolegle do stojącej do dziś części, tworzyło to kształt podkowy.
Wszystko stanowiło dość potężny obiekt.
Dokladnie tak bylo. Mam mapke miasta z poczatku XX wieku na ktorej dokladnie widac zabudowe koszar oraz trzy duze budynki ustawione w planie litery "U". Budynki nie byly ze soba polaczone ale tworzyly taki uklad. Obecne Gimnazjum nr 2 [dawniej SPnr4] tez bylo budynkiem wojskowym.
emigrant - Sob Gru 22, 2007 14:08

revolta napisał/a:
Nie powinno byc tam niewypalow - teren byl wielokrotnie sprawdzany. Byc moze nadal sa tam jakies luski od pociskow.

A jednak - niedawno pisali w gazecie o znalezieniu kilku granatów :yes:

Cytat:
trzy duze budynki ustawione w planie litery "U".

3 lata temu, przy furtce do budynku Starostwa od strony Chrobrego (ten 'modernistyczny' blok), była przykryta niedokładnie blachą dziura w ziemi. Prawdopodobnie była to zapadlina po deszczu. Przyglądając się tej wyrwie w ziemi, widać było tam prosto, jedna na drugiej ustawione klinkierowane cegły, dokładnie takie same z jakich jest pobudowany budynek koszar przy Sobieskiego. Jestem pewien, że to był narożnikowy fragment ściany zburzonego budynku. Rok temu ta dziura została zasypana i zabetonowana dla bezpieczeństwa samochodów parkujących przy Starostwie. Aż dziw, że taka 'pamiątka' przetrwała tyle lat.


Cytat:
Obecne Gimnazjum nr 2 [dawniej SPnr4] tez bylo budynkiem wojskowym.


Za czasów pruskich mieścił się w nim szpital wojskowy. W środku jest to widoczne po tym, że drzwi od sal lekcyjnych są dosyć szerokie by przejechało przez nie łóżko szpitalne.

Tomasz Holka napisał/a:
Nie sądzę by w Gnieźnie miało mieszkać tylko 650-ciu Niemców. Uważam, że było ich znacznie więcej.

Swoje informacje czerpałem i nadal czerpię przede wszystkim z "Dzieje Gniezna" pod redakcją Jerzego Topolskiego. Choć jest to stara i wydana w trochę innych czasach książka, sądzę, że liczby te zaczerpnięte były z powszechnego spisu ludności.

Tomek Holka - Sob Gru 22, 2007 15:36

lodolamacz napisał/a:
narożnikowa kamienica róg ul. Mickiewicz i Chrobrego ( dzisiaj skwer) to był Hotel " Bristol" wówczas dość ekskluzywny.
Koszar zniszczono nie drugie skrzydło, ale 2/3 budowli.
To co stoi dziś to 1/3. Pozostałe 2/3 to bliźniacze częśdci i tak: druga wzłuż Chrobrego w kierunku Pocztowej i trzecia identyczna część w częśći wschodniej w głębi placu koszarowego równolegle do stojącej do dziś części, tworzyło to kształt podkowy.
Wszystko stanowiło dość potężny obiekt.

Pamiętam takie wspomnienie ojca z czasów perwszych dni wojny w Gnieźnie.
Podczas pamiętnego nalotu na koszary, dziadek i tato pracowali w sklepie! W trakcie nalotu dziadek odebrał telefon, że w willę na Libelta trafiła bomba zapalająca (!) (widać nie tylko chodziło o zniszczenie celów wojskowych!)
Dziadek i tato wsiedli do samochodu i pojechali do domu. Na Chrobrego, tuż przed Sobieskiego, widzieli obaj na własne oczy, jak cały fronton budynku koszarowego wali się na ulicę.
Dziadek nie mógł jechać prosto więc skręcił w lewo w Sobieskiego. Z tego wynika, że w tamtym momencie Hotel Bristol jeszcze stał.
Nie wiem więc, czy został zbombardowany w trakcie tego nalotu, czy też późniejszych.

Ale dowiem się z całą pewnością! Święta temu sprzyjają. A mnie nie zostało już wiele czasu.

Wiem natomiast, że koszary bombardowały bombowce nurkujące stuka.
A tą bombę zapalającą udało się ugasić wujowi Jerzemu i Ryszardowi, zanim tato i dziadek pojawili się na Libelta.

***

Diabel-tasmanski - Sob Gru 22, 2007 16:31

S.D. napisał/a:
Ostatnio znalazłem również info., że pod Gnieznem widziano lądujących FallschirmJager


Nigdy o tym nie słyszałem. Ale nie wykluczone.

Wiem za to, że w Jankowie Dolnym Niemcy z jaiiś powodów przebywali bardziej niż gdzie indziej... Miejscowi opowiadają rózne rzeczy ciekawe. Wiadomo, że był tam prowizoryczny obóz jeniecki (głónie Rosjan) o którym niewiele się mówi. Jeńcy wzmacniali miedzy innymi nasyp kolejowy, który służy do dziś. Wielu z nich posłużył jako miejsce ostaniego spoczynku...

S.D. napisał/a:
Zatem - jeśli ktoś ma informacje dotyczące sytuacji, proszę o jakiś zapisek w dziale. Będę wdzięczny. Proszę też o kontakt poszukiwaczy tego , co kryje ziemia


Szczerze mówiąc jestem przeciwnikiem amatorskiego poszukiwania "skarbów". Zwykle poszukiwacze robią więcej szkód niż pożytku. Jest to zresztą nielegalne. Niemniej cenie pasję i poświęcenie.

S.D. napisał/a:
A nawiasem mówiąc jestem saperem


Saper jak wiadomo myli się raz ;]

revolta napisał/a:
Nie powinno byc tam niewypalow - teren byl wielokrotnie sprawdzany. Byc moze nadal sa tam jakies luski od pociskow


Nie bardzo. Niewypały znajduje się cały czas. NAwet w ostatnich miesiacach a bywają przypdki że znajduje się ich duże skałdy.

lodolamacz - Sob Gru 22, 2007 16:46
Temat postu: Re: Skarby Gniezna
S.D. napisał/a:
. Wiem, że działała tutaj od 1935 " V kolumna ",
Jest pewne nazwisko, które dla wielu jest ( było) dość, może nawet bardzo kontrowersyjne - to nazwisko to Wendorff- Niemiec
Edward von Wendorff to jeden z potążniejszych ziemian. Był właścicielem dużych obszarów. Jego miejscem zamieszkania była Zdziechowa ( kilka km od Gniezna w kierunku Kcynia - Janowiec Wlkp.)On sam jak opowiadali ludzie w wieku dziadka Tomasza Holki, czy mojej babci tj. roczniki okolice 1900, a także nieco późniejsze, był dość przyjazny Polakom. Ale? Miał dzieci, które jak pamiętam z opowiadań babci i mojej mamy, były mocno zniemczone i bardzo wrogie. Faktem jest, że niemal krótko przed "ruskimi' wsazyscy Wendorffowie wyjechali bardzo szybko z tych okolic.
Wiem, że w Warszawie szefem adwokatury w czasie okupacji był nijaki Edward von Wendorff. To samo imię i nazwisko,co ziemianina, ale to nie może być on, ten byłby zbyt stary, to może być jednak któreś z jego dzieci. To może jakis ślad V kolumny.
Ale to tylko moje dywagacje. Nigdy tego nie zgłębiałem.

S.D. - Sob Gru 22, 2007 17:10

Witam ponownie. Dziękuję za zainteresowanie tematem, jest mi bardzo miło ze znaleźli się ludzie chcący mnie doinformować. Liczę na dalsze wypowiedzi na powyższy temat. Co do moich poszukiwań - jeśli ktoś ma prawdziwe zainteresowania to szanuje swoje hobby i otoczenie, w którym pracuje. Na tutejszym terenie nie podejmowałem jeszcze żadnych poszukiwań, najpierw badam teren :nauka:

Informuję zarazem, ze nie musicie się Państwo obawiac. Nie interesuje mnie posiadanie w kolekcji niewypałów, granatów itp. Generalnie kolekcjonuję hełmy i odznaczenia III rzeszy.
Myślę, ze dzięki tzw." kopaczom " wielu przedmiotom udaje się przetrwać kolejne lata. Hełmy w mojej kolekcji są skrupulatnie odnawiane, wracają do lat swej świetności ;]
Jesli ktoś ma podobne zainteresowania - mogę podjąć temat.

Pozdrawiam
S.D.

Tomek Holka - Sob Gru 22, 2007 17:22

lodolamacz napisał/a:
On sam jak opowiadali ludzie w wieku dziadka Tomasza Holki, czy mojej babci tj. roczniki okolice 1900

Edmund Holka, - rocznik 1896.
lodolamacz napisał/a:
Edward von Wendorff to jeden z potążniejszych ziemian

Zapytam, czy tato coś pamięta.
lodolamacz napisał/a:
Faktem jest, że niemal krótko przed "ruskimi' wsazyscy Wendorffowie wyjechali bardzo szybko z tych okolic.

Jednak nie mieli powodów wyjeżdżać w 1918 roku, kiedy ziemie wielkopolskie zostały włączone do Polski po zwycięstwie zbrojnego powstania (!) przeciwko Niemcom !!
Uciekli dopiero przed czerwonoarmiejcami, ktorzy bezpardonowo zabijali kazdego napotkanego Niemca.
No i przed odwetem, oczywiscie!

***

Tomek Holka - Sob Gru 22, 2007 19:08

Właśnie rozmawiałem z tatą. Pamięta doskonale nazwisko Wendorff i kojarzy z właścicielem ziemskim z okolic Rogowa (a więc nieco inaczej niż babcia lodolamacza)

Zresztą tato nie przypomina sobie żadnego Wendorffa, który miałby być mieszkańcem Gniezna.
Faktycznie, liczba określająca ilość Niemców w samym Gnieźnie, mogła sięgać według słów taty niespełna 700 osób. Natomiast tato twierdzi, że w najbliższej okolicy miasta mieszkało bardzo dużo rodzin oficjalnie przyznających się do narodowości niemieckiej.

Podobno w niedzielę wszyscy okoliczni Niemcy zjeżdżali na mszę do Kościoła Ewangelickiego przy Chrobrego (obecnie garnizonowy!)

Tato wspomina także Artura Dittmana i określa go jako kolegę i przyjaciela.
Przyznam, że to przekonanie w relacji powstańca warszawskiego imponuje mi nadzwyczaj.
Ojciec Pana Artura, noszący takie samo imię, prowadził przed wojną drogerię przy Chrobrego 33 (na prawo od bramy),
czyli tam, gdzie tato urodził się i wychował.
Państwo Dittmanowie z całą pewnością nie mieli nic wspólnego z V kolumną a z relacji taty wynika, że obie rodziny były ze sobą zaprzyjaźnione.
(zresztą od czasu jak zdałem sobie sprawę z prostego faktu, że socjalistyczna ojczyzna usiłowała wychować mnie w zaciekłej nienawiści do Niemców, nigdy nie generalizuję w tych sprawach!)
Państwo Dittmanowie zniknęli z Gniezna pod koniec wojny. Może ktoś z forumowiczów będzie coś wiedział o ich losach?

***

Andrzej - Sob Gru 22, 2007 19:20

Do rodziny Wednorffów należał pałac w Mielnie, w którym mieści się aktualnie likwidowany Dom Wczasów Dziecięcych.
S.D. - Sob Gru 22, 2007 20:13

Faktem jest - jak Pan wspomniał, że Socjalizm usiłował wychować Naród w głębokiej nienawiści do niemców. Faktem jest również, że - nawet wsród żołnierzy Wehrmachtu byli ludzie dobrzy. Znam to z opowiadań. Wówczas nie mówiono nam - wam, że 17.09.1939 Rosjanie wkraczali do Polski krzycząc " w pieriod, na giermańca", a dowództwo polskie wydało zakaz otwierania ognia do towariszy broni. Po wielu latach, prawda okazała się bardziej czarna, niż usiłowano ją sprzedać. Ale to już inna bajka...
lodolamacz - Nie Gru 23, 2007 10:27

Cytat:
Właśnie rozmawiałem z tatą. Pamięta doskonale nazwisko Wendorff i kojarzy z właścicielem ziemskim z okolic Rogowa (a więc nieco inaczej niż babcia lodolamacza)
Cytat:
Do rodziny Wednorffów należał pałac w Mielnie,

Zdziecdhowa też. Babcia nie mogła się mylić. Poniższy link.
http://www.enter.net.pl/w...istoria_wsi.htm
Ale to wszystko dowodzi, że posiadłości rodziny Wendorffów były ogromne i rózne osoby mogły z różnym miejsxcem kojarzyć tę rodzinę.
Tomasz Holka napisał/a:
Edmund Holka, - rocznik 1896.
Chylę czoła przed jego szlachetnym życiorysem!!!
Moja Babcia ( gnieźnianka z urodzenia rocznik 1902 - Helena Łukasiewicz z męża, z domu Sekulska - Dziadek Florian zamordowany w 1943 w Inowrocławskim więzieniu)
Cytat:
Tomasz Holka napisał/a:
Zresztą tato nie przypomina sobie żadnego Wendorffa, który miałby być mieszkańcem Gniezna.
Babcia z oraz mama twierdziły że napewno w Gnieźnie mieszkała jedna z córek Wendorffów.

Wracając do tematu. Zastanawia mnie postać Edwarda von Wendorff - szef adwokatury w Warszawie w czasie okupacji.
Czy to przypadkowa zbieżność nazwisk ? - w co watpię, z uwagi na owe "Von"
A jeśli to członek rodu Wendorfów ?...to czymś musiał się zasłuzyc na tak eksponowane stanowisko.

Tomek Holka - Nie Gru 23, 2007 12:43

lodolamacz napisał/a:
Wracając do tematu. Zastanawia mnie postać Edwarda von Wendorff - szef adwokatury w Warszawie w czasie okupacji.
Czy to przypadkowa zbieżność nazwisk ? - w co watpię, z uwagi na owe "Von"
A jeśli to członek rodu Wendorfów ?...to czymś musiał się zasłuzyc na tak eksponowane stanowisko.

Zupełnie nie potrafię ocenić, czy nazwisko Wendorff jest popularnym nazwiskiem w Niemczech, czy też wręcz przeciwnie.
Skłonny jestem jednak uznać, że ten warszawski Edward von Wendorff, to nie jest ta sama osoba.
Ten gnieźnieński Wendorff, z chwilą włączenia Wielkopolski do rzeszy, miał przed sobą złoty okres rozwoju i prosperity.
Miał by zostawić swoje posiadłości dla kariery urzędniczej w guberni?? No chyba, że było dwóch Edwardów von Wendorff, albo ...
Albo gnieźnieński Edward von Wendorff (jak wielu von w tamtych Niemczech!) wcale nie był entuzjastą Hitlera.
Przypomniało mi się ponadto, że autorką podstawowego podręcznika do metaloznawstwa w czasach gdy byłem studentem, była Prof. Wendorff (choć zupełnie nie wiem, czy nazwisko pani profesor było pisane przez jedno, czy też dwa f.)
Niewykluczone więc, że owo nazwisko nosili także Polacy pochodzenia niemieckiego !!
To mogło by wiele tłumaczyć w sprawie szefa warszawskiej prokuratury.
lodolamacz napisał/a:
Tomasz Holka napisał/a:
Edmund Holka, - rocznik 1896.
Chylę czoła przed jego szlachetnym życiorysem!!!

Stawiasz mnie nieco w kłopotliwej sytuacji drogi lodolamaczu. Dziadek był zwyczajnym, prostym człowiekiem - choć przyznaję, że także niezwyczajnym. Dzisiaj nazwano by dziadka "self made manem".
Urodził się w małej wiosce Lucim, niedaleko Koronowa w bydgoskim.
W Gnieźnie osiadł wraz z bratem Tadeuszem jako 18-sto letni chłopak, po wieloletnim terminowaniu w hamburskim handlu tekstyliami.
Ot i wszystko!

***

S.D. - Wto Sty 08, 2008 22:52

...może reaktywujemy temat? :nauka:
Diabel-tasmanski - Wto Sty 08, 2008 23:13

Ma Pan coś ciekawego do opowiedzenia ??
Tomasz Fiedor - Sro Sty 09, 2008 06:08

Czy posiada ktoś informacje nt. iluminacji katedry gnieźnieńskiej przed II wojną?
emigrant - Sro Sty 09, 2008 06:27

Tomasz Fiedor napisał/a:
Czy posiada ktoś informacje nt. iluminacji katedry gnieźnieńskiej przed II wojną?

Wydaje mi się, że informacji trzeba zasięgnąćw archiwum archidiecezjalnym, choć ze względu na brak funduszów finansowych obecnie nie będą w stanie znaleźć dokumentów o ile je posiadają ale zawsze warto spróbować. Kiedyś miałem serię zdjęć przedstawiających ludzi w trakcie wykonywania tej iluminacji na wieżach katedry. Byłem zdumiony ich odwagą.

lodolamacz - Czw Sty 10, 2008 15:25

Tomasz Fiedor napisał/a:
Czy posiada ktoś informacje nt. iluminacji katedry gnieźnieńskiej przed II wojną?
Autorem pierwszej przedwojennej świetlnej iluminacji Gnieźnieńskiej Katedry był, Ludwik Szajda – pochodził z Trzemeszna. W Gnieźnie mieszkał od lat 30, był pracownikiem ( elektryk) Miejskich Zakładów Siły, Światła i Wody. Po wojnie został zawiadowcą szybowcowego lotniska Gębarzewo- Nałęcz. Pasjonat lotnictwa.
Iluminacje wykonywał sam osobiście z pomocą kilku osób w 1937 roku.

Stefański - Sro Maj 14, 2008 20:50

Tomasz Holka napisał/a:
Właśnie rozmawiałem z tatą. Pamięta doskonale nazwisko Wendorff i kojarzy z właścicielem ziemskim z okolic Rogowa (a więc nieco inaczej niż babcia lodolamacza)

Zgadza się. Wendorff to był posiadacz dosc sporych ziem w okolicach Mielna (16km od Gniezna - kierunek Bydgoszcz). Mieszkał w pałacu, który do niedawna znajdowała się Zielona Szkoła dla dzieci i młodzieży. W Mielnie jest również kaplica wybudowana przez Wendorffa. Z tego co się orientuję, to w czasie wojny w pałacu przebywali niemcy i "troszkę porozrabiali" np. mocno uszkodzili nagrodę Wendorffa (wygrał podajże w karty z jakąś ważną osobistością z zagranicy)- pomnik Atlasa. Przywieziony on został przez hrabiego Wendorfa po zakończeniu budowy pałacu.Obecnie rodzina Wendorffów mieszka w niemczech i co kilka lat przyjeżdża do Mielna.

http://dwd.mielno.net/

Diameter - Czw Cze 26, 2008 17:48

Witam. Chciałbym do tej interesującej dyskusji wtrącić kilka cennych uwag. Po pierwsze legenda o zatopionym czołgu (tudzież wozie pancernym) jest prawdziwa. Wojska oczywiście tu nie stacjonowały, ale w czasie odwrotu, przejeżdżający przez nasze miasto w popłochu "pojazd", postanowił skrócić sobie drogę przez zamarznięte w tym czasie jezioro. Tafla lodu niestety nie wytrzymała. Historię tę mogą potwierdzić starsze osoby mieszkające w rejonie ul. słomianka. Wizja penetracji dna jeziora wydaje się więc kusząca. Co do skarbów ukrytych w lasach, to można znaleźć ich bardzo wiele. Nie będą to tylko polskie niewypały, lecz także elementy niemieckiego uzbrojenia. Wiem także, w którym miejscu ukryte zostały liczne pamiątki z I wojny światowej. Jeśli posiada się odpowiednią wiedzę, znajomości i chęci, odnajdzie się wszystko czego dusza zapragnie w tym wspaniałym mieście. Pozdrawiam.
emigrant - Czw Cze 26, 2008 23:17

Diameter napisał/a:
Po pierwsze legenda o zatopionym czołgu (tudzież wozie pancernym) jest prawdziwa. Wojska oczywiście tu nie stacjonowały, ale w czasie odwrotu, przejeżdżający przez nasze miasto w popłochu "pojazd", postanowił skrócić sobie drogę przez zamarznięte w tym czasie jezioro. Tafla lodu niestety nie wytrzymała. Historię tę mogą potwierdzić starsze osoby mieszkające w rejonie ul. słomianka. Wizja penetracji dna jeziora wydaje się więc kusząca.

Tyle prawdziwa co gniazdo KMu na wieży katedry podczas wkroczenia Krasnoarmiejców. Jezioro było kilkanaście lat temu czyszczone i woda została do dna wypompowana. Nic ciekawego nie było, a czołg nie miał szans się zakopać gdyż w jeziorze jest znikomy prąd wodny :)
Diameter napisał/a:
Co do skarbów ukrytych w lasach, to można znaleźć ich bardzo wiele. Nie będą to tylko polskie niewypały, lecz także elementy niemieckiego uzbrojenia.

Takie rzeczy można znaleźć na swoim podwórku nawet. Kiedyś w liceum nauczycielka opowiadała przy okazji, że u ojca na ogrodzie kopali doły pod sadzonki i wykopano przy okazji skorodowany hełm niemiecki :)
Diameter napisał/a:
Wiem także, w którym miejscu ukryte zostały liczne pamiątki z I wojny światowej.

No to na co czekamy? Eksponaty do przyszłego Muzeum Gniezna nie mogą leżeć w ziemi, bo szkoda by miały się z czasem rozpaść :whoeva:

Diabel-tasmanski - Pią Cze 27, 2008 09:14

Może niektórzy czekają na odpowiedni moment aby samemu sobie zrobić muzemu w domu. Mało takich przypadków ??
lodolamacz - Pią Cze 27, 2008 09:44

Diabel-tasmanski napisał/a:
Może niektórzy czekają na odpowiedni moment aby samemu sobie zrobić muzemu w domu. Mało takich przypadków ??
Chroń nas panie przed tymi pseudoarcheologami, czy metalologami z róznymi urządzeniami. Potem na różnych allegrach handlują swoimi znaleziskami, nie wiedząc nawet co znaleźli, jak to przechować, chronić itd. Ścigać ich i przeganiać z lasów, bo niszczą przyrodę, o reszcie już wspomniałem :heej: :heej: :heej:
S.D. - Pią Cze 27, 2008 19:03

No a ja sie z opinią nie zgodzę. Znam multum prawdziwych poszukiwaczy, którzy dbają o las lepiej, niż nie jeden leśnik... Ja sam mam w domu muzeum i co? Nie wolno mi? Lepiej pozostawić " historię " w ziemi? Mój dobry kolega - miłośnik, pasjonat, historyk... oddawał znaleziska do muzeów z wielką przyjemnością. Satysfakcjonować go miało to, iż przy eksponacie widnieć miało jego nazwisko... miało, gdyż po kilku miesiącach znaleziska zniknęły. Najprawdopodobniej zasiliły zbiory jakiegoś pana z muzeum.
Diameter - Pon Cze 30, 2008 15:56

Witam ponownie. Co do czyszczenia jeziora, to owszem, miało miejsce takie wydarzenie, ale nie wypompowywano wody do samego dna, gdyż jest to niemożliwe. Kto zna Gniezno, ten wie także, że Jezioro Jelonek było połączone z innymi jeziorami i było tzw. jeziorem przepływowym, do którego wpadał strumień strużki gnieźnieńskiej. Dno jeziora pokrywa gruba wartstwa mułu i szlamu. Więc może ona kryć w sobie wiele niespodzianek. Pozdrawiam.
Diabel-tasmanski - Pon Cze 30, 2008 16:16

Diameter napisał/a:
gruba wartstwa mułu i szlamu.


Musiałaby być naprawe gruba ;]

emigrant - Pon Cze 30, 2008 19:57

W historii o zatopionym pojeździe jest tyle prawdy co w tym, że budynki na Tajwanie są postawione planowo w kształcie swastyki :whoeva: . W czasie wojny każdy coś widział, słyszał. Na Śląsku w każdej miejscowości były ciężarówki ze skrzyniami. My mamy bitwę powietrzną nad Gnieznem, gniazdo CKMu we wieży Katedry czy zatopiony czołg.

Tak rodzą się legendy...

Diabel-tasmanski - Pon Cze 30, 2008 22:22

emigrant napisał/a:
My mamy bitwę powietrzną nad Gnieznem


A tej legendy nie znałem ??

emigrant - Pon Cze 30, 2008 22:50

Diabel-tasmanski napisał/a:
emigrant napisał/a:
My mamy bitwę powietrzną nad Gnieznem


A tej legendy nie znałem ??

To było dwa lata temu w MOK, podczas projekcji filmu o "wyzwoleniu" Gniezna i spaleniu Katedry autorstwa Bogumiła Bieleckiego. Po filmie była zażarta dyskusja między zwolennikami tezy "bitwy o Katedrę" oraz zwolennikami tezy o "spaleniu Katedry". Przyznam, że z zaciekawieniem przysłuchiwałem się domysłom-wymysłom niektórych osób.
Opowiem to może tak schematycznie:
Na wieży Katedry było rzekome gniazdo CKMu. Miały na to wskazywać łuski od pocisków leżące w pobliżu kościoła. Jeden z panów-sceptyków wyniósł z tego historię, jakoby nad tym terenem miała rozegrać się bitwa powietrzna między niemieckim a radzieckim myśliwcem a łuski pochodzić od owych samolotów :glupek2: . Rzekomo był tego świadkiem. No i z tej dyskusji wyszło, że każdy w sumie widział bądź wiedział co innego. Fakt jednak z filmu wyszedł niezaprzeczalny - Rosjanie spalili Katedrę na swoje widzimisię. A potem postawiliśmy im mauzoleum na Witkowskiej :whoeva:

Diabel-tasmanski - Pon Cze 30, 2008 22:53

No cóż... Taki klimat w Gnieźnie stawia się pomniki i wręcza medale najmniej zasłużonym. Lub wręcz odwrotnie zasłużonym...
lodolamacz - Wto Lip 01, 2008 10:14

»»»»»
Diameter napisał/a:
... Więc może ona kryć w sobie wiele niespodzianek. Pozdrawiam.
Niespodzianki? Może ? Ale w rodzaju jaki inszy szczerbiec czy cóś, bo, tak jak wczesniej pisałes na czołg, czy pancerny wóz to raczej nie licz!
Powoływałes sie na opowieści starszych ludzi z u. Słomianka. Po co ? Ja tobie podam nazwisko jednego człowieka, a jak zechcesz to nawet kilka innych - Bogdan Trepiński ! Coś to nazwisko Ci mówi? - Urodził sie i wychował w kmienicy na ul Łaskiego ( już nieistniejącej, rozebranej podczas przebudowy ul Poznańskiej) stojącej niemal rtuż przy j. Jelonek . Od przedwojny przez całą okupacje i po wojnie mieszkała tam rodzina Trepińskich (jego ojciec z zawodu lacznik). Jak sądzisz ? czy gdyby w "Weneii" był zatopiony tak duzy militarny obiekt to p. Trepiński i jego rówiesnicy ( z których dwóch znam również osobiście) nic o tym by niewiedzieli? A jest taka prawidłoweośc, że o takie rewelacje najlepiej pytać tych co wówczas byli dziecmi, bo ciekawość dziecięca jest niewyobrażalna, a i pamięć z lat młodzieńczych jest znaczna.

Diameter - Pią Lip 04, 2008 13:28

Witam ponownie. Nie rozumiem Pana podniecenia. Podałem jako przykład relacje osób z ul. Słomianka, ponieważ tam zamieszkuje moja rodzina, a ich relacje są dla mnie wiarygodne, w przeciwieństwie do relacji człowieka, który miał wtedy 3 lata. Cóż takiego mógł on zapamiętać? Może myślał Pan, że rzucenie nazwiskiem człowieka, o którym kilka osób słyszało, zrobi na mnie wrażenie? Wręcz przeciwnie. Poza tym, czy my przeszliśmy na "Ty"? Pozdrawiam.
zofia Nałkowska - Pią Lip 04, 2008 13:47

Diameter napisał/a:
Nie rozumiem Pana podniecenia. Podałem jako przykład relacje osób z ul. Słomianka, ponieważ tam zamieszkuje moja rodzina, a ich relacje są dla mnie wiarygodne,
Szanowny Panie Diameter. To nieważne kto czy się podnieca. Faktem jest,że wielu ludzi jeszcze żyje, którzy mieszkali w pobliżu Weneii , a ich okna wychodziły na jezioro i na pewno widzieliby, co tam było utopione. Sama też znam sędziwe panie, którym nie zarzuci się,że miały trzy lata wtedy.
Diameter napisał/a:
Może myślał Pan, że rzucenie nazwiskiem człowieka, o którym kilka osób słyszało, zrobi na mnie wrażenie?

A fe, to był Prezydent Gniezna i zapewniam,że o nim słyszało całe miasto, a nie parę ludzi.
Diameter napisał/a:
Poza tym, czy my przeszliśmy na "Ty"

Forum sie rządzi pewnymi prawami bardziej bezpośrednimi. Oczywiście może Lodołamacz pisać per Pan dla zachowania sztywnego bon-ton, ale nie miał nic złego na myśli, mimo ,że tu nikt z nikim nie wypił "brudzia". Gorąco pozdrawiam i życzę odkrycia wielu skarbów.

Diabel-tasmanski - Pią Lip 04, 2008 17:24

Ja myślę, że Diameter nieco obruszył się tym żelaznym kwestionowaniem jego stanowiska. Nie ma się co obrażać. I kwestionować też nie. Jeśli są poszlaki choćby, to może warto je zbadać,. A może coś przy okazji się znajdzie... Niestety teren trudny i niebezpieczny. Szanse nikłe. Może warto poszukać w archiwach niemieckich ?? Dla zainteresowanych na poważnie historią Gniezna i jej nieznanymi kartami obiecuję co jakiś czas coś ciekawego. Pierwsza perełka już dziś.
lodolamacz - Pią Lip 04, 2008 19:31

Diameter napisał/a:
... Poza tym, czy my przeszliśmy na "Ty"? Pozdrawiam.
O!!! Przepraszam Pana za to spoufalenie!!!
Niemniej Pani Zofia wyjaśniła te kwestię !
Ale jesli Pan tak wymaga!!!
Diameter napisał/a:
...Nie rozumiem Pana podniecenia.
Proszę Pana, ( piszę z dużej litery żeby nie urazić) to nie ja się podniecam, ja jedynie wyrażam swoje zdanie w sprawie.
A jeśli idzie , o byłego pana ( piszę z małej litery, bo wiem, że się nie obrazi) prezydenta, to tak !... I owszem, miał tylko trzy latka, ale jego tatuś i mamusia i sąsiedzi i starsi koledzy z podwórka( bo nasz, pan były prezydent, w przeciwieństwie do innego chował się na podwórku) ? Jak Pan myśli, ile mogli mieć lat? A jeśli coś ?... by widzieli, to czy, o tym czymś?... wcześniej, czy później, nie dowiedzał by się ten, który w momencie zdarzenia miał tylko 3 lata?
Pana rodzina nie omieszkała panu wsapomnieć o sprawie, ale ojciec pana Trepińskiego, jemu, ni w ząb, nic nie pisnął???

Diabel-tasmanski - Pią Lip 04, 2008 23:54

Naprawdę Panowie. Rozmawiajcie o tym o czym warto rozmawiać. A animozje zostawcie. W końcu wszystkich nas łączy pasja jaką jest Gniezno. I niech nas łączy - nie dzieli.
emigrant - Sob Lip 05, 2008 08:19

Przyznam, że sprawa tajemniczego grobu przy ulicy Lecha jest ciekawa. Przypomina mi ona poniekąd sprawę odkrycia masowego grobu przy ulicy Sienkiewicza, podczas budowy parkingu. Odkryto tam szczątki killkuset prawdopodobnie wojowników Bolesława Chrobrego. Sprawa dość szybko się zamknęła i zasypała. Świadczy to jednak o tym, że dużo rzeczy, które nie zostały jeszcze odkryte są często półtory metra pod naszymi stopami.

Z mojej strony wydaje mi się, że pochówek jest o tyle tajemniczy, o ile w XVIII wieku pochówki odbywały się przy kościołach a nie poza terenem miasta.
Topolski jednak pisze w swojej książce o czymś ciekawym. Bowiem teren ulicy Lecha zawierał się granicznie także z terenem Wójtostwa. Tymczasem z okresu XVIII wieku wspominana jest wojna północna oraz zaraza z lat 1708-14, po której proboszcz farny pisze, że na Wójtostwie i w murach miasta nie było żywego ducha. Dodatkowo, w tamtych czasach, umarłych z powodu epidemii chowano pospiesznie w masowych dołach poza miastem i raczej bez trumny.
Więc czym będzie grób przy ulicy Lecha? :hmmm:

lodolamacz - Sob Lip 05, 2008 09:02

rzecz wydaje sie bardzo ciekawa i tajemnicza. Trudno jest dzisiaj, przed bardzo precyzyjnymi badaniami, gdybać, ale, w mojej ocenie najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria o pochówku w bliskości własnego domostwa na skutek śmierci spowodowanej tajemniczą chorobą. Może da się ustalić, bo jednak chodzi o wiek XVIII więc zapisy i parafialne i nawet administracyjne z tego okresu są już dość precyzyjne, kto w najbliższej okolicy mieszkał.
Diabel-tasmanski - Sob Lip 05, 2008 10:03

Zobaczymy obie hipotezy mają tyle samo "za", co i "przeciw".
Patryk - Sob Lip 05, 2008 10:05

więcej na portalu Gniezno.com.pl :)

http://www.gniezno.com.pl/4_07_2008_kosci.html

zofia Nałkowska - Sob Lip 05, 2008 12:16

A w którym miejscu na ul. Lecha odnotowano to archeologiczne znalezisko? Jeśli nie jest to oczywiście tajemnica dla prowadzenia dalszych prac kameralnych.
Wg mnie raczej to nie była choroba zakaźna dziesiątkująca ludność. W takich przypadkach trumny klecono na prędce lub lub chowano w prześcieradłach, bo nie było czasu na dobrej jakości trumny. Ale może się mylę. Badanie gwoździ przez kowala chyba rozstrzygnie tę niewiadomą i analiza drewna pokaże czyj to był pochówek. Biedaków nie chowano w lepszych gatunkach drewna.

emigrant - Sob Lip 05, 2008 13:22

Zwłaszcza, że ten pochówek musiał mieć miejce w środku otwartej i zamieszkałej osady i do tego w pobliżu miasta. Ponieważ wówczas nie istniały w mieście cmentarze poza terenami przykościelnymi, kwestia pozostanie otwarta póki nie zbadane zostanie znalezisko albo zbadany zostanie teren wokół niego. Najbliższy cmentarz leżał przy kościele św. Mikołaja (mniej więcej działka na przeciwko MOKu), ale to jest przynajmniej 200 metrów od miejsca znaleziska. W Gnieźnie istniało jeszcze kilka kaplic i mniejszych kościółków, o których często skrybowie nie wspominali, więc może gdzieś tu się kryje tajemnica?

Co do cmentarzy dla zmarłych na epidemię, to kilka z nich znaleźć można w okolicach Gniezna. Są to zwykle zagajniki porośnięte drzewami w środku pola. Trudno do nich się dostać.

zofia Nałkowska - Sob Lip 05, 2008 14:23

Emigrant, a w końcu wiesz w którym dokładnie miejscu wykopano to znalezisko?
Diabel-tasmanski - Sob Lip 05, 2008 14:32

zofia Nałkowska napisał/a:
analiza drewna pokaże czyj to był pochówek


Niestety drewno sie nie zachowało. Zbyt sucha zimia szybko sprzyjała rozkładowi.

zofia Nałkowska napisał/a:
W takich przypadkach trumny klecono na prędce lub lub chowano w prześcieradłach,


I zasypywano wapnem, którego tutaj nie stwierdzono. Ale od tych praktyk zdarząły sie odstępstwa.

zofia Nałkowska napisał/a:
Emigrant, a w końcu wiesz w którym dokładnie miejscu wykopano to znalezisko?


Nie chodzi o to by o tym pisać ponieważ zaraz znajdzie się grupa poszukiwaczy przygód, którzy zrobią szkody.

Diabel-tasmanski - Pon Lip 14, 2008 22:41

W świetle ostatniej dyskusji polecam TEN materiał.
Antek - Wto Lip 15, 2008 17:29

No nie powiem ze to nie bylo ciekawe. :)
W naszym miescie raczej nie ma takich cacek. ;)

emigrant - Wto Lip 15, 2008 17:37

Antek napisał/a:
W naszym miescie raczej nie ma takich cacek.

Są ale znacznie mniejsze. Znajomy mówił, że dużo starego wojskowego ekwipunku i ciekawych a przy tym wartościowych rzeczy można znaleźć na... śmietniku :ups:

Diabel-tasmanski - Wto Lip 15, 2008 17:45

ALe z tej informacji wynika, ze owe działo było zatopione 8 metrów w mule... Wiec zaleganie takowego sprzętu na dnie jeziora Jelonek jest całkiem realne.
Antek - Wto Lip 15, 2008 17:50

No cos w tym moze byc...
Tyle tylko jak to sprawdzic ??
Stac miasto na taki wydatek ??
No i czy przypadkiem jezioro nie jest własnością Kościola ??

emigrant - Wto Lip 15, 2008 18:26

Diabel-tasmanski napisał/a:
ALe z tej informacji wynika, ze owe działo było zatopione 8 metrów w mule... Wiec zaleganie takowego sprzętu na dnie jeziora Jelonek jest całkiem realne.

W rzece, nie jeziorze. Tam ciągle woda płynie, u nas stoi i do tego była wypompowana.
Antek napisał/a:
Stac miasto na taki wydatek ??

Niech miasto tego nie dotyka, bo wybuchnie =]

Czy znajome jest określenie "legenda miejska"? To takie coś, co ma każde miasto, puszczone ustami i plotkami się roznosi a prawdy w tym nie ma. W Gnieźnie jest kilka takich plotek, zaczynając od gniazda CKMu na wieży podpalonej Katedry, baraków na Tajwanie pobudowanych w kształcie swastyki, tunelu między kościołem Farnym i OO. Franciszkanów pod płytą Rynku, bitwie lotniczej nad Gnieznem a kończąc na zatopionym czołgu(?).
Zadam jednak pytanie. Skoro czołg poruszał się po jeziorze, to w jakim celu? Ówczesne zbocze od strony Dziekanki, gdzie znajduje się I LO było zwykłym polem, więc pojazd nie miał na pewno zamiaru się tam ukryć. Jeżeli jechał do Poznania, to zapewne skorzystałby z krzyżówki Łaskiego/Poznańska.
Swoją drogą, kiedy ruszyła sowiecka ofensywa znad Wisły kilka dni przed 'wyzwoleniem' Gniezna, niemieckie dywizje pancerne nie zdążyłyby uciec aż tak daleko znad linii obrony opartej na Wiśle. Kolejnym punktem oporu był Wał Pomorski, Poznań i Wrocław zamienione w Festung.
śp. Jerzy Topolski, poniekąd niedoceniony w Gnieźnie do dziś za zredagowanie książki Dzieje Gniezna, największego dzieła na temat naszego miasta, nie wspomina o większych ruchach wojsk. Fakt faktem, że w książce zakłamana została kwestia ostrzelania Katedry (takie były to czasy politycznej poprawności), ale jakim celem byłoby ukrywanie faktu ucieczki zmotoryzowanych oddziałów niemieckich czy też nawet zatonięcia jakiegoś pojazdu w jeziorze?

Diabel-tasmanski - Wto Lip 15, 2008 18:37

Ale to przecież nie musiały być oddziały zmotoryzowane. Pojedyncze działo lub po prostu transporter opancerzony. Fakt ten mógł być po prostu zapomniany. Niewielu Polaków mieszkało w wtedy w Gnieźnie.... Ale może być to tez miejska legenda...

emigrant napisał/a:
W rzece, nie jeziorze.


W rzeczce :) TO też różnica. To teraz zapytam czy głębszy jest osad denny w rzece czy jeziorze. BTW - Jelonek jest jeziorem przepływowym. Kiedyś bardziej nawet niż dziś.

emigrant napisał/a:
do tego była wypompowana.


Nie całkiem...

Jest jeszcze jedna opcja. Skrzyżowanie mogło zostać zajęte przez Sowietów wcześniej niż wzgórze... To zajął niewielki odział niemiecki osłaniający prawdopodobnie odwrót lazaretu. Wybity potem do nogi. Transporter mógł uciekać w tamtą stronę. Poza tym nikt nie mówił, ze zdarzenie miało miejsce w 1945 roku.

emigrant - Wto Lip 15, 2008 18:50

Diabel-tasmanski napisał/a:
Skrzyżowanie mogło zostać zajęte przez Sowietów wcześniej niż wzgórze...

Jakim cudem? Sowieci wkroczyli do Gniezna ulicą Witkowską, przejechali most, wzdłuż Warszawskiej, Rynek. Tam pytali się mieszkańców, którędy do Poznania. Ruszyli dalej i tyle było z tego 'wyzwolenia' dnia pierwszego. Dopiero potem dotarł drugi i trzeci front, demolujący, gwałcący i kradnący wszystko po drodze.
Diabel-tasmanski napisał/a:
Poza tym nikt nie mówił, ze zdarzenie miało miejsce w 1945 roku.

Jeśli nie w 1945 to kiedy? :hmmm:

Rzeczka, o której mowa, jest wąska. Teoretycznie załoga czołgu miała szansę po niej przejechać w bród, zwłaszcza zimą, podczas której były duże wahania temperatury. To, że się nie udało można wytłumaczyć tym, że obsługa czołgu to była zwykła młodzież, która ukończyła przyspieszone kursy obsługi czołgu.
Wątpię by ktoś na tyle ryzykował przejechanie jeziora wzdłuż 60-70 metrów(?) jakimkolwiek pojazdem i to w warunkach wojennych.

Diabel-tasmanski - Wto Lip 15, 2008 20:25

emigrant napisał/a:
Tam pytali się mieszkańców, którędy do Poznania.


No właśnie...

emigrant napisał/a:
tyle było z tego 'wyzwolenia' dnia pierwszego


Nie do końca..Czytaj wyżej.

emigrant napisał/a:
Jeśli nie w 1945 to kiedy?


Kiedykolwek pomiędzy 1939 a 45

emigrant napisał/a:
To, że się nie udało można wytłumaczyć tym, że obsługa czołgu to była zwykła młodzież, która ukończyła przyspieszone kursy obsługi czołgu


A wGnieźnie nie mogło być podobnie ??

emigrant napisał/a:
Wątpię by ktoś na tyle ryzykował przejechanie jeziora wzdłuż 60-70 metrów


A w poprzek ?? :)

emigrant napisał/a:
w warunkach wojennych.


Mogły nie być wojenne lub mogła to być najkrótsza droga...

emigrant - Wto Lip 15, 2008 20:42

Czołgu ani innego pojazdu w jeziorze nie ma. W Jeziorze Powidzkim szukano w zeszłym roku wraku samolotu niemieckiego, który rzekomo wpadł do wody pod koniec wojny. Nie znaleziono, a też byli "świadkowie".
Gniezno służyło Armii Niemieckiej tylko jako punkt przerzutowy. Przez miasto jechały składy pociągów wiozących wojska i uzbrojenie dla Armii Północ i Środek do inwazji na Związek Radziecki. Potem służyły jako linia zaopatrzeniowa. Taka była rola czołgów w tym mieście.
W Gnieźnie znajdowała się tylko Szkoła Policyjna i niewielki oddział wojskowy. W okolicy nie stacjonowały żadne oddziały zmotoryzowane czy pancerne. Na poligonie w Lesie Miejskim ćwiczyła tylko piechota. Pod koniec wojny, po ofensywie na Wiśle, oddziały niemieckie zostały w większości otoczone w kotłach a tylko część udało się przebić do Reichu.
Poza tym, kto jeździ czołgiem po jeziorze, skoro warunki miały nie być wojenne? Diable, znasz kilku historyków-regionalistów, popytaj.
Sam, póki nie zobaczę dowodu innego niż plotki miejskie, w czołg nie uwierzę =]

Lucass - Wto Lip 15, 2008 23:34

emigrant napisał/a:
Czołgu ani innego pojazdu w jeziorze nie ma. W Jeziorze Powidzkim szukano w zeszłym roku wraku samolotu niemieckiego, który rzekomo wpadł do wody pod koniec wojny. Nie znaleziono, a też byli "świadkowie".


Tak tak, szukano również samolotu pocztowego kilka lat temu, który rzekomo po awarii jednego z silników wpadł do jeziora - również w czasie wojny. Jeśli chodzi o Jezioro Powidzkie, to jest ono czyste, choć jak głosi powidzka legenda, mamy pod wodą kościół, którego dzwony poruszają nocne fale ;]

Diabel-tasmanski - Sro Lip 16, 2008 08:34

emigrant napisał/a:
W okolicy nie stacjonowały żadne oddziały zmotoryzowane czy pancerne.


ALe transporter mógł być. Po prostu.

emigrant napisał/a:
Poza tym, kto jeździ czołgiem po jeziorze, skoro warunki miały nie być wojenne?


Kto wspina sie w nocy po ścianie synagogi ??

Poza tym rozważamy dwa warianty. Drugi zakłada, ze jednak były...

emigrant napisał/a:
Diable, znasz kilku historyków-regionalistów, popytaj.


Nie muszę. Ale popytam...

emigrant napisał/a:
Sam, póki nie zobaczę dowodu innego niż plotki miejskie, w czołg nie uwierzę =]


Błogosławieni, którzy nie widzieli... :)

lodolamacz - Sro Lip 16, 2008 09:46

Pisałem już, znałem ludzi związanych z j. Jelonek jeszcze od przedwojnia. Tych co w poblizu mieszkali i tych związanych z jeziorem zawodowo.( ojciec mój w latach tuż powojennych do 62 był kierownikiem ośrodka- nazywało się to Liga Przyjaciół Żołnierza,- były tam kluby żeglarskie modelarskie marynistyczne, no chyba wszystko co wiązało się z wodą - mieściło się to w budynku obecnego LOK ) przewinęli się przez ten ośrodek ludzie którzy niemal całe życie związali z „Wenecją’, sporo mieszkańców z okolicznych domów, bo to miejsce wówczas naprawdę tętniło życiem. I co? …W kwestii zatopionego czołgu, czy innego pojazdu, co oni mówili? Nic! Żaden z tych ludzi, niczego takiego nie potwierdzał.!

I tak na logikę ! To o tym zatopionym dziale samobieżnym ( link Diabła) w rzece mówili wszyscy lokalni mieszkańcy. Więc wiarygodność duża .

Opowieści o czymś w jeziorze są opowieściami, tak naprawdę, nie wiadomo skąd? Nikt nigdy, a sam przebywając często jeszcze w latach 60 nad jeziorem, nie spotkałem osoby, która w sposób w miarę wiarygodny i przybliżony określała by – o tam, mniej więcej tyle , a tyle od brzegu, jadący tak, a tak, pojazd zatonął ! Przecież muł, mułem, ale kilkadziesiąt tonowy pojazd nie odpłynął, tonąc, 50, 100 czy 200 metrów gdzieś w bok, tylko poszedł pionowo na dno. Jeśli by byli naoczni świadkowie, to z określeniem, w miarę przybliżonego miejsca zatonięcia, nie powinni mieć większych problemów (j. Jelonek jest małym, jeziorem) a ew. kierunek przejazdu ryzykanckiego pojazdu jest prosty do przewidzenia. Więc odnalezienie takiego obiektu nie powinno być zbyt kłopotliwe. . Są jedynie mało wiarygodne stwierdzenia, od osób , mających co najwyżej pięciorzędne związki z „Wenecją”, że jest zatopiony czołg ?- i nic, ale to nic więcej!!! Ani gdzie, ani kiedy, ani jak???

No i jest jeszcze element dość istotny. J. Jelonek ( konkretnie jego dno)było w latach powojennych penetrowane z różnych powodów. I archeologicznych. I pod katem zanieczyszczenia. Ale takżę geodezyjnie , bo również i taka była obawa, że obsuwa się grunt pod katedrą na skutek niestabilnego dna jeziora – sprawa dość znana w latach 70 -80 XXw . I jakimś cudem w trakcie tych wszystkich badań nikt nie natrafił na duży pancerny pojazd, na dodatek być może dobrze uzbrojony. No było by to, co najmniej, zaskakująco dziwne!( ?)

Diabel-tasmanski - Sro Lip 16, 2008 13:24

Ale to, że nikt czy nawet nie wszyscy tego nie potwierdzają to jeszcze nie dowód, ze tego czegoś niema. Poszukiwania też. W przytoczonym przykładzie to było trzecie podejście służące specjalnie znalezieniu tego konkretnego obiektu. I dopiero za trzecim razem trafiono. W płytkiej rzeczce... Nic dziwnego, ze w Gnieźnie przy okazji jakiś prac tez nie trafiono na obiekt zagrzebany kilka metrów pod mułem... Ale to wszystko nie znaczy też że coś tam jest... Może się nigdy tego nie dowiemy ale nie możemy tego kategorycznie wykluczać.
lodolamacz - Sro Lip 16, 2008 14:06

No to znalezisko w rzece, jednak było bardzo bliskie powodzenia ( odlądałem reportaż, ten ostatni, ale też ten, chyba sprzed roku, kiedy wyciągnięto samą wieżyczkę) tam niemal wszyscy i z dość dużą dokładnościa określali miejsce gdzie może byc obiekt.
W przypadku ew. pancernego obiektu na dnie Wenecji, poza tym że niby jest utopiony, nie wiadomo nic więcej. Nikt nigdy , choćby w przybliżeniu nie okreslił, w którym miejscu. ani jaki to obiekt, ani , tak naprawdę, dlaczego niby zapuścił się na jezioro ? ( wersja że chciał skrócić sobie drogę, wydaje się nieco naciągana, bo jezioro nieduże, i korzyść skrótu tak niewielka, że aż nieprawdopodobna do zaryzykowania - ale może byli pijani?)
Jedno jest wirygodne j. Jelonek jest i było bardzo mocno zamulone. Jest rzeczywiście w pewnych miejscach nawet klkumetrowa warstwa, ale czy aż wystarczająco gruba? No to może rzeczywiście stanowić jakąś zagadkę. Więc powodzenia w odkrywaniu ! Może???

Diabel-tasmanski - Sob Lip 19, 2008 18:39

Proponuję obejrzeć Materiał o wydobyciu działa w Grzegorzewie

Skala problemu wydobycia była wielka. Gdyby cokolwiek znajdowąło się na dnie Jeziora Jelonek problem wydobycia urósłby do kosmicznych rozmiarów.

lodolamacz - Nie Lip 20, 2008 10:16

Ja tak na 100% to niczego nie neguję, bo na tym świecie wszystko dzisiaj jest możliwe.

Zasdniczy Problem i różnica ze znaleziskiem w tym Grzegorzwie a ew. czymkolwiek pancernym w Wenecji polega na tym, że o tamtym obiekcie wiedzieli i mówili chyba wszyscy okoliczni mieszkańcy. Oni mieli pewność że tam jest zatopiony duży pancerny wóz. mieli też dużą pewność co do miejsca.
Natomiast, o tym czymś w J. Jelonek krążą jedynie i wyłącznie niczym nie poparte opowieści i to od ludzi, którzy sami widzieć niczego nie mogli i powtarzają historie, zaszłyszane, też nie wiadomo skąd?

A co do wydobycia. Diable wiesz dobrze, że gdyby było to coś naprawdę cennego, to pasjonaci i fanatycy takich rzeczy zrobiliby wszystko, żeby to cos wywlec na powierzchnię. Nawet sprowadzili by p. kanclerz Merkel i Putina żeby pomogli ! ;)
Może by to trochę czasu potrwało, ale w końcy wyciągnęli by to coś!

zofia Nałkowska - Nie Lip 20, 2008 10:21

A gdybyśmy Lodołamaczu puścili wodze fantazji i założyli,że w Weneii zatopino z cięzkim sprzętem wojskowym, jakąś część .... bursztynowej komnaty....
emigrant - Nie Lip 20, 2008 10:38

zofia Nałkowska napisał/a:
bursztynowej komnaty....

Bursztynowa komnata została zniszczona przez zdziczałych Krasnoarmiejców. W jednym z niedawnych wydań Głosu Wielkopolskiego było o tym pisane jako najbardziej pewnej hipotezie ;)

Diabel-tasmanski - Nie Lip 20, 2008 11:29

emigrant napisał/a:
pewnej hipotezie


Pewna hipoteza.. No no ;) i to najbardziej ;)

emigrant - Nie Lip 20, 2008 11:44

Diabel-tasmanski napisał/a:
emigrant napisał/a:
pewnej hipotezie


Pewna hipoteza.. No no ;) i to najbardziej ;)

Proste, Niemcy wywieźli ją do Królewca. Tam przetrwała nawałę ogniową ale spłonęła w pożarze wywołanym przez Rosjan. Stalin na wieść o tym, kazał rozpowszechnić, że Niemcy ją gdzieś ukryli aby mieć na wyrost roszczenia wobec Niemców i powody do penetrowania wszystkich zakamarków Europy Wschodniej gdzie sięgały sowieckie łapska.

zofia Nałkowska - Nie Lip 20, 2008 12:05

emigrant napisał/a:
Tam przetrwała nawałę ogniową ale spłonęła w pożarze wywołanym przez Rosjan.

Jakiś fragment ostał się nie naruszony. Chyba 32 lata temu oglądałam w Ermitażu.
A jeszcze słyszałam takią hipotezę,że częściowo ukryta jest w podłodze samochodu , który stał w Pile w Szkole Wojsk Zmechanizowanych w Pile. chyba nim jeździł Bierut, czy ktoś tam. A że często odwiedzał tereny Rosji Sowieckiej i lubił zabytki, więc mógł coś sobie podarować lub mu po cichu coś dano. Żołnierze, którzy odbywali tam służbę zastanawiali się dlaczego tak gruba podłoga jest w tym samochodzie. Czynili nawet podchody aby podłogę rozebrać, ale bezskutecznie.

Diabel-tasmanski - Nie Lip 20, 2008 12:17

Nie no wiarygodna ta historia. Ale to hipoteza jednak. A pewne są fakty. :) Raczej o to mi chodziło... :)
zofia Nałkowska - Nie Lip 20, 2008 12:32

Diabel-tasmanski napisał/a:
Ale to hipoteza jednak. A pewne są fakty.

Często w sprawie ukrytych skarbów istnieją tylko hipotezy i prawdziwi poszukiwacze sprawdzają ich wiarygodność jedynie poprzez faktyczne badania i poszukiwania.
O zatopionym cięzki sprzęcie wojennym w Wenecji też słyszałam, choć nie jestem rdzenną gnieźnianką. Była to informacja przekazana przez śp. babcię mojego męża , która przeżyła okupację i rozmawiała z innymi, którzy przeżyli tamten czas. Po co ludzie mieliby tworzyć bajkę o wozie bojowym zatopionym w jeziorze? Mogli przecież o innych skarbach.

lodolamacz - Nie Lip 20, 2008 13:16

zofia Nałkowska napisał/a:
[.... chyba nim jeździł Bierut,...
Ale który???...Bo było ich dwóch !...Jeden naprawdę nazywał się Iwanow i był sowieckim agentem, zresztą ten prawdziwy też. I któregoś zastrzelili w UW w Krakowie. Tylko nikt dzisiaj nie wie czy tego prawdziwego, czy tego podstawionego?
Ah!!! Kurczę, co to za czasy były ? Tam problem ze Świerczewskim, tu z Bierutem! Ehh!!!

Diabel-tasmanski - Nie Lip 20, 2008 13:47

lodolamacz napisał/a:
Ale który???...


Może ten, który jest honorowym obywatelem miasta Gniezna :D

emigrant - Nie Lip 20, 2008 22:51

Taka ciekawostka - spis adresowy mieszkańców Gniezna z 1904 roku. Może ktoś znajdzie swoją rodzinę lub krewnych? Nazewnictwo ulic jest niemieckie, stąd przydałaby się ich dobra znajomość lub ich spis w drugim linku. Do otwarcia obu linków potrzebny jest program Excel lub Excel Viewer (freeware).

Księga adresowa Gniezna, 1904 rok.

Nazewnictwo ulic

kaszi - Nie Lip 20, 2008 23:15

Wow! Mój pradziadek w rubryce zawód ma "skład piwa" :piwo: =]
Diabel-tasmanski - Czw Sie 21, 2008 08:54

http://www.gniezno.com.pl...iehistorii.html

Polecam, szczególnie materiał video.

lodolamacz - Czw Sie 21, 2008 09:06

Mormoni, jakieś ok 20 lat temu w nieco podobny sposób zarchiwizowali wszelkie ich interesujące księgi, głównie metrykalne, znajdujące się w zbiorach archikatedralnych.


Diable! Tak przy okazji. jak, i czy w ogóle, taką plytkę, bedzie można zdobyć?

Diabel-tasmanski - Czw Sie 21, 2008 09:16

Tak płytka będzie dostępna a co najważniejsze bezpłatna. Oczywiście obawiam się o dystrybucję bo... może być tka jak z pewną książka o gnieźnieńskich cmentarzach.
emigrant - Czw Sie 21, 2008 09:30

lodolamacz napisał/a:
Mormoni, jakieś ok 20 lat temu w nieco podobny sposób zarchiwizowali wszelkie ich interesujące księgi, głównie metrykalne, znajdujące się w zbiorach archikatedralnych.

Spisy metrykalne robione przez Mormonów można znaleźć w internecie, Gniezno też gdzieś było, także z okresu międzywojennego.

Diabel-tasmanski - Pon Paź 13, 2008 16:41

http://wiadomosci.onet.pl/1842875,11,item.html

Takie znaleziątko by się w Gnieźnie przydało

Ukasz - Pon Paź 13, 2008 22:15

Moze zamiast kolejnej marnej imitacji fontanny postawmy na rynku replike Stonehenge ?? :ups:
emigrant - Pon Paź 13, 2008 22:31

Idąc dalej - sprowadźmy jeden z głazów do Gniezna :D Wszak był tu kiedyś ośrodek pogański, szał by był i promocja sama w sobie.
Diabel-tasmanski - Wto Paź 14, 2008 09:05

A żebyś wiedział, że był kiedyś pomysł odtworzenia gnieźnieńskiego obiektu kultowego... Chodzi oczywiśie o kult pogański :)
Grzegorz - Nie Paź 26, 2008 12:32

Diabel-tasmanski napisał/a:
Takie znaleziątko by się w Gnieźnie przydało
Ale w Gnieźnie nie potrzebne są takie znaleziska - bo po co? Żeby kolejne tysiąc lat przeleżały pod ziemią?
Zobacz na Gnieźninek - trochę hałasu narobiono w związku z oczyszczeniem terenu z krzaczorów, ale żeby wydobyć go z pod ziemi nie zrobiono nic. A jeśli już to efektów nie widać.

Diabel-tasmanski - Pon Paź 27, 2008 17:09

Grzegorz... Trzeba być konsekwentnie sprawiedliwym. Sprawę zablokował konserwator.

Inną sprawa jest fakt, że władza już zapomniała kiedy i pod jakim wpływem Gnieźninkiem sie zainteresowała. Ale cóż... głowa siwa to i pamięć szwankuje :D

zofia Nałkowska - Pon Paź 27, 2008 17:55

Diabel-tasmanski napisał/a:
Sprawę zablokował konserwator.

Chyba najbardziej Wojewódzki Archeolog

Diabel-tasmanski - Pon Paź 27, 2008 18:05

Niee. Konserwator :)
emigrant - Sro Lut 18, 2009 15:47

Za Winiarami, jadąc ul. Orcholską przejeżdża się wiadukt kolejowy, nadal wybrukowany (ewenement?) i do tego dosyć ciasny gdy mają się minąć dwa samochody. Most został zbudowany zapewne w czasie albo zaraz po wybudowaniu linii kolejowej do Nakła w XIX wieku, tak samo jak i reszta mostów na tej linii, które są do siebie konstrukcyjnie podobne. Już kiedyś będąc w tej okolicy zauważyłem na elewacji mostu tablicę przykręconą do muru. Niestety jest ona cała zardzewiała i nie ma już na niej niczego co dałoby się odczytać. Moje pytanie więc brzmi, czy ktoś wie kiedy został zbudowany ten most i co takiego mogło być na tablicy napisane?


Z drugiej strony już teraz patrząc, most delikatnie mówiąc - sypie się. Woda stoi w rowie melioracyjnym, zardzewiała od starych drutów służących kiedyś dla semaforów wjazdowych. Podstawy mostu woda wymywa coraz bardziej. Aż się prosi o zamknięcie przejazdu tą drogą, choć z góry tego tak nie widać.

Grzegorz - Nie Lut 22, 2009 20:31

I nie będzie widać aż do pierwszej tragedii, która podmyta wisi w powietrzu :twisted:

Czy coś się ruszyło w sprawie Gnieźninka? Dlaczego konserwator zablokował prace nad wydobyciem?

Diabel-tasmanski - Nie Lut 22, 2009 21:18

Grzegorz napisał/a:
Dlaczego konserwator zablokował prace nad wydobyciem?


Z powodu powszechnej stosowanej w tym kraju praktyki konserwatorskiej :)

Grzegorz - Nie Lut 22, 2009 21:26

A tak troszkę jaśniej? Na czym owa praktyka ma polegać? Na 'widzi mi się', czy na konkretnych argumentach?
Diabel-tasmanski - Pon Lut 23, 2009 17:24

Chodzi o to że część terenów musi zostać pozostawiona na przyszłość, kiedy archeologia będzie dysponować potencjalnie lepszymi narzędziami badawczymi. Tak w skrócie :)
emigrant - Pon Lut 23, 2009 22:12

Diabel-tasmanski napisał/a:
kiedy archeologia będzie dysponować potencjalnie lepszymi narzędziami badawczymi.

Czyt. pieniędzmi... (?) ;)

Do tego czasu, to gnieźninka rozjadą zimowi saneczkarze, rowerzyści, psy usypią kolejne wzgórze a ludzie zanieczyszczą ziemię tanim winem ;)

Grzegorz - Pon Lut 23, 2009 23:05

emigrant, lepiej bym tego nie ujął :D
Skoro są tak wielkie obawy przed zniszczeniem tego cennego "skarbu" to dlaczego teren nie jest zabezpieczony?
Wystarczyłoby posiać trawkę, postawić jakiś mały płotek coby pieski nie wchodziły a na środku postawić kamień z grawerem "Grodzisko Gnieźninek"
Ot taka mała wizja :P

emigrant - Pon Lut 23, 2009 23:16

Grzegorz napisał/a:
Wystarczyłoby posiać trawkę, postawić jakiś mały płotek coby pieski nie wchodziły a na środku postawić kamień z grawerem "Grodzisko Gnieźninek"

To byłoby ładne przed kilka dni. Jesteśmy w kraju, gdzie ludzie ubóstwiają skracać sobie drogę przez trawnik, wyprowadzają psa na sąsiednią ulicę by robił na środku chodnika, gdzie młodzież pijana bądź nie i tak zdewastuje coś - dla zabawy. Gdzie policja o ciemku rzadko się pokazuje co by nie narażać kondycji, gdzie każdy przejaw normalności musi zostać zdemolowany, gdzie elewacja budynku w centrum miasta pod okiem tysięcy ludzi jest bazgrana "arcydziełem ulicy" a gwałt przechodzi bokiem niezauważony.

Bezpieczniej będzie chyba jednak zabetonować na tysiąc lat. Może się coś zmieni, a ludzie zaczną doceniać to co mają wokół siebie...

Diabel-tasmanski - Wto Lut 24, 2009 22:36

emigrant napisał/a:
Czyt. pieniędzmi... (?)


Nie. Pieniądze są. Chodzi o metody naukowo-badawcze. Najlepszy przykłąd - prozaiczna z założenia metoda dendrochronologiczna jest zupełnie młoda. Zostąłaa wprawdzie opracowana w latach 20-tych ale jej szerokie zastosowanie w archeologii które wyparło mtedę C14 to kwestia ostatnich lat. I jaka niespodzianka - Biskupin starszy o 200 lat! CO byłoby gdyby nie zachowało się drewno przydatne do badań ponieważ zniszczone zostałoby poprzednim wykopem? Do dzis datowanie grodu byłoby opatrzone potęznym naukowym błedem, bagatela dwóch wieków.

emigrant napisał/a:
Do tego czasu, to gnieźninka rozjadą zimowi saneczkarze, rowerzyści, psy usypią kolejne wzgórze a ludzie zanieczyszczą ziemię tanim winem


Niezupełnie tak jest. Pokrywa ziemna jest dla znalezisk archeologicznych najlepszym zabezpieczeniem i nie ma lepszego.

Grzegorz napisał/a:
dlaczego teren nie jest zabezpieczony?


Tu dotykamy sedna problemu. Samo zabezpiecznie grodziska nie jest potrzebne. Ale zainteresowanie nim to zupełnie inna sprawa. Kiedyś podczas Rajdu Niepodległościowego zaciagnąłem swoją grupę do parku i tam opowiadałem o tym miejscu nauczucielkom z jednej z gnieźnieśńkich podstawówek. WSzsytkie patrzyły zdumione jakby stały u stóp egipskiej piramidy. I wszystkie wyrażały głebokie rozczarowanie faktem, ze to miejse nie jest w zaden sposób oznaczone, opisane, o promocji nie wpsominając...

Problem nie leży po stronie konserwatora. Problem leży po stronie gospodarzy miasta, którzy zawsze to miejsce mieli w głebokim poszanowaniu. I powiedzmy sobie szczerze, gdyby nie opwien projekt, gdyby nie forum i wrzawa jaka sie rozpetała dzięki lodołamaczowi i mnie, gdyby nie interpelacja Łukasza Naczasa będąca tego wynikiem to by się nawet o tym nie mówiło. A tak przynajmniej się mówi - ale żeby była jasność - to jest nasz sukces a nie szanownych włodarzy!

Zaorać, zasiać i zorbić skansen przeniczny. Miasto to ludzie a władza to odbicie społeczeństwa. Mamy co chemy. Dziękuję - miłych snów.

Grzegorz - Sob Maj 30, 2009 11:32

emigrant napisał/a:
W Gnieźnie jest kilka takich plotek, zaczynając od gniazda CKMu na wieży podpalonej Katedry, baraków na Tajwanie pobudowanych w kształcie swastyki, tunelu między kościołem Farnym i OO.

Dopadłem dzisiaj niemiecką mapę Gniezna datowaną na 1944 rok. Byłem pewien, że raz na zawsze udowodnię sobie, że plotka o barakach na "tajwanie" to bujda, a tu niespodzianka...
Baraków nie ma na mapie - między jednostką wojskową przy Wrzesińskiej a Victoria Garten jest POLE - łyse pole...
Taka ciekawostka, na mapie nie ma też odcinka ul. T. Kościuszki pomiędzy Mieszka I a Warszawską, oraz wiaduktu przy parowozowni (zamiast tego jest rozwidlenie Wawrzyńca/Warszawska - niemal lustrzane odbicie Wrzesińska/Witkowska)

emigrant - Sob Maj 30, 2009 11:57

Grzegorz napisał/a:

Taka ciekawostka, na mapie nie ma też odcinka ul. T. Kościuszki pomiędzy Mieszka I a Warszawską,

Drogę w tym miejscu zrobiono dopiero po wojnie i nazywała się Miłostana. O tym, że w tym miejscu początkowo nie planowano drogi świadczy wykonanie kamienic przy skrzyżowaniu Mieszka I/Kościuszki.

Cytat:
oraz wiaduktu przy parowozowni (zamiast tego jest rozwidlenie Wawrzyńca/Warszawska - niemal lustrzane odbicie Wrzesińska/Witkowska)

Mapa, o której mówisz prawdopodobnie jest wersją poprawioną specjalnie na potrzeby Wehrmachtu. Mam kopię mapy z 1888 roku i prawdobodobnie kartografowie niemieccy nanieśli dla wersji 1944 tylko podstawowe obiekty o znaczeniu militarnym. Na tej z 1888 roku nie ma jeszcze linii kolejowej do Sławy Wielkopolskiej a na wersji z 1944 już jest. Most Warszawski nie spełniał zapewne wielkiego znaczenia więc po prostu tego nie zrobiono.

Zastanawia mnie jednak co znajdowało się w miejscu dzisiejszego "Czajnizszop" przy Roosevelta. Na mapie z 1888 roku w tym miejscu jest rozwidlenie odcinka torów z Gniezno do stacji Winiary do jakiegoś zakładu (na wersji z 1944 tej bocznicy już nie ma). Jaki to był zakład? :hmmm:

Grzegorz - Sob Maj 30, 2009 12:51

emigrant napisał/a:
Mapa, o której mówisz prawdopodobnie jest wersją poprawioną specjalnie na potrzeby Wehrmachtu. Mam kopię mapy z 1888 roku i prawdobodobnie kartografowie niemieccy nanieśli dla wersji 1944 tylko podstawowe obiekty o znaczeniu militarnym.

Porównałem obie mapy, faktycznie dużo szczegółów się powtarza więc faktycznie mapa mogła być zaktualizowana w niewielkim stopniu.
emigrant napisał/a:
Most Warszawski nie spełniał zapewne wielkiego znaczenia więc po prostu tego nie zrobiono.

Z tego co pamiętam z wykładów z czasów służby w armii, każdy wiadukt ma znaczenie strategiczne - zauważ, że ten "Warszawski" odcina właściwie południową część miasta. Gdyby został zniszczony, to przeprawa na drugą stronę nie byłaby łatwa. Może ktoś wie, w którym roku został wybudowany?
emigrant napisał/a:
astanawia mnie jednak co znajdowało się w miejscu dzisiejszego "Czajnizszop" przy Roosevelta. Na mapie z 1888 roku w tym miejscu jest rozwidlenie odcinka torów z Gniezno do stacji Winiary do jakiegoś zakładu (na wersji z 1944 tej bocznicy już nie ma). Jaki to był zakład?

Zakład oznaczony jest jako ZGL. z niemieckiego skrót od Ziegelei czyli Cegielnia. Podejrzewam, że nie przetrwała I WŚ lub zniknęła podczas II WŚ.

emigrant - Sob Maj 30, 2009 14:58

Grzegorz napisał/a:

Z tego co pamiętam z wykładów z czasów służby w armii, każdy wiadukt ma znaczenie strategiczne - zauważ, że ten "Warszawski" odcina właściwie południową część miasta. Gdyby został zniszczony, to przeprawa na drugą stronę nie byłaby łatwa. Może ktoś wie, w którym roku został wybudowany?

Odcina płynny przejazd, jednak umożliwiona byłaby nadal swobodna przeprawa w tej części miasta chociażby dolną częścią przy ul. Wawrzyńca - ul. Polna. Możliwe, że mapę aktualizowano na potrzeby ewentualnej ewakuacji, może na zlecenie Deutchebahn a może prace nad mapą były baaardzo powolne i nieskuteczne co było normą na prowincji ;)
Most wybudowano pod koniec pierwszego dziesięciolecia XX wieku.
Cytat:

Zakład oznaczony jest jako ZGL. z niemieckiego skrót od Ziegelei czyli Cegielnia. Podejrzewam, że nie przetrwała I WŚ lub zniknęła podczas II WŚ.

Dobrze wiedzieć, czyli już jedna zagadka mniej. Choć przyznam, że mogłem bardziej poszperać by znaleźć ;)
Wracając do przesmyku pomiędzy Warszawską a Mieszka I, na mapie z 1913 roku (?) są zaznaczone cienką przerywaną linią dwie drogi, które zostały tylko w projektach. Jedna to przedłużenie Łąkowej aż do Łaskiego, tworząc w ten sposób promenadę nad jeziorem Jelonek. Druga to odcinek od Kościuszki, tuż za dawnym Urzędem Skarbowym. Wyglądać to miało tak, że za tym budynkiem można by było skręcić w lewo i dojechać do Chrobrego tuż przy ZSEO. Na kilku starych zdjęciach i rysunkach z budynkiem szkoły jest zresztą widoczny wjazd od tej strony w coś co przypomina ulicę.
Jeśli już doszliśmy do fazy projektów, można mówić o tzw. Nowym Mieście, które nigdy nie powstało :no:

Grzegorz - Sob Maj 30, 2009 16:26

emigrant napisał/a:
jednak umożliwiona byłaby nadal swobodna przeprawa w tej części miasta chociażby dolną częścią przy ul. Wawrzyńca - ul. Polna.

:) Przeprawa byłaby możliwa, ale już nie tak swobodna - ukształtowanie terenu nie byłoby zbyt przyjazne.
Gdyby przyjąć scenariusz obrony przed natarciem od południa, niszcząc wiadukt i tworząc stanowiska strzeleckie po obu stronach ruin, zatrzymałoby to na jakiś czas przeciwnika.
emigrant napisał/a:
na mapie z 1913 roku
Aż tak "głęboko" nie grzebałem, ale przeglądam właśnie niemiecką mapę z 1939 roku. Jest bardzo dokładna, jest wiadukt którego mi brakowało, zaznaczone są nawet cieki wodne, jest też bocznica do cegielni, więc wszystko wskazuje na to że została ona zniszczona podczas II WŚ. Kto wie - może wielki ceglany komin dawniejszej kotłowni który stoi w tym miejscu, to pozostałości po tej fabryce?
lodolamacz - Sob Maj 30, 2009 16:56

emigrant napisał/a:
Grzegorz napisał/a:

Taka ciekawostka, na mapie nie ma też odcinka ul. T. Kościuszki pomiędzy Mieszka I a Warszawską,

Drogę w tym miejscu zrobiono dopiero po wojnie i nazywała się Miłostana. O tym, że w tym miejscu początkowo nie planowano drogi świadczy wykonanie kamienic przy skrzyżowaniu Mieszka I/Kościuszki.

Ulica Miłostana poastała dopiero w 1976/77 poniżej dowód


do 1976/77 miedzy ul Park Kościuszki a Warszawską, było przejście wyłącznie dla pieszych i tylko skromnie utwardzone, ale miało to przejście swoja nazwę - ul. Skarbowa
Cytat:
"Czajnizszop"
a co masz namyśli, bo cos nie kumam tej nazwy? - może ten dzisiejszy deszcz? ;]
emigrant - Sob Maj 30, 2009 17:15

Grzegorz napisał/a:
Kto wie - może wielki ceglany komin dawniejszej kotłowni który stoi w tym miejscu, to pozostałości po tej fabryce?

Nie sądzę by tak długo się utrzymał od czasów wojny (przynajmniej od wtedy). Konstrukcyjnie podobny do wszystkich kominów pobudowanych przy ciepłowniach węzłowych w Gnieźnie, więc jakoś mi to nie pasuje. Poza tym, trochę daleko od drogi stoi. Wydaje mi się, że bocznicę pobudowano w tym samym okresie co bocznicę do rzeźni przy Sobieskiego. Kiedy budowano nową linię do Nakła zapewne wykorzystano okazję i wtedy zainwestowano w stację handlową, która do dziś się znajduje na końcu ulicy Chrobrego, jednocześnie wykonując odgałęzienie do zakładu.
lodolamacz napisał/a:
a co masz namyśli, bo cos nie kumam tej nazwy? - może ten dzisiejszy deszcz?

Chinese Shop - sklep z chińskim asortymentem tuż obok Avansu, przed przejazdem kolejowym;)

lodolamacz - Sob Maj 30, 2009 17:32

Komin napewno budowano za PRL-u - pamiętam ! wczesniej w tym miejscu były ogródki działkowe tak gdzieś do 80 roku zresztą ten budynek po Bibliotece na Ul Sikorskiego ( Ustronie) to nic innego jak Dom działkowca.
Ale cegielnia była na końcu Trzemeszeńskiej (obecna Roosevelta) właściciel nazywał się Chrzan

emigrant - Wto Cze 16, 2009 19:54

Nie wiem czy ktoś może posiada album z kartkami Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego M. Michałowskiego z 2001 roku. Są tam wśród nich dwie kartki, przedstawiające katastrofę kolejową w Jankowie Dolnym z 7 sierpnia 1907 roku. Myślę, że niewielu może coś wiedzieć na sam temat tego wypadku a przecież to taka lokalna ciekawostka ;) W Kurierze Poznańskim z 8 sierpnia 1907 roku znajduje się na 5 stronie (sic!) wzmianka o katastrofie:

"Wielkie nieszczęście kolejowe. Na torze kolei żelaznej Wystruć – Toruń – Poznań wykoleił się dzisiaj w nocy pomiędzy stacjami Jankowem a Trzemesznem pociąg pospieszny, który do Poznania przybywa zwykle o godzinie drugiej nad ranem. Wedle opowiadania naocznych świadków roztrzaskany został jeden wagon pierwszej i jeden wagon drugiej klasy i wagon sypialny. Obie maszyny się wywróciły.
Liczba zabitych wynosi około 50, bardzo wielu jest rannych. Obaj kierownicy lokomotyw zdążyli wczas zeskoczyć i tym sposobem uszli śmierci. Obaj palacze zabici. Rannych odstawiono do Poznania następnym pociągiem osobowym, który przychodzi do Poznania o pół do 7, rano. Z Poznania wysłano natychmiast po wypadku pociąg ratunkowy. Tor będzie zamknięty prawdopodobnie na przeciąg kilkunastu godzin. W chwili, kiedy to piszemy, znoszą rannych i zabitych w noszach do zakładu djakonisek wśród wielkich tłumów publiczności.
Wedle urzędowych doniesień, jakie otrzymaliśmy z telegraficznego biura Welffa w Berlinie, katastrofa nie przedstawia się znów tak okropnie, jak pierwotna wiadomość głosiła. O ile bowiem dotychczas stwierdzono, zabitych zostało tylko 8 osób. Liczba rannych dotąd jeszcze nie stwierdzona.
O godz. 1. w południe otrzymaliśmy drugi urzędowy telegram z biura Welffa, który opiewa: Pociąg miał dwie maszyny, które się wykoleiły, oprócz tego wypadły ze szyn wagon pakunkowy i cztery wagony osobowe. Ośm osób zabitych, pięć ciężko i o ile wiadomo również tyle lekko rannych. Ciężko rannych umieszczono w domu dla chorych w Betcheździe w Gnieźnie. Dwóch urzędników pociągu jest lekko rannych. Obie lokomotywy, wagon bagażowy i dwa wagony osobowe zostały bardzo uszkodzone, dwa inne wagony osobowe tylko lekko. Przyczyna katastrofy nie została dotąd jeszcze zbadaną. Na wieść o katastrofie udał się na miejsce nieszczęśliwego wypadku natychmiast sam minister kolei i robót publicznych."

Zachowałem oryginalną pisownię. Dziś w miejscu katastrofy znajduje się łukowy most drogowy dla pojazdów, a jedyną pozostałością po dawnym przejeździe drogowym, który jeszcze istniał w 1907, jest dom dróżnika stojący tam po dziś dzień.

lodolamacz - Czw Paź 08, 2009 11:08

emigrant napisał/a:
[
Zastanawia mnie jednak co znajdowało się w miejscu dzisiejszego "Czajnizszop" przy Roosevelta. Na mapie z 1888 roku w tym miejscu jest rozwidlenie odcinka torów z Gniezno do stacji Winiary do jakiegoś zakładu (na wersji z 1944 tej bocznicy już nie ma). Jaki to był zakład? :hmmm:
Chyba sprawa sie wyjaśniła. Mój informator, starszy czlowiek, jeszcze od przedwojnia mieszkaniec os. Laubitza wyjasnił mi co tez tam bylo.
Tuż obok owej bocznicy znajdowały sie wyrobiska gliny do nioodległej cegielni... Bocznicę podobno używano do ręcznego transportowania urobku.

revolta - Czw Paź 08, 2009 12:13

Grzegorz napisał/a:
Byłem pewien, że raz na zawsze udowodnię sobie, że plotka o barakach na "tajwanie" to bujda, a tu niespodzianka...
Baraki powstaly w czasie wojny, ale nigdy nie ukladaly sie w ksztalt swastyki.
Grzegorz napisał/a:
Baraków nie ma na mapie - między jednostką wojskową przy Wrzesińskiej a Victoria Garten jest POLE - łyse pole...
To byla "tymczasowa" zabudowa, taka na przynajmniej 70 lat :ups:
Grzegorz napisał/a:
Taka ciekawostka, na mapie nie ma też odcinka ul. T. Kościuszki pomiędzy Mieszka I a Warszawską, oraz wiaduktu przy parowozowni (zamiast tego jest rozwidlenie Wawrzyńca/Warszawska - niemal lustrzane odbicie Wrzesińska/Witkowska)
Ulicy miedzy Kosciuszki a Warszawska faktycznie wtedy nie bylo, ale wiadukt powstal na poczatku XX wieku. Musieli wiec uzyc bardzo starej, pruskiej mapy i tylko ja nieco uaktualnili.
emigrant napisał/a:
Drogę w tym miejscu zrobiono dopiero po wojnie i nazywała się Miłostana. O tym, że w tym miejscu początkowo nie planowano drogi świadczy wykonanie kamienic przy skrzyżowaniu Mieszka I/Kościuszki.
Ulice w tym miejscu planowano juz na przelomie XIX i XX wieku. Gdy Gniezno Prusacy zbudowali wlasciwie od nowa w XIX wieku, powstalo calkowicie nowe zalozenie urbanistyczne, realizowane tak jak to bywa dzisiaj - etapami. Na poczatku XX wieku rozpoczeto realizacje tzw "stadt ringu", czyli ciagu ulic okalajacych miasto dookola. Istnial juz wtedy odcinek - Lecha - Sobieskiego - Zwirki i Wigury oraz czesciowo nalezala do tego systemu Dalkoska. Juz na planie z poczatku XX wieku zaznaczono planowana do budowy ulice laczaca park Kosciuszki z Warszawska. Zaznaczono tez nowa ulice, ktora czesciowo powstala - Łąkowa. Ulica Łąkowa miala byc po pierwsze duzo szersza niz jest obecnie a po drugie miala biec prosto, po nasypie brzegiem jeziora, az do Laskiego. Gdyby to zbudowali, pozostaloby juz wowczas tylko domkniecie "ringu" miedzy Laskiego i 3Maja. 100 lat temu kamienice budowano z mysla o najwyzej kilkudziesieciu latach eksploatacji wiec budynki przy MieszkaI mialy byc zburzone i miala powstac nowa, zwarta pierzeja wysokich budynkow. Podobnie mialo byc na Łąkowej, czego jak widac niestety nie zrealizowano.
Niemcy w XIX i XX wieku przebudowywali wiekszosc miast i tworzyli w nich okrezne ulice bedace odpowiednikami dzisiejszych obwodnic. W Poznaniu jest to np "Ring Stubbena", tez niedokonczony.
lodolamacz napisał/a:
Komin napewno budowano za PRL-u

Tak, to byla osiedlowa kotlownia PECu, numerr iles tam :)
Wszystkie osiedlowe kotlownie na Tysiacleciu [3 szt] mialy byc zburzone po wybudowaniu planowanej EC na Arkuszewie. A EC miala powstac po zbudowaniu nowych osiedli Ustronie II i Arkuszewo.
Osiedle Ustronie II, podobnie jak Osiedle Kokoszki, Osiedle Winiary C i Osiedle Skiereszewo Wschod, bylo juz nawet zaprojektowane. Tylko te cztery osiedla mialo zamieszkiwac lacznie okolo 40 tys ludzi. Druga EC byla planowana w rejonie Gebarzeewa a kotlownia na Rzepichy tez byla tylko tymczasowa.
Poza tymi nowymi dzielnicami planowano jeszcze budowe nowych osiedli na miejscu Tajwanu i na Arkuszewie. Lacznie w 2000 roku Gniezno mialo zamieszkiwac 120 tys ludzi.

emigrant - Czw Paź 08, 2009 13:42

revolta napisał/a:
Ulice w tym miejscu planowano juz na przelomie XIX i XX wieku.

Planowano, nawet na mapach jest, ale pozwolono na wybudowanie kamienic, których ściany były przystosowane do podpierania kolejnych budynków. Dziwne, że Prusacy nie wyrobili się z planami. Z drugiej strony, na drodze stał im teren cmentarza żydowskiego przy ulicy Warszawskiej. By go ominąć, musieliby znacznie zniekształcić układ ewentualnej ulicy.

Co do takich łączników jak tutaj opisujesz w przypadku Kościuszki czy Łąkowej, to jeszcze planowano przebicie z Chrobrego w kierunku Dworcowej, pomiędzy dzisiejszym ZSEO a siedzibą URBIS. Na bodajże jednej z kartek pocztowych z tamtego okresu jest budynek szkoły a przed nim skrzyżowanie z tą drogą.
Podobnie chciano się przebić z Mickiewicza do Kościuszki oraz przedłużyć ulicę Jasną do dzisiejszego skrzyżowania św. Michała-bł. Jolenty-Żwirki i Wigury-Chudoby. Dzisiaj jasne jest, że zamiast tego zaprojektowano nową drogę - Żwirki i Wigury (wówczas Bismarckstrasse oraz Wodociągowa), z tym, że miało to miejsce później, niedługo przed wybuchem I wojny światowej.

Bohater - Nie Sty 03, 2010 20:39

Witam!
Chętnie wybiorę się z kimś na poszukiwanie tego co kryje ziemia.Gniezno i okolice. :heej:

emigrant - Sro Maj 26, 2010 16:54

http://przewodnik.onet.pl...77,artykul.html
Cytuję:
Cytat:
Według starożytnej chińskiej nauki pole geomantyczne przenika każdy zakątek naszego globu. Miejsca przecięcia jego linii odznaczają się wyjątkową mocą. Może w nich dochodzić do niewytłumaczalnych, negatywnych wydarzeń, ale może w nich również panować wyjątkowo pozytywna energia.

Takim miejscem jest znajdujący się w kaplicy św. Gereona wawelski czakram – tajemnicze miejsce mocy, jedno z siedmiu takich miejsc na kuli ziemskiej. Miały one powstać z siedmiu magicznych kamieni, które bóg Sziwa rozrzucił kiedyś na Ziemi.

W miejscach, na które upadły, wydobywać się ma boska energia, służąca dobru ludzkości. Niewiarygodną na pierwszy rzut oka teorię zdają się jednak potwierdzać dziwne wydarzenia, jakich nie brakowało w historii Wawelu.

Kolejne, choć nie tak silne, miejsca mocy, mają znajdować się na Jasnej Górze w Częstochowie, w katedrze gnieźnieńskiej, w kamiennych kręgach w Odrach koło Czerska, na Łysej Górze i na Ślęży koło Sobótki.

Przesądy światło ćmiące, ale mimo wszystko pierwszy raz o czymś takim słyszę odnośnie Gniezna :)

emigrant - Pon Kwi 18, 2011 08:14

Jakiś czas temu w tym temacie zacytowałem fragment Kuriera Poznańskiego z 1907 roku z relacją z katastrofy kolejowej w Jankowie Dolnym. Tymczasem na jednym z portali internetowych pojawił się większy artykuł na temat tej zapomnianej, lokalnej tragedii:

http://gazetylokalne.pl/a...iana-katastrofa

A tutaj współczesne zdjęcia z miejsca gdzie doszło do katastrofy:

Diabel-tasmanski - Pon Kwi 18, 2011 09:13

Ani słowa o miejscu pochówku ofiar...
newager - Pon Kwi 18, 2011 09:14

No to ja podrzucę DP z 10 sierpnia. Informacja zaczyna się pod koniec czwartej strony i jest kontynuowana w I kolumnie strony piatej. Jak można było czytać tak poskładane i taką czcionką napisane gazety? ;)

http://www.sendspace.pl/f...080e9e2d176c3d2

emigrant - Pon Kwi 18, 2011 09:29

Diabel-tasmanski napisał/a:
Ani słowa o miejscu pochówku ofiar...

A wiesz coś więcej na ten temat? Wydaje mi się jednak, że ciała trafiły do rodzinnych miejscowości. Miejsce, w którym doszło do katastrofy jest dostępne, ale nieupamiętnione.

Dojechać tam można drogą, skręcając z DK5 kawałek za Jankowem Dolnym w betonową drogę. Most musiano zbudować w późniejszym okresie zapewne z powodu zbyt dużego spadku drogi do przejazdu. Jest podobnej konstrukcji jak te na Róży i Osińcu. Miejsce znajduje się około pół kilometra od przystanku Jankowo Dolne (w kierunku na Trzemeszno).

newager - Pon Kwi 18, 2011 09:50



Minęło sto lat, a szyny nadal na śruby są mocowane :ups: (Te nowe oczywiście już nie, ale ile jest nowych?)

Diabel-tasmanski - Pon Kwi 18, 2011 14:46

emigrant napisał/a:
A wiesz coś więcej na ten temat?

Teraz nie pamiętam źródła, ale chyba było nawet podane na forum, że ciała zostąły pochowane w zbiorowej mogile w Gnieźnie (przy Lesie Miejskim)

emigrant - Pon Kwi 18, 2011 14:58

Jakoś w to nie wierzę... i nie byłoby to nigdzie upamiętnione?
Najbliżej lasu miejskiego znajdują się dwa opuszczone cmentarze ewangelickie, ale chyba nie o to by chodziło.

newager - Pon Kwi 18, 2011 17:05

Kurjer Poznański z 10 sierpnia pisał, że rannych wieziono do szpitala w Poznaniu, a zwłoki ofiar złożono do baraku przeznaczonym dla chorych na cholerę. Szukam dalej :) Swoją drogą same szychy w tym pociągu były. Krewni cesarza, pułkownik, hrabiowie...
lodolamacz - Pon Kwi 18, 2011 17:52

Diabel-tasmanski napisał/a:
emigrant napisał/a:
A wiesz coś więcej na ten temat?

Teraz nie pamiętam źródła, ale chyba było nawet podane na forum, że ciała zostąły pochowane w zbiorowej mogile w Gnieźnie (przy Lesie Miejskim)
Taka mogiła rzeczywiście jest, tylko że tam zdaje się pochowane są ciała z pociągu, który - teraz nie pamiętam czy został zbombardowany, czy się wykoleił gdzies na szlaku Września -Gniezno ?- i wiózł uciekinierów z Poznania.Trochę to skomplikowane, ale coś tak jakoś było.
ten pociąg nawet chyba był jakoś określany " pociąg demobilizacyjny"

lodolamacz - Pon Kwi 18, 2011 18:39

to link wskazujący czyja mogiła jet w Lesie Miejskim

http://gniezno.lasypanstw...?muid=12&mid=36

marcin_N - Pon Kwi 18, 2011 20:56

Niestety nie ma żadnej dokładniejszej informacji odnośnie lokalizacji tej mogiły. Pomnik Bohaterów 1939-45 na kraju lasu jest dość dobrze oznaczony, a nieopodal jest też nieoznakowany pomnik-kopiec z kamieni. Może to ten.
newager - Pon Kwi 18, 2011 21:29

Nie sądzisz, że to trochę daleko?
Diabel-tasmanski - Pon Kwi 18, 2011 21:34

Zależy...
newager - Pon Kwi 18, 2011 21:51

A coś bliżej?
Diabel-tasmanski - Pon Kwi 18, 2011 21:58

Ale co? ;]
newager - Pon Kwi 18, 2011 22:05

Co zależy? Od czego zależy? Od kogo zależy? :)
Diabel-tasmanski - Pon Kwi 18, 2011 22:48

Zależy co rozumieć pod pojęciem "daleko". Daleko do kogo czego? Dokąd byłoby bliżej? Czy daleko/blisko to jedyne/priorytetowe miejsce takiego pochówku?
newager - Pon Kwi 18, 2011 23:26

Ani to po drodze, ani na szlaku pociągu. Poza tym biorąc pod uwagę rangę ofiar śmiem wątpić w pochówek "pod drzewem".
Diabel-tasmanski - Wto Kwi 19, 2011 07:39

TO jest jedyny argument. Tylko że nie wiemy jak ówczesne przepisy dotyczące postępowania w takich przypadkach. Jak wyglądała identyfikacja ofiar? Co móiły przepisy o zbiorowym pochówku? Odpowiedzi na te pytanie mogą okazać się kluczowe...
emigrant - Wto Kwi 19, 2011 08:25

Po pierwsze, mówiąc o katastrofie (?) pociągu ewakuacyjnego należałoby ustalić gdzie do niej doszło i dopiero potem szukać grobów. Myślę, że jeżeli miało to miejsce w okolicach września'39, to pochówek mógł się odbyć z naruszeniem wszystkich zasad, nawet tuż w pobliżu szlaku. Nie wiemy nawet ile osób zginęło.

Co do Jankowa Dolnego, to tak jak już pisałem. Myślę, że rodziny zażądały wydania ciał do rodzinnych miejscowości. Może należałoby poszukać informacji w lokalnych gazetach gnieźnieńskich.

Diabel-tasmanski - Wto Kwi 19, 2011 08:42

AL o którym wypadku teraz mówimy?
emigrant - Wto Kwi 19, 2011 08:51

Ja już o jednym i drugim :)

[ Dodano: Sro Lip 20, 2011 22:28 ]
Aktualizacja: http://gniezno.poznan.lasy.gov.pl/index.html
Nadleśnictwo Gniezno napisał/a:
Zbiorowa mogiła pracowników PKP i ich rodzin. Ofiar katastrofy pociągu ewakuacyjnego z Poznania w dniu 6 września 1939 r. Tablica informuje o śmierci:
Śp. Katarzyna Klorek lat 12
Śp. Zofia Klorek lat 18
Śp. Wiktoria Dudek
Śp. Kędziora (imię nieznane)
Śp. Nowak (imię nieznane)
Śp. Trójka dzieci (imiona i nazwiska nie znane)
Opiekę nad miejscem pamięci sprawują służby PKP oraz okoliczni mieszkańcy.

emigrant - Pon Lis 28, 2011 14:20

Ciekawostka z artykułu w najnowszym Uważam Rze:

Cytat:
Janusz Radziwiłł został zatrzymany wraz z członkami swojej rodziny. Sowieci aresztowali również przedstawicieli innych znamienitych rodów arystokratycznych. Branickich, Krasickich, Tyszkiewiczów czy Zamoyskich. Całą grupę przewieziono ciężarówką do Gniezna. „Ks. Janusz siedział w szoferce i miał binokle na nosie, mapę sztabową na kolanach i wskazywał drogę czerwonoarmiście” – relacjonowała Izabela Radziwiłłowa. Wywieziono ich pociągiem do Moskwy i 27 lutego 1945 r.


Całość tutaj: http://wiadomosci.wp.pl/t...,wiadomosc.html

kaliszman - Sro Kwi 08, 2015 11:10

Nie chciałem zakładać nowego wątku, dlatego wrzucę te informację tutaj. Mam nadzieję, że będzie mi wybaczone. :)
http://www.rc.fm/politycz...w-gnieznie.html


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group