Forum.Gniezno.com.pl
Forum internetowe Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego

Sprzęt - Zagadki Pana Fotomanka.

Tomek Holka - Pon Lut 04, 2008 23:15
Temat postu: Zagadki Pana Fotomanka.
Cisza grobowa na całym Foto-forumie.

No to specjalnie dla Was, nowy temat pod sympatycznym tytułem.
Umówmy się zatem, że można tu będzie zadawać zagadki każdemu fotoforumowiczowi indywidualnie lub zamieszczać zagadki dla wszystkich.
Każdy forumowicz będzie też mógł zadać swoją zagadkę w dowolnej formie.

Pierwsza zagadka taka: - co to jest, a przede wszystkim do czego służy ??



Aaaaa...! Szukać po Internecie - niehonorowo !!

***

Aliena - Pon Lut 04, 2008 23:35

Tomasz Holka napisał/a:
Pierwsza zagadka taka: - co to jest, a przede wszystkim do czego służy ??

Ja wiem tylko tyle, że to jest jakiś obiektyw :)

emigrant - Pon Lut 04, 2008 23:45

Nie jest to obiektyw do stosowania fotografii "otworkowej"?
Tomek Holka - Pon Lut 04, 2008 23:46

Aliena napisał/a:
Ja wiem tylko tyle, że to jest jakiś obiektyw

Doskonale Alienuniu kochana! Teraz tylko ta maszynka do mięsa została do rozgryzienia.



emigrant napisał/a:
Nie jest to obiektyw do stosowania fotografii "otworkowej"?

Za dużo otworków, hi, hi!
Taki "obiektyw" otworkowy nie ma soczewek, tylko jeden maciupci otworek - może 0,2 lub 0,3mm.

***


Posty zostały scalone / Aliena

emigrant - Wto Lut 05, 2008 00:13

Tomasz Holka napisał/a:
Za dużo otworków, hi, hi!

Myślałem o jakiejś masowej otworkomanii ;)
Kiedyś wystarczała stara pończocha naciągnięta na obiektyw z wypaloną dziurką :)

OT
A może służy do wyłapywania ostrości? :hmmm: Nie wiem :)

Tomek Holka - Wto Lut 05, 2008 00:22

emigrant napisał/a:
Kiedyś wystarczała stara pończocha naciągnięta na obiektyw z wypaloną dziurką

Ciepło !!
Popatrz -
emigrant napisał/a:
stara pończocha naciągnięta na obiektyw

Tym powinieneś się kierować przy zgadywaniu (ostatecznie możesz zrobić doświadczenie, do czego zresztą szczerze zachęcam!)

***

becia - Wto Lut 05, 2008 07:51

Nie jestem pewna do czego może służyć ten obiektyw - przyszło mi jednak do głowy, że może zdjęcie zrobione takim cudem będzie przypominało mozaikę.

Kiedyś wśród starych zdjęć mojego męża znalazłam taką właśnie fotkę - był to portret.
Widniała na nim jedna i ta sama osoba w tym samym momencie "uchwycona" ale umieszczona w kilku różnych miejscach na klatce. Nie wiem czy dość jasno się wyraziłam :hmmm:

Zastanawiałam się czasami jak to zostało zrobione - raczej nie obróbką przy pomocy komutera, bo to nie te czasy - i teraz gdy zobaczyłam ten "dziwny" obiektyw przyszło mi do głowy, że może za pomocą podobnej "maszynki do mięsa" ;)

wuja - Wto Lut 05, 2008 08:11

Ja natomiast sądzę, że będzie to specjalistyczny obiektyw do wykonywania tak zwanych "miękkich" zdjęć - zarówno portretowych, jak i pejzażowych. Zdjęcia te charakteryzują się jakby lekkim "rozmyciem" konturów, pomimo że nadal pozostają ostre.
Tomek Holka - Wto Lut 05, 2008 10:05

wuja napisał/a:
Ja natomiast sądzę, że będzie to specjalistyczny obiektyw do wykonywania tak zwanych "miękkich" zdjęć - zarówno portretowych, jak i pejzażowych.


BRAAAWO WUUJA !!

Wiedziałem, że Wuja zajrzy i że będzie wiedział, Ha !!

***

becia - Wto Lut 05, 2008 11:37

A czy możemy prosić o wrzucenie tutaj jakiejś przykładowej fotki, żeby zobaczyć o czym mowa - czyli jak wygląda takie "miękkie" zdjęcie i czym się różni o fotek wykonywanych przy pomocy normalnego obiektywu ??

P.S.
Zagadka dla Pana Fotomanka - jak wykonuje się w takim razie zdjęcie, o którym pisałam (jeśli zrozumiał Pan z opisu jaki obraz mam na myśli) - bo nadal mnie to nurtuje...
Zdjęcie zostało zrobione z pewnością aparatem analogowym - niestety nie wiem jakim i wygląda jakby na jednej odbitce ktoś nałożył kilka razy ten sam obraz umieszczając fotografowany obiekt w kilku różnych miejscach (a może w tym pytaniu już jest odpowiedź :hmmm: wolę jednak zapytać eksperta).
Niestety nie dysponuję skanerem żeby zobrazować o czym piszę :(

abraxas - Wto Lut 05, 2008 11:47

becia napisał/a:
jak wykonuje się w takim razie zdjęcie, o którym pisałam (jeśli zrozumiał Pan z opisu jaki obraz mam na myśli) - bo nadal mnie to nurtuje...


Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie - zdjecie takie można wykonać na przykład za pomocą stosownego filtra multi-pryzmatycznego ... Nakręcanego na obiektyw. W Poznaniu jest uroczy sklepik, który w swych zasobach posiada mnóstwo tego typu ciekawych "zabawek". Jeśli kogoś to interesuje, to tędy może wejść do sklepu i poszperać w przykładach zastosowań filtrów.

becia - Wto Lut 05, 2008 11:53

Dziękuję bardzo - nareszcie zagadka rozwiązana :jupi:

Dla mnie zwykłego fotoamatora była dość trudna :oops:

abraxas - Wto Lut 05, 2008 12:01

becia napisał/a:
Dziękuję bardzo - nareszcie zagadka rozwiązana


Być może rozwiązań jest kilka - ja zrozumiałem, że widziałaś te kilka twarzy na klatce czyli negatywie. A podejrzewam, że można pewnikiem również z jednej twarzy na klatce w podobny sposób naświetlić papier - może za pomocą filtra zakładanego do powiększalnika albo jakąś inna sztuczką.

Ja podałem sposób mi znany :-)

becia - Wto Lut 05, 2008 12:09

abraxas napisał/a:
podejrzewam, że można pewnikiem również z jednej twarzy na klatce w podobny sposób naświetlić papier - może za pomocą filtra zakładanego do powiększalnika albo jakąś inna sztuczką.

Ja podałem sposób mi znany :-)


Sposób Tobie znany pozwolił mi uzyskać całkiem satysfakcjonującą odpowiedź !!

Pytałam tak tylko - z czystej ciekawości - nie zamierzam próbować ;] ale czasem lubię zwyczajnie coś wiedzieć niekoniecznie po to by później to wykorzystywać w praktyce :mruga:

Tomek Holka - Wto Lut 05, 2008 20:51

becia napisał/a:
Zagadka dla Pana Fotomanka - jak wykonuje się w takim razie zdjęcie, o którym pisałam (jeśli zrozumiał Pan z opisu jaki obraz mam na myśli) - bo nadal mnie to nurtuje...

Abraxas podał prawidłową odpowiedź a ja zdziwił by się jedynie gdyby tych twarzy było więcej niż trzy.
becia napisał/a:
Dla mnie zwykłego fotoamatora była dość trudna

Bo i nakręcić taki "filtr efektowy" na obiektyw kompaktu cyfrowego, to raczej niemożliwe zadanie.
Natomiast zmiękczanie obrazu poprzez fotografowanie przez cienką pończochę (napiętą jeśli to możliwe!) - leży chyba w Twoich możliwościach.
Szczerze zachęcam do takiego eksperymentu! Będziesz się mogła Beciu sama przekonać jak wygląda miękkie zdjęcie.
Kiedyś można było nabyć w sklepach fotooptyki tak zwane Duto, czyli filtr z koncentrycznie rozmieszczonymi okręgami. Służył także zmiękczaniu obrazów fotograficznych - najczęściej portretów.

A powyższy obiektyw portretowy to najdroższa droga (ale pewnie i najlepsza!) by taki malarski obraz uzyskać.

Bardziej malarski a mniej bezwzględnie fotograficzny.

***

PS: Fotografując ptaki w ZOO, umieszczone w klatkach z siatki o drobnych oczkach - warto przysunąć obiektyw do siatki jak to tylko jest możliwe.
Nawet jeżeli niektóre oczka znajdą się w polu widzenia obiektywu to na zdjęcu nie będzie tego widać.

abraxas - Wto Lut 05, 2008 22:31

Tomasz Holka napisał/a:

Abraxas podał prawidłową odpowiedź a ja zdziwił by się jedynie gdyby tych twarzy było więcej niż trzy.


Proszę sobie obejrzeć link przez mnie udostępniony i ofertę filtrów - wygląda na to, że mogłoby byc ich więcej. Niż trzy.

Tomasz Holka napisał/a:

Bo i nakręcić taki "filtr efektowy" na obiektyw kompaktu cyfrowego, to raczej niemożliwe zadanie.


Uprzejmie informuję, iż dużo kompaktów cyfrowych umożliwia doczepienie do swojego korpusiku tulei, w którą można wkręcać filtry jaki się tylko wynajdzie. Tak robiłem w moim kompakcie cyfrowym. .

A w kwestii ptaków - czasami nie zawsze da się ominąć siatkę: http://picasaweb.google.p...201444213451618 (nie zamieszczam zdjęcia swego tutaj bo to temat na zagadki pana Tomasza)

Tomek Holka - Wto Lut 05, 2008 23:23

abraxas napisał/a:
wygląda na to, że mogłoby byc ich więcej. Niż trzy.

Portret potrójny jeszcze ma sens, zpięcioraczony lub zmultiplikowany do liczniejszych obrazów traci czytelność.
abraxas napisał/a:
Uprzejmie informuję,

Kogo? Mnie?
A po co innym ta informacja, że do niektórych kompaktów można dokupić tulejki?

Bardzo proszę wszystkich Fotoforumiczów, by dali sobie święty spokój z filtrami efektowymi!

Użyć je rozsądnie, właściwie, do odpowiedniego motywu, tak by ich zakup był usprawiedliwiony, a efekty ciekawe - jest niezmiernie trudno!
Na ogół wychodzi efekt dla efektu i nic więcej !!

Znowu niestety muszę sprzątać po abraxasie i jego złośliwych uwagach w stylu
życzliwy donosi uprzejmie.

abraxas napisał/a:
Tak robiłem w moim kompakcie cyfrowym.

A gdzie rezultaty?
Trzeba było pokazać, zamiast wytrząsać złośliwości!

Bez odbioru!

***

abraxas - Wto Lut 05, 2008 23:27

Tomasz Holka napisał/a:
Znowu niestety muszę sprzątać po abraxasie i jego złośliwych uwagach w stylu
życzliwy donosi uprzejmie.


Sprawiedliwych wołam na świadków, że ja nie wiem o co temu człowiekowi chodzi.

Poinformowałem, że można. Ale również uważam, że nie warto, bo efekty można uzyskać w programie graficznym.

becia - Sro Lut 06, 2008 00:06

Tomasz Holka napisał/a:
zdziwił by się jedynie gdyby tych twarzy było więcej niż trzy

abraxas napisał/a:
Proszę sobie obejrzeć link przez mnie udostępniony i ofertę filtrów - wygląda na to, że mogłoby byc ich więcej

I faktycznie jest ich więcej - bo aż 5.
Jutro postaram się "złapać" gdzieś jakiś skaner i za pozwoleniem Pana Fotomanka (bo to jego temat) wrzucę tu omawiane zdjęcie.

Tomasz Holka napisał/a:
Na ogół wychodzi efekt dla efektu i nic więcej

To niewątpliwie fakt - szału nie ma - zdjęcie zaciekawia tylko dlatego, że jest "rozmnożone" na jednej klatce.

abraxas napisał/a:
uważam, że nie warto, bo efekty można uzyskać w programie graficznym

Obecnie tak - ale tamta fotka (jutro postaram się ją pokazać) zrobiona była jakieś 17 lat temu, więc obróbka graficzna na komputerze raczej odpada - dlatego tak mnie zaciekawiło jak można uzyskać taki efekt bez współczesnych cudów techniki.

Tomasz Holka napisał/a:
zmiękczanie obrazu poprzez fotografowanie przez cienką pończochę (napiętą jeśli to możliwe!) - leży chyba w Twoich możliwościach

Pewnie tak - choć przyznam, że może to być cokolwiek trudne ponieważ obiektywik (celowo użyłam tego zdrobnienia) mojej cyfróweczki jest dość mały. Ale jak znajdę trochę wolego czasu to może pokuszę się o taką próbę...
Podejrzewam, że powinno z tego wyjść zdjęcie z nieco rozmytymi konturami - prawda ??

Aliena - Sro Lut 06, 2008 00:17

Tomasz Holka napisał/a:
abraxas napisał/a:
Uprzejmie informuję,

Kogo? Mnie?
A po co innym ta informacja, że do niektórych kompaktów można dokupić tulejki?

Drogi Tomaszu, myślę, że niepotrzebnie się denerwujesz. Ja w poście Abraxasa nie zauważyłam złośliwości. Uważam, że to bardzo dobrze, że Abraxas umieścił taką informację. Tym bardziej, że z Twojego wcześniejszego wpisu wynikało, że takich filtrów do zwykłych kompaktowych aparatów raczej nie można dołączyć. Więc myślę, że to dobrze, że pojawiła się informacja, że jednak można. Nie wszyscy wiedzą o możliwości dołączenia takiej tulejki do niektórych kompaktów cyfrowych, ja sama nie byłam pewna, bo nie znam wielu aparatów, więc nie wiem dlaczego uważasz, że post Abraxasa był skierowany tylko do Ciebie. Abraxas umieścił taką informację dla wszystkich. Każda informacja tutaj jest bardzo cenna i nie możesz kogoś krytykować, że umieszcza dodatkowe informacje.

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 00:17

becia napisał/a:
Podejrzewam, że powinno z tego wyjść zdjęcie z nieco rozmytymi konturami - prawda

Niezupełnie. Kontury powinny wyjść delikatnie zaznaczone. Bardzo trudno wytłumaczyć co to takiego miękkość rysunku.
Natomiast najłatwiej będzie, jak napniesz jakąś starą pończochę na ramkę (z drutu, drewnianą czy z plastiku - wszystko jedno), poczym umieścisz ją tuż przed obiektywem.
Zobaczymy co wyjdzie.

***

becia - Sro Lut 06, 2008 08:32

Tomasz Holka napisał/a:
Natomiast najłatwiej będzie, jak napniesz jakąś starą pończochę na ramkę (z drutu, drewnianą czy z plastiku - wszystko jedno), poczym umieścisz ją tuż przed obiektywem.

:ok: w wolnej chwili poeksperymentuję

Tomasz Holka napisał/a:
Zobaczymy co wyjdzie.

ano zobaczymy - postaram się wrzucić tu jakąś fotkę zrobioną w ten sposób :)

Tymczasem wykorzystałam służbowy skaner do prywatnego celu (mam nadzieję, że mnie za to nie wyleją) :clever: i zamieszczam fotkę o której wcześniej rozmawialiśmy

w sumie zdjęcie nieciekawe ale w związku z tym, że dośc stare zaintrygował mnie sposób w jaki mogło zostać zrobione - :ups: chyba się powtarzam ...

P.S. Czy są jakieś wymagania co do koloru pończochy i wielkości oczek ?? ;)

wuja - Sro Lut 06, 2008 09:00

becia napisał/a:
Czy są jakieś wymagania co do koloru pończochy i wielkości oczek

Jasne, nie moga to być te dawne "patentki", ani grube rajstopy zimowe :mruga:

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 09:50

wuja napisał/a:
Jasne, nie moga to być te dawne "patentki",


O rety Wuja !! Mało z krzesła nie spadłem jak to przeczytałem (poczym sprawdziłem czy Marta wie, co to patentki - okazało się, że nie ma pojęcia)

Dowcip roku jednym słowem. Natomiast pytanie o kolor - niegłupie. Sam nie mam pojęcia, czy taka kolorowa pończocha nie wywoła jakiejś dominanty, czyli zafarbu - jak żargonią "zawodowcy".

Też chyba należało by sprawdzić.

***

wuja - Sro Lut 06, 2008 10:17

Tomasz Holka napisał/a:
Natomiast pytanie o kolor - niegłupie. Sam nie mam pojęcia, czy taka kolorowa pończocha nie wywoła jakiejś dominanty, czyli zafarbu

Wydaje mi się, że do tego celu najbardziej odpowiednia byłaby cieniutka pończoszka w kolorze nie opalonej skóry ( o w mordę jeża - nie wiem, jak to baby nazywają)

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 10:31

Dokładnie tak. Ja też nie wiem jak to się nazywa, choć pewnie to bezbarwne pończochy.

***

becia - Sro Lut 06, 2008 10:35

Tomasz Holka napisał/a:
sprawdziłem czy Marta wie, co to patentki - okazało się, że nie ma pojęcia

Ja też szczerze mówiąc nie miałam pojęcia co to takiego - pierwszy raz słyszałam - a właściwie przeczytałam to okreslenie, ale... poszperałam na necie i teraz już wiem, że to bawełniane rajstopy w prążki - zdaje się, że do przedszkola w takich chodziłam ;)

wuja napisał/a:
cieniutka pończoszka w kolorze nie opalonej skóry ( o w mordę jeża - nie wiem, jak to baby nazywają)

O w mordę !! Baba jestem a też nie wiem jak to baby nazywają, bo nie noszę :jezor: ale dla celów naukowych poświęcę się i kupię ...

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 11:13

becia napisał/a:
teraz już wiem, że to bawełniane rajstopy w prążki

Proszę się nie pogniewać, droga Beciu! Ale niezłe to by było przedszkole, gdyby dziewczynki chodziły tam w patentkach!
Przypuszczam, że zakonnice z całą pewnością takiego przedszkola prowadzić by nie mogły!
Patentki, to jeszcze pewnie przedwojenna nazwa pończoch "kabaretowych" - czyli takich z grubej siatki, najczęściej czarnej.
Całkiem niedawno były modne na zasadzie nawrotów i kaprysów pani mody.

Patentki nazywanano też mniej oględnie bur......... no wiesz! :-)

***

becia - Sro Lut 06, 2008 11:18

Tomasz Holka napisał/a:
Proszę się nie pogniewać, droga Beciu!

Ależ się nie gniewam :)

Tomasz Holka napisał/a:
Patentki, to jeszcze pewnie przedwojenna nazwa pończoch "kabaretowych" - czyli takich z grubej siatki, najczęściej czarnej.

:hmmm: potwierdza to tylko, że trzeba uważnie przyglądać się informacjom zawartym w internecie i weryfikować je przy pomocy innych źródeł, bo można się pomylić ;)

Dziękuję za wyprowadzenie z błędu :)

Ale może porzućmy już ten temat, bo za chwilkę dostaniemy czerwoną kartkę od moderatorów za OT ;)

kaszi - Sro Lut 06, 2008 11:34

becia napisał/a:
Ale może porzućmy już ten temat, bo za chwilkę dostaniemy czerwoną kartkę od moderatorów za OT
Moderator - też człowiek. Wbrew opinii abraxasa. ;-)

A zagadki, bardzo ciekawy temat. :) Jednak by odpowiedzieć na jakąś zagadkę, to trzeba by było postawić niezwykle skomplikowane pytanie. ;-)

abraxas - Sro Lut 06, 2008 12:09

kaszi napisał/a:
Moderator - też człowiek. Wbrew opinii abraxasa.


Zaraz, zaraz ... Albo jest człowiekiem albo demonem :-) To nie ja określiłem jednego z moderatorów demonem ....

kaszi - Sro Lut 06, 2008 12:21

Ale to chodzi o to, że moderator (ogólnie) jest bogiem Forum. ;-)
becia - Sro Lut 06, 2008 12:25

Tomasz Holka napisał/a:
Kontury powinny wyjść delikatnie zaznaczone. Bardzo trudno wytłumaczyć co to takiego miękkość rysunku.

Wracając do tematu - eksperymentu z pończochą jeszcze nie robiłam (bo w pracy jestem :ups: wydało się) ale zuważyłam, że niektóre programy do obróbki zdjęć mają taką opcję jak "zmiękczanie". Zastosowałam ją do jednej fotki - różnica niewielka ale mam nadzieję, że zauważalna - załączam obydwa zdjęcia:

PRZED


PO


Czy efekt pończochy będzie podobny ??

wuja - Sro Lut 06, 2008 13:09

becia napisał/a:
teraz już wiem, że to bawełniane rajstopy w prążki - zdaje się, że do przedszkola w takich chodziłam

Właśnie chodziło mi otakie pończochy (rajstopy też takie były). przynajmniej tak na nie mówiła moja Mama.

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 14:15

No proszę, jakie to te zagadki inspirujące! Już pierwsza wywołała dyskusję o sposobach zmiękczana zdjęć.

Nikt się nie kwapi z zagadkami, no to pokażę jeszcze jedną:

Co to jest ??



Oczywiście, szukanie po Internecie - niehonorowe!

***

becia - Sro Lut 06, 2008 14:36

Tomasz Holka napisał/a:
Nikt się nie kwapi z zagadkami, no to pokażę jeszcze jedną:

Co to jest


Pewnie aparat fotograficzny ;)

A poważnie - kiedyś przeglądając oferty dotyczące aparatów cyfrowych trafiłam na takie dziwaczne aparaty - niektóre miały nawet 9 soczewek - i napisano tam, że służą do tzw. lomofotografii - czy coś takiego.
Zdaje się, że taki aparat robi jednocześnie kilka - w tym przypadku 2 zdjęcia i o ile dobrze pamiętam umieszcza je na 1 klatce... ale mogę się mylić ...

wuja - Sro Lut 06, 2008 14:45

Tomasz Holka napisał/a:
Co to jest

Tomaszu, poproszę o trudniejsze zadanie.
Toż to jest aparat stereoskopowy.
Roztaw obiektywów = roztawowi oczu.
Jednocześnie robi 2 zdjęcia.
Oglądanie (najlepiej slajdów) poprzez "oglądacz" stereoskopowy.

Aliena - Sro Lut 06, 2008 15:07

Tomasz Holka napisał/a:
Sam nie mam pojęcia, czy taka kolorowa pończocha nie wywoła jakiejś dominanty, czyli zafarbu - jak żargonią "zawodowcy".

Może efekty takiego eksperymentu również byłyby bardzo interesujące :) Może jakieś artystyczne zdjęcie w ten sposób by powstało :-)

wuja napisał/a:
Wydaje mi się, że do tego celu najbardziej odpowiednia byłaby cieniutka pończoszka w kolorze nie opalonej skóry ( o w mordę jeża - nie wiem, jak to baby nazywają)

becia napisał/a:
O w mordę !! Baba jestem a też nie wiem jak to baby nazywają, bo nie noszę :jezor: ale dla celów naukowych poświęcę się i kupię

Ja też rzadko noszę rajstopy. Ale gdy już kupuję takie, to są rajstopy w kolorze naturalnym, więc może o taki kolor chodzi. Kolor ten jest też nazywany kolorem cielistym ;) Częściej kupuję czarne, ale czarne rajstopy pewnie za mocno przyciemniłyby zdjęcie :hmmm:
Ustaliliśmy, że wykluczone są patentki, kabaretki, lub rajstopy zimowe. Tylko jeszcze się zastanawiam, czy lepsze byłyby rajstopy z lycry, czy może ze stretchu, a może z elastanu :)

becia napisał/a:
Ale może porzućmy już ten temat, bo za chwilkę dostaniemy czerwoną kartkę od moderatorów za OT ;)

Czerwonej kartki nie będzie, bo bardzo ważne jest ustalenie, jakie rajstopy są najlepsze, aby zrobić z nich filtr zmiękczający zdjęcie.

Tomasz Holka napisał/a:
Nikt się nie kwapi z zagadkami, no to pokażę jeszcze jedną:

A moje przypuszczenia były takie, że to jest aparat z dwoma obiektywami :) I tak jak napisała Becia, może ten aparat umieszcza w jednej klatce obrazy z tych dwóch obiektywów. A skoro umieszcza w jednej klatce, to może w ten sposób powstaje jakiś wielowymiarowy obraz. Bo chyba filmy trójwymiarowe powstają w podobny sposób - przez nałożenie na siebie kilku obrazów.
Ale Wuja wyprzedził mnie z odpowiedzią, więc odpowiedź wuja jest z pewnością prawidłowa, chociaż nie wiem jak działa aparat stereoskopowy. Może aparat ten nie nakłada na siebie obrazów, jeśli slajdy muszą być oglądane w odtwarzaczu stereoskopowym. Czy te slajdy są łączone dopiero w odtwarzaczu?

wuja - Sro Lut 06, 2008 15:12

Aliena napisał/a:
Może aparat ten nie nakłada na siebie obrazów, jeśli slajdy muszą być oglądane w odtwarzaczu stereoskopowym. Czy te slajdy są łączone dopiero w odtwarzaczu?

Aparat robi 2 niezależne zdjęcia, tak jakbyś spogladała osobno prawym ilewym okiem.
Potem slajdy są oglądane lewy przez lewe oko i prawy przez prawe.
W ten sposób powstanie zjawisko obrazu przestrzennego.

Aliena - Sro Lut 06, 2008 15:30

wuja napisał/a:
Aparat robi 2 niezależne zdjęcia, tak jakbyś spogladała osobno prawym ilewym okiem.
Potem slajdy są oglądane lewy przez lewe oko i prawy przez prawe.

No, to teraz już chyba wiem, o co chodzi :yes: Chyba w fotoplastikonie można było oglądać takie zdjęcia stereoskopowe.

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 15:47

No tak, to było łatwe - pewnie zbyt łatwe dla Wuja, ale dla użytkowników "mydełek z ekranikami" już niekoniecznie.
Sam jestem niezmiernie ciekaw, jak wygląda obraz sprzętu fotograficznego w oczach kogoś, kto jak sięga pamięcią wstecz - jedynie te mydełka pamięta.
Dla dzieci na przykład, chętnie jak wiecie fotografowanych, aparat bez ekranika to nie aparat fotoraficzny!
Znak czasów widać taki.

Fakt! To małoobrazkowy aparat stereoskopowy, który wykonuje dwa oddzielne zdjęcia na błonie kinematograficznej.
Po wywołaniu filmu, powiększa się takie stereopary, na wspólnym papierze i czasami dla zachowania idealnie płaskiego położenia zdjęcia - nakleja się na cienki kartonik.

Taki kartonik wystarczy umieścić w przeglądarce stereoskopowej, która przypomina podwójną lupę zawieszoną nad podstawką na której leży para zdjęć.
Po chwili przyzwyczajenia a w zasadzie adaptowania wzroku - faktycznie widzi się przestrzennie!

Stereofotografia jest bardzo stara, prawie taka stara jak sama fotografia, a fotoplastikony czyli publiczne oglądarnie takich zdjęć, były kiedyś bardzo popularną rozrywką.

Natomiast nie mam nawet bladego pojęcia co to jest lomofotografia, czy lomografia, droga Beciu !!
Także jak ktoś wie, to może nas wszystkich tu oświecić.

***

PS: wyraz LOMO, kojarzy mi się jedynie z Leningradzkim Opticzesko Miechaniczeskim Obiedinieniem (czyli ze zrabowaną w Warszawie w 1914 roku fabryką FOS)
Rusycyści, proszę nie strzelać!

abraxas - Sro Lut 06, 2008 15:52

Tomasz Holka napisał/a:
Natomiast nie mam nawet bladego pojęcia co to jest lomofotografia, czy lomografia, droga Beciu


Bardzo proszę: http://www.lomografia.pl/infopages.php?info_id=3 to coś tajemniczego dla mnie :-) ale faktycznie związanego z radzieckim aparatem :-)

Tomek Holka - Sro Lut 06, 2008 16:30

No proszę! Jakie to dziwne rzeczy dzieją się na tym świecie! Dzięki za ciekawy link!

Miałem Lomo-compakt-automat, kupiłem go w Fotooptyce w latach 80-siątych.
Faktycznie, pięciosoczewkowy obiektywek w tym aparaciku był jasny i doskonały.
Miałbym go pewnie do dziś, gdyby nie wiecznie zacinająca się migawko-przysłona.

Jak tylko wypatrzyłem na Allegro wielką koniunkturę na te aparaty, natychmiast go sprzedałem - zbyt dużo filmów mi zmarnował.

No ale że koniunktura wiązała się z lomografią - nie miałem bladego pojęcia.

***

becia - Pią Lut 08, 2008 20:46

No to eksperyment zrobiłam, co prawda tak na szybko, ale niestety nie miałam zbyt wiele wolnego czasu - wiecie - dzieci są mocno absorbujące - zwłaszcza małe ;)
Naciągnęłam więc szybko na obiektyw pończoszkę - cieniutką, o lekko opalonym kolorze i oto rezultat:

wiercibeciątko młodsze w czasie zabawy:


wygląda trochę tak, jakby zmniejszyć kontrast, może odrobinkę rozmyć zdjęcie zrobione normalnie...

Tomek Holka - Pią Lut 08, 2008 22:42

Wielkie gratulacje droga Beciu!
Jak widać i to wyraźnie na zdjęciu - rysunek uległ widocznemu zmiękczeniu.
Pomimo tak prostych środków !!
Założę się, że gdy wykorzystasz chwilę niewiecenia wiercibeciątka - i wykonasz klasyczny portret - raz z pończochą a drugi raz bez - to przekonasz się sama, że taki miękki jest ładniejszy, bo bez faktury skóry z wszelkimi wadami cery (choć takie niewiercące się wiercibeciątka to chyba najwyżej uślinione mogą być - bo jakie tam niedoskonałości cery mogą przeszkadzać?)

Fajnie było!

***

Tomek Holka - Sob Lut 09, 2008 15:31

Czas na kolejną zagadkę. Tym razem będzie trudno!



Tą dziwaczną fotografię wykonano w celu porównania wielkości korpusów, dwóch konkurujących ze sobą lustrzanek w początkach lat siedemdziesiątych.

Waszym zadaniem będzie podanie marek obu aparatów (wystarczy napisać co stoi napisane na pryzmatach)

No cóż, - wiem, że to bardzo trudne zadanie. Dlatego dodam ułatwienie.

Otóż jeden z tych aparatów wisi gdzieś na Fotoforumie w pełnej krasie, że tak powiem.
A drugi - ....... drugi trzeba będzie odgadnąć, ale mając na uwadze, że autorem zagadki jest Fotomanek.

Hi, hi!

wuja - Sob Lut 09, 2008 15:40

Hi, hi, poddaję się - tym razem nie podejmuję się zgadywać.
Tomek Holka - Sob Lut 09, 2008 15:52

wuja napisał/a:
Hi, hi, poddaję się - tym razem nie podejmuję się zgadywać.

No to specjalnie dla Wuja, dodatkowa zagadka mobilizująco-wydobywcza.

Dlaczego firma Jhagee, nazwała pierwszą na świecie lustrzankę małoobrazkową - EXAKTĄ ??

Andrzej - Sob Lut 09, 2008 15:55

Miranda i Pentax
Tomek Holka - Sob Lut 09, 2008 16:09

Jasne Andrzejku! To Miranda Sensomat i Asahi Pentax Spotmatic.

Dodam, że zarówno jedna jaki druga firma nie rozpoczęły produkcji od kopiowania przedwojennych modeli Contaxa i Leiki. Zaczęły od razu od lustrzanek!

Miranda wzorowała się nieco na Exakcie, a Asahi Optical.Co. na korpusie przedwojennej Leiki.
Będzie o tym zresztą nieco obszerniej w pasji Tomasza.

***

Planistigmat - Czw Mar 13, 2008 17:37

Cos dawno nie bylo zadnej zagadki. :mruga:
Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 10:46

No dobrze!

Zatem, co to takiego?



Przypominam, że szukanie po Internecie niehonorowe.

zofia Nałkowska - Pią Mar 14, 2008 10:58

Stworze tu teorię Zofiji. To mi wygląda na przedłużacz obiektywu dla zdjęć robionych zza węgła. :wink: :wink: :wink: :wink:
Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 11:06

Swiatlomierz firmy BEWI. :)
Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 11:07

zofia Nałkowska napisał/a:
przedłużacz
??

Zosiu droga - ten przedłużacz przystawia się do oka!

***

Planistigmat napisał/a:
Swiatlomierz firmy BEWI.


Kurczę nie mogłeś poczekać? Za karę, proszę o obszerne wyjaśnienie.

***


Posty zostały scalone / Aliena

Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 11:26

Tomasz Holka napisał/a:
Planistigmat napisał/a:
Swiatlomierz firmy BEWI.


Kurczę nie mogłeś poczekać? Za karę, proszę o obszerne wyjaśnienie.

***

OK. :mruga:
Jest to przedwojenny optyczny swiatlomierz. Zasada dzialanie jest taka, ze w srodku jest czarna tarczka z wycietymi cyferkami. Tak jak cyferblat zegarka, tylko cyferki sa dziurkami, a nie namalowane. Kazda z cyferek ma pod spodem przyklejona folie półrzezroczysta o innym stopniu przepuszczania swiatla. Sprawdza sie ktora cyferke jeszcze widac w danym swietle i na jej podstawie odczytuje pare czas - przyslona.
Przy nastepnych zagadkach bede tylko pisal czy wiem, czy nie, zeby innym dac szanse.

Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 12:30

Karna zagadka wyłącznie dla Planistigmata! Jak sobie poradzi, to proszę wszystkich o wylewne gratulacje!
Zagadka jest trudna!


Zdjęcie przedstawia jednoobiektywową lustrzankę małoobrazkową, produkowaną w latach 1962 - 1973 przez Miranda Camera CO. w Japonii.
Model ze zdjęcia (Sensorex), to kolejna modernizacja tego aparatu, produkowana w końcówce lat lat 60-ych.
Pytania brzmią.
Dlaczego nad pryzmatem umieszczono monstrualną ozdobę, przypominającą grill w Chevrolecie z lat 50-tych ?? (zamiast umieścić tam dumne logo firmy)

Poproszę także Planistigmata, o opisanie pomiaru światła jaki zastosowano w tym aparacie ??

Uwaga! Cały wstęp poprzedzający pytania jest istotny w procesie odgadywania!
Dla ułatwienia, dodam jeszcze jedno zdjęcie.



Prosił bym też Planistigmata, by najpierw przedstawił tok rozumowania i opisał wszystkie swoje wnioski wynikające wyłącznie z oglądania zdjęć, a dopiero później zamieścił resztę - wynikającą z buszowania po Internecie.

Taki sposób odpowiedzi umożliwi pokazanie forumowiczom zdolności śrubkologa w odgadywaniu własności aparatu, na podstawie oglądania zdjęć.
Tylko zdjęć i własnej głowy ubogaconej zainteresowaniami !!

Część druga pokaże co można na ten temat znaleźć w Internecie.

PS: mam taki aparat. Jest tak piękny, że brak mi danych porównawczych do opisywania wyglądu.
Po zawieszeniu na szyi, ma niezwykłą zdolność do przyciągania wzroku przechodniów.
Po przyłożeniu do oka, wymiata sprzed obiektywu wszystko co żyje.
Nie sposób pozostać niezauważonym.

Planistigmaciku kochany - nie śpiesz się! Postaw na przemyślane do absolutnego końca wypowiedzi.

***

Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 13:40

Rzeczywiscie, zagadka jest trudna. Nigdy nie mialem tego modelu w reku, ale dziwadel naogladalem sie juz sporo. Coz tu widzimy ? Po prawej stronie kolko, po lewej okragle okienko, ale nie jest to licznik zdjec, licznik jest blizej dzwigni naciagu filmu. Pod dziwnym kolkiem dzwigienki sprzegajace przyslone obiektywu i korpus aparatu. No i ten gill z Chevroleta. Z tego co udalo mi sie wykombinowac wyglada to tak:
Grill z Chevroleta ma z boku takie male uchwyciki, ktore swiadczylyby o tym, ze jest to jedynie klapka zaslaniajaca element swiatloczuly. Poniewaz element ten jest zaslaniany wiec jest to najprawdopodobniej selen, bo tylko on wymagal zaslaniania zeby sie nie zuzyl. Tak wiec po podniesieniu klapki swiatlomierz zaczyna dzialac. Odczyt jest widoczny w tym okraglym okienku, ale jest tam tylko strzalka i jakis znacznik na ktory trzeba ja nastawic by ustawic prawidlowa ekspozycje. Poniewaz tarczka czasow jest umieszczona wspolosiowo na dzwigni naciagu wiec pozostaje nam jeszcze ustawienie przyslony. Kolko i dzwigienka sa po prawej stronie, wiec krecac kolkiem (ktore jest sprzezone z dzwigienka i znacznikiem w okraglym okienku) ustawiamy prawidlowa przyslone patrzac sie w okragle okienko i zgrywajac strzalke ze znacznikiem.
Aha, grill jest umieszczony nad obiektywem zeby element swiatloczuly byl jak najblizej niego, a poza tym ten selen nie jest maly.
Czy mam grzebac po internecie czy zgadlem ??

zofia Nałkowska - Pią Mar 14, 2008 13:51

Wydaje mi się, że Tomankowi bardziej chodziło o to, dlaczego grill z Chevroleta a nie logo Miranda Camera. Może łączy coś firmę japońską z firmą produkującą samochody w produkcji tego aparatu?
Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 14:20

zofia Nałkowska napisał/a:
Wydaje mi się, że Tomankowi bardziej chodziło o to, dlaczego grill z Chevroleta a nie logo Miranda Camera. Może łączy coś firmę japońską z firmą produkującą samochody w produkcji tego aparatu?

Racja, moze wiec to wcale nie jest klapka, tylko jakis element CdS, czy jakis inny umieszczony w srodku tego krzyzyka. Ciezko powiedziec nie majac tego w reku.

lodolamacz - Pią Mar 14, 2008 17:30

Planistigmat napisał/a:
... Ciezko powiedziec nie majac tego w reku.
Trzeci raz tutaj zaglądam. I co...? Nic ! Co..czy mam zacząć grzebać w necie? Bo wymyśleć i tak nic nie wymyślę. Za cienki jestem w tym względzie!
Zlituj się waćpan, Fotomanek.
»»»

Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 17:37

Planistigmat napisał/a:
Rzeczywiscie, zagadka jest trudna.

Hi, hi! Specjalnie wybrałem Mirandę, bo jest w Polsce skrajnie niepopularna!
Łatwiej trafić w Totolotka, niż na specjalistę od tych aparatów.

Pomęcz się Planistigmaciku jeszcze, by przyjemność jakaś z tego była. Na kółeczko po prawej stronie korpusu nie zwracaj uwagi!
Ktoś je tam umieścił dla zmylenia przciwnika.

***

Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 18:42

No trudno, zajrzalem do netu:
http://www.mirandacamera....ex/sensorex.htm
Ten krzyzyk to tylko taki bajer zeby bylo ladnie. Pomiar swiatla TTL (przez obiektyw) za pomoca elementu swiatloczulego CdS umieszczonego za lustrem, bo ma wymienny uklad celowniczy. A ta dzwignia po prawej stronie to przenoszenie wartosci przyslony do aparatu, cos jak widelki we wczesnych Nikonach. Straszne dziwadlo, nie mialem szans sie domyslec, ale zabawa byla. :)

Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 20:02

Planistigmat napisał/a:
Ten krzyzyk to tylko taki bajer zeby bylo ladnie.

I tak i nie drogi Planistigmaciu!
Napisałem o latach produkcji (1962 - 1973) nie bez kozery! I nie bez kozery zaznaczyłem, że to już kolejny unowocześniony model.

Prawda jest taka, że do 1966 roku produkowano ten aparat z ogniwem selenowym nad obiektywem (tak jak to było w Zenicie E)
Miranda odniosła wielki sukces handlowy w USA, więc gdy w 1966 przyszło do zmiany sposobu pomiaru światła, na wewnętrzny - oparty na trzech sensorach CDS zamontowanych w lustrze - pozostawiono charakterystyczną ozdobną przestrzeń nad obiektywem, w trosce o dobrą rozpoznawalność marki.
Nic, poza takim zabiegiem marketingowym nie był brane pod uwagę.
Pryzmat w Sensorexie można wymieniać na inne wzierniki, więc nic nie stało na przszkodzie, by charakterystyczną płytkę usunąć i przenieść logo na frontową ścianę pryzmatu.

Planistigmat napisał/a:
A ta dzwignia po prawej stronie to przenoszenie wartosci przyslony do aparatu, cos jak widelki we wczesnych Nikonach


No, no - nie tylko takich wczesnych. Widełki w Nikonie pokutowały do zaawansowanych lat 70-tych, a na samych obiektywach jeszcze dłużej.
Tak, to przenoszenie informacji o zastosowanej na obiektywie przysłonie, - do wnętrza korpusu, a dokładnie do układu pomiarowego.

Dlatego właśnie liczyłem, że domyślisz się, że światłomierz selenowy nie może wchodzić w tym modelu w rachubę!
Skoro korpus jest informowany o przysłonie na obiektywie, to zapewne chodzi o wewnętrzny pomiar światła oparty na elementach CdS.
W Sensorexie Mirandy był to pierwszy, historycznie rzecz ujmując, system wewnętrznego pomiaru światłla przy całkowicie otwartej przysłonie obiektywu.
Sensory umieszczone były tuż za powierzchnią lustra - a w samym lustrze wykonano odpowiednie szczeliny pomiarowe.
Całość, czyli lustro wraz z trzema elementami CdS, kłapała sobie radośnie przy każdym wyzwoleniu migawki.
Tak to wyglądało;




Przy okazji dozgadywanka dla wszystkich.

Na których fragmentach kadru dokonywany był pomiar światła?

Skoro wspomniałem o historii, to doprecyzuję.

1960 - Pentax pokazuje Spot-matica, czyli pierwszy aparat lustrzany z wewnętrznym pomiarem światła. Był to pomiar punktowy, stąd nazwa - SPOT-matic.

Jednak ze względu na przewidywane trudności w masowej produkcji skomplikowanego punktowego systemu pomiaru, Spot-matic zostaje wprowadzony do sprzedaży dopiero w 1964-tym roku, bez pomiaru punktowego, który zastąpiono centralnie ważonym.
Nazwa Spot-matic pozostaje, jednak pisana razem, czyli Spotmatic.

1966 - Miranda wprowadza w Sensorexie (wcześniej Automex) wewnętrzny pomiar punktowy oparty na fotoelementach CdS.

1968 - pomiar punktowy w Sensorexie, zostaje zastąpiony centralnie ważonym przy całkowice otwartej przysłonie.
To własnie ten model z naszej zgadywanki dla Planistigmatów.

Na koniec o tej baryłeczce, którą nazwałeś kółeczkiem. To pokrętełko za pomocą którego wprowadza się poprawkę do elektrycznego obwodu światłomierza.
Pokrętełkiem wybieramy maksymalny otwór założonego na korpus obiektywu.
Jak mamy np. standard 1,8 - to taką wartość wprowadzamy do układu światłomierza, jak 1,4 - to 1,4 i tak dalej - 2,8 - 3,5 - 4 - ...... aż do 8.

Fotografowanie tym aparatem, to przednia zabawa!
Przypomina nieco powożenie niezwykle szybkim i zrywnym parowozem z mnóstwem dźwigienek sterowniczych, pośród pojazdów z automatycznymi skrzyniami biegów.

***

Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 22:06

No coz, mialem w pamieci takie wynalazki jak np automatyka czasu czy przyslony oparta o pomiar selenowy oraz takie cuda jak np EE SERVO do Canona F-1, dlatego tez nie za specjalnie wiedzialem jaka funkcje pelni ta dzwigienka.
Jestem gotowy na nastepne zagadki. :)

Tomek Holka - Pią Mar 14, 2008 22:20

Planistigmat napisał/a:
tylko jakis element CdS, czy jakis inny umieszczony w srodku tego krzyzyka.

Też tak kiedyś myślałem, zanim poznałem ten aparat. To naturalne, podobnie jak podejrzenia o obecność ogniwa selenowego.

Zosia fajnie zgadywała. Wielce Zosię lubię!

***

Planistigmat - Pią Mar 14, 2008 23:19

No to ja mam latwa zagadke. Canon F-1 New to klasyka. Wyglada tak:
http://www.mir.com.my/rb/...f1n/concept.htm
W bardzo typowym miejscu dla lustrzanek manualnych jest umiejscowiona dzwignia podgladu glebi ostrosci, widac ja na zdjeciu po lewej stronie obiektywu. Taka sama dzwignia znajduje sie w aparacie Chinon CE3 Memotron, ale sluzy do czegos innego. Do czego ??

Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 00:04

Planistigmat napisał/a:
No to ja mam latwa zagadke. Canon F-1 New to klasyka.


Ale zagadkę walnęło Planistigmacisko jedno :-) WHO CARES ??

Będziemy nawzajem zagadywać się do czego służy jakiś przycisk w trzecioligowym aparacie?
Dodadzą nam czerwone nicki!

Co innego próba odgadnięcia właściwości sprzetu na podstawie zdjęcia. To dla przeciętnego fotoamatora jest MAGIC.

Wysil się i wymyśl jakąś bardziej dydaktyczną zagadkę.

A rzeczona dźwignia może służyć do .......... wielu rzeczy. Ot, na przykład w mojej Cosinie służyła do prostej korekcji ekspozycji o jedną wartość przysłony przy fotografowaniu pod światło (kierunek na prześwietlenie oczywiście)

W Chinonie - nie mam pojęcia! Jeżeli nie do podglądu strefy ostrości to może do podnoszenia lustra (choć szczerze wątpię) lub do włączania pamięci pomiaru (też nieco wątpię)

Nie wiem jednym słowem.

***

Planistigmat - Sob Mar 15, 2008 00:26

Sluzyla do wlaczania pamieci pomiaru. Jak go mialem to wydawalo mi sie, ze podglad GO jest zepsuty i dopiero pozniej sie domyslilem. OK nastepnym razem bedzie cos bardziej edukacyjnego :mruga: , tylko ja nie potrafie tak ladnie pisac i wymyslac zagadek.
A co do lig to Chinon to chyba conajmniej ta sama liga co Miranda. :mruga: No teraz to mi sie pewnie dostanie. :mruga:

Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 01:35

Planistigmat napisał/a:
Sluzyla do wlaczania pamieci pomiaru.


No to jednak zgadłem, choć nieco oszukiwałem.

Planistigmat napisał/a:
A co do lig to Chinon to chyba conajmniej ta sama liga co Miranda.


Ojej! Ludzie - gdzie siekiera? Dawajcie siekierę! Zarąbię skurczypapucia! Miranda to trzecia liga?? Ale zniewaga!

Ale tak naprawdę i bez jaj - to nie masz racji. Myślę, że gdybyś wziął do ręki dowolny model tego aparatu - a zwłaszcza taki z pierwszej połowy lat 70-tych, to natychmiast byś zmienił zdanie.
Nie chodzi o to, jak Miranda kojarzy się teraz - i na dodatek Polakom, którzy tej marki praktycznie nie znają.
Ważne jak kojarzy się Amerykaninowi, gdzie Miranda była swego czasu ulubionym narzędziem pracy naukowców lub Niemcowi czy Brytyjczykowi.

Ja także mało znałem tą firmę. Dopóki nie zachwycił mnie jeden z jego modeli (patrz zdjęcia niżej)

To właśnie bezpośredni kontakt z tymi kamerami spowodował, że się nimi zachwyciłem.
Niezwykła solidność i precyzja wykonania. Kapitalne wzornictwo. Nadzwyczajna odporność na trudy uzytkowania. Rewelacja jednym słowem.
Najlepszy dowód, że amerykanie bardzo cenili tą firmę - a mieli zawsze na rynku wszystko co najlepsze na świecie!
O zdobyciu popularności i sukcesie w Stanach, marzyli wszyscy - Nikon, Canon, Minolta też.
Ale to Pentax i Miranda odniosły tam największy sukces handlowy. Zapewniam, że w wyniku jedynie mydlenia oczu sukcesu by nie odniesli.

No cóż. Miranda zaprzestała produkcji lustrzanek w 1978 roku. Ale nie dlatego, że produkowali badziewie, tylko dlatego, że produkowano bezkompromisowo - za dobrze i za drogo.
I za późno się połapali, że niedługo tak wytrzymają. Był jeszcze równie przedobrzony Topcon! Gdyby dziś produkowano taki aparat to musiał by kosztować majątek.
Daleko więcej niż Nikon D3, czy Canon serii Mark.
Contarex Zeissa. Gdzie jest Contarex Zeissa? Nie ma - a to był szczyt precyzji i wszystkiego innego.
Nie przetrwali, bo ich wyroby były mało ekonomiczne w produkcji, za drogie i dla elity.

A zamożność firm buduje się na przeciętnym odbiorcy a nie na wymagających elitach.

Zresztą wystarczy popatrzeć (kliknij by powiększyć)







***

Planistigmat - Sob Mar 15, 2008 10:45

Spodziewalem sie takiej odpowiedzi. :)
Solidnosc wykonania i precyzja to standard w tamtym okresie. Czy Nikon F, F2, albo Canon F-1 sa zle wykonane ?? Rownie dobrze sa wykonane Chinony, Minolty serii SRT, niektore wyroby firmowane przez PORSTa, Rolleiflexy i Voigtlaendery (dwa oststnie w wersjach 35mm z bagnetem QBM), o Leicach juz nie wspominajac. Ostatnio widzialem 10 kompletow Canonow F-1 z demobilu armii amerykanskiej. Rzucano nimi, byly niemilosiernie pogniecione, do tego stopnia, ze nie tylko mialy wgnicenia, ale nawet przesuniecia kawalka aparatu, np caly element w ktory wchodzi dzwignia powrotnego zwijania, byl przesuniety o jakies 2mm do tylu. Musial to spowodowac upadek z jakiegos 2 lub 3 pietra na beton. Wszystko dzialalo, tylko swiatlomierz troche oszukiwal. Az sobie porobilem zdjecia tego wszystkiego. Wszystkie dzialaly, poza jednym zniszczonym celowo. Znam tez zawodowca, ktory swojego F-1 kupil od kolegi w szpitalu. Kolega robil akurat reportaz z motocrossu gdy spadl na niego motocykl. On do szpitala. Motocykl spadl tez na aparat, strzaskal mu pryzmat i przekosil go. Tzn aparat, patrzac od tylu jest +/- prostokatem. Ten byl juz rownoleglobokiem. Trafil do serwisu, gdzie zostal wyprostowany i dostal nowy pryzmat. Dalej robil zawodowo zdjecia. Niemal niezniszczalna konstrukcja.

Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 12:43

No dobrze! Wszyscy produkowali solidnie, ale tylko niektóre marki były cenione, znane i drogie.

Z Canonem zetknąłem się wyłącznie przy zakupie klasyków (moich ulubionych jak wiesz).
Wybrałem Canona FTb i FTb-n. Pierwszy powstał w 1971 a drugi w 1973.
Na FTb jeszcze oszczędności nie widać - to pancerna cegła! W FTb-n, już takie oszczędności można znaleźć - choć by w zewnętrznych elementach wystroju (co w środku - nie wiadomo)

Natomiast kolosalne oszczędności widać w konstrukcji obiektywów.

Pierwsze serie obiektywów FD, to "stalowe" potwory (tak naprawdę to większość metali kolorowych)
W następnych seriach obiektywów, czyli FD-SC i SSC, oszczędności widać gołym okiem.
Obiektywy te były znacznie lżejsze.
W ostatniej serii FD-n (bez oznaczeń) mamy już praktycznie sam plastik, a waga zostaje zmniejszona o ponad połowę.

Popatrz na daty - 1971 - 1972 to pierwsza seria FD.
1972 - 1973, to seria SC i później o jakiś rok SSC.
Wreszcie powstaje najnowsza, wraz z korpusami serii A - ta całkowicie plastikowa.

Jaki wniosek? Canon tak się wykosztował w wyścigu o światowy prymat na rynkach, budując całą generację-system FD, że prawie od razu musiał gwałtownie oszczędzać.
Co prawda odpowiedział na rewolucję pentaxowską w powłokach antyodblaskowych (1971 - SMC-Takumary) budując serię SC i zaraz potem SSC, ale musiał gwałtownie oszczędzać na materiałach stosowanych do konstrukcji obiektywów.

W tym czasie Miranda (1972) wypuściła SensorexaII, zaraz potem model EE i EE-II (potworne cegły - jak małe parowozy!), wraz z obiektywami serii EC i EE, kontynuując produkcję Sensomata (mały czołg!)i bezkompromisowych szklano-metalowych obiektywów (nadzwyczaj pięknie wykonanych)
Stan taki trwał do 1977 roku, kiedy się wszystko załamało.

Zwyciężył rynek (dla przeciętniaków) i ekonomia z nim związana.

Dziś prawie każdy ma w domu cyfrowy kompakt, bo tak właśnie chcieli producenci.
Wmówiono ludziom, że należy fotografować w piątym stopniu uproszczenia, natychmiast sprawdzać wyniki i niewykosztowywać się na papierowe zdjęcia.

Jestem ciekaw czym fotografują ludzie, którzy na sprzedaży cyfrowych kompaktów zarobili wielkie pieniądze ??
Pewnie Leicami (dotowanymi dla prestiżu przez niemiecki rząd) i najdroższymi Nikonami lub Canonami. Jeżdżą sobie nieseryjnymi Aston-Martinami i Bentleyami i mieszkają w pięknych indywidualnie zaprojektowanych domach.

I ...... i zacierają ręce z radości, że udało się ludzi zmanipulować.

***

PS: odpowiedz Planistigmaciu na dozagadkę, bo nikt się nie pokwapi.

Planistigmat - Sob Mar 15, 2008 22:51

Z aparatami stykam sie co tydzien na gieldzie foto. Seria SSC byla metalowa, natomiast FDn czesciowo byla plastikowa, a czesciowo metalowa, jednak pomalowana taka farba ze wygladalo to jak plastik. Ale jak sie wezmie do reki egzemplarz z widocznymi sladami uzywania to spod tego lakieru wyziera metal. Oczywiscie L-ki w seri FDn byly z metalu, ale nie tylko. Co mam za zle obiektywom FDn to to, ze jakosc niektorych z nich nie byla tak wysoka jak wersji SSC oraz to ze np w przypadu FDn 1.8/50 jeden egzemplarz na 5 jest genialny, a inne takie srednie.
Odpowiem na dozagadke. Typ pomiaru swiatla to byl Spot, wg dzisiejszej terminologii.
Co do manipuowania ludzmi to zgadzam sie w cales rozciaglosci i szerokosci.
Zreszta manipulowanie ludzmi zaczelo sie juz podczas rewolucji francuskiej. Jaskrawym przykladem manipulowania ludzmi byl faszyzm z "wujkiem Goebelsem" na czele, a teraz mamy bardziej ukryta i agresywna odmiane manipulacji, ale to juz temat troche mniej fotograficzny.

Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 23:08

Planistigmat napisał/a:
pomiaru swiatla to byl Spot, wg dzisiejszej terminologii.

Nie za bardzo spot. Na lewym rysunku masz pokazane rozmieszczenie sensorów za lustrem.
Na prawym, jak to się przekłada na pole pomiarowe na matówce.
Ponieważ każdy obiektyw odwraca obraz do góry nogami, więc umieszczenie sensorów w środkowej i górnej części lustra daje możliwość pomiaru światła na dolnych fragmentach kadru - najczęściej najciemniejszych - bo tam ziemia, w odróżnieniu od góry, gdzie zwykle bywa jasne niebo. Przynajmniej na krajobrazówkach.

W sumie to i tak około 30% powierzchni kadru (masz zakreskowane na prawym rysunku)
A więc nie spot, tylko pomiar integralny na dolnych partiach kadru.

W moim FTb mam semi-spot. Tam pole pomiaru jest zaznaczone w środku matówki i obejmuje okolo 12% powierzchni całego kadru.

Spot to raczej kilka procent powierzchni kadru na której mierzone jest światło.

***

Planistigmat - Sob Mar 15, 2008 23:28

Tak tez podejrzewalem z tych rysunkow, ale w instrukcji obslugi wyczytalem ze jest spot. Znowu w jakiejs tabeli napisali, ze pierwsza seria Sensrexa miala spota, wiec moze to od tej serii byla instrukcja.
Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 23:36

Planistigmat napisał/a:
ale w instrukcji obslugi wyczytalem ze jest spot. Znowu w jakiejs tabeli napisali, ze pierwsza seria Sensrexa miala spota, wiec moze to od tej serii byla instrukcja.

Racja! Pierwsza seria Sensorexów miała pomiar spot. Ale pytanie dotyczyło Sensomatów i rysunku.

***

Planistigmat - Sob Mar 15, 2008 23:46

No to poprosze o nastepna zagadke. :)
Cos nasze "usta" sie nie pojawiaja w sprzetowych watkach. Gdzie Alienka ??

Tomek Holka - Sob Mar 15, 2008 23:56

Planistigmat napisał/a:
Cos nasze "usta" sie nie pojawiaja

Też zwróciłeś uwagę? No proszę! Facet czy młody, czy stary, - to taki sam sposób patrzenia (fotograficznego oczywiście)

***

Planistigmat - Nie Mar 16, 2008 00:26

Pewnie sie zanudzila prawie na smierc naszymi dyskusjami i aby przezyc postanowila przez jakis czas tu nie zagladac. ;)
Aliena - Nie Mar 16, 2008 02:09

Planistigmat napisał/a:
Pewnie sie zanudzila prawie na smierc naszymi dyskusjami i aby przezyc postanowila przez jakis czas tu nie zagladac. ;)

Jestem, zaglądam i nie zanudziłam się :) tylko zagadki są dla mnie zbyt trudne :)

Tomek Holka - Nie Mar 16, 2008 02:14

No to zagadka specjalnie dla Alienki.

Policz plany na tym zdjęciu.



Bardzo dokładnie i starannie.

***

Aliena - Nie Mar 16, 2008 03:04

Tomasz Holka napisał/a:
No to zagadka specjalnie dla Alienki.
Policz plany na tym zdjęciu.

Ja na tym zdjęciu widzę przedplan, plan pierwszy, plan drugi i tło. Ale pewnie okaże się, że widzę zbyt dużo planów :)

Tomek Holka - Nie Mar 16, 2008 12:00

Pierwszy plan to łąka.
Drugi - pas drzew.
Trzeci - miasteczko na wzgórzu.
Czwarty - zarys następnych wzgórz ponad dachami osady.

***

Planistigmat - Nie Mar 16, 2008 23:08

Aliena napisał/a:
Jestem, zaglądam i nie zanudziłam się :) tylko zagadki są dla mnie zbyt trudne :)

Alienko, zroblas takie ladne zdjecia makro, wiec tez mam dla Ciebie zagadke. Przy makro wazna jest glebia ostrosci, wazne zeby byla jak najwieksza. Powiedz czy wieksza glebie ostrosci uzyska sie Twoim cyfrowym Nikonem czy tradycyjnym aparatem na film ?? A moze taka sama ??

Aliena - Pon Mar 17, 2008 01:06

Planistigmat napisał/a:
Alienko, zroblas takie ladne zdjecia makro, wiec tez mam dla Ciebie zagadke.

Bardzo się cieszę z zagadki, choć uprzedzam, że moja wiedza fotograficzna na razie jest niewielka i bardziej praktyczna niż teoretyczna, dlatego nie wiem czy to jest dobry pomysł z wymyślaniem zagadek tylko dla mnie, bo nie zabłysnę tutaj błyskotliwą odpowiedzią ;) Ale nie boję się kompromitacji i może przy okazji czegoś się nauczę, albo zweryfikuję moją błędną wiedzę :)
Tej ostatniej zagadki trochę nie rozumiem, bo według mnie w makro nie chodzi o to, żeby głębia ostrości była jak największa. Wręcz przeciwnie - myślę, że z największą głębią ostrości wcale nie uzyskałabym np. takiej papierowej głębi ostrości, jak w przypadku zdjęcia z gąsienicą lub konikiem polnym.
Z tego co wiem, w kompaktowych cyfrówkach ogniskowe obiektywów są krótsze, niż w aparatach analogowych i dlatego w kompaktach głębia ostrości jest większa, ale nie jestem pewna, czy się nie mylę i czy dobrze zrozumiałam o co chodzi w tej zagadce :)

zofia Nałkowska - Pon Mar 17, 2008 09:33

Tomasz Holka napisał/a:


Zosia fajnie zgadywała. Wielce Zosię lubię!

***

Zofia lubi wielce Tomanka za jego wiedzę , pasję i za całokształt. Ale gdzie mi tam do TAAAKIEJ wiedzy! Więc kombinowałam jak łysy z grzebieniem.

Planistigmat - Pon Mar 17, 2008 16:29


To byla wlasciwa odpowiedz.

Z makro jest tak, ze zawsze brakowalo glebi ostrosci. Wyobraz sobie, ze fotografujesz jakiegos zuczka i jak masz ostra glowe to reszta jest nieostra, moze byc tez ostra tylko np pupa, czyli ten drugi koniec robaczka, ale to nie jest ten najciekawszy kawalek naszego obiektu :mruga: . Problemy byly tez z czulkami. Dawalo sie ustawic ostry kawalek glowy i jedna czulke, ale druga czulka i reszta zuczka byla nieostra. Papierowa glebia jest wskazana tylko przyt niektorych zdjeciach.
W kazdym razie Twoj tok rozumowania byl absolutnie bezbledny.

Tomek Holka - Wto Mar 18, 2008 00:27

A do czego może służyć takie ustrojstwo ??

Planistigmat proszony o wstrzemięźliwość.

wuja - Wto Mar 18, 2008 07:16

To, to chyba stary wuja wie-
Zmienia ogniskową zestawu po wstawieniu między obiektyw, a aparat - tylko nie wiem wew kturom strune.

Aliena - Wto Mar 18, 2008 08:32

wuja napisał/a:
Zmienia ogniskową zestawu po wstawieniu między obiektyw, a aparat - tylko nie wiem wew kturom strune.

Przedłuża ogniskową. Chyba nawet 2 razy ją przedłuża ;)

becia - Wto Mar 18, 2008 08:49

Aliena napisał/a:
Przedłuża ogniskową. Chyba nawet 2 razy ją przedłuża ;)

Tak - ten akurat zwiększa wartość ogniskowej dwukrotnie.

Czytałam jednak kiedyś, że stosując konwertery traci się znacznie na jakości i są kłopoty ze światłem, gdyż zamocowany konwerter zmniejsza jego ilość - nie wiem niestety czy to prawda, bo nie miałam nigdy okazji tego sprawdzić ;)

Tomek Holka - Wto Mar 18, 2008 09:39

Aliena napisał/a:
Przedłuża ogniskową. Chyba nawet 2 razy ją przedłuża

Ano właśnie, - to jest tak zwany konwerter, czyli dodatkowy zespół soczewek umieszczany pomiędzy obiektywem a korpusem aparatu.
W sumie otrzymujemy układ optyczny o dwukrotnie dłuższej ogniskowej. Najczęściej spotykane konwertery przedłużają ogniskową o 1,5 - 2 a nawet 3 razy.

Konwertery powinno się stosować z obiektywami o dłuższych ogniskowych niż standardowe lub standardowymi (przepraszam, ale na razie nie wiemy co to takiego).
Konwerterów natomiast nie powinno się stosować z obiektywami szerokokątnymi.

Konwertery zmniejszają jasonść układu obiektyw-konwerter, proporcjonalnie do stopnia wydłużenia ogniskowej.
Najlepsze konstrukcje tego typu, lub specjalnie produkowane do konkretnych modeli obiektywów nie pogarszają jakości układu, lub pogarszają ją niezauważalnie.

***

becia - Wto Mar 18, 2008 09:56

Tomasz Holka napisał/a:
o dłuższych ogniskowych niż standardowe lub standardowymi (przepraszam, ale na razie nie wiemy co to takiego).

Zdaje się, że gdzieś w temacie "O pasji Tomasza" napisałam już o swoich domysłach dotyczących obiektywów standardowych - no ale Pan tak był zaaferowany nowym forumowiczem, że zdaje się tego w ogóle nie zauważył, bo nie doczekałam się odpowiedzi, czy moja myśl była słuszna (no chyba, że to taka zamierzona ignorancja wobec mojej osoby za spór o "hipcię, szkieletora, serdelki i podolskiego niedźwiedzia") ...

Napisałam tam, że "że standardowa ogniskowa wynosi w przybliżeniu tyle, ile przekątna kadru" - co daje odwzorowanie obrazu zbliżone do tego, który obejmuje ludzki wzrok. Więc jak - słuszne to twierdzenie, czy też nie ??

Może jak nie Pan Tomasz, to ktoś inny odpowie na moje pytanie ;)

zofia Nałkowska - Wto Mar 18, 2008 10:27

becia napisał/a:
.....no ale Pan tak był zaaferowany nowym forumowiczem, że zdaje się tego w ogóle nie zauważył, bo nie doczekałam się odpowiedzi.....

..........Może jak nie Pan Tomasz, to ktoś inny odpowie na moje pytanie ;)

Becia, chyba jesteś zazdrosna o Tomanka.

becia - Wto Mar 18, 2008 10:33

zofia Nałkowska napisał/a:
Becia, chyba jesteś zazdrosna o Tomanka.

Nie jestem zazdrosna tylko nie lubię, gdy ktoś najpierw sugeruje, że czegoś nie wiem bo jestem z ery cyfrówek a otrzymując odpowiedź całkowicie ją ignoruje. Nawet jeśli moje przypuszczenie jest błędne grzecznie byłoby mnie o tym poinformować, skoro już zaczyna się temat ...

P.S. Zazdrosna bywam tylko o jednego Tomka - tego zaobrączkowanego przeze mnie ;)

Diabel-tasmanski - Wto Mar 18, 2008 10:36

Droga Beciu. Musisz się przyzwyczaić do Tomanka i jego zachowań. Tomanek należy do gatunku mamutów, a te mają swoje kaprysy, prędkość, delikatność i zwrotność. Trudno przez to czasami się z nim porozumieć ale na pewno jest wartościowym forumowiczem i można się czegoś od niego nauczyć.
becia - Wto Mar 18, 2008 10:37

Diabel-tasmanski napisał/a:
Trudno czasami się z nim porozumieć przez to ale na pewno jest wartościowym forumowiczem i można się czegoś od niego nauczyć.

Że jest wartościowym forumowiczem nie neguję, że można się wiele od niego nauczyć również - ale czasem trudno się nauczyć nie uzyskując odpowiedzi na pytania ;)

zofia Nałkowska - Wto Mar 18, 2008 10:45

Tomanek wzywam Cię przyjacielu!
Udziel odpowiedzi Beci i nie ignoruj jej pytań. W końcu kobiety mają pierwszeństwo, a ty się udzielasz z nowym forumowiczem. Becia była pierwsza więc stań na wysokości zadania i zadośćuczyń damie!

Planistigmat - Wto Mar 18, 2008 12:41

becia napisał/a:
Napisałam tam, że "że standardowa ogniskowa wynosi w przybliżeniu tyle, ile przekątna kadru" - co daje odwzorowanie obrazu zbliżone do tego, który obejmuje ludzki wzrok. Więc jak - słuszne to twierdzenie, czy też nie ??

Może jak nie Pan Tomasz, to ktoś inny odpowie na moje pytanie ;)

Widze, ze wprowadzilem zamieszanie na forum, nie bylo to moim celem. Aby udobruchac becie odpowiem na pytanie.
Otoz beciu, masz calkoita racje. Glownie chodzio o to, ze perspektywa obiektywu standardowego jest zblizona do tej, ktora widzi ludzkie oko. Przekatna klatki aparatu maloobrazkowego to ok. 43 mm. Przyjelo sie, ze obiektyw standardowy to 50mm, bo tak to kiedys wymyslili panowie Max Berek i Oskar Barnack, ci co zrobili Leice.
Jesli chodzi o konwertery to dodam, ze konwerter 2 krotny zjada 2 przyslony, a 3 krotny 3 przyslony.
Teraz nowa zagadka: Jesli mamy obiektyw przymkniety do przyslony 8 i zmienimy przyslone do 5.6, czyli o jedna dzialke, to ile razy wiecej swiatla wpada nam teraz do aparatu ??

Aliena - Wto Mar 18, 2008 13:23

Planistigmat napisał/a:
Jesli mamy obiektyw przymkniety do przyslony 8 i zmienimy przyslone do 5.6, czyli o jedna dzialke, to ile razy wiecej swiatla wpada nam teraz do aparatu ??

Moim zdaniem dwa razy więcej. Jeśli dobrze pamiętam, każdy stopień przysłony dwukrotnie zwiększa lub zmniejsza ilość światła.

Planistigmat - Wto Mar 18, 2008 13:34

:yes: Brawo !!
No i kolejna zagadka odgadnieta.

becia - Wto Mar 18, 2008 14:15

Planistigmat napisał/a:
Aby udobruchac becie odpowiem na pytanie

Dziękuję bardzo :)

Planistigmat napisał/a:
Glownie chodzio o to, ze perspektywa obiektywu standardowego jest zblizona do tej, ktora widzi ludzkie oko. Przekatna klatki aparatu maloobrazkowego to ok. 43 mm. Przyjelo sie, ze obiektyw standardowy to 50mm, bo tak to kiedys wymyslili panowie Max Berek i Oskar Barnack, ci co zrobili Leice.

Czyli moje szare komórki jeszcze potrafią dobrze odświeżyć dawno usłyszane informacje :)

Aliena napisał/a:
Jeśli dobrze pamiętam

Też miewasz kłopoty z pamięcią ?? ;)

Aliena napisał/a:
każdy stopień przysłony dwukrotnie zwiększa lub zmniejsza ilość światła

O !! Czyli ja też dobrze pamiętałam :) - wychodzi na to, że nie muszę kupować w aptece lecytyny - uff ...

Aliena - Wto Mar 18, 2008 14:40

becia napisał/a:
Też miewasz kłopoty z pamięcią ?? ;)

Jeszcze nie ;) Ale nigdy nic nie wiadomo, dlatego nie byłam pewna czy nie powinnam już zaopatrzyć się w lecytynę :)

To teraz prosimy o specjalną zagadkę dla Beci :yes:

Planistigmat - Wto Mar 18, 2008 15:09

OK, oto wiec zagadka dla beci.
Fotografujemy analogowa malpka, albo profesjonalna dwuobiektywowa lustrzanka. Obiektyw ktorym robimy zdjecie widzi troche co innego niz celownik lub obiektyw celowniczy. Szczegolne problemy bedziemy mieli przy zdjeciach z bliska. Jaka nazywa sie to zjawisko celowania troche obok tego co fotografujemy ??

becia - Wto Mar 18, 2008 15:28

Planistigmat napisał/a:
Jaka nazywa sie to zjawisko celowania troche obok tego co fotografujemy

Chyba wiem, bo tato miał kiedyś taki aparat (mam na myśli dwuobiektywową lustrzankę). Wpadliśmy ostatnio na ten "sprzęcik" i trochę sobie pogadaliśmy.
Podobno piękne portrety tym aparatem można było wykonać a format klatki zdaje się kwadratowy był :hmmm:

Z tego co pamiętam to jest zjawisko paralaksy (nie wiem czy dobrze zapamietałam, ale z pewnością było to "para...cośtam") - i wynika z tego że oś optyczna obiektywu celowniczego jest przesunięta nieco do góry w stosunku do obiektywu zdjęciowego.

Zdałam ?? :)

Tomek Holka - Wto Mar 18, 2008 15:35

becia napisał/a:
grzecznie byłoby

?
Diabel-tasmanski napisał/a:
Droga Beciu. Musisz się przyzwyczaić do Tomanka i jego zachowań. Tomanek należy do gatunku mamutów, a te mają swoje kaprysy, prędkość, delikatność i zwrotność. Trudno przez to czasami się z nim porozumieć ale na pewno jest wartościowym forumowiczem i można się czegoś od niego nauczyć.

Hm....
Planistigmat napisał/a:
Glownie chodzio o to, ze perspektywa obiektywu standardowego jest zblizona do tej, ktora widzi ludzkie oko.

To dobrze! Nawet doskonale.

Planistigmat napisał/a:
Przekatna klatki aparatu maloobrazkowego to ok. 43 mm. Przyjelo sie, ze obiektyw standardowy to 50mm, bo tak to kiedys wymyslili panowie Max Berek i Oskar Barnack, ci co zrobili Leice

Ale już z tym gorzej Planistigmaciu.
Obiektyw 50mm. może równie dobrze być szerokokątnym dla większego formatu - czego forumowicze w większości nie wiedzą.

Jeżeli już więc zaczynasz mówić o obiektywie standardowym, to musisz to zrobić dokładnie, w pełni i do końca - a nie tylko na przykładzie formatu małoobrazkowego.

Co dla Ciebie jest oczywiste, to dla innych być wcale nie musi.
Wobec czego pisząc na forum musisz cały czas mieć to na uwadze.

***

wuja - Wto Mar 18, 2008 15:46

Tomasz Holka napisał/a:
Co dla Ciebie jest oczywiste, to dla innych być wcale nie musi.
Wobec czego pisząc na forum musisz cały czas mieć to na uwadze.

Co jest oczywista oczywistością.

Planistigmat - Wto Mar 18, 2008 17:42

Brawo beciu. Doskonale pamietalas. !!
Tomasz Holka napisał/a:


Planistigmat napisał/a:
Przekatna klatki aparatu maloobrazkowego to ok. 43 mm. Przyjelo sie, ze obiektyw standardowy to 50mm, bo tak to kiedys wymyslili panowie Max Berek i Oskar Barnack, ci co zrobili Leice

Ale już z tym gorzej Planistigmaciu.

Obiektyw 50mm. może równie dobrze być szerokokątnym dla większego formatu - czego forumowicze w większości nie wiedzą.

Jeżeli już więc zaczynasz mówić o obiektywie standardowym, to musisz to zrobić dokładnie, w pełni i do końca - a nie tylko na przykładzie formatu małoobrazkowego.

Co dla Ciebie jest oczywiste, to dla innych być wcale nie musi.
Wobec czego pisząc na forum musisz cały czas mieć to na uwadze.

***

No przeciez jest o przekatnej formatu maloobrazkowego, w tym samym zdaniu.
Jesli jednak cos moglo byc niejasne to napisze, ze:
50mm to standard dla formatu maloobrazkowego
dla formatu 6x6 standardowym obiektywem jest obiektyw 75 - 80 mm
dla formatu 6x9 standardowym obiektywem jest obiektyw 105 mm
To te najpopularniejsze z formatow analaogowych.

Tomek Holka - Wto Mar 18, 2008 21:15

Planistigmat napisał/a:
50mm to standard dla formatu maloobrazkowego
dla formatu 6x6 standardowym obiektywem jest obiektyw 75 - 80 mm
dla formatu 6x9 standardowym obiektywem jest obiektyw 105 mm
To te najpopularniejsze z formatow analaogowych.


No właśnie. Jeżeli zaczynamy wyjaśniać cokolwiek o standardach, to trzeba to zrobić wspólnie dla tych właśnie formatów.

Tak się bowiem zdarzyło, że fotografia analogowa dopracowała się w ciagu swojego rozwoju tych właśnie trzech, najbardziej rozpowszechnionych formatów.

Jeszcze dziesięć lat temu, każdy fotoamator wymieniał je w zasadzie jednym tchem.
Sprawa zagmatwała się okropnie z chwilą pojawienia się fotografii cyfrowej - ale o tym potem.

Standardem dla formatu 2,4 x 3,6cm. jest obiektyw 50mm.
Dla formatu 6 x 6cm - obiektyw 75 - 80mm. a dla formatu 6 x 9cm - 105mm.

Wszystkie te obiektywy coś łączy - a jest to kąt widzenia, - mniej więcej 45 stopni.
Zauważono bowiem, że obiektywy o tym właśnie kącie widzenia mają bardzo ciekawą własność.
W sprzyjających okolicznościach można otrzymać za ich pomocą zdjęcia przestrzenne!
Zebrane doświadczenia pozwalały sformułować zasadę, że jeżeli zdjęcie wykonane takim właśnie obiektywem powiększyć do formatu 13 x 18cm oraz oglądać je z (tak zwanej) odległości najlepszego widzenia (25 - 30cm), to płaskie zdjęcie możemy zobaczyć przestrzennie.

Powód tego zjawiska jest dość prosty do wyjaśnienia. Otóż oko ludzkie obejmuje zakresem ostrego widzenia właśnie taki kąt, czyli około 45 stopni - uwzględniając już w tym nieuniknione ruchy gałki ocznej, które każdy z nas wykonuje podświadomie.

Oczywiście nie każdy będzie w stanie zobaczyć obraz przestrzenny na płaskiej powierzchni zdjęcia. Czasem uniemożliwią to jakieś specjalne cechy osobnicze.

Ale około 75% ludzi powinno.

Obiektyw standardowy, to zero na naszej skali opisywania perspektywy i sposobu odtwarzania rzeczywistości przez zdjęcie.
Obiektyw standardowy to punkt odniesienia.
Bez tego - ani rusz!

Fotografowanie zawsze kojarzyło się ludziom z kopiowaniem widzialnego świata, dlatego tak długo fotografia nie mogła przebić się do rangi sztuki.
Kopiowanie nie kojarzy się ze sztuką, nieprawdaż?

Obiektyw standardowy skonstruowany dla dowolnego formatu zdjęciowego, kopiuje obraz świata tak jak my go widzimy. Dlatego nazywamy go standardowym i dlatego porównujemy jego własności z każdym innym obiektywem o właściwościach odmiennych.

Nadmienię jedynie, że to co widzimy - to obraz utworzony w naszym mózgu.
Dzisiaj już nikt nie twierdzi, że to obiektywne odtworzenie wyglądu świata.
Jak on wygląda obiektywnie - nikt nie wie.

PS: reszta nieco później.

***

mrs_bonejangles - Sro Mar 19, 2008 07:27

A mi dziadzio też nie odpowiedział. Czyżby ignor? :P
Planistigmat - Sro Mar 19, 2008 11:06

Tomaszu, jak ladnie piszesz. Czytanie tego to sama przyjemnosc. Czekam na ciag dalszy.
Tomek Holka - Sro Mar 19, 2008 11:34

mrs_bonejangles napisał/a:
A mi dziadzio też nie odpowiedział. Czyżby ignor?

Wiktorciu. Pozwól, że dam Ci dziadkową naukę.

Jeżeli chcesz komuś dopiec i nadto wzmocnić efekt języczkiem, to zrób to w sposób wielce przemyślany i przewidujący.
No gdzie owo pytanie Wiktorci ?? W temacie powyżej takowego nie ma.

Wracając do obiektywów standardowych, zwanych też normalnymi lub uniwerslnymi, - przypomnę, że absolutnie każdy obiektyw daje obraz w formie koła z "rozwianymi" krawędziami.

Owo koło, które wyrysuje każdy obiektyw na płaszczyźnie umieszczonej w odległości ogniskowej od obiektywu, nazywamy polem widzenia obiektywu.

Konstruktorzy projektujący aparat, wykrawają z pola widzenia obiektywu nieco mniejsze koło zwane polem obrazu obiektywu.
Pole obrazu każdego obiektywu, to takie koło w którym obraz jest ostry - przydatny do celów fotograficznych.

Dopiero w koło, jakie tworzy pole obrazu, wpisywany jest format zdjęciowy w formie prostokąta, lub kwadratu.

Teraz już powinno być jasne, że przekątna każdego kwadratu lub każdego prostokąta wpisanego w koło pola obrazu obiektywu, - jest jednocześnie średnicą tego koła.
Nic dziwnego zatem, że istnieją zależności pomiędzy ogniskową obiektywu, polem obrazu i przekątną kadru w którym powstaje zdjęcie.

Mówiąc o obiektywach standardowych w sposób uproszczony - potocznie, można więc śmiało twierdzić, że ogniskowa takiego obiektywu jest w przybliżenu równa a w praktyce nieco większa od przekątnej formatu zdjęcia.

***

Aliena - Sro Mar 19, 2008 11:41

Planistigmat napisał/a:
Tomaszu, jak ladnie piszesz. Czytanie tego to sama przyjemnosc.

Tomasz pisze bardzo interesująco, ale prosimy o kolejną zagadkę :)

Tomek Holka - Sro Mar 19, 2008 11:59

Aliena napisał/a:
prosimy o kolejną zagadkę

Fajnie! Zatem zagadka na podstawie powyższych wypocin.

Mamy dwa obiektywy.
Jeden z nich ma dużo mniejsze pole obrazu od pola widzenia, a drugi tylko nieznacznie mniejsze.
Który z tych obiektywów jest droższy? :-)

Zagadka druga.

Na lusterkach zewnętrznych współczesnych samochodów, lub na osłonach przeciwsłonecznych wewnątrz auta, znajdziemy zazwyczaj taką uwagę.

" Uwaga! Pojazdy widziane w lusterku znajdują się znacznie bliżej niż wskazuje na to obserwowany obraz!"

Jaki rodzaj obiektywów fotograficznych wywołuje podobne wrażenia perspektywiczne?
O jaki rodzaj lusterek chodzi?

Hi, hi!

***

Planistigmat - Sro Mar 19, 2008 12:19

OK. No to nastepna zagadka. Tomaszu, oczywiscie zagadka jest dla Ciebie zbyt latwa, wiec prosze daj szanse innym.
Jak juz wiemy obiektyw o ogniskowej 50mm jest standardowym dla formatu maloobrazkowego czyli dla formatu 2,4 x 3,6 cm.
Dla fomatu 6 x 9 cm obiektywem standardowym jest obiektyw 105 mm.
Obiektyw 50 mm zastosowany do formatu 6 x 9 cm ma znacznie krotsza ogniskowa niz stanardowy dla tego formatu czyli 105 mm. Obiektyw 50 mm dla formatu 6 x 9 jest wiec obiektywem szerokokatnym. Jednak z pewnych wzgledow znakomitej wiekszosci obiektywow standardowych 50 mm dla formatu maloobrazkowego stosowanych w aparatach maloobrazkowych nie mozemy stosowac jako obiektywy szerokokatne w wiekszych formatach np w formacie 6 x 9. Dlaczego ??

Jak zaczynalem pisac zagadke to postu Tomasza jeszcze nie bylo. Ale to moze i dobrze, jest sie nad czym glowic :mruga: . Oczywiscie nie bede odpowiadal na zagadki Tomasza.

Tomek Holka - Sro Mar 19, 2008 12:46

Planistigmat napisał/a:
zagadka jest dla Ciebie zbyt latwa

To wcale nie jest łatwa zagadka.
Dla ułatwienia dodam, że można wpaść na dobry pomysł czytając uważnie fotomankowe wypociny.
Przykro mi, że nie umiem rysować w komputerze, bo do wypocin przydał by się rysunek! :-(

Swoją drogą, jaki ten fotomanek "genialny" (?) Napisał wypociny nie na temat.
Zadał zagadkę usprawiedliwiającą napisanie wypocin.
Zmusił chętnych do odpowiedzi, by przeczytali uważnie wypociny.

Trzy w jednym, że tak powiem.

Tej fotomankowej "genialności", szczerze nienawidzi kilku forumowiczów, - ale co tam - najważniesze aby traktować fotomanka z przymrużeniem oka, jako nieszkodliwego oryginała.
No nie! Jako mamuta z całą jego zręcznością i finezją ruchów, to już proszę nie!
Dystans do samego siebie, też ma pewne granice. :mruga:

***

Aliena - Sro Mar 19, 2008 12:52

Tomasz Holka napisał/a:
Jaki rodzaj obiektywów fotograficznych wywołuje podobne wrażenia perspektywiczne?

Wydaje mi się, że teleobiektyw. Im większa ogniskowa, tym większe przybliżenie.
A odnośnie pierwszej zagadki - nie wiem jakie są ceny obiektywów, więc nie wiem, który jest droższy :)
A zagadka Planistigmata jest dla mnie chyba zbyt trudna, ale jeszcze pomyślę :)

edit: Oczywiście jak zwykle nie zrozumiałam tej zagadki ;) Dopiero teraz doczytałam, że chodzi o pojazdy, które są widoczne dalej niż w rzeczywistości. Więc to chyba będzie obiektyw szerokokątny.

Tomek Holka - Sro Mar 19, 2008 13:07

Aliena napisał/a:
teleobiektyw

Kochana Alienko. Mam prośbę abyś z pewnej ostrożności nie używała słowa "teleobiektyw".
Jak będzie po temu okazja, to i o teleobiektywach coś napiszemy. Na razie jesteśmy przy standardzie.

A zagadki fotomankowe są łatwe! Słowo "droższe" zostało użyte dla zmylenia przeciwnika i podparte uśmiechniętą buźką.
Wystarczy, że zastanowisz się chwilę jaki z dwóch podobnych obiektywów może być droższy??
Wyższa cena też jakby coś oferuje, nieprawdaż?
Gdybym zapytał, dlaczego pozornie takie same rajstopy różnią się poważnie ceną, to nie miała byś kłopotów z odpowiedzią. Mam rację?

Zagadka Planistigmata zainspirowana jest wypocinami.

***
PS: no pewnie Alienko, że to obiektywy szerokokątne dają podobne wrażenia perspektywiczne jak obserwacja odbitego obrazu w lusterkach samochodowych.
Ale jakich lusterkach Alienko? Sprawdź dla własnego bezpieczeństwa za kierownicą.

Aliena - Sro Mar 19, 2008 13:28

Tomasz Holka napisał/a:
Kochana Alienko. Mam prośbę abyś z pewnej ostrożności nie używała słowa "teleobiektyw".

Ale dlaczego, skoro to jest ogólnie przyjęta nazwa takich obiektywów? Ale jeśli nie powinnam używać takiej nazwy, to odpowiem na zagadkę w inny sposób :) Obiektyw o ogniskowej dłuższej niż przekątna kadru, przybliża fotografowany obraz. A obiektyw o ogniskowej krótszej niż przekątna kadru, oddala fotografowany obraz. Dlatego lusterka, o których piszesz, wywołują wrażenia perspektywiczne podobne do wrażeń wywoływanych przez obiektyw szerokokątny.

A odnośnie pierwszej częsci zagadki, po dłuższym zastanowieniu wydaje mi się, że droższy jest obiektyw, którego pole obrazu jest tylko nieznacznie mniejsze od pola widzenia. Taki obiektyw jest chyba lepszy i dlatego jest droższy, ale nie jestem pewna.

Tomek Holka - Sro Mar 19, 2008 13:48

Aliena napisał/a:
po dłuższym zastanowieniu wydaje mi się, że droższy jest obiektyw, którego pole obrazu jest tylko nieznacznie mniejsze od pola widzenia.


WSPANIALE !! Widzisz jakie to łatwe! Oczywiście, że obiektyw droższy musi być "lepszy", a więc precyzyjniej wykonany, bardziej ostry, mniej zniekształcający obraz oraz ......
Oraz kryjący swym polem ostrego obrazu, prawie całe pole widzenia.

Brawa dla Alienki !!

Aliena napisał/a:
Ale dlaczego, skoro to jest ogólnie przyjęta nazwa takich obiektywów?

Dlatego kochana Alienko, że nie wszystkie ogólnie przyjęte nazwy mają uzasadnienie w rzeczywistości i ściśle odpowiadają prawdzie.
Z teleobiektywami jest właśnie tak. To skomplikowane zagadnienie i nie warto na razie roztrząsać problemu.

***

Aliena - Czw Mar 20, 2008 11:54

Planistigmat napisał/a:
z pewnych wzgledow znakomitej wiekszosci obiektywow standardowych 50 mm dla formatu maloobrazkowego stosowanych w aparatach maloobrazkowych nie mozemy stosowac jako obiektywy szerokokatne w wiekszych formatach np w formacie 6 x 9. Dlaczego ??

Nikt nie zdecydował się na rozwiązanie tej zagadki, więc może ja napiszę jakie są moje przypuszczenia.
Po wnikliwych przemyśleniach uważam, że może pole obrazu takiego obiektywu byłoby nieodpowiednie dla większego formatu i dlatego nie można stosować takich obiektywów, które są przeznaczone dla mniejszego formatu. Taki obiektyw mógłby spowodować, że na brzegach zdjęcia pojawiłyby się jakieś niepożądane, negatywne efekty. Ale nie jestem pewna, to tylko efekt moich przemyśleń :)

Planistigmat - Czw Mar 20, 2008 13:41

Aliena napisał/a:

Po wnikliwych przemyśleniach uważam, że może pole obrazu takiego obiektywu byłoby nieodpowiednie dla większego formatu i dlatego nie można stosować takich obiektywów, które są przeznaczone dla mniejszego formatu. Taki obiektyw mógłby spowodować, że na brzegach zdjęcia pojawiłyby się jakieś niepożądane, negatywne efekty. Ale nie jestem pewna, to tylko efekt moich przemyśleń :)

No jestem pod wrazeniem Twojej odpowiedzi. Jest absolutnie prawidlowa. Rzeczywiscie pole obrazowe takich obiektyow jest zdolne pokryc klatke 2,4 x 3,6 cm, ale nie jest w stanie pokryc 6 x 6 cm. Poza polem obrazowym bedzie wystepowalo pogorszenie jakosci obrazu, wyrazne przyciemnienie obrazu (winietowanie), a potem, oddalajac sie od srodka jego zanik. Na rogach formatu 6 x 6 przy zastosoweaniu takiego obiektywu byloby wogole ciemno.

Planistigmat - Sob Mar 22, 2008 09:41

Nic sie tu nie dzieje, wiec rzuce zagadke Tomaszowi. Contax I z 1932r mial doskonale znana Tomankowi metalowa migawke o pionowym przebiegu. Jednak nie byla to migawka skonstruowana na potrzeby Contaxa. Jaki aparat mial wczesniej te migawke ??
Tomek Holka - Sob Mar 22, 2008 12:56

Niestety nie interesowałem się tak dokładnie historią Contaxa. Wiem, że Zeiss Ikon powstał w 1926 roku z połączenia czterech mniejszych firm.
To była odpowiedź na ekspansję Leiki, którą zaczęto produkować seryjnie rok wcześniej.
Dwie z tych firm pamiętam, to była Ica i Contessa-Nettel - dwóch pozostałych nie.

Oczywiście w latach 1926 - 1932 coś tam musiano produkować, więc i migawki do Contaxa z 1932 nie spadły z nieba.
Ale nie znam, żadnej konstrukcji z tych lat, do której ta migawka mogła by być produkowana, czy nawet tylko zaprojektowana.

Także zagadka jest ponad tomankowe siły!

***

Planistigmat - Sob Mar 22, 2008 22:09

Tak, Zeiss Ikon powstal w 1926r z firm: Contessa Nettel, Ica, Heinrich Ernemann, Carl Zeiss Jena, C. P. Goertz (wczesniej mylnie podalem, ze ta ostatnia to Certo).
Aparatem ktory uzyczyl swojej migawki Contaxowi byl Super Nettel.

Tomek Holka - Sob Mar 22, 2008 22:43

Popatrz no Planistigmaciu, - a mnie się zawsze wydawało, że Super Nettel był konstrukcją późniejszą od Contaxa I !
Wydawało mi się, że ten aparat był modelem uproszczonym - oferującym precyzję małoobrazkowego Contaxa, ale bez możliwości wymiany obiektywów.

Niestety nie mam już swojego katalogu Foto Gregera z lat trzydziestych.
Podarowałem go przyjacielowi mieszkającemu na stałe w Szwecji - więc nie mam gdzie sprawdzić.

Bądź tak dobry i sprawdź to dokładnie jeszcze raz. Tak, na wszelki wypadek.

***

Planistigmat - Nie Mar 23, 2008 01:20

Miales calkowita racje. Czerwienie sie ze wstydu. Zadalem zagadke i nie znalem odpowiedzi. Swojej wiedzy nie biore z internetu, raczej korzystam z ksiazek, katalogow i tego co zobaczylem na gieldzie. Zajrzalem do Kadlubka. Super Nettel byl produkowany w latach 1936 - 39. Nie wiem dlaczego bylem przekonany, ze jest starszy od Contaxa I. Pozytek jest taki, ze czegos sie od Ciebie dowiedzialem.
Jesli masz problem z Poradnikiem Foto-Gregera to mam chyba 5 z 11 wydan. Moge Ci ktores odxerowac.

Tomek Holka - Nie Mar 23, 2008 10:05

Planistigmat napisał/a:
Miales calkowita racje. Czerwienie sie ze wstydu.

Nie masz najmniejszego powodu. Mnie też czasami coś się pomyli.
Pamiętam właśnie z katalogu Foto-Gregera, że tych Netteli było kilka. Najdroższy, był niewiele tańszy od Contaxa.
Miały nadto wspólne z Contaxem niektóre elementy wyposażenia - na przykład gałeczki.
Chyba montowano w nich Tessary? A może też i Xenony - przyznam, że nie pamiętam.
Jak Tessary, to pewnie o jasności (sorry! O otworze względnym!) 1:3,5 - Xenony były jaśniejsze i chyba aparaty z Xenonami droższe.
Pamiętam też, że niektóre Nettele miały mini mieszek, a niektóre nie.
W sumie były to zgrabne aparaciki a wiele firm produkowało podobne.
Nie pamiętam, czy takie małoobrazkowe mieszkowce produkowała Iconta. Choć na film zwojowy i format 4,5/6cm - produkowano Iconty z całą pewnością.

Była natomiast cała gama małoobrazkowych aparatów Welta i Weltini - jedne z dalmierzem, inne nie.

Jakie aparaty produkował Zeiss-Icon przed rokiem 32-gim - nie mam pojęcia!!
Ale bez wątpienia coś tam musiano produkować.

***

Planistigmat - Nie Mar 23, 2008 20:16

Milo mi, ze moja wpadka zostala przyjeta ze zrozumieniem. Naprawde kapitalne znaczenie (jak to sie ladnie kiedys okreslalo) ma dla mnie to, ze mam z kim skonfrontowac swoja wiedze. Ponadto obaj nalezymy do szczatkowo wystepujacego gatunku ;) uzytkownikow manuali. Na tym forum jest nas chyba tylko dwoch :) . Choc manuale przezywaja troche druga mlodosc. Wiele ludzi siega po nie obecnie ze wzgledu na ich cene i bezkompromisowa jakosc aparatow, a przede wszystkim obiektywow.
Tomek Holka - Nie Mar 23, 2008 22:24

Planistigmat napisał/a:
Choc manuale przezywaja troche druga mlodosc.


Oj, bardzo wątpię drogi Planistigmaciu. Ceny cały czas idą w dół !! I to szybko.
Niedalej jak dziś, kupiłem na Allegro klasycznego Spotmatica. Zapłacę całe 41zł.

Aparat miał zaciętą migawkę z lustrem w górnym położeniu - więc był tani, pomimo że byłem trzecim uczestnikiem aukcji.
Najważniejsze, że był w ładnym stanie. Taką awarię migawki umiem naprawić w jakieś pięć minut.

Planistigmat napisał/a:
Wiele ludzi siega po nie obecnie ze wzgledu na ich cene i bezkompromisowa jakosc aparatow, a przede wszystkim obiektywow.

Może tak być powinno, ale nie jest! Analogi są panicznie wyprzedawane, nawet te ostatniej generacji.

Dobrze by było, aby stan taki jeszcze trochę potrwał. Ale chyba się już niedługo skończy.

Powód?
Zamiast sprzedawać za grosze, ludzie zachowają ten sprzęt dla siebie.
Ot, choćby na pamiątkę po dziadku.

***

Zagadka.

Jak nazywa się zabieg fotografów pejzażu, polegający na dodaniu w krajobrazie postaci ludzkiej (najczęściej małej i nierozpoznawalnej personalnie) ??

Zagadka dla Planistigmacia.

Dlaczego jeden z najbardziej znanych klasyków Pentaxa nosił nazwę Spotmatic ??

Planistigmat - Pon Mar 24, 2008 00:11

Z tego co pamietam, to od pomiaru swiatla typu spot. Pierwsze Spotmatici mialy wlasnie spota i chyba byl to 1 aparat z pomiarem przez obiektyw. Potem chyba mialy juz powiekszone pole pomiarowe, ale nazwa zostala. Dobrze ??

Na szczescie nie jest tak zle z manualami. Kiedys nie moglem za nic sprzedac Canona F-1 New. W koncu poszedl za 460zl. Ostatnio wiele osob pyta sie mnie o ten wlasnie aparat, ale ja nie mam ich skad brac. Swietnie sprzedaja sie tez Nikony F i F2, pomimo iz jeszcze rok temu nikt sie nimi nie interesowal.

Aliena - Pon Mar 24, 2008 00:25

Tomasz Holka napisał/a:
Jak nazywa się zabieg fotografów pejzażu, polegający na dodaniu w krajobrazie postaci ludzkiej (najczęściej małej i nierozpoznawalnej personalnie) ??

Tym razem odpowiedź jest krótka :) Taki zabieg nazywa się: szafaż.

Tomek Holka - Pon Mar 24, 2008 00:31

Planistigmat napisał/a:
Z tego co pamietam, to od pomiaru swiatla typu spot.

Tak było, choć naprawdę miało być.
Otóż na międzynarodowej wystawie fotograficznej Photokina w 1960 roku zaprezentowano małoobrazkową lustrzankę Pentaxa z wewnętrznym i na dodatek punktowym pomiarem światła.
Aparat nosił nazwę Spot-matic i był kamieniem milowym w rozwoju tego typu aparatów.

Niestety produkcja tego modelu okazała się zbyt droga! Dlatego Spot-matic pokazał się na rynku dopiero w 1964-tym roku, pod nieco zmienioną nazwą - Spotmatic - pisane razem.
W Spotmaticu zrezygnowano z pomiaru punktowego na rzecz centralnie ważonego.

W historii małoobrazkowych lustrzanek jednoobiektywowych, Spotmatic zajął szóste miejsce w kategorii Best SLR ever made (41zł za ładny egzemplarz to chyba niedrogo?)

***

Brawo Alienko!

Porada dla forumowiczów - jak upolować płochliwą Alenkę?
Na samochodzik jadący do Gniezna przez Witkowo? Nie! Wykręci się bólem głowy.

Należy zadać zagadkę o fotografowaniu i broń Boże o sprzęcie!

Planistigmat - Pon Mar 24, 2008 00:41

Aliena napisał/a:
Tym razem odpowiedź jest krótka :) Taki zabieg nazywa się: szafaż.
Uuuuaaaaaauuuuu, skad wiedzialas ?? Siedzialem cicho, bo znalem odpowiedz tylko na swoja zagadke. :)

Dzieki Tomaszu, to bardzo cenna informacja. Zajrzalem do Kadlubka. Tego SPOT-MATICA wogole tam nie ma. Sa tylko SPOTMATIC'i.

Aliena - Pon Mar 24, 2008 11:06

Tomasz Holka napisał/a:
Należy zadać zagadkę o fotografowaniu i broń Boże o sprzęcie!

Zagadki o sprzęcie też lubię. Tylko na historii aparatów fotograficznych kompletnie się nie znam :)

Planistigmat napisał/a:
Uuuuaaaaaauuuuu, skad wiedzialas ?? Siedzialem cicho, bo znalem odpowiedz tylko na swoja zagadke. :)

A dla mnie ta zagadka była prosta, ale nie mam pojęcia skąd wiedziałam. Chyba gdzieś to kiedyś wyczytałam :)

Tomek Holka - Pon Mar 24, 2008 12:03

Aliena napisał/a:
ale nie mam pojęcia skąd wiedziałam.

A ja wiem. Z naszego Foto-Forum. Rozmawialiśmy już o tym.

***

Aliena - Pon Mar 24, 2008 17:03

Tomasz Holka napisał/a:

A ja wiem. Z naszego Foto-Forum. Rozmawialiśmy już o tym.

A ja sobie nie przypominam :hmmm: No, chyba że gdzieś mimochodem wspomniałeś o szafażu i może dlatego to pojęcie utkwiło mi w pamięci :)

Tomek Holka - Pon Mar 24, 2008 17:27

Aliena napisał/a:
No, chyba że gdzieś mimochodem wspomniałeś o szafażu

Nie ja Alienko - Lodolamacz! To artysta zwyczajny takich określeń.

Hi, hi! Ale mam dla Ciebie zagadkę - no i dla innych oczywiście.

Otóż wyobraź sobie, że fotografujesz krajobraz - raz najdłuższą ogniskową jakiej możesz użyć w swoim aparacie, a drugi raz najkrótszą.
Nie zmieniasz oczywiście miejsca z którego fotografujesz ani sposobu wykonania zdjęcia.
Tylko ogniskowa obiektywu jest inna.

Teraz tak - pięknie obrabiasz zdjęcie wykonane najdłuższą ogniskową, poczym z drugiego zdjęcia wycinasz fragment identyczny z tym już wykonanym długą ogniskową.
Powiększasz je do tego samego formatu, wykańczasz i porównujesz obie fotografie.

Czym będą się różnić ??

***

Planistigmat - Sro Mar 26, 2008 14:06

Znowu nic sie na FF nie dzieje. Prosze o zagadke dla mnie.
A jesli chodzi o te powyzsza to fotografujemy analogiem czy syfrą ??

Tomek Holka - Sro Mar 26, 2008 14:24

Planistigmat napisał/a:
A jesli chodzi o te powyzsza to fotografujemy analogiem czy syfrą
Wszystko jedno.

***

emigrant - Sro Mar 26, 2008 14:46

Tomasz Holka napisał/a:
Czym będą się różnić ??

Jakością ? Wydaje mi się, że pojawią się ziarna :hmmm:

Planistigmat napisał/a:
syfrą

To przejęzyczenie ? ;]

Tomek Holka - Sro Mar 26, 2008 15:02

emigrant napisał/a:
To przejęzyczenie ?

Nie! To tak wyrażany stosunek do ..... Rozumiem, sam to miałem a może nawet i jeszcze mam.
emigrant napisał/a:
Jakością ? Wydaje mi się, że pojawią się ziarna

Ciepło.

***

lodolamacz - Sro Mar 26, 2008 15:15

Aliena napisał/a:
No, chyba że gdzieś mimochodem wspomniałeś o szafażu

[/quote] Chodzi chyba o sztafaż, ale to mysle wynikło jedynie z przejęzyczenia.
Pojęcie to jest stare. tak stare jak samo malarstwo i wszelkie sztuki z nim związane- również fotografia- bo to też malowanie.
Ale jak ktoś kiedyś chcąc obrazić fotografików określił to mniej więcej tak- to sztuka malarska polegająca, na mechanicznym przenoszeniu obrazu.

Planistigmat - Sro Mar 26, 2008 15:30

emigrant napisał/a:
To przejęzyczenie ? ;]

Nazwy SYFRA uzylem tu celowo. Jak pisze Tomasz, wyrazam w ten sposob swoj stosunek do tejze, ale to wszystko robie z przymruzeniem oka. Przy wyrazie "syfra" zabraklo ikonki :mruga: . Czasami uzywam tego slowka pół zartem pół serio, a moze zartem nawet wiecej niz pół. :)

Aliena - Sro Mar 26, 2008 15:33

lodolamacz napisał/a:
Chodzi chyba o sztafaż, ale to mysle wynikło jedynie z przejęzyczenia.

Rzeczywiście. Chodzi o sztafaż. Dziękuję za zwrócenie uwagi i teraz już będę pamiętać, żeby pisać poprawnie :)

A jeśli chodzi o zagadkę Tomasza, nadal o niej myślę i chyba jest dla mnie zbyt trudna. Moim zdaniem po wycięciu takiego samego kadru jakość zdjęcia się pogorszy, ale tak jest zawsze po przycięciu. Może w przypadku dłuższej ogniskowej tło będzie bardziej zamazane, niż w tym przyciętym zdjęciu, bo im dłuższa ogniskowa, tym mniejsza głębia ostrości. Ale nie jestem pewna.

lodolamacz - Sro Mar 26, 2008 15:54

Tomasz Holka napisał/a:


Czym będą się różnić ??

***
Ponieważ bliżej mi do innych sztuk, więc może się wygłupię, bo fotorafia jest ciągle dla mnie sztuką tajemną !! ! Ale wydaje mi się że:
- albo będzie róznica w widocznym na fotografiach oswietleniu
- albo będzie róznica polegająca na uziarnieniu obrazów. ( chyba dobrze to okreslam)

emigrant - Sro Mar 26, 2008 15:59

Oświetlenie będzie takie samo jak przy pierwotnym wywołaniu, ale nadal stoję przy ziarnistości i słabszej jakości. Zdjęcie będzie mniej wyraźne i nie będzie widać zbyt wielu szczegółów :hmmm:
Tomek Holka - Sro Mar 26, 2008 18:54

Oba zdjęcia, przy tak sformułowanych warunkach, powinny być identyczne.

Zakładając dobrą jakość obu obiektywów, lub jednego - zmiennoogniskowego, będzie się można dopatrzyć różnic jedynie w ostrości konturów, oraz w strefie występowania ostrości.

Dla długiej ogniskowej ostrość konturów będzie wyższa, a strefa występowania ostrości płytsza.
Dla krótkiej - ostrość konturów będzie nieco mniejsza, ale za to strefa ostrości znacznie głębsza.

Poza tym, oba zdjęcia będą identyczne.

***

Aliena - Sro Mar 26, 2008 19:36

Tomasz Holka napisał/a:
Oba zdjęcia, przy tak sformułowanych warunkach, powinny być identyczne.
Zakładając dobrą jakość obu obiektywów, lub jednego - zmiennoogniskowego, będzie się można dopatrzyć różnic jedynie w ostrości konturów, oraz w strefie występowania ostrości.

A ja się z tym nie zgodzę. Może tak by było w przypadku dobrych obiektywów, albo może tak jest tylko w przypadku fotografii analogowej, ale w moim kompakcie z pewnością różnica byłaby istotna. Postaram się kiedyś to sprawdzić i podzielę się tutaj wynikami tego eksperymentu.
Poza tym myślę, że jeśli jest różnica w ostrości konturów oraz w strefie występowania ostrości, nie można mówić, że zdjęcia są identyczne.
Myślę, że im większa jest różnica w długości ogniskowych tym bardziej zdjęcia będą się różnić głębią ostrości. W aparatach typu ultra zoom ta różnica może być dość znaczna, jeżeli obiektyw jest kiepski. Po przycięciu do takiego samego kadru i powiększeniu do tego samego rozmiaru, może się okazać, że na tym przyciętym zdjęciu zobaczysz tylko rozmyte plamy.

Tomek Holka - Sro Mar 26, 2008 21:53

Kochana Alienko.
Zagadka została zadana w celach dydaktycznych, że tak to ujmę.

Chodziło o zapamiętanie zasady, że fotografując z tego samego miejsca obiektywami o różnych ogniskowych, otrzymamy identyczne zdjęcia pod względem perspektywy, proporcji i stosunku wymiarów.

Często bowiem się słyszy nieprawdziwe generalnie opinie, że długoogniskowce spłaszczają perpektywę a krótkoogniskowce z kolei powodują zachwiania w proporcji fotografowanych motywów.
Tak jest, ale tylko wtedy jeżeli ten sam motyw fotografujemy z różnych miejsc - posługując się szerokim kątem z bliska, a długoogniskowcem z daleka, w stosunku do tego samego motywu.

Jeżeli jednak do fotografowania wykorzystamy jedno jedyne miejsce, to otrzymane obrazy będą różnić się jedynie skalą.

O obiektywach typu ultrazoom, nie wspominam przy tym w ogóle, bo tego typu obiektywy produkuje się wyłącznie dla wspomagania reklamy i epatowania pseudotechniką - a nie do robienia zdjęć przez poważnych fotografów, którymi wszyscy tutaj jesteśmy.

Podobnie też, nie leżą w sferze naszych zainteresowań obiektywy niskiej jakości.

Owszem! Niektórzy Foto-Forumowicze mogą sobie pozwolić jedynie na tani aparat (na przykład ja). Skutkiem tego może być wyłącznie ograniczenie się do takich zdjęć, które nie przerastają możliwości aparatu.
Tych możliwości i tak będzie nieskończenie wiele.

Wszystkich zgadywaczy pozdrawia pan Fotomanek.

***

Aliena - Pią Mar 28, 2008 19:10

Tomasz Holka napisał/a:
Chodziło o zapamiętanie zasady, że fotografując z tego samego miejsca obiektywami o różnych ogniskowych, otrzymamy identyczne zdjęcia pod względem perspektywy, proporcji i stosunku wymiarów.

Myślałam, że chodzi o różnice, a nie podobieństwa i skupiłam się tylko na wymienieniu wszystkich różnic.
Skoro zagadka została rozwiązana, proszę o następną. Takie zagadki zmuszają do myślenia i przy okazji można poszerzyć swoją wiedzę, dlatego proszę o jeszcze :)

Tomek Holka - Wto Kwi 01, 2008 00:59

No to jedziemy z taką zagadką.

Oto zbiór nazw.
Menisk, Peryskop, Achromat, Aplanat.

Co mają ze sobą wspólnego?

***

Aliena - Wto Kwi 01, 2008 02:14

Tomasz Holka napisał/a:
Menisk, Peryskop, Achromat, Aplanat.
Co mają ze sobą wspólnego?

Te nazwy kojarzą mi się z optyką, więc pewnie mają coś wspólnego z obiektywami, ale niewiele wiem na ten temat, więc nic więcej nie mogę napisać.
Peryskop kojarzy mi się z takim urządzeniem, w którym odpowiednio ułożone soczewki pozwalają oglądać to, co znajduje się poza zasięgiem wzroku. Pozostałe nazwy są dla mnie bardziej tajemnicze :)

Planistigmat - Sro Kwi 02, 2008 13:30

Maja ze soba mnostwo wspolnych rzeczy, np wszystkie nie maja skorygowanego astygmatyzmu. Nie sa anastygmatami. Wlasciwie wszystkich juz sie nie produkuje. Wystepowaly glownie w mosieznej oprawie i wiele innych rzeczy.
Tomek Holka - Sro Kwi 02, 2008 13:39

Planistigmat napisał/a:
Wystepowaly glownie w mosieznej oprawie i wiele innych rzeczy.

No to już odpowiedz Planistigmaciu drogi, dodając czego brakuje dla niepoznaki (lub zmylenia przeciwnika).

***

Planistigmat - Czw Kwi 03, 2008 20:06

Menisk - to pojedyncza dodatnia soczewka - tez jest obiektywem, ale ma wszelkie mozliwe wady.
Peryskop - to dwie identyczne soczewki z przyslona po srodku. Udalo sie w ten sposob wyeliminowac, bodajze dystorsje.
Achromat - dwie sklejone soczewki, udalo sie usunac aberracje chromatyczna.
Aplanat - 4 soczewki, 2 takie same achromaty z przyslona po srodku (2 sklejone soczewki z tylu, 2 takie same sklejone z przodu). Udalo sie w ten sposob wyeliminowac obie powyzsze wady. Obliczono go w zakladach Steiheila w 1866 r.

Tomaszu popraw mnie prosze jesli cos poplatalem.

Tomek Holka - Czw Kwi 03, 2008 21:39

Niczego nie poplątałeś - wszystko jest w porządku.
Zestawienie nie obejmuje Anastygmatu, którego celowo pominąłem, by nie naprowadzać tą kilkakrotnie wymienianą już nazwą, na właściwe rozwiązanie - czyli, że są to po prostu obiektywy fotograficzne, poukładane w kolejności ich historycznego rozwoju.

***

Planistigmat - Pią Kwi 18, 2008 22:53

Tomaszu, moze jeszcze jakas zagadaka ?? ;)
Tomek Holka - Pią Kwi 18, 2008 23:39

Dobrze!
Tym razem trudna zagadka dla planistigmatopodobnych.

Otóż dawne obiektywy do lustrzanek jenoobiektywowych można było zamontować w aparacie tyłem do przodu.
Umożliwiały to tak zwane pierścienie odwrotnego mocowania.

Taki pierścień, z jednej strony zaopatrzony był w gwint odpowiadający gwintowi filtra - a z drugiej strony bagnet odpowiedniego systemu lustrzanki małoobrazkowej.

Zagadka polega na odpowiedzi na pytanie.
Do czego takie odwrotne zamocowanie obiektywu służyło ??

Należy taże wyjaśnić zasadę na jakiej "działa" obiektyw zamocowany do aparatu odwrotnie, niż to przewidział producent.

Dla utrudnienia dodam, że nawet moja córeńka kochana - cyfrowy "profesjonał", nie miała bladego pojęcia do czego taki biznes może się przydać (nie wspominając o wyjaśnieniu zasady działania takiego dziwnego ustrojstwa)

***

Planistigmat - Sob Kwi 19, 2008 00:26

Byly 2 takie techniki. Obie sluzyly do zdjec makro.
1) Mocowano 2-gi obiektyw odwrotnie, czyli obiektywy zlaczano gwintami do filtrow za pomoca specjalnego pierscienia posiadajacego 2 gwinty filtrowe. W tym wypadku dodatkowy obiektyw sluzyl jak dodatnia soczewka zamocowana przed wlasciwym obiektywem zamocowanym normalnie. Niektorzy obecnie montuja Heliosy do zoomow. Nawet wyciagaja z Heliosa jedna soczewke i tez niezle to dziala.
2) Opisana przez Ciebie metoda mocowania odwrotnie obiektywu bezposrednio do aparatu. Uklad optyczny jest wtedy dalej od powierzchni filmu, bo taka jest konstrukcja obiektywow. Mozemy wtedy robic zdjecia z bliska. Moze cos jeszcze wplywa na to ze jest mozliwe robienie zdjec z bliska, ale dalej to sie juz nie zastanawialem.

Tomek Holka - Sob Kwi 19, 2008 00:45

Planistigmat napisał/a:
Uklad optyczny jest wtedy dalej od powierzchni filmu, bo taka jest konstrukcja obiektywow. Mozemy wtedy robic zdjecia z bliska.

Hm. Możemy też odsunąć układ optyczny obiektywu, stosując pierścienie pośrednie lub mieszek.
A tu ktoś wpadł na pomysł zamontowania obiektywu nogami do przodu.

Pewnie nie wynikało to jedynie z nadmiaru czasu i zwyczajnej nudy?

***

Planistigmat - Sob Kwi 19, 2008 00:54

Masz racje, ale nigdy sie nie zastanawialem dokladnie jak to dziala.

P.S. Jest piatek wieczor. Gdzie sa nasze usta ?? Nie ma Ich na forum. Pewnie szaleja na jakiejs imprezie. ;)

Aliena - Sob Kwi 19, 2008 09:20

Planistigmat napisał/a:
Jest piatek wieczor. Gdzie sa nasze usta ?? Nie ma Ich na forum. Pewnie szaleja na jakiejs imprezie. ;)

Domyślam się, że chodzi o mnie :) Niestety dopadło mnie przeziębienie i dlatego wieczór spędziłam w łóżku. O jakiejś imprezie mogłam tylko pomarzyć ;)

A jeśli chodzi o zagadkę, częściowo znałam odpowiedź. Kiedyś przypadkiem znalazłam artykuł, w którym było opisane, jak samodzielnie zrobić obiektyw do makro. Polegało to właśnie na odwrotnym zamontowaniu obiektywu. I dlatego wiedziałam, do czego może służyć odwrócony obiektyw.

Planistigmat - Sob Kwi 19, 2008 10:23

Aliena napisał/a:
Domyślam się, że chodzi o mnie :)
:yes: :)

Aliena napisał/a:
Niestety dopadło mnie przeziębienie i dlatego wieczór spędziłam w łóżku. O jakiejś imprezie mogłam tylko pomarzyć ;)
No to zdrowiej szybciutko Alienko !! A wieczorem komputerek do lozka i badz z nami. :)

Tomaszu, czy jest cos jeszcze co powinnismy wiedziec o odwrotnym mocowaniu obiektywu ??

Tomek Holka - Nie Kwi 20, 2008 02:03

Planistigmat napisał/a:
Tomaszu, czy jest cos jeszcze co powinnismy wiedziec o odwrotnym mocowaniu obiektywu

No tak na zdrowy rozum.

Załóżmy, ze fotografujesz Alienkę standardowym obiektywem.
Wypełniasz Alienką cały kadr - wyostrzasz starannie.
Alienka ostra z natury, stoi kilka metrów od obiektywu - na filmie równie ostra Alienka, wisi sobie głową w dół odwyrtnięta przez układ optyczny obiektywu.

Tyle, że pomiędzy ostrą Alienką na filmie a środkiem optycznym obiektywu jest odległość nieco większa niż 50mm - a pomiędzy ostrą Alienką w naturze i tym samym środkiem optycznym obiektywu jest już kilka metrów.

Gdyby tak otworzyć tylną pokrywę aparatu i na miejscu filmu umieścić slajd przedstawiający Alienkę, to po podświetleniu slajdu silnym źródłem światła, można by otrzymać ostry obraz Alienki w naturalnej wielkości - na ekranie umieszczonym dokładnie tam, gdzie stała fotografowana Alienka.

Załóżmy teraz, że Alienka jest uroczym krasnoludkiem o wzroście identycznym jak jej fotograficzny obraz na slajdzie.
Jakby tak wycelować w Alienkę-krasnoludka tylną soczewkę obiektywu ...

No właśnie. Czy można by otrzymać obraz Alieki w "kingsajzie" ?? Hi, hi!

***

Aliena - Pon Kwi 21, 2008 16:27

Tomasz Holka napisał/a:
Alienka ostra z natury, stoi kilka metrów od obiektywu

No, z tym się nie zgodzę... Aliena wcale nie jest ostra z natury :)

Tomasz Holka napisał/a:
na filmie równie ostra Alienka, wisi sobie głową w dół odwyrtnięta przez układ optyczny obiektywu

Uwielbiam te fotograficzne opowieści, w których wiszę głową w dół, odwyrtnięta przez układ optyczny obiektywu ;)

Tomek Holka - Pon Kwi 21, 2008 23:38

Aliena napisał/a:
Uwielbiam te fotograficzne opowieści

Specjalnie dla Ciebie były pisane.

Ale co z Alienką - uroczym krasnoludkiem, której obraz można (albo nie można) otrzymać w "kingsajzie" ?

***

Planistigmat - Wto Kwi 22, 2008 15:11

Aliena napisał/a:
Aliena wcale nie jest ostra z natury :)
No to dobrze ;)
A rzeczywiscie jest taka cierpliwa ?? :)

No a co do zagadki to wlasnie tak kombinowalem. Wg mnie w kingsizie da sie otrzymac duzy obraz, ale tu mamy zdjecia z bliska. Zarowno fotografowana Alienka-krasnal jest malutka, jak i obraz na kliszy ma byc malutki i ma byc blisko obiektywu.

Aliena - Wto Kwi 22, 2008 16:49

Planistigmat napisał/a:
A rzeczywiscie jest taka cierpliwa ?? :)

Czasami bywam niecierpliwa, ale tylko czasami :) Ale ten temat nie dotyczy Alieny, więc powinniśmy się skupić na zagadkach.
Przyznaję się, że nie mam pojęcia o co chodzi w tej zagadce z krasnalem.

Tomek Holka - Wto Kwi 22, 2008 23:34

Aliena napisał/a:
Przyznaję się, że nie mam pojęcia o co chodzi w tej zagadce z krasnalem.

Eeee tam! To nie jest takie trudne! W zasadzie wszystko zostało wyżej napisane.

Potrzeba jedynie wyobraźni, jak to Alenka przekształca się w obrazek Alienki - oraz nieco fantazji, by zgadnąć co się stanie gdy zamiast obrazka umieścimy Aliekę- krasnalka, a po drugiej stronie obiektywu materiał światłoczuły.

Jak jeszcze Planistigmacio poszpera po mądrych książkach szukając haseł "odległość obrazowa" i "odległość przedmiotowa" - to wszystko będzie rozwiązane.

To wszystko takie niby trudne, bo nie fotografuje się już powszechnie aparatami z wymiennymi obiektywami.
Kompakt cyfrowy, a poprzednio analogowy - uprościły fotografowanie do maximum.
Przestały być potrzebne pojęcia z którymi kiedyś stykał się w zasadzie każdy fotografujący.
Wystarczyło tylko kupić najprostszą książkę o fotografowaniu.

No to życzę przyjemnego szperania - a sam znikam na trzy dni. No może niezupełnie zniknę, ale z pewnością przy komputerze siedzieć nie będę.

Pa!

***

Aliena - Wto Kwi 29, 2008 20:55

Tomasz Holka napisał/a:
co się stanie gdy zamiast obrazka umieścimy Aliekę- krasnalka, a po drugiej stronie obiektywu materiał światłoczuły.

Jeżeli obiektyw jest odwrócony tyłem do krasnala, myślę że krasnal zostanie powiększony. Niestety nie potrafiłabym dokładniej wytłumaczyć tego zjawiska :) Wiem tylko tyle, że takie zdjęcia odwróconym obiektywem wykonuje się z małej odległości, a ostrość zazwyczaj reguluje się przez zmianę odległości obiektywu od fotografowanego obiektu.

Tomek Holka - Wto Kwi 29, 2008 21:59

Aliena napisał/a:
zdjęcia odwróconym obiektywem wykonuje się z małej odległości, a ostrość zazwyczaj reguluje się przez zmianę odległości obiektywu od fotografowanego obiektu.

No i bardzo dobrze.
Skoro z Alenki w realu, wychodzi Alienka krasnalek na filmie (lub matrycy) - to jeżeli zamontujemy obiektyw stroną krasnalkową do małego obiektu, powinniśmy otrzymać po drugiej stronie mały obiekt ale niezwykle imponujacych rozmiarów.

Jak tylko nazwiemy stronę krasnalkową obiektywu - stroną obrazową, a stronę Alienki w realu - stroną przedmiotową, wszystko już będzie przedstawione naukowo.

***

Planistigmat - Sro Kwi 30, 2008 12:52

No dobrze, ale z duzej Alienki powstaje maly obraz na filmie, bo odleglosc przedmiotowa jest znacznie wieksza od odleglosci obrazowej, a nie dlatego, ze zamontowalismy obiektyw w normalnej pozycji. Jesli jednak obie te odleglosci beda porownywalne to sprawa ma sie juz zupelnie inaczej. Np fotografujemy malego robaczka z pierscieniami posrednimi z obiektywem zamocowanym normalnie. Robaczek maly, obraz tez maly.
Tomek Holka - Sro Kwi 30, 2008 13:01

Planistigmat napisał/a:
z duzej Alienki powstaje maly obraz na filmie

Bo tak skonstruowany jest obiektyw.
Jeżeli teraz odwrócimy bieg promieni, to otrzymamy możliwość fotografowania w dużej skali.

***

Planistigmat - Sro Kwi 30, 2008 23:29

Tomasz Holka napisał/a:
Bo tak skonstruowany jest obiektyw.
Jeżeli teraz odwrócimy bieg promieni, to otrzymamy możliwość fotografowania w dużej skali.

No dobrze, to poprosimy o nowa zagadke. :)

Tomek Holka - Sob Maj 03, 2008 00:23

W takim razie proszę napisać czego dotyczą poniższe nazwy?

Nippon Kogaku
Synchro-Compur
Komura Sankyo Kohoki
Prontor
Takumar
Zuiko
Miranda
Helios
Spotmatic
Topcon
Planar
Sunpack
Mamiya
Lunasix
Tessar
AOCo

***

Aliena - Sob Maj 03, 2008 06:13

Tomasz Holka napisał/a:
W takim razie proszę napisać czego dotyczą poniższe nazwy?

Nie wszystkie z tych nazw są mi znane, ale takie nazwy jak: Takumar, Miranda, Helios, Tessar, kojarzą mi się z nazwami obiektywów.

Planistigmat - Sob Maj 03, 2008 09:19

No, to zaczynamy:

Nippon Kogaku - firma, ktora robi takie aparaty o nazwie ............. Nikon
Synchro-Compur - migawka produkowana przez firme Fridrich Deckel, migawka w wersji z synchronizacja do lamp blyskowych.
Komura Sankyo Kohoki - chyba firma produkujaca migawki
Prontor - prosta migawka
Takumar - tak nazywaja sie obiektywy do wczesnych Pentaxow i w latach 80-tych zaczeli tez nazywac tak plastikowe zoomy.
Zuiko - firma, a moze marka optyki do aparatow Olympus.
Miranda - marka wspanialych, ulubionych tomankowych, aparatow fotograficznych. :)
Helios - nazwa standardowego (2/58) obiektywu do Zenita. Obiektyw ten konstrukcyjnie jest kopia Biotara Zeissa.
Spotmatic - rodzina wczesnych lustrzanek Pentaxa.
Topcon - marka bdb japonskich aparatow fotograficznych.
Planar - doskonaly obiektyw bedacy rozwinieciem ukladu Gaussa skonstruowany w zakladach Zeissa w 1892r, lecz nie produkowany jeszcze wtedy masowo ze wzgledu na brak powlok przeciwodblaskowych.
Sunpack - tak sie nazywaja lampy blyskowe
Mamiya - marka swietnych japonskich aparatow srednioformatowych i optyki do nich.
Lunasix - tak sie nazywal NRD-owski swiatlomierz
Tessar - obiektyw, czterosoczewkowy tryplet obliczony w zakladach Zeissa w 1902r przez prof. Paula Rudolpha. Najslynniejsza konstrukcja optyczna wszechczasow, majaca dziesiatki kopii.
AOCo - chyba jakas japonska firma.

Tyle z glowy. Odpowiadajac na zagadki nigdy nie szukam po internecie. Ale w wypadku 2-ch hasel bede zmuszony gdzies pogrzebac.

Tomek Holka - Sob Maj 03, 2008 23:46

Planistigmat napisał/a:
Komura Sankyo Kohoki - chyba firma produkujaca migawki

Optykę - a w szczególności znane siedmiosoczewkowe konwertery do każdego systemu mocowania.
Planistigmat napisał/a:
Prontor - prosta migawka

Dobra i markowa przede wszystkim.
Planistigmat napisał/a:
marka optyki do aparatow Olympus.

Pewnie należało by powiedzieć nazwa - jak Takumar.
Planistigmat napisał/a:
Mamiya - marka swietnych japonskich aparatow srednioformatowych i optyki do nich.

Wcześniej także małoobrazkowych. Pamiętasz jak nazywają się obiektywy do Mamiyi?
Planistigmat napisał/a:
AOCo - chyba jakas japonska firma.

Asahi Optical Co. - najłatwiej dopaść najłatwiejszym.

***

Planistigmat - Nie Maj 04, 2008 00:03

Tomasz Holka napisał/a:
Wcześniej także małoobrazkowych. Pamiętasz jak nazywają się obiektywy do Mamiyi?

Mamiya-Sekor, o to chodzilo ??

Tomek Holka - Nie Maj 04, 2008 00:10

Jasne, że tak.

***

Tomek Holka - Nie Maj 04, 2008 11:52


A tu kolejna zagadka.
Na zdjęciu jest przedstawiony aparat, który później stał się wzorcem dla pewnego bardzo znanego i popularnego sprzętu dla zawodowców.

Jakiego ??

***

Tomek Holka - Nie Maj 04, 2008 11:58

To z kolei kadr z popularnego filmu.

Jaki to film i co to za aparat, który w nim występuje ??

***

Planistigmat - Nie Maj 04, 2008 22:17

Pierwsza zagadka jest b. posta. Podpowiem wiec, ze nazwa aparatu zaczyna sie na litere "P" ;)
W drugiej zagadce wystepuje amerykanski aparat Argus. Jesli chodzi o reszte zagadki to za slaby jestem. ;)

Tomek Holka - Nie Maj 04, 2008 22:24

Planistigmat napisał/a:
W drugiej zagadce wystepuje amerykanski aparat Argus. Jesli chodzi o reszte zagadki to za slaby jestem.

Może nieco więcej o Argusie, drogi Planistigmaciu? (jak jest szansa)
A że z resztą masz kłopoty to nic dziwnego - nie to pokolenie! Ja bym też nie zgadł.

***

Aliena - Nie Maj 04, 2008 22:32

Planistigmat napisał/a:
W drugiej zagadce wystepuje amerykanski aparat Argus. Jesli chodzi o reszte zagadki to za slaby jestem. ;)

Czyżby to był "Harry Potter"? :)
Ale pierwsza zagadka jest dla mnie za trudna i nie znam odpowiedzi.

Tomek Holka - Nie Maj 04, 2008 22:36

Aliena napisał/a:
Czyżby to był "Harry Potter"?

Dokładnie, droga Alienko.
Pierwsza zagadka jest łatwa. Kształt tego starego aparatu podpowiada rozwiązanie.
Jednak w przeciwieństwie do Harrego Pottera, potrzebny tu nieco bardziej zaawansowany wiek.

***

PS: rozpoznawanie marek i modeli aparatów grających w filmach, to fajna zabawa.
Pewnie dlatego, że filmowcy kamuflują jak mogą nazwę producenta (najczęściej ją zaczerniając).
W sumie niewiedzieć czemu? Samochodom nie zamalowywują znaczków firmowych, na ten przykład.

Planistigmat - Nie Maj 04, 2008 22:58

Moze ktos jeszcze odgadnie aparat na "P", wiec na razie wstrzymam sie z rozwiazaniem.
Co do Argusa to niewiele wiem i musialbym pogrzebac po internecie. Aparaciki nie sa duzo warte, choc to kawalek porzadnej metalowej konstrukcji, ten ze zdjecia to aparat celownikowy, ma dalmierz, pewnie wymienne obiektywy, galke do ustawiania czasow, ostrosc ustawia sie podobnie jak w Contaxach dalmierzowych. Migawka zapewne szczelinowa.

Kiedys ogladalem jakis francuski film i konalem ze smiechu, bo w pewnym momencie ktos do zadania specjalnego wyciagnal Zenita ET. Pewnie filmowcy wyslali kogos do sklepu zeby kupil najtanszy aparat potrzebny tylko do tego filmu.

Tomek Holka - Pon Maj 12, 2008 18:46

Zatem zostawmy Pentaconsixa i Praktisixa, bo skąd forumowicze mogą pamiętać, że kiedyś za dwa takie aparaty można było kupić Syrenkę.

Zróbmy popisową zagadkę dla Planistigmacia (oczywiście wszyscy inni także mogą brać udział!)
Niemniej jednak dla osób niezaangażowanych, będą to nieprawdopodobne wręcz umiejętności!

Pod spodem zamieściłem 25 dziwnych symboli, które są oznaczeniami modeli pewnych aparatów.
Zadaniem Planistigmacia będzie odgadnięcie jakiej marki to aparaty?
Założę się o wszystko, że Planistigmacio wymieni je wszystkie bezbłednie i ponadto całkowicie z pamięci.
Dla niezaangażowanych będzie to lekcja poglądowa, do czego może prowadzić hobby!

Jedziemy! OM1n; K2; F1; F; FTb-n; ME; F2; FX-1; T3; X-700; AE-1; FA; T-90; FM3a; LX; A-1; Z-1; OM-4Ti; EL; FE; ESII; XR-5; MEF; XG-1; R4; - no i starczy! Hi, hi!

I druga zagadka. Skąd wzięła się nazwa ZOOM ?

***

Aliena - Pon Maj 12, 2008 19:51

Nie mam pojęcia co oznaczają te symbole, ale trzymam kciuki za Planistigmata.
Tomek Holka - Pon Maj 12, 2008 20:22

Aliena napisał/a:
Nie mam pojęcia co oznaczają te symbole, ale trzymam kciuki za Planistigmata.

Tak naprawdę, dla pasjonata sprzętu fotograficznego - to zupełnie banalne zadanie.
Planistigmacio powinien odgadywać w tempie około dwóch symboli na sekundę.

Ale popis znakomity! Jako że dla przeciętnego człowieka to czarna magia.

Tak to już jest. Jak się trzeba czegoś nauczyć, to idzie jak po grudzie.
A jak się czymś interesujemy - to idzie samo!

***

zofia Nałkowska - Pon Maj 12, 2008 20:38

Odpowiem krótko i może nie na temat: te skróty myślowe mogą dotyczyć chyba następujących aparatów: Minolta, Canon, Nicon ( ale nie wiem w jakiej kolejności) W końcu Holka byle czym sie nie posługuje.
ZOOM? Od ZOMO? :PPP :PPP :PPP

Aliena - Pon Maj 12, 2008 20:41

Ja do tej pory najlepiej zdążyłam poznać symbol L4, a teraz poznaję symbol DSC H3 :whoeva:
A nazwa zoom pochodzi od nazwy amerykańskiej firmy, która produkowała obiektywy zmiennoogniskowe.

Tomek Holka - Pon Maj 12, 2008 21:10

zofia Nałkowska napisał/a:
Minolta, Canon, Nicon ( ale nie wiem w jakiej kolejności)
Owszem! Tak jest w istocie. Tyle, że tych marek jest nieco więcej i właśnie o kolejność chodzi.
zofia Nałkowska napisał/a:
W końcu Holka byle czym sie nie posługuje

Zaskoczę Cię, droga Zosiu.
Z punktu widzenia współczesnego, młodego fotoamatora (tak do trzydziestki spokojnie!), to Holka posługuje się byle czym !!

Trudno to nieco wyjaśnić. No może powiem tak - jeżeli miarą jakości jest cena - to Holka posługuje się najtańszym badziewiem.

Chyba że są kompakty cyfrowe za mniej niż 200zł. Są takie?

Albo jeszcze jedno dobitne porównanie.
Gdyby chodziło o samochody a nie o aparaty fotograficzne - to Holka przyjeżdżał by do Gniezna Mercedesem SL
ale z z lat 60-tych!
To jednak jeszcze pod pewnym drobnym warunkiem. Otóż taki Mercedes nie mógłby być droższy niż 1000zł - i za taką kwotę można by było kupić lśniącą i pachnącą świeżością prawie nówkę!

Niestety taki Mercedes kosztuje 500 000zł, a równy mu klasą luksusu aparat z epoki 150zł.
Dlaczego? Nie mam pojęcia - ale jeszcze dużo czasu upłynie, zanim się ludzie połapią.
A ja w międzyczasie ściągnę z rynku wszystkie modele fotograficznych mercedesów.
Aliena napisał/a:
symbol DSC H3
Aliena napisał/a:
poznać symbol L4

No przyznam, że nie mam pojęcia co te symbole oznaczają! Choć L4, to druk zwolnienia lekarskiego - chiba cuś tak, no nie?

Alienka ma oczywiście rację! Zoom pochodzi od nazwy firmy Zoomar, która jako pierwsza taki obiektyw wyprodukowała i pierwsza zaczęła sprzedawać.

***

Aliena - Pon Maj 12, 2008 22:05

Tomasz Holka napisał/a:
Chyba że są kompakty cyfrowe za mniej niż 200zł. Są takie?

Są: http://www.ceneo.pl/261116

Tomasz Holka napisał/a:
No przyznam, że nie mam pojęcia co te symbole oznaczają! Choć L4, to druk zwolnienia lekarskiego - chiba cuś tak, no nie?

Ze zwolnieniami lekarskimi na szczęście nie zdążyłam jeszcze tak dobrze się zapoznać.
Chodziło o nazwę aparatu - Nikon Coolpix L4.
A ten drugi symbol to oczywiście Sony DSC H3.

Tomek Holka - Pon Maj 12, 2008 22:18

Aliena napisał/a:
Są:

No proszę. Nie miałem bladego pojęcia! A to jest prawdziwy aparat - nie dla dzieci do zabawy?

Aliena napisał/a:
Chodziło o nazwę aparatu - Nikon Coolpix L4.
A ten drugi symbol to oczywiście Sony DSC H3.

Jak widać, wszystko dokładnie tak samo, tylko w innej epoce.

No nie! Jest jednak jakaś różnica.
Myślę, że za 35 lat symboli L4 i DSC H3, nawet najbardziej zakręcony Fotomankoplanistygmaciu do sześcianu, nie będzie już pamiętał. A symbol ESII z całą pewnością będzie jeszcze pamiętać Horpyna.

***

Posty zostały wydzielone do tematu: "Zakup aparatu" / Aliena

Tomek Holka - Sro Maj 14, 2008 00:04

To zagadka dla Alienki, ale też każdy może odgadywać.

Pytanie brzmi, - co chciałem pokazać umieszczając obok siebie te dwa zdjęcia?




Oba są poprawne technicznie - a w każdym razie nie można im zarzucić takich błędów.
Kadr poprawny, nic się nie wali.
Osoby autorów nie mają znaczenia.

No ciekaw jestem, czy ktoś wpadnie na dobry pomysł?

***

emigrant - Sro Maj 14, 2008 00:07

Widzę dwa aspekty. Pierwszy to patriotyzm pod postacią tablicy poświęconej Katyniowi oraz Flagi Polski na latarniach ulicznych.
Drugi to prosta architektura. Żaden z budynków na zdjęciach "się nie wali" :)

Aliena - Sro Maj 14, 2008 00:15

Tomasz Holka napisał/a:
Pytanie brzmi, - co chciałem pokazać umieszczając obok siebie te dwa zdjęcia?

Moim zdaniem chciałeś pokazać, że na Twoim zdjęciu wzrok jest prowadzony w głąb kadru, a na zdjęciu Revolty wzrok zatrzymuje się na murze.
Zarówno jedno, jak i drugie podoba mi się :yes:

Tomek Holka - Sro Maj 14, 2008 00:15

emigrant napisał/a:
Pierwszy to patriotyzm pod postacią tablicy poświęconej Katyniowi oraz Flagi Polski na latarniach ulicznych.

No popatrz, jaki ja durny i nieprzewidujący! Nie chodzi o temat !!
Zapomniałem dopisać. :-(

***

Aliena napisał/a:
Moim zdaniem chciałeś pokazać, że na Twoim zdjęciu wzrok jest prowadzony w głąb kadru, a na zdjęciu Revolty wzrok zatrzymuje się na murze.

Bingo! Alienko!
Co prawda napisałem wcześniej, że zastosowałem taką sobie sztuczkę. Ale to nie jest cała prawda.
Choć są osoby naśmiewające się z tak zwanych regułek, to jednak warto je znać i stosować.
Regułek nie wymyśliły złośliwe trolle, tylko dobrzy fotografowie - którzy kiedyś zadali sobie pytanie, dlaczego jedne zdjęcia ogląda się wspaniale a inne niekoniecznie.

Zasada ciągnięcia wzroku w głąb kadru ma swoją tezę przeciwstawną - a mianowicie, że należy zdecydowanie unikać przegradzania kadru przeszkodą.

Uwaga!
Zasada nie mówi "nie wolno"! Tylko - "należy unikać"! Niemniej jednak, tylko w nadzwyczaj usprawiedliwionych okolicznościach - można próbować ją złamać!

Jak się tak powpatrywać w oba zdjęcia - to łatwiej zrozumieć.

***

Posty zostały scalone / Aliena

Planistigmat - Sro Maj 14, 2008 15:32

Olympus OM1n;
Pentax K2;
Canon F1;
Nikon F;
Canon FTb-n;
Pentax ME;
Nikon F2;
Yashica FX-1;
Konica T3;
Minolta X-700;
Canon AE-1;
Nikon FA;
Canon T-90;
Nikon FM3a;
Pentax LX;
Canon A-1 - moja ulubiona lustrzanka
Pentax Z-1;
Olympus OM-4Ti;
Nikkormat EL;
Nikon FE;
Pentax ESII;
Ricoh XR-5;
Pentax MEF;
Minolta XG-1;
Leica R4

:)

Tomek Holka - Sro Maj 14, 2008 15:38

Ile zatem zajęło Ci to czasu, drogi Planisigmaciu?

***

Planistigmat - Sro Maj 14, 2008 16:30

Tyle co pisanie, pewnie jakas minute.
Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 00:38

Dla odmiany zagadka dla wszystkich.

Czy można wykonać zdjęcie za pomocą aparatu fotograficznego, ale po zdjęciu z niego obiektywu ??

Żeby się nie gubić w domysłach podpowiem, że chodzi o dowolny aparat fotograficzny umożliwiający wymianę obiektywów.
Zdejmujemy obiektyw - ale żadnego innego nie zakładamy.
No i co? Można wykonać normalne zdjęcie ??

***

abraxas - Pią Maj 16, 2008 07:02

Tomasz Holka napisał/a:
Można wykonać normalne zdjęcie


Co to znaczy "normalne zdjęcie"?

Bo zdjęcie można wykonać pudełkiem po butach z umieszczonym w nim materiałem światłoczułym. No i jeszcze jedne "coś" trzeba zrobić.

Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 09:06

Normalne zdjęcie to takie, które nie różni się znacząco od zdjęć do których jesteśmy przyzwyczajeni (nie zwraca uwagi w masie innych!)

***

Aliena - Pią Maj 16, 2008 11:03

Można zrobić zdjęcie aparatem bez obiektywu, ale oczywiście takie zdjęcie będzie się trochę różnić od zdjęć wykonanych z obiektywem. Nie wiem tylko czy ta różnica może być określona jako znacząca, czy zdjęcie jest normalne, to już jest kwestia gustu. Ja bym takie zdjęcie określiła jako normalne, tylko trochę bardziej artystyczne :)
Gdzieś czytałam, że aby wykonać zdjęcie bez obiektywu, najlepiej zasłonić miejsce po obiektywie jakimś kartonikiem z dziurką. Nigdy takich eksperymentów nie przeprowadzałam, więc nie wiem jak to się sprawdza w praktyce.

Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 16:09

Aliena napisał/a:
Gdzieś czytałam, że aby wykonać zdjęcie bez obiektywu, najlepiej zasłonić miejsce po obiektywie jakimś kartonikiem z dziurką. Nigdy takich eksperymentów nie przeprowadzałam, więc nie wiem jak to się sprawdza w praktyce.

Pewnie może być kartonik z dziurką - ale lepiej, jak jest to oryginalna zaślepka korpusu z precycyjnie wywierconym otworkiem o średnicy około 0,3mm. - oczywiście centralnie.
Jeszcze lepiej, jak wykonamy na zamówienie taką zaślepkę z precyzyjnie centrowanym i kalibrowanym otworkiem.

Czas naświetlania trzeba będzie ustalić eksperymentalnie - lub ewentualnie podpytać entuzjastów fotografii otworkowej lub poszperać w dostępnych źródłach.
Niemniej jednak zdjęcia wykonane w ten sposób charakteryzują się nadzwyczjną miękkością rysunku i poza nieco zmienioną perspektywą oraz ograniczeniem ilości szczegółów, niczym w zasadzie nie różnią się od zdjęć wykonywanych normalnymi obiektywami.

Opowiada się, że pokój zaciemniony zamkniętymi okiennicami stał się protoplastą aparatu fotograficznego.
Stało się to podobno przez przypadek, jak z deski w jednej z okiennic wypadł sęk i dzięki temu na przeciwległej ścianie wyświetlił się obraz ulicy.

Wystarczyło zjawisko zauważyć - a zaciemniony pokój z dziurką (w okiennicy) nazwać Camerą Obscurą.

Z chwilą wynalezienia materiałów światłoczułych - wszystkie potrzebne elementy można już było połączyć i wykorzystać do rejstrowania obrazów.

***

emigrant - Pią Maj 16, 2008 16:13

Tomasz Holka napisał/a:
Pewnie może być kartonik z dziurką - ale lepiej, jak jest to oryginalna zaślepka korpusu z precycyjnie wywierconym otworkiem o średnicy około 0,3mm. - oczywiście centralnie.
Jeszcze lepiej, jak wykonamy na zamówienie taką zaślepkę z precyzyjnie centrowanym i kalibrowanym otworkiem.

To jest chyba fotografia otworkowa, tak? :hmmm:

Aliena - Pią Maj 16, 2008 16:24

Tomasz Holka napisał/a:
Niemniej jednak zdjęcia wykonane w ten sposób charakteryzują się nadzwyczjną miękkością rysunku i poza nieco zmienioną perspektywą oraz ograniczeniem ilości szczegółów, niczym w zasadzie nie różnią się od zdjęć wykonywanych normalnymi obiektywami.

Tak wyglądają zdjęcia wykonane bez obiektywu:


Źródło: http://www.horazy.republika.pl/2_4.htm

Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 16:35

emigrant napisał/a:
To jest chyba fotografia otworkowa, tak?

Dokładnie tak.
Aliena napisał/a:
Tak wyglądają zdjęcia wykonane bez obiektywu:

A Alience dziękuję za prezentację przykładów!
Zwłaszcza drugie zdjęcie od lewej, robi wrażenie - a wszystkie są dobrym dowodem na to, że Fotomanek nie koloryzuje, nie kręci i nie zmyśla.

Jak to ma w zwyczaju zresztą.

***

abraxas - Pią Maj 16, 2008 21:14

Tomasz Holka napisał/a:
niczym w zasadzie nie różnią się od zdjęć wykonywanych normalnymi obiektywami.


Powiedzmy sobie szczerze, że jest to jednak mocno naciągane zdanie. Prezentowane przez Alienę przykłady chyba mocno się różnią od tego, co choćby na tym forum jest pokazywane, nieprawdaż?

Przynajmniej ja takie odnoszę wrażenie - że nie są to "normalne" zdjęcia.

Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 21:34

abraxas napisał/a:
Powiedzmy sobie szczerze, że jest to jednak mocno naciągane zdanie. Prezentowane przez Alienę przykłady chyba mocno się różnią od tego, co choćby na tym forum jest pokazywane, nieprawdaż?


Niemniej jednak drugie zdjęcie od lewej zaskakuje dokładnością. Świadomość, że zdęcie wykonano otworkiem - zadziwia.
Poza tym, widziałem prace wielkich fotografów którzy stosując różniste techniki specjalne otrzymywali obraz podobny do malarstwa tworzonego plamami farby albo rysunku węglem.

Nie zawsze - nawet w fotografii - superdokładne odwzorowanie najdrobniejszych detali jest pożądane.
Dawniej, niemal obowiązkowo stosowano nasadki zmiękczające do portretowania lub fotografowania nastrojowych krajobrazów.

Dziś pewnie to niemodne, - ale za to są możliwe wszelkie przeróbki komputerowe umożliwiające uzyskanie założonego efektu.
Ostatecznie tym ostatecznym efektem powinniśmy się kierować już w fazie samego fotografowania.
Zatem w jakich sytuacjach fotografia otworkowa sprawdza się najlepiej? Nie wiem.
Zapytajcie entuzjastów.

***

wuja - Pią Maj 16, 2008 21:57

abraxas napisał/a:
Powiedzmy sobie szczerze, że jest to jednak mocno naciągane zdanie. Prezentowane przez Alienę przykłady chyba mocno się różnią od tego, co choćby na tym forum jest pokazywane, nieprawdaż?

Przynajmniej ja takie odnoszę wrażenie - że nie są to "normalne" zdjęcia.

Sądzę, że metodą zmudnych prób i błędów można dojść do takiego ustawienia "otworka" względem błony (lub matryzy - jak kto woli), oraz parametrów naświetlania , że zdjęcie wyjdzie idealne.

Tomek Holka - Pią Maj 16, 2008 22:09

wuja napisał/a:
Sądzę, że metodą zmudnych prób i błędów można dojść do takiego ustawienia "otworka" względem błony (lub matryzy - jak kto woli), oraz parametrów naświetlania , że zdjęcie wyjdzie idealne.


Tego po prostu nie wiem, drogi Wuja. Przypuszczam jedynie, że ugięcie światła na krawędziach otworka zawsze spowoduje pewną zwiewność obrazu.

Ale też możesz mieć całkowitą rację!

***

abraxas - Pią Maj 16, 2008 22:22

Tomasz Holka napisał/a:
Niemniej jednak drugie zdjęcie od lewej zaskakuje dokładnością. Świadomość, że zdęcie wykonano otworkiem - zadziwia.


Cóż - ja nadal tylko chciałem nawiązać do tego, że nie są to zdjęcia normalne :-)

No i teraz moje pytanie - jaka jest odpowiedź na zagadkę ostatnią? Tak czy nie??

Dla przypomnienia - ostatnie pytanie:

Tomasz Holka napisał/a:
No i co? Można wykonać normalne zdjęcie ??


Coś mi się wydaje, że sam autor pytania nie zna odpowiedzi (czego dał wyraz powyżej).

Przy okazji tego pytania rodzi się wątpliwość - czy należy oceniać sztukę przez pryzmat tego, przy pomocy jakich narzędzi została stworzona ("świadomość, że zdjęcie wykonano otworkiem"). Albo też i przez kogo (np. - jak na 10 latka to jest to super obraz).

Planistigmat - Pią Maj 16, 2008 23:53

No niestety, otwokiem nie da sie otrzymac ostrego zdjecia. Zrobcie sobie doswiadczenie w ciemnym pokoju. Wezcie karton z dziuka. Po jednej jego stronie ustawcie zapalona swieczke, a po drugiej biala kartke papieru. Na tej kartce powstanie obraz swieczki. Mozecie regulowac odleglosciami wszystkich 3-ch elementow i wielkoscia dziurki. Potem zamiast kartonu z dziurka wstawcie jakikolwiek obiektyw. Roznica bedzie kolosalna.
Zagadki Fotomanka sa swietne, bo wiele ucza. Sam nie umiem takich wymyslac. :)

abraxas - Sob Maj 17, 2008 11:19

Cytat:
Zagadki Fotomanka sa swietne, bo wiele ucza.


A tego to ja nie kwestionuję. Wręcz przeciwnie. Tylko jaka jest odpowiedź na zagadkę ostatnią??

Planistigmat - Sob Maj 17, 2008 12:06

Tomasz Holka napisał/a:
Czy można wykonać zdjęcie za pomocą aparatu fotograficznego, ale po zdjęciu z niego obiektywu ??
Wg mnie odpowiedz brzmi: MOZNA.
Trzeba co prawda zalozyc jakis karton z dziurka i zdjecie nie bedzie takie jak z obiektywem, ale da sie. :)

Tomek Holka - Sob Maj 17, 2008 12:06

abraxas napisał/a:
Tylko jaka jest odpowiedź na zagadkę ostatnią??


Pewnie należało by poszukać w Internecie na stronach entuzjastów fotografii otworkowej.

Ja uważam, że zdjęcia wykonane kalibrowanym otworkiem o odpoiwednio dobranej średnicy, nie różnią się zasadniczo od wykonywanych precyzyjnymi obiektywami.

Miękkość rysunku i ograniczenie ilości szczegółów nie wpływa moim zdaniem na możliwość zakwalifikowania zdjęcia otworkowego do kategorii fotograficznego sposobu odwzorowania rzeczywistości.

Ostatecznie można podciągnąć fotografię otworkową pod stosowanie technik specjalnych, ale to chyba wszystko.

***

abraxas - Sob Maj 17, 2008 12:09

Cytat:
Trzeba co prawda zalozyc jakis karton z dziurka i zdjecie nie bedzie takie jak z obiektywem, ale da sie.


Zaznaczam, że autor zagadki, w tym samym wpisie doprecyzował pytanie: "normalne zdjęcie". Według mnie i według podanej później przez autora zagadki definicji normalności zdjęcia - nie można (bo przecież zdjęcie można zrobić również z zasłoniętym całkowicie obiektywem - uzyskamy czerń doskonałą :-) ).

Wychodzi na to, że to pytanie w sam raz nadaje się na egzaminy gimnazjalne/maturalne - wielość możliwych odpowiedzi :-)

Planistigmat - Sob Maj 17, 2008 12:46

Problem polega na definicji slowa "normalne". Jeden zrozumie je w pewien sposob, drugi inaczej. Jednak zagadnienie zostalo dosc dobrze wyjasnione i szkoda dalej sie tym zajmowac. Dlatego tez proponuje przejsc do nastepnej zagadki. Tomaszu! prosimy. :)
Tomek Holka - Sob Maj 17, 2008 13:11

Planistigmat napisał/a:
Jednak zagadnienie zostalo dosc dobrze wyjasnione i szkoda dalej sie tym zajmowac.


Też tak uważam, drogi Planistigmaciu.

W takim razie zagadka specjalnie dla Ciebie.

Pytanie brzmi, czy lepiej ustawiać obiektyw na odległość hiperfokalną, czy też na znak poziomej ósemki ??
Chodzi oczywiście o maksymalne wykorzystanie ostrości obiektywu a nie o przydatność każdego z tych ustawień w zależności od sytuacji.

***

abraxas - Sob Maj 17, 2008 13:42

Tomasz Holka napisał/a:
Pytanie brzmi, czy lepiej ustawiać obiektyw na odległość hiperfokalną,


Odległość hiperfokalna - według mnie to jest prawidłowa odpowiedź. Bo tak czy owak nieskończoność osiągamy.

Planistigmat - Sob Maj 17, 2008 13:49

Na hiperfokalna. W ten sposob maksymalnie zwiekszamy obszar ostrosci, oczywiscie przy zadanej przyslonie. Wtedy bedzie ostre wszystko od maksymalnie bliskiej odleglosci do nieskonczonosci.
Planistigmat - Sob Maj 17, 2008 22:46

No to moze rzuce jakas zagadke dla milych formuowiczow. Pewnie niektorzy z Was mieli okazje ogladac zdjecia z konca XIXw i poczatku XXw. Zdecydowna wiekszosc z nich jest znacznie ostrzejsza od dzisiejszych. No to jak to ?? Minelo jakies 100 lat, technika poszla znacznie do przodu, a te zdjecia sie w dodatku zestarzaly i sa ostrzjsze ?? Dlaczego ??
Aliena - Nie Maj 18, 2008 00:02

Planistigmat napisał/a:
Minelo jakies 100 lat, technika poszla znacznie do przodu, a te zdjecia sie w dodatku zestarzaly i sa ostrzjsze ?? Dlaczego ??

Ja niestety tym razem się poddaję. Nie znam się na starych aparatach, więc zagadka jest dla mnie zbyt trudna :)

wuja - Nie Maj 18, 2008 07:44

Stary pryk wie.
Odbitki wykonywane były "ze styku" z negatywem w tak zwanych "kopioramkach" na papierze "chromowym". Brak więc dodatkowego "przechodzenia" przez układ optyczny powiększalnika.
Odbitki z powiększalnika wykonywało się na papierze "bromowym".

Planistigmat - Nie Maj 18, 2008 08:32

Brawo wuja, brawo.
Odbitka zrobiona z negatywu-klatki formatu 18x24 cm metoda stykowa (czyli skladalo sie razem negatyw 18x24 cm z papierem fotograficznym tez 18x24 cm i wtedy naswietlalo) musi byc ostrzejsze od zdjecia zrobionego z malutkiej klatki 24x 36 mm. W dodatku jeszcze obraz z malej klatki przechodzi przez obiektyw powiekszalnika, ktory idealny nigdy nie byl.

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 10:31

Planistigmat napisał/a:
Wtedy bedzie ostre wszystko od maksymalnie bliskiej odleglosci do nieskonczonosci.

Łojej - Planistigmaciu nieporozumionko! Chodziło o maksymalne wykorzystanie ostrości obiektywu a nie o wykorzystanie maksymalnej głębi ostrości.

Może problem wart jest krótkiego omówienia - więc w telegraficznym skrócie napiszę tak.

Każdy obiektyw legitymuje się najwyższą ostrością przy ustawieniu na znak poziomej ósemki - czyli nieskończoność.
Pamiętać należy, że owa nieskończoność to dla obiektywu zaledwie nieco więcej niż kilkanaście metrów, a dla konstrukcji szerokokątnych (dla danego formatu!) nawet znacznie mniej (im mniejszy format zdjęć - tym nieskończoność bliżej)

Aby uzyskać ową maksymalną ostrość konstrukcyjną, należy jeszcze obiektyw przysłonić!
Nowoczesne konstrukcje osiągają ją przy przysłonach z zakresu 4 - 5,6 (dawniej 5,6 - 11)

Przysłanianie obiektywu wywołuje zawsze zwiększenie głębokości strefy ostrości, która to strefa rozciąga się w obie strony od nastawionej na obiektywie odległości - i przy nastawieniu poziomej ósemki niejako się "marnuje" (obejmując za-nieskończoność).

Jeżeli więc chcemy wykorzystać maksymalną głębię strefy ostrości - to obiektyw należy ustawić na odległość hiperfokalną, czyli taką przy której nieskończoność jeszcze będzie ostra a w strefę ostrości wejdzie także obszar położony bliżej fotografującego.

UWAGA!
Nie należy nadużywać ustawienia na odległość hiperfokalną - bo choć strefa ostrości będzie w danym przypadku największa - to sama ostrość mniejsza (choć wystarczająca)

Fotografując zatem krajobrazy bez przedniego planu i ponadto przeznaczone do dużych powiększeń - ustawiajmy zawsze odległość na znak poziomej ósemki.

Jeżeli natomiast fotografujemy krajobraz wieloplanowy i najbliższy z planów znajduje się w odległości zaledwie kilku metrów - trzeba wykorzystać nastawienie na odległość hiperfokalną jeżeli chcemy mieć wszystkie plany ostre (ostre - ale nie najostrzejsze!)

Zadziwiające jest to, że nawet najbardziej zaawansowane obiektywy i aparaty autofokus - nie potrafią stosować powyższych zasad!

***

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 11:33

Przyszło mi do głowy, że właśnie to zdjęcie jest znakomitym przykładem sytuacji w której ustawienie obiektywu na odległość hiperfokalną jest absolutnie konieczne!



Przy okazji zapytam autofokusowców, jakby sobie poradzili planując na tym obrazku wszystkie plany ostre.

Oczywiście stojąc w tym samym miejscu i dysponując aparatem małoobrazkowym oraz obiektywem umożliwiającym zastosowanie ogniskowej 24mm !!

(to oczywiście nowa zagadka!)

***

abraxas - Nie Maj 18, 2008 12:55

Tomasz Holka napisał/a:
Przy okazji zapytam autofokusowców, jakby sobie poradzili planując na tym obrazku wszystkie plany ostre.


Przyslaniając obiektyw - niekoniecznie maksymalnie, ale znacznie - i "ostrząc" na pierwszą lampę na przykład (oczywiście potrzebna jest wiedza na temat głębi ostrości danego zestawu aparat + obiektyw).

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 13:18

abraxas napisał/a:
potrzebna jest wiedza na temat głębi ostrości danego zestawu aparat + obiektyw

Wystarczy chyba wiedza na temat samego obiektywu, jako że wiadomo do jakiego formatu został przeznaczony.
Niemniej jednak nie wiadomo skąd taką wiedzę brać, skoro na większości nowoczesnych obektywów autofokus brak nawe skali odległości, a nie wspominając już o skali głebi ostrości.
abraxas napisał/a:
ostrząc na pierwszą lampę na przykład

Wydaje się więc, że jedynym możliwym działaniem jest w takim wypadku każdorazowa kontrola strefy głębokości ostrości realizowana odpowiednim przyciskiem.

Co jednak czynić gdy aparat nie ma takiej możliwości?
I czy kontrolując strefę ostrości przy włączonym autofokusie mamy pewność, że aparat nie dokona zmiany punktu ustawienia ostrości ??

***

abraxas - Nie Maj 18, 2008 13:36

Tomasz Holka napisał/a:
I czy kontrolując strefę ostrości przy włączonym autofokusie mamy pewność, że aparat nie dokona zmiany punktu ustawienia ostrości


Ja akurat taką pewność mam - ale wydaje mi się, że większośc cyfrówek (i nie tylko) tak ma, że po wciśnięciu spustu migawki do pierwszego oporu ustawienie autofocusa pozostaje tak długo, jak trzymamy ten "guzik".

Aliena - Nie Maj 18, 2008 15:53

abraxas napisał/a:
Ja akurat taką pewność mam - ale wydaje mi się, że większośc cyfrówek (i nie tylko) tak ma, że po wciśnięciu spustu migawki do pierwszego oporu ustawienie autofocusa pozostaje tak długo, jak trzymamy ten "guzik".

Ja też tak mam. Po wciśnięciu do połowy spustu migawki, autofokus zostaje zablokowany. Parametry ekspozycji też są wtedy zablokowane. Również wydaje mi się, że większość cyfrówek tak ma.

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 16:00

abraxas napisał/a:
tak długo, jak trzymamy ten "guzik".

No dobrze.
Ale kompakty nie mają możliwości kontroli głębi ostrości - a przy lustrzankach posiadających taką możliwość, należało by trzymać dwa guziki jednocześnie.

To coś niewygodnie, jak mi się wydaje - zwłaszcza że posługując się klasyczną lustrzanką analogową wystarczy ustawić odpowiednią odległość hiperfokalną i ...

... i już - można skupić się wyłącznie na kadrze niczego dodatkowo nie kontrolując!

Pytanie zatem pozostaje otwarte - jak sobie radzą autofokusowcy w takich przypadkach jak na zdjęciu powyżej??

Może stwierdzimy zatem jakieś ułomności autofokusa?

***

abraxas - Nie Maj 18, 2008 17:56

Tomasz Holka napisał/a:
Pytanie zatem pozostaje otwarte - jak sobie radzą autofokusowcy w takich przypadkach jak na zdjęciu powyżej??


No to ja odpowiem - za autofocusowców cyfrowych. Ustawiają na wyczucie - zgodnie ze swoją wiedzą skromną - i ... oglądają to co wyszło. Wykorzystując możliwość powiększenia obrazu na monitorku. I sprawdzają, czy ostrość (głębia) jest taka, jaką sobie wymyślili. Jak nie, to korekta ustawień i raz jeszcze.

A jak ktoś jest ambitny, to można sobie ściągnąć tabele odległości hiperfokalnych. Sa nawet kalkulatory służące do szybkiego przeliczania - a coraz więcej ludzi wędruje z ... laptopami :-)

Aliena - Nie Maj 18, 2008 18:57

abraxas napisał/a:

No to ja odpowiem - za autofocusowców cyfrowych. Ustawiają na wyczucie - zgodnie ze swoją wiedzą skromną - i ... oglądają to co wyszło.

Potwierdzam :)
Zawsze warto poeksperymentować. Jeżeli z jakimiś ustawieniami nie wyjdzie, warto spróbować inaczej. Cyfrówka ma tę zaletę, że na bieżąco można sprawdzić jak wyszło zdjęcie i w razie potrzeby natychmiast powtórzyć.
Ja za bardzo nie mogę poszaleć z przysłoną, więc jeśli nie wyszłoby mi z ręcznymi ustawieniami, w przypadku takiego zdjęcia kombinowałabym z ustawieniem ostrości na nieskończoność lub zastosowałabym program do fotografowania pejzaży. Jeśli to by nie dało oczekiwanych rezultatów, kombinowałabym aż do skutku :)

abraxas - Nie Maj 18, 2008 19:19

Aliena napisał/a:
Ja za bardzo nie mogę poszaleć z przysłoną, więc jeśli nie wyszłoby mi z ręcznymi ustawieniami,


No jak to nie mozesz poszaleć? Jeśli mozesz regulować czas to pośrednio mozesz regulować również przysłonę :-) Wystarczy ustawić odpowiednio dłuższy czas to wtedy automat przymknie przysłonę.

Aliena - Nie Maj 18, 2008 19:36

abraxas napisał/a:
Jeśli mozesz regulować czas to pośrednio mozesz regulować również przysłonę :-) Wystarczy ustawić odpowiednio dłuższy czas to wtedy automat przymknie przysłonę.

Niestety w moim aparacie nie ma priorytetu czasu, jest tylko priorytet przysłony. A przysłonę mogę ustawiać tylko w dwóch zakresach - albo 3,5 albo 8. Gdy użyję małego zoomu, te dostępne wartości przysłony nieco się zwiększają (4 i 9), na maksymalnym zoomie to jest 4,4 i 10. Innej opcji nie ma. Gdy ustawię przysłonę, mogę dowolnie regulować czas, aż do 30 sekund. Dlatego napisałam, że z przysłoną poszaleć nie mogę.

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 20:19

abraxas napisał/a:
No to ja odpowiem - za autofocusowców cyfrowych.

No i bardzo mnie to cieszy!
abraxas napisał/a:
Ustawiają na wyczucie - zgodnie ze swoją wiedzą skromną - i ... oglądają to co wyszło. Wykorzystując możliwość powiększenia obrazu na monitorku.

A ci z mniej skromną wiedzą też tak robią? Przyznam zresztą, że nie przypuszczałem iż na monitorku można sprawdzić ostrość!
Aby starczy do tego rozdzielczości monitorka?
Sam musiał bym chyba kukać na nego w okularach do czytania, a gdybym ich zapomniał - klops!

Aliena napisał/a:
Gdy użyję małego zoomu,
Kochana Alienko - należy powiedzieć - "... Gdy użyję nieco dłuższych ogniskowych mojego obiektywu ..."
Aliena napisał/a:
na maksymalnym zoomie
A tu "... przy zastosowaniu maksymalnych ogniskowych mojego obiektywu..."

Gdy tak powiesz na spotkaniu GAF-y (na przykład!) - to słuchaczom trzasną szczęki o podłogę (należy powiedzieć - "słuchacze wyrażą za pomocą mimiki głęboki szacunek dla wiedzy prelegenta") :mruga:

***

abraxas - Nie Maj 18, 2008 20:25

Aliena napisał/a:
jest tylko priorytet przysłony. A przysłonę mogę ustawiać tylko w dwóch zakresach - albo 3,5 albo 8.


A to Ci wynalazek ... Na to nie wpadłbym, że tak to wymyślili :-)

Tomasz Holka napisał/a:
A ci z mniej skromną wiedzą też tak robią? Przyznam zresztą, że nie przypuszczałem iż na monitorku można sprawdzić ostrość!
Aby starczy do tego rozdzielczości monitorka?


Gdyby nie okoliczności przyrody i przeszkody różnorakie stawiane pokazałbym Panu w moim monitorku jak wspaniale widać - ja potrafię ocenić na gorąco, podczas meczu, czy zdjęcie jest "naostrzone" prawidłowo. Fakt - wymaga to odrobiny wprawy. Ale ćwiczenie czyni mistrza. I należy maksymalnie wykorzystywać to, co fabryka dała (oczywiście nie w przypadku pojazdów mechanicznych :-) )

Aliena - Nie Maj 18, 2008 20:36

Tomasz Holka napisał/a:
należy powiedzieć - "... Gdy użyję nieco dłuższych ogniskowych mojego obiektywu ..."

Tomasz Holka napisał/a:
A tu "... przy zastosowaniu maksymalnych ogniskowych mojego obiektywu..."

Tomaszu, zastosowałam skrót myślowy, bo tak jest szybciej :) Przepraszam, jeżeli komuś takie określenie się nie spodobało. Następnym razem będę pamiętać, żeby nie używać słowa zoom ;)

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 21:44

Aliena napisał/a:
Przepraszam, jeżeli komuś takie określenie się nie spodobało.

Nie tyle, nie spodobało - co zdziwiło. Toż od owego użycia zooma, rozpoczęło się jedno z pierwszych nieporozumień na Foto-forum.

Dziś już wszyscy powinni być przekonani, że zooma używają zawsze - tylko ogniskowe tego obiektywu zmieniają w zależności od potrzeb.

Poza tym, droga Alienko! Zauważyłem już dość dawno, że fotografujesz starannie, że widzisz przy tym zalety prób i eksperymentowania.
Jeżeli teraz będziesz starać się mówić o fotografowaniu - starannie i porządnie, to ładnie i we właściwy sposób odróżnisz się od tej masy i pulpy pstrykaczy od których wszyscy odróżnić się chcemy - mając nieco większe oczekiwania wobec fotografii niż przeciętni ludzie.

Długą drogę już przeszliśmy na Foto-forum. Uniknęliśmy wspólnie wielu mielizn i pułapek.
Udało się nie ograniczyć dyskusji do wzajemnego podziwiania zdjęć - to dobrze! Rozmawiamy o bardzo wielu problemach fotograficznych i choć nas tu niewiele, to sądzę że Foto-forum dalej się będzie rozwijać.

Pod jednym warunkiem jednak. Że wszyscy będziemy tu pisać starannie i porządnie.

abraxas napisał/a:
Gdyby nie okoliczności przyrody i przeszkody różnorakie stawiane pokazałbym Panu w moim monitorku jak wspaniale widać - ja potrafię ocenić na gorąco, podczas meczu, czy zdjęcie jest "naostrzone" prawidłowo. Fakt - wymaga to odrobiny wprawy.


Gdyby nie możliwość przypisania moim opiniom nieistniejącej ironii - to napisał bym wprost, że abraxas doświadczył jakiejś cudownej przemiany.
Nie trzeba było od razu tak pisać?

Jeszcze pokażesz na monitorku co tam trzeba - byle tylko tak dalej myśleć i pisać.

***

emigrant - Nie Maj 18, 2008 22:10

Tomasz Holka napisał/a:
Gdy tak powiesz na spotkaniu GAF-y (na przykład!) - to słuchaczom trzasną szczęki o podłogę (należy powiedzieć - "słuchacze wyrażą za pomocą mimiki głęboki szacunek dla wiedzy prelegenta")

Nie byłbym tego taki pewien, Panie Tomaszu =]

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 22:35

emigrant napisał/a:
Nie byłbym tego taki pewien, Panie Tomaszu

Pewnie myślisz, że i oni posługują się gwarą środowiskową, skrótami myślowymi i słownictwiem zaczerpniętym z niedbale przetłumaczonych instrukcji.

No cóż - pewnie masz rację. Tyle, że trzeba wierzyć w zdrowy rozsądek i oczekiwać odkrycia, że ta droga prowadzi do nikąd.

Ot, usłyszałem kiedyś, że w pewnej broszurze o pomiarze światła przetłumaczono słowo lightmeter jako lekką miarkę.

Całe szczęście zatem, że nie posługujemy się do dziś lekkimi miarkami, zamiast wewnętrznym pomiarem światła - widocznie pan tłumacz jednak przeholował.

Na łódzkiej giełdzie fotograficznej usłyszałem dawno temu termin "liczba lajcali".
No konia z rzędem temu, kto wie co to takiego? (Alienka może wstawić akapit do działu "Zagadki Pana Fotomanka")

Gdyby nie walczyć z tą bylejakością radosnego słowotwórstwa, to wkrótce przestalibyśmy się rozumieć.

A chodzi o to, by rozumieć się jak najdokładniej.

***

abraxas - Nie Maj 18, 2008 22:41

Tomasz Holka napisał/a:
Gdyby nie walczyć z tą bylejakością radosnego słowotwórstwa, to wkrótce przestalibyśmy się rozumieć.


Najgorsze jest to, że w przykładzie pod tytułem "zoom" to właśnie to, co użyla Aliena bedzie powszechnie zrozumiane. A poprawka Tomasza Holki niekoniecznie.

Zatem Panie Tomaszu - co teraz? Ludność zrozumie "większy zoom". "Większa ogniskowa mojego obiektywu" już niekoniecznie. Czyli jak z tym rozumieniem w tej sytuacji?

A przeciez ideałem jest, by sztuka trafiała nie tylko do specjalistów.

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 23:02

abraxas napisał/a:
Ludność zrozumie "większy zoom".

Ano rozumie - podobnie jak rencami zamiast rękoma, czy półtorej miesiąca czasu.
A "liczbe lajcali" rozumiesz?

Toć pamiętam, że wszyscy zainteresowani doskonale rozumieli. Mamy zatem zaakceptować?
Moim skromnym zdaniem nie powinniśmy.

***

Planistigmat - Nie Maj 18, 2008 23:02

Eeechchchchch, chlopaki dajcie juz spokoj. Alienka rzeczywiscie minimalnie niezbyt fortunnie sie wyrazila, do czego sie przyznala i nie ma co dalej tego roztrzasac. Zwyczajnie nie ma po co dluzej o tym dyskutowac.

Odniose sie do zagadki ;)


Tomasz Holka napisał/a:
Przyszło mi do głowy, że właśnie to zdjęcie jest znakomitym przykładem sytuacji w której ustawienie obiektywu na odległość hiperfokalną jest absolutnie konieczne!

Obrazek

Przy okazji zapytam autofokusowców, jakby sobie poradzili planując na tym obrazku wszystkie plany ostre.

Oczywiście stojąc w tym samym miejscu i dysponując aparatem małoobrazkowym oraz obiektywem umożliwiającym zastosowanie ogniskowej 24mm !!

(to oczywiście nowa zagadka!)

***


Ustawilbym na galce np Canona 30 lub 300 tzw priorytet glebi ostrosci (chyba tak to sie nazywa). Dziala to tak: Przyciskam spust w wyniku czego aparat ustawia ostrosc na brame i zapamietuje odleglosc. Co ciekawe docisniecie spustu do konca nie powoduje wyzwolenia migawki. Potem kieruje aparat na kosciol, na ktory znowu ustawiam odleglosc i aparat zapamietuje druga odleglosc. Na podstawie tych dwoch zapamietanych odleglosci aparat dobiera przyslone tak zeby glebia ostrosci obejmowala przedmioty znajdujace sie w obu tych odleglosciach. Trzecie nacisniecie spustu, po odpowiednim przekadrowaniu, wyzwoli migawke. Oczywiscie czas zostanie dobrany do wyliczonej wczesniej przyslony.

Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 23:22

Planistigmat napisał/a:
Przyciskam spust w wyniku czego aparat ustawia ostrosc na brame i zapamietuje odleglosc. Co ciekawe docisniecie spustu do konca nie powoduje wyzwolenia migawki. Potem kieruje aparat na kosciol, na ktory znowu ustawiam odleglosc i aparat zapamietuje druga odleglosc. Na podstawie tych dwoch zapamietanych odleglosci aparat dobiera przyslone tak zeby glebia ostrosci obejmowala przedmioty znajdujace sie w obu tych odleglosciach. Trzecie nacisniecie spustu, po odpowiednim przekadrowaniu, wyzwoli migawke. Oczywiscie czas zostanie dobrany do wyliczonej wczesniej przyslony.

No i serdeczne dzieki za użycie doświadczeń! Nie sądziłem przecież, że współczesne zaawansowane lustrzanki ustępują moim pancernikom z lat siedemdziesiątych.

Tyle, że i ten sposób postępowania jest dość skomplikowany - a problem prosty i z dawna istniejący.
Dalej nie mogę wyjść ze zdumienia, że tak proste zadanie wymaga współcześnie tak wielu operacji.
Dawniej wystarczyło ustawić odległość hiperfokalną i już.

Coś za coś, jednym słowem.

***

Planistigmat - Nie Maj 18, 2008 23:30

To tylko tak skomplikowanie wyglada w moim opisie. W praktyce sa to 3 nacisniecia spustu za kazdym razem inaczej kadrujac. Ustawienie odleglosci hiperfokalnej bedzie porownywalnie skomplikowane.
Tomek Holka - Nie Maj 18, 2008 23:41

Planistigmat napisał/a:
Ustawienie odleglosci hiperfokalnej bedzie porownywalnie skomplikowane.

Kurczę! Nie wierzę! Toż to jedynie przesunięcie skali ostrości o kilka milimetrów - tak, by znak poziomej ósemki pokrył się ze znakiem zastosowanej przysłony.

Potem tylko rzut oka na odległość do pierwszego planu - i na obiektyw, ile tam stoi.
I już - tylko kadr i ognia.

Choć może masz rację. Ostatecznie przyzwyczajenie staje się drugą naturą.

***

Planistigmat - Nie Maj 18, 2008 23:49

Jak wiesz, uwielbiam te pancerniki z lat 70-tych, bo robia lepsze zdjecia od wynalazkow ery AF. Ale musze przyznac, ze owe wynalazki sa szybsze od naszych ukochanych pancernikow.
No to moze jakas nastepna zagadka ?? ;)

Tomek Holka - Pon Maj 19, 2008 23:33

Zatem taka zagadka.
Proszę uważnie obejrzeć i porównać te dwa zdjęcia.




Oba przedstawiają to samo miejsce, które jednak za każdym razem wygląda całkiem inaczej.

A dlaczego - aż prosi się zapytać ??

***

emigrant - Pon Maj 19, 2008 23:37

Zdjęcie 2 było robione z dużej odległości przy użyciu zoomu (dużej ogniskowej ;) ) albo zostało wykadrowane z innego zdjęcia :)
Tomek Holka - Pon Maj 19, 2008 23:45

emigrant napisał/a:
Zdjęcie 2 było robione z dużej odległości przy użyciu dużej ogniskowej

To prawda! Zdjęcie nr 2 zostało zrobione teleobiektywem. Ale to nie jedyna przyczyna różnicy w wyglądzie ulicy Tumskiej.

***

Planistigmat - Wto Maj 20, 2008 12:29

Oba zostaly tez wykonane z innego miejsca. Pierwsze jest troche cieplejsze niz drugie. Pierwsze wykonanane ogniskowa 50 albo 35 mm, drugie 80 - 135 mm. Dzieki temu jest inna perspektywa. Poniewaz jedno jest wycinkiem drugiego wiec jest tez inaczej wykadrowane i inna kompozycja.
Aliena - Wto Maj 20, 2008 14:09

Ja nie mam nic więcej do dodania, bo chyba wszystko już zostało napisane i mam nadzieję, że Tomasz będzie zadowolony z wyczerpującej odpowiedzi ;)
Zdjęcia wykonane z innego miejsca - jedno na środku chodnika, a drugie bardziej z brzegu i chyba nieco bliżej. Pierwsze zdjęcie z mniejszą ogniskową, drugie wykonane z teleobiektywem. Perspektywa trochę inna, widać to szczególnie w ustawieniu latarni na zdjęciu. Na pierwszym zdjęciu latarnie są bardziej oddalone od siebie, a na drugim zdjęciu to wygląda tak jakby te odległości między latarniami były mniejsze. Również budynki na drugim zdjęciu są bardziej "ściśnięte" :)

Tomek Holka - Wto Maj 20, 2008 14:27

Planistigmat napisał/a:
Oba zostaly tez wykonane z innego miejsca.

To ważna informacja dla pełnego wyjaśnienia problemu poruszonego w zagadce!!

Planistigmat napisał/a:
Pierwsze wykonanane ogniskowa 50 albo 35 mm

24mm. !! Kąt widzenia - 87 stopni.

Planistigmat napisał/a:
drugie 80 - 135 mm.

150mm! Kąt widzenia - ok. 16 stopni.

Teraz taka odpowiedź składana;
Planistigmat napisał/a:
Oba zostaly tez wykonane z innego miejsca
Planistigmat napisał/a:
Dzieki temu jest inna perspektywa.

... i jeszcze to;
Planistigmat napisał/a:
Poniewaz jedno jest wycinkiem drugiego

Widać, że nie jest - drogi Planistigmaciu!

Wobec tego zapytam od razu - co by trzeba zrobić, aby faktycznie drugie zdjęcie było wycinkiem (dokładnym!) pierwszego ??

Fajna zagadka, no nie?? Hi, hi!

***

Aliena - Wto Maj 20, 2008 21:33

Tomasz Holka napisał/a:

Wobec tego zapytam od razu - co by trzeba zrobić, aby faktycznie drugie zdjęcie było wycinkiem (dokładnym!) pierwszego ??

Musiałbyś stać w tym samym miejscu, robiąc te zdjęcia. Nie wiem co jeszcze mógłbyś zrobić. Innego pomysłu nie mam.

Tomek Holka - Wto Maj 20, 2008 22:02

Aliena napisał/a:
Musiałbyś stać w tym samym miejscu, robiąc te zdjęcia.

Dokladnie tak - droga Alienko!

Aliena napisał/a:
Innego pomysłu nie mam.
Bo i nie trzeba mieć!

Ale ponieważ zagadka wyszła wielce dydaktyczna, więc wybaczcie że podsumuję.

Jeżeli stojąc w tym samym miejscu, wykonamy kilka zdjęć różnymi obiektywami (albo zoomem - wykorzystując różne ogniskowe).
To każde z tych zdjęć będzie identyczne pod względem perspektywy.

Innymi, a prostszymi słowy - każde zdjęcie wykonane dłuższą ogniskową, będzie stanowiło dokładny wycinek zdjęcia wykonanego ogniskową krótszą.


Zdjęcia zamieszczone w zagadce wykonane zostały przede wszystkim z różnych miejsc!
Pierwsze obiektywem superszerokokątnym z chodnika na Tumskiej, już poza pierwszymi latarniami - a drugie teleobiektywem ze środka Rynku.

Cel wykonania tych zdjęć był następujący - na pierwszym uzyskać szeroką panoramę ulicy wraz ze wszystkimi jej szczegółami, - a na drugim chodziło o ciekawy efekt zagęszczenia zabudowy i całej perspektywy ulicy Tumskiej.

Mam nadzieję, że to dobry przykład by racjonalnie wykorzystać obiektyw o zmiennej ogniskowej, który w większości przypadków macie w swoich aparatach.
Zatem nie tylko do zbliżeń (użycia zooma - brrrrr!) - ale także do "przetwarzania perspektywy", że się tak (nieprawidłowo!) wyrażę (ale wiadomo o co chodzi!)

***

Tomek Holka - Wto Maj 20, 2008 23:57

No to następna zagadka zdjęciowa.



To zdjęcie przedstawia podwórko przy ulicy Chrobrego 33. Oczywiście wykonane zostało jedynie na pamiątkę dla taty, jako że okno na pierwszym piętrze (na prawo od bramy), było kiedyś oknem tatowego pokoju.

Jednak przy wykonywaniu tego (i podobnych) zdjęcia - czycha na fotografa pewna pułapka!

Jak myślicie - o jaką to pułapkę chodzi ??

***

emigrant - Sro Maj 21, 2008 07:47

Tomasz Holka napisał/a:
Jak myślicie - o jaką to pułapkę chodzi ??


"Walenie" się architektury? :)

Aliena - Sro Maj 21, 2008 10:36

Również uważam, że największą pułapką mogą być walące się ściany.
Takie przykładowe zdjęcie, które kiedyś zrobiłam. Podwórko przy ulicy Chrobrego:



Wyraźnie widać pochylone ściany.
Ale myślę, że niektóre zdjęcia z walącymi się ścianami również mają swój urok :) Gorzej wyglądałby np. kościół z walącą się wieżą.

zofia Nałkowska - Sro Maj 21, 2008 10:46

Myślę,że takie elementy jak budynki w ścisłej zabudowie najlepiej wychodzą w tzw. perskim oku.
emigrant - Sro Maj 21, 2008 14:30

zofia Nałkowska napisał/a:
Myślę,że takie elementy jak budynki w ścisłej zabudowie najlepiej wychodzą w tzw. perskim oku.

A nie rybie? :hmmm:

abraxas - Sro Maj 21, 2008 16:34

Rybie - i nie wiem, dlaczego budynki miałyby w takim obiektywie wychodzić najlepiej ...

Chociaż "perskie oko" też takie określenie funkcjonowało - ale nie w fotografii chyba.

emigrant - Sro Maj 21, 2008 19:25

abraxas napisał/a:
Chociaż "perskie oko" też takie określenie funkcjonowało - ale nie w fotografii chyba.

Jako soczewka do oczu. Tak mi się wydaje bo już się z tym gdzieś spotkałem.

Tomek Holka - Sro Maj 21, 2008 20:25

emigrant napisał/a:
"Walenie" się architektury?
Aliena napisał/a:
Również uważam, że największą pułapką mogą być walące się ściany.

No dobrze - ale na zdjęciu nic się nie wali. Ściany stoją prosto jak pod sznurek (tomanek zadbał).
W takim razie, nie chodzi o walenie się budynków.

PS: za moich młodych lat (bardzo młodych!) radioodbiorniki miały jeszcze magiczne oko, które służyło do dokładnego strojenia aparatu.
Perskie oko - to porozumiewawcze mrugnięcie do dziewczyny (aczkolwiek raczej ze słownika mojej mamy)
Rybie oko, to oczywiście obiektyw o kącie widzenia bliskim 180 stopni - i ja byłem przy jego narodzinach (lata 60-te)

***

zofia Nałkowska - Sro Maj 21, 2008 21:23

No może z tym okiem, to trochę nazwa mi sie pomieszała, ale widziałam zdjęcia budynków tak zrobione i dodawały przestrzeni wąskim podwórkom i domki zupelnie inaczej wyglądaly niż w rzeczywistości.
Co do innych zasadzek to tak na chłopski rozmu myślę, że na takich podwórkach jest ciasno i wysoko i trzeba się dobrze nagimnastykować aby uchwycić moment kiedy światło będzie jako tako oświetlało. Czasami na takie podwórka rzadko nawet dochodzi.

Aliena - Sro Maj 21, 2008 21:30

Tomasz Holka napisał/a:

No dobrze - ale na zdjęciu nic się nie wali. Ściany stoją prosto jak pod sznurek (tomanek zadbał).
W takim razie, nie chodzi o walenie się budynków.

Tomaszu, nie pytałeś jakie pułapki czyhały na Ciebie gdy robiłeś to zdjęcie, ale pytałeś ogólnie, jakie pułapki czyhają podczas robienia takich zdjęć. Więc zgodnie z prawdą odpowiedzieliśmy, że taką pułapką może być walenie się ścian.
Oczywiście na Twoim zdjęciu ściany się nie walą, ale dla mnie walenie się ścian to największa pułapka. Wszystkie inne pułapki są mniej istotne :)

wuja - Sro Maj 21, 2008 21:54

Czyżby chodziło Tobie o zachowanie ostrości zarówno pierwszego (płyta podwórza), jak i dalszego (okna budynku) planu?
emigrant - Sro Maj 21, 2008 22:34

zofia Nałkowska napisał/a:
No może z tym okiem, to trochę nazwa mi sie pomieszała, ale widziałam zdjęcia budynków tak zrobione i dodawały przestrzeni wąskim podwórkom i domki zupelnie inaczej wyglądaly niż w rzeczywistości.

Kiedyś była albo wystawa albo wyszedł album (a może jedno i drugie - nie pamiętam), gdzie Katedra w Gnieźnie była obfotografowana rybim okiem panoramicznie. od środka i na zewnątrz. Także miasto chyba było, tylko nie mogę sobie już dokładnie przypomnieć... ot skleroza.

Tomek Holka - Sro Maj 21, 2008 22:55

wuja napisał/a:
Czyżby chodziło Tobie o zachowanie ostrości zarówno pierwszego

Hi, hi - nie, drogi Wuja. Przy szerokokątnym obiektywie - ostrość zachować łatwo.

***

zofia Nałkowska - Czw Maj 22, 2008 11:17

Jeśli nie chodzi o utrudnienia techniczne,to na pewno chodzi o jakiś meneli, którzy kryją sie po takich podwórkach i chcą przywłaszczyć sobie aparat fotografa, bo ciemno, ponuro i pić sie chce, a tu kasy nie ma, więc może by tak panu fotografowi dać ofertę nie do odrzucenia? :mruga:
abraxas - Czw Maj 22, 2008 11:21

A ja uważam, że zagadka została już rozwiązana. "Walenie się budynków" - bo skąd mamy wiedzieć, co autor miał na myśli?
emigrant - Czw Maj 22, 2008 11:21

Może chodzi o to, że jeżeli chcemy uzyskać proste budynki to kadr musi być skierowany prosto a nie pod kątem a to powoduje, że widoczne są tylko budynki stojące w pewnej odległości, natomiast te stojące bliżej nie zmieszczą się w kadrze?
Aliena - Czw Maj 22, 2008 13:20

A może pułapka jest taka, że gdy ktoś zamknie bramę, nie będziemy mogli wydostać się z takiego podwórka :)
Tomaszu, Twoje zagadki mogłyby być trochę bardziej jednoznaczne i jaśniej sformułowane, bo gdy nie wiemy co dokładnie masz na myśli, możemy tak zgadywać przez najbliższe pół roku ;) Może mógłbyś podpowiedzieć, o jaką pułapkę chodzi?

Tomek Holka - Czw Maj 22, 2008 14:01

zofia Nałkowska napisał/a:
na pewno chodzi o jakiś meneli, którzy kryją sie po takich podwórkach i chcą przywłaszczyć sobie aparat fotografa, bo ciemno, ponuro i pić sie chce, a tu kasy nie ma, więc może by tak panu fotografowi dać ofertę nie do odrzucenia?
Aliena napisał/a:
gdy ktoś zamknie bramę, nie będziemy mogli wydostać się z takiego podwórka

No i nieźle się ubawiłem.
Co do meneli, to jakoś nigdy mi nie zagrażali. Pewnie dlatego, że i menele swój rozum mają i nie lubią ryzykować pozyskując środki na poetycką część życia.

abraxas napisał/a:
skąd mamy wiedzieć, co autor miał na myśli?
Aliena napisał/a:
Twoje zagadki mogłyby być trochę bardziej jednoznaczne i jaśniej sformułowane, bo gdy nie wiemy co dokładnie masz na myśli, możemy tak zgadywać przez najbliższe pół roku


No cóż, pewnie nikt nie wpadł na właściwy pomysł, bo w chwili obecnej nikt nie zawraca sobie głowy właściwym naświetleniem zdjęcia.
Większość kompaktów realizuje to zadanie automatycznie i bez udziału fotografującego - tyle, że nie zawsze zadowalająco !!

Na pokazanym zdjęciu mamy klasyczny przykład, kiedy światłomierze współczesnych kompaktów bywają skutecznie oszukiwane!
Powodem jest duża powierzchnia białej ściany (pewnie większa niż 1/3 powierzchni kadru) - ponadto jeszcze silnie oświetlona południowym słońcem.

Chcąc nie chcąc, musimy w tym przypadku skierować aparat właśnie na nią! Układ pomiarowy zinterpretuje obiekt, jako bardzo jasny - i odpowiednio dobierze parametry naświetlania.
Efekt na ogół będzie taki, że choć ściana będzie naświetlona prawidłowo, to cała reszta zdjęcia już nie!
W tym przypadku ciemnogranatowy Ford Escort, miałby szansę stanowić nieczytelną czarną plamę - podobnie jak inne najciemniejsze fragmenty zdjęcia.

Fotografowie dysponujący zaawansowanymi aparatami na ogół wprowadzają w takich przypadkach jakieś poprawki.
Nie będę dalej już nudził jakie i zamiast tego proponuję zadanie praktyczne. Wybierzcie się w sfotografowane miejsce z własnym aparatem, podczas bezchmurnej letniej pogody i na dodatek w południe!
Porę dnia doskonale określają cienie układające się na lewej ścianie budynku. Po prostu wiadomo, gdzie było słońce podczas wykonywania zdjęcia.
No i spróbujcie skopiować ujęcie! Zobaczymy co z tego wyjdzie i czy wynik będzie zadowalający.

Zebrane w ten sposób doświadczenia bardzo pomogą w przyszłości fotografować czarne motywy na jasnym tle, albo białe na ciemnym.

***

abraxas - Czw Maj 22, 2008 17:41

Tomasz Holka napisał/a:
Na pokazanym zdjęciu mamy klasyczny przykład, kiedy światłomierze współczesnych kompaktów bywają skutecznie oszukiwane!
Powodem jest duża powierzchnia białej ściany (pewnie większa niż 1/3 powierzchni kadru) - ponadto jeszcze silnie oświetlona południowym słońcem.


Pewnie znów zostanę skrzyczany, że psuję temat albo się czepiam.

Ale ... O problemie jasnej ściany pomyślałem od razu. Z tym, że nie jest to problem charakterystyczny dla podwórek. Tylko dla zdjęć, które mają dużą powierzchnię jasną lub ciemną w centralnym punkcie (tam, gdzie mierzą popularne światłomierze).
Opis zdjęcia natomiast sugerował, że problem generuje miejsce zrobienia fotki. Wszyscy tak to zrozumieli. Zatem sugeruję bardziej przemyślane opisy zagadek. Tudzież jednoznaczne.
No i małe sprostowanie - nie potrzeba skompolikowanego aparatu, by wprowadzić korektę naświetlenia. Część tanich kompaktów cyfrowych jest w "takie coś" wyposażona.

Tomek Holka - Czw Maj 22, 2008 18:24

abraxas napisał/a:
Z tym, że nie jest to problem charakterystyczny dla podwórek.

W głowę zachodzę kto mógłby pomyśleć, że chodzi o problem charakterystyczny dla podwórek??
W najbardziej fantastycznym śnie nie przyśniło by mi się coś takiego.
abraxas napisał/a:
Wszyscy tak to zrozumieli.

Nie sądzę, ale niech Ci będzie.
Wyraźnie napisałem o problemach w przypadku robienia podobnych zdjęć - a o podobnych tematach nigdzie nie wspomniałem.
abraxas napisał/a:
Zatem sugeruję bardziej przemyślane opisy zagadek.

Opisy są bardziej przemyślane niż Ci się wydaje!
Samo zdjęcie podwórka jest nic nie warte z fotograficznego punktu widzenia - stąd pojawił się opis jego wartości jako pamiątki dla konkretnej osoby.

Pytanie było jasne, choć może nie brało pod uwagę możliwości uwzględniania tematu zdjęcia w dostrzeżeniu problemu fotograficznego.
Zresztą to akurat dobrze o mnie świadczy, bo oznacza że nie dostosowuję języka do przewidywanych (słusznie lub nie) potrzeb odbiorców.

abraxas napisał/a:
No i małe sprostowanie - nie potrzeba skompolikowanego aparatu, by wprowadzić korektę naświetlenia. Część tanich kompaktów cyfrowych jest w "takie coś" wyposażona.


Tylko to nic nie prostuje ani też nic nie wyjaśnia!

A szkoda! Metoda - wiem, ale nie powiem - nie służy nikomu! A tutaj powinna zdecydowanie.
abraxas napisał/a:
O problemie jasnej ściany pomyślałem od razu.

Skoro tak, to najlepszy dowód, że nic nieprzemyślanego w zagadce nie było - zatem należało odpowiedzieć, mając na uwadze korzyści innych forumowiczów.

Póki co, to foto-forumowicze dowiedzieli się jedynie, że abraxas wie, bo pomyślał od razu - sprostował, że nie potrzeba, pouczył co do jasności wypowiedzi i ... koniec.

Czekamy zatem z niecierpliwością!

***

abraxas - Czw Maj 22, 2008 18:35

Tomasz Holka napisał/a:
W głowę zachodzę kto mógłby pomyśleć, że chodzi o problem charakterystyczny dla podwórek??
W najbardziej fantastycznym śnie nie przyśniło by mi się coś takiego.


To skąd pojawiły się pomysły z menelami na przykład? To chyba wyraźny dowód na to, że wszyscy pomyśleli, że zagadka związana jest z miejscem wykonania fotki - podwórkiem.

A to że pomyślałem o białej ścianie i nie napisałem świadczy o tym, że uznałem, że jednak chodzi o coś innego, zwiazanego z podwórkiem. I dlatego nie napisałem.

Ale już nie drążę. Bo wyjdę ponownie na tego najgorszego. Miłej zabawy życzę z nastepną zagadką :-)

Tomek Holka - Czw Maj 22, 2008 18:49

abraxas napisał/a:
wyraźny dowód na to, że wszyscy pomyśleli

Łojej abraxas! Conajmniej jednego brakuje, aby to mieli być wszyscy! Wuja pomyślał o problemach z ostrością.

abraxas napisał/a:
Ale już nie drążę. Bo wyjdę ponownie na tego najgorszego.

No to zabierz głos konstruktywnie, dla dobra wszystkich użytkowników. A wtedy przynajmniej ja, nie będę przypisywał Ci tego specyficznego sposobu wypowiadania się, który w książeczce dla dzieci o Kubusiu Puchatku i jego przyjaciołach reprezentował przesymatyczny skąd inąd osiołek Kłapouchy.

Masz szansę w zagadce Alienki.
Aliena napisał/a:
dla mnie walenie się ścian to największa pułapka. Wszystkie inne pułapki są mniej istotne


A zatem jak unikać walenia się ścian w fotografowanych budynkach i dlaczego na zdjęciu prezentowanym przez Alienkę - faktycznie ściany się walą ??



Samo podwórko Alienki dużo ciekawsze niż moje! (tylko gdzieś na chodniku, porozrzucal bym dziecięce zabawki :mruga: )

***

Aliena - Czw Maj 22, 2008 18:53

Tomasz Holka napisał/a:
Wyraźnie napisałem o problemach w przypadku robienia podobnych zdjęć - a o podobnych tematach nigdzie nie wspomniałem.

Tomaszu, gdy napisałeś, że chodzi o podobne zdjęcia, zrozumiałam to tak, że chodzi o zdjęcia zrobione w ciasnych podwórkach. I dlatego też pokazałam podwórkowe zdjęcie, jako przykład walących się ścian. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że chodzi o coś innego. No, ale mniejsza z tym. Najważniejsze, że nareszcie wszystko się wyjaśniło. I nie kłócić mi się tutaj ;)
Gdy będę kiedyś w Gnieźnie w południe, postaram się zrobić tam zdjęcie i zobaczę, czy mój aparat będzie miał z tym jakiś problem.

Tomek Holka - Czw Maj 22, 2008 19:02

Aliena napisał/a:
Gdy będę kiedyś w Gnieźnie w południe, postaram się zrobić tam zdjęcie i zobaczę, czy mój aparat będzie miał z tym jakiś problem.

No i właśnie o takie doświadczenie mi chodziło - a że nie połapałaś się od razu o co pytam, to nie grzech - widać, że z tym problemem jeszcze się nie spotkałaś.

A problem ważny i istotny dla fotografowania. Ot, choćby panna młoda w białej sukni na tle czarnego garnituru pana młodego i na dodatek w mrocznym wnętrzu kościoła.

***

Planistigmat - Czw Lip 17, 2008 00:50

Widze, ze temat troche umiera, zadam wiec kolejna zagadke.
Na wielu obiektywach roznych firm istnieje oznaczenie "IF". Co ono oznacza i jak dzialaly obiektywy zanim wymyslono IF ??

Tomek Holka - Sob Lip 19, 2008 14:26

Planistigmat napisał/a:
Na wielu obiektywach roznych firm istnieje oznaczenie "IF".

Prawdę powiedziawszy, drogi Planistigmaciu - leżę!! Nie wiem co to IF??
Tyle, że dodałeś jeszcze to zdanie
Planistigmat napisał/a:
jak dzialaly obiektywy zanim wymyslono IF

Zatem domyślam się, że pewnie chodzi Ci o wewnętrzne ogniskowanie czy cuś (może inner focusing??)
Ale to takie tam domysły jedynie.

***

Planistigmat - Nie Lip 20, 2008 00:39

Brawo Tomaszu, IF to Internal Focus. Kiedys ustawianie odleglosci polegalo na zmianie odleglosci calego ukladu optycznego od filmu. W obiektywach oznaczonych IF podczas ustawiania ostrosci zmienia sie odleglosc grup soczewek wewnatrz obiektywu wzgledem siebie.
Planistigmat - Nie Lip 20, 2008 22:48

Tomaszu, moze dalbys jakas zagadke, w koncu watek ma nazwe Zagadki Pana Fotomanka, a nie Planistigmacia ;)
Tomek Holka - Pon Lip 21, 2008 22:24

Planistigmat napisał/a:
moze dalbys jakas zagadke

Z wielką chęcią, tyle - że nic logicznego do głowy mi nie przychodzi.

Okładać się nawzajem zagadkami nie ma specjalnego sensu! Pociesza mnie fakt, że temat jest popularny jak patrzy się na ilość wyświetleń (to sympatyczne zjawisko).

Zatem warto wymyślać coś niebanalnego.
Wyżej zadałem pytanie o sposoby zabezpieczania się przed waleniem budynków na zdjęciach - ale odzewu nie było.

Może ktoś się odważy poruszyć jakiś problem z którym trudno mu sobie poradzić?
Może zada jakieś pytanie?
Oby tak się stało.

Postaramy się wtedy pogimnastykować, by prosto i logicznie wywieść co należy - drogi Planistigmaciu.

Zagadki dla pana Fotomanka też przecie mogą być ciekawe dla wszystkich.

***

Aliena - Sro Lip 30, 2008 03:38

Tomasz Holka napisał/a:
Wyżej zadałem pytanie o sposoby zabezpieczania się przed waleniem budynków na zdjęciach - ale odzewu nie było.

Może dlatego, że o walących się budynkach już niejeden raz rozmawialiśmy na forum, więc dla większości Forumowiczów to jest sprawa oczywista.
Przede wszystkim należy unikać zadzierania obiektywu do góry. No i oczywiście stosować szerokokątny obiektyw.
Ja niestety nie mam szerokiego kąta i ściany walą mi się często. Kiedy nie mogę uniknąć zadzierania obiektywu, cofam się trochę i wtedy ewentualnie używam zoomu. Czasami to pomaga, ale nie zawsze to jest możliwe. Bardzo często nie mogę uniknąć walących się ścian.
Ale czasami nawet walące się ściany wyglądają interesująco.

Tomasz Holka napisał/a:
nic logicznego do głowy mi nie przychodzi.

To ja poproszę o jakąś nielogiczną zagadkę =]

Planistigmat - Pią Sie 01, 2008 23:46

No to wychodzi na to, ze sam musze dac zagadke.

Zagadka dla wszystkich oprocz Tomasza:
Na niektorych obiektywac jest napisane Fish Eye (Rybie Oko). Co to wlasciwie znaczy ?? Jest tak napisane na wielu bardzo szerokokatnych obiektywach np 16 mm dla formatu 24 x 36 mm. CZy kazdy obiektyw o ogniskowej 16 mm dla formatu maloobrazkowego (24 x 36 mm) musi byc rybim okiem ??

Zagadka dla Tomasza:
Od 1934r w Charkowie produkowano aparaty FED ( przedwojenne zwane FED NKWD). Jakie obiektywy produkowano do nich w tychze zakladach przed wojna ??

Tomek Holka - Sob Sie 02, 2008 00:24

Planistigmat napisał/a:
Od 1934r w Charkowie produkowano aparaty FED ( przedwojenne zwane FED NKWD). Jakie obiektywy produkowano do nich w tychze zakladach przed wojna

Wiem, że jesteś specjalistą od FED-a, ale zaryzykuję.

Moim zdaniem w trudkomunie im. Feliksa Edmundowicza Dzierzyńskiego w Charkowie, nie produkowano przed wojną obiektywów.

Zadanie to powierzono zakładom LOMO w Leningradzie, gdzie wytwarzano standardowy FED 3,5/50mm, szerokokątny 28mm (chyba 6,3/28mm??) i długoogniskowy (lub tele?) - 100mm (chyba 4/100mm??)

O ile standard był kopią Elmara (a nie Tessara jak sie powszechnie uważa) to pozostałe obiektywy były konstrukcjami własnymi LOMO (Leningradskoje Opticziesko Miechaniczieskije Obiedinienie)
LOMO to wywieziona z Warszawy w 1914 roku fabryka FOS, Pana Aleksandra Ginsberga i nie wiem czy przed wojną nazywała się już LOMO.

Natomiast Trudkomuna im. F.E.D. żadną miarą nie była w stanie podjąć się produkcji obiektywów. Nazbyt prymitywnymi środkami tam dysponowano!

To wszystko wyżej może nie być ścisłą prawdą - ale też nie natknąłem się na żadne wiarygodne opracowanie
historii FED-a.

***

Aliena napisał/a:
dla większości Forumowiczów to jest sprawa oczywista.

Aliena napisał/a:
unikać zadzierania obiektywu do góry

Oczywiście!

Aliena napisał/a:
oczywiście stosować szerokokątny obiektyw

Oczywiście, że nie!! Kąt widzenia obiektywu nie ma znaczenia.

Aliena napisał/a:
Kiedy nie mogę uniknąć zadzierania obiektywu, cofam się trochę

Fajnie - ale cofać należy się tak daleko jak potrzeba. A czasami nie można się cofnąć wystarczająco daleko.

Aliena napisał/a:
wtedy ewentualnie używam zoomu

Łojej! Alienko! Nie używaj proszę "... używam zoomu ...", bo diabli wiedzą co to oznacza.

Aliena napisał/a:
czasami nawet walące się ściany wyglądają interesująco.

Moim zdaniem walące się ściany wyglądają jak walące się ściany :-)

***

Planistigmat - Sob Sie 02, 2008 08:58

Otoz zaklady w Charkowie nie wspolpracowaly z wytwornia LOMO. Jedynie na poczatku wspolpracowaly z Leningradzkim eksperymentalnym zakladem geodezyjnym (nie wiem czy dobrze to przetlumaczylem) VOOMP. Potem juz sami robili obiektywy. Wytwarzano nastepujace szkielka:
FED 4.5/28 - szeroki kat
FED 3.5/50 - kopia Elmara, ale czy napewno ?? W kazdym razie uklad typu Tessar.
FED 3.5/50 MAKRO - powyzszy obiektyw tylko w dluzszej obudowie
FED 2.0/50 - tzw swietłosilnyj, kopia Summara 2/50
FED 5.9/100 - probna seria
FED 6.3/100 - wersja seryjna setki

Jesli chodzi o opracowanie historii FEDa to dosc dobrym zrodlem jest ten a artylul:
HISTORIA FEDA
Jednak nie do konca, potem byl on wielokrotnie krytykowany, ale jest to jakas spojna calosc, z ktora warto sie zapoznac.
Sa tu autentyczne zdjecia z wytworni w Charkowie, wczesnych FEDow itp.

Tomek Holka - Sob Sie 02, 2008 10:23

Planistigmat napisał/a:
FED 4.5/28 - szeroki kat

Miałem kiedyś taki obiektyw, ale zapomniałem wartości otworu względnego.
Planistigmat napisał/a:
Otoz zaklady w Charkowie nie wspolpracowaly z wytwornia LOMO.

To wydaje mi się dziwne, jako że uważam iż do rozpoczęcia wojny Rosjanie dysponowali jedynie fabryką optyczną w Leningradzie.
Planistigmat napisał/a:
FED 3.5/50 - kopia Elmara, ale czy napewno W każdym razie uklad typu Tessar.

Już raz się o to spieraliśmy! W sumie dalej gwarantuję, że to kopia Elmara i układ typu Elmar.
Industary 3,5/50mm. wytwarzane później w Moskwie projektowane były we współpracy z okupowanymi Niemcami - ale przed wojną po prostu skopiowano Elmara.
(najprościej i najłatwiej!)
Pozostałe obiektywy oczywiście znam, jeno wypsnęły się z pamięci.

Jednak gratuluję wiedzy i rygorystycznego przestrzegania ścisłości informacji!!

Co do artykułu o Fedach, to sądzę, że napisał go jakiś Planistygmaciu lub tomanek - jeno zagraniczny.
Bardziej wiarygodni byli by dla mnie polscy lub rosyjscy autorzy - siedzieli w realiach bez legend, które przedostawały się na zachód.

***

Planistigmat - Sob Sie 02, 2008 20:55

Tomasz Holka napisał/a:

To wydaje mi się dziwne, jako że uważam iż do rozpoczęcia wojny Rosjanie dysponowali jedynie fabryką optyczną w Leningradzie.
Podobnie do tego co napisalem wyzej pisal Doc. Mladek w swojej ksiazce o ruskich aparatach, ktory troche czasu spedzil w Rosji tropiac historie. Ale nie bylo nas przy produkcji niestety ;) , wiec nie ustalimy tego na 100%.
Tomasz Holka napisał/a:

Już raz się o to spieraliśmy! W sumie dalej gwarantuję, że to kopia Elmara i układ typu Elmar.
Industary 3,5/50mm. wytwarzane później w Moskwie projektowane były we współpracy z okupowanymi Niemcami - ale przed wojną po prostu skopiowano Elmara.
(najprościej i najłatwiej!)

:yes: Moim skromnym zdaniem Rosjanie nie byli w stanie wyprodukowac pierwszej soczewki tak silnie lamiacej swiatlo jak robila to pierwsza soczewka Elmara. Dlatego Elmar mial przyslone za pierwsza soczewka, a Industar 10 (bo tak oficjalnie nazywal sie przewojenny FED 3.5/50) za druga soczewka, dokladnie tak samo jak Tessar. Ale tego tez teraz nie rozstrzygniemy.

Tomasz Holka napisał/a:

Jednak gratuluję wiedzy i rygorystycznego przestrzegania ścisłości informacji!!
Bardzo dziekuje Tomaszu.
Tomasz Holka napisał/a:

Co do artykułu o Fedach, to sądzę, że napisał go jakiś Planistygmaciu lub tomanek - jeno zagraniczny.
Bardziej wiarygodni byli by dla mnie polscy lub rosyjscy autorzy - siedzieli w realiach bez legend, które przedostawały się na zachód.
Zgadzam sie, dlatego probuje czytac rozne zrodla, oraz samemu ogladac stare aparaty, jak sie przejrzy kilkaset szt. tego samego modelu to juz mozna samemu wiele powiedziec.

No to jeszcze 2-ie zagadki dla Ciebie Tomaszu:

1) Ktora przedwojenna polska wytwornia zrobila aparat Tramp ??

2) Ile wyprodukowano ap. Leica IIIb w wersji czarnej ??

Tomek Holka - Sob Sie 02, 2008 21:13

Planistigmat napisał/a:
Ktora przedwojenna polska wytwornia zrobila aparat Tramp

Nie mam bladego pojęcia że w ogóle taki aparat produkowano w Polsce! Ale z tego, że nic na ten temat nie wiem - wnioskuję, że to musiał być prosty box zaopatrzony w równie prosty obiektyw.

Planistigmat napisał/a:
Ile wyprodukowano ap. Leica IIIb w wersji czarnej

Też nie wiem - ale strzelam. Ani sztuki.

Generalnie przed wojną wykończenie chromowane było uważane za luksusowe.
Dopiero po wojnie przyjęło się uważać, że czarny aparat jest bardziej "profesjonalny".
Pewnie właśnie zawodowcy wpłynęli na takie postrzeganie wykończenia.

Ponieważ czarne lakierowanie zawsze było mniej kosztowne - więc producenci już od la 50-tych sprzedawali taniej wytwarzane, czarne aparaty - drożej!

Jednym słowem fajnie dodatkowo zarabiać na ludzkim snobiźmie!

No zobaczymy, co wyjdzie z mojego czarodziejstwa-zgadywaństwa??

***

Planistigmat - Sob Sie 02, 2008 22:54

1) Aparat Tramp to konstrukcja taka jak powojenny Druh zrobiona z bakielitu w kolorze bordo, tylko troche mniejsza, bo na film ladunek 127 (film o szerokosci ok. 4,5 cm), a nie 120 (film o szer. ok. 6cm uzywany do dzis) jak w przypadku Druha. Wyprodukowala go Wytwornia Braci Pawelskich. Robila ona ok. 4 - 5 modeli aparatow foto, ale nie chce ich teraz tu opisywac.

2) Standardowy sposob rozwiklania takiej zagadki to zajrzenie do tabelki z numerami seryjnymi. Leice IIIb zaczeto produkowac w 1938r, a wtedy juz nie produkowano wersji czarnej Leici. W tabelce jest podane czy w danej serii byly produkowane Leici czarne czy chromowane. Ale kolekcjoner z USA zamowil 5 egzemplarzy czarnej Leici IIIb, i tylko tyle ich wyprodukowano.

Tomek Holka - Sob Sie 02, 2008 23:03

Zatem zgadłem drogi Planistigmaciu. To fajnie (przynajmniej to, co zgadywałem)

A ja mam zagadkę dla wszystkich.
Wiadomo powszechnie, że obiektywy składają się z soczewek. Jakby je liczyć, to okazało by się, że w pojedyńczym obiektywie może być od jednej do kilkunastu soczewek.

Wiedząc że każda pojedyńcza soczewka odwraca rzutowany obraz do góry nogami - chciałbym się dowiedzieć - czy wszystkie obiektywy także odwracają rzutowany obraz do góry nogami??

***

Tomek Holka - Czw Sie 07, 2008 22:31

Oto ilustracja do powyższej zagadki. Łapsko nie moje - daję słowo!



***

Aliena - Pią Sie 08, 2008 09:03

Planistigmat napisał/a:
Zagadka dla wszystkich oprocz Tomasza:
Na niektorych obiektywac jest napisane Fish Eye (Rybie Oko). Co to wlasciwie znaczy ?? Jest tak napisane na wielu bardzo szerokokatnych obiektywach np 16 mm dla formatu 24 x 36 mm. CZy kazdy obiektyw o ogniskowej 16 mm dla formatu maloobrazkowego (24 x 36 mm) musi byc rybim okiem ??

Rybie oko to jest obiektyw o bardzo szerokim kącie widzenia, powyżej 180 stopni, który powoduje charakterystyczne, beczkowate zniekształcenia. Więcej na temat tych obiektywów niestety nie wiem, więc zagadka jest dla mnie zbyt trudna.

Tomasz Holka napisał/a:
Kąt widzenia obiektywu nie ma znaczenia.

A ja myślę, że w pewnym sensie ma znaczenie, bo gdybym miała większe pole widzenia, może nie musiałabym tak bardzo zadzierać obiektywu :) Ale podczas fotografowania architektury szerokokątnym obiektywem, też mogą pojawiać się zniekształcenia, więc szerokokątny obiektyw ma swoje wady i zalety ;) jednak nadal uważam, że niektóre zdjęcia z walącymi się ścianami mogą wyglądać interesująco.

Tomasz Holka napisał/a:
cofać należy się tak daleko jak potrzeba. A czasami nie można się cofnąć wystarczająco daleko.

Dlatego napisałam:

Aliena napisał/a:
Czasami to pomaga, ale nie zawsze to jest możliwe.

;]

Tomasz Holka napisał/a:
Łojej! Alienko! Nie używaj proszę "... używam zoomu ...", bo diabli wiedzą co to oznacza.

Postanowiłam, że będę używać tego określenia i z pełną premedytacją go użyłam :)

Tomasz Holka napisał/a:
Wiedząc że każda pojedyńcza soczewka odwraca rzutowany obraz do góry nogami - chciałbym się dowiedzieć - czy wszystkie obiektywy także odwracają rzutowany obraz do góry nogami??

Nie znam się na obiektywach, ale jeśli każda soczewka odwraca obraz, a tych soczewek w obiektywie jest kilka, moim zdaniem obraz będzie odwrócony wtedy gdy w obiektywie jest nieparzysta liczba soczewek :)

Tomek Holka - Pią Sie 08, 2008 09:11

Aliena napisał/a:
Tomasz Holka napisał/a:
Łojej! Alienko! Nie używaj proszę "... używam zoomu ...", bo diabli wiedzą co to oznacza.

Postanowiłam, że będę używać tego określenia i z pełną premedytacją go użyłam

W takim razie powiedz Alienko, jak fotografujesz nie używając zoomu??

***

Aliena - Pią Sie 08, 2008 09:33

Tomasz Holka napisał/a:
jak fotografujesz nie używając zoomu??

Pisząc o używaniu zooma, miałam na myśli tajemniczą funkcję w moim aparacie, którą można uruchomić przyciskiem oznaczonym lupą :) Ale może bardziej precyzyjnie wyraziłabym się, gdybym napisała, że robię zdjęcie z większym zoomem, czyli z dłuższą ogniskową. No ale chyba wiesz co miałam na myśli :)

Tomek Holka - Pią Sie 08, 2008 13:47

Aliena napisał/a:
Pisząc o używaniu zooma, miałam na myśli tajemniczą funkcję w moim aparacie, którą można uruchomić przyciskiem oznaczonym lupą

Domyśliłem się, że pewnie tak. Ale. Akurat do architektury, funkcja "lupa" (czyli zbliżenie) potrzebna jest w wyjątkowych przypadkach.
Raczej będziemy się starać, by objąć interesujący nas budynek lub budowlę z bliskiej odległości.
Zatem przydała by się funkcja "anty lupa".
Aliena napisał/a:
robię zdjęcie z większym zoomem, czyli z dłuższą ogniskową.
Aliena napisał/a:
No ale chyba wiesz co miałam na myśli

Ja już wiem, droga Alienko. Poza tym wiedzą ci, którzy wychowali się na kompaktach (w tym - cyfrowych).
Natomiast nie wie nikt, poza tą grupą wiekową.
Dlatego staram się by przynajmniej fotoforumowicze zrezygnowali z języka charakterystycznego wyłącznie dla ludzi młodych.

Weźmy taki prosty przykład.
Załóżmy, że do Gniezna przyjechała Zofia Nasierowska wraz z wystawą własnego autorstwa.
Gdybyś na spotkaniu z artystką zapytała o robienie zdjęć z większym zoomem - nie została byś zrozumiana !!
Pewnie Pani Zofia stwierdziła by, że nie używa ciężkich obiektywów - a zoomów to już w ogóle.
Podobnie było by z "użyciem zooma".
Otrzymała byś odpowiedź, że lepiej zoomów nie używać, bo najskuteczniej uczy kadrowania obiektyw stałoogniskowy.

Jak widzisz, te moje przypominanki to nie tylko wrodzona upierdliwość wzmocniona wiekiem - tylko praktyczna i życzliwa rada.
Zarówno Pani Nasierowska, jak i całe tabuny fotografujących Polaków, którzy wychowali się na czym innym niż kompakt, rozumieją zwrot "użycie zooma" tylko i wyłącznie jak - zamocowanie do korpusu obiektywu typu zoom, by wykonać nim zdjęcie.
Większy zoom, to większy obiektyw typu zoom - tak jak wuj to wuj w sienkiewiczowskim Potopie.

***

Tomek Holka - Pią Wrz 19, 2008 22:22

Piszę sobie i piszę i .... nic - a przynajmniej niewiele. Prawdę powiedziawszy, gdyby nie ilość wyświetleń tego tematu (którą z przyjemnością sobie obserwuję) - to już bym nie pisał.

Zatem czas na nową zagadkę, którą odkryłem na Allegro. Nic nie bujam - takie właśnie zdanie znalazłem w opisie sprzedawanego przedmiotu;
"Nowoczesna lampa błyskowa o maksymalnej sile błysku 28 Leizali."
Znaczy, co to znaczy??

***

Grzegorz - Sob Wrz 20, 2008 09:23

Tomasz Holka napisał/a:

"Nowoczesna lampa błyskowa o maksymalnej sile błysku 28 Leizali."
Znaczy, co to znaczy??


Leizal > od niemieckiego "leitzahl" czyli liczba przewodnia.
Co to liczba przewodnia?
Wikipedia napisał/a:
Liczba przewodnia (LP) określa moc lamp błyskowych. Oznacza ona odległość w metrach lampy od obiektu, z jakiej do obiektu dotrze odpowiednia ilość światła do poprawnego naświetlenia filmu ISO 100/21° przy przysłonie f/1.

Liczba przewodnia pozwala na obliczenie wartości przysłony przy fotografii z wykorzystaniem lampy, zgodnie z poniższymi wzorami (przy zwiększaniu czułości musimy odpowiednio zwiększać wartość przesłony, przy przejściu z ISO 100/21° do 200/24° czułość wzrasta 2 razy czyli wartość przesłony musimy zwiększyć o pierwiastek kwadratowy z dwóch czyli o 1,4, przy przejściu do ISO 400/27° wzrasta 4 razy a więc czynnik 2 itd.):

* wartość przysłony dla materiału ASA 100 (21°DIN): przysłona = LP/odległość od obiektu w metrach;
* wartość przysłony dla materiału ASA 200 (24°DIN): przysłona = (LP / odległość od obiektu) * 1,4;
* wartość przysłony dla materiału ASA 400 (27°DIN): przysłona = (LP / odległość od obiektu) * 2.

;)

Tomek Holka - Sob Wrz 20, 2008 13:35

Grzegorz napisał/a:
Leizal > od niemieckiego "leitzahl" czyli liczba przewodnia.

No właśnie! Ktoś kiedyś przeczytał na opakowaniu lampy owo leitzahl i niespodziewanie - a w zasadzie spodziewanie, bo znając nasze upodobnanie do językowego bałaganiarstwa i niechęć do pomnażania wiedzy - tak zwana liczba lajcali weszła do żargonu fotoamatorów na wszelkich giełdach i aukcjach fotograficznych.
Liczba lajcali, to oczywiście podwójny nonsens - zarówno słowotwórczy, jak i znaczeniowy.
W zapisie sprzedawcy z Allegro, jest nieco lepiej - bo wystarczyło po 28 nie pisać niczego, lub zastąpić "leizali", małą literką m.

Dzięki zatem Grzesiu za poprawną odpowiedź i przytoczenie definicji, choć i tak dociekać będą jedynie dociekliwi - a wyjaśnianie na forum wszelkich potrzebnych do jej zrozumienia terminów, jak choćby otwór względny, mija się z celem.

***

Aliena - Pon Wrz 22, 2008 19:00

Tomasz Holka napisał/a:

i tak dociekać będą jedynie dociekliwi - a wyjaśnianie na forum wszelkich potrzebnych do jej zrozumienia terminów, jak choćby otwór względny, mija się z celem.

Ja jestem dociekliwa, ale na liczbach przewodnich się nie znam, dlatego proszę o jakąś łatwiejszą zagadkę :)

Tomek Holka - Pon Wrz 22, 2008 21:38

Aliena napisał/a:
na liczbach przewodnich się nie znam

A to proste Alienko i wystarczy zapytać przyjaciela.

Załóżmy, że dysponujemy prostą lampą błyskową o liczbie przewodniej 24, oraz mamy fotografować na imprezie - posługując się starą, manualną lustrzanką analogową.
Na przykład Zenitem, którego wstępnie załadujemy filmem o czułości 100ASA.

Co w takim wypadku trzeba wiedzieć, aby zdjęcia "WYSZŁY" ??
LP już znamy i wynosi ona 24.
Musimy jeszcze doczytać w instrukcji lampy jakim maksymalnym kątem rozsyłu światła charakteryzuje się nasza zwykła lampa.
Powiedzmy, że to 70 stopni, choć większość instrukcji do prostych lamp podaje od razu minimalną ogniskową obiektywu, którego pole widzenia może być pokryte błyskiem naszej lampy.
W instrukcji znajdziemy zatem albo owe 70 stopni, abo ogniskową 35mm. (wszystko w odniesieniu do małego obrazka oczywiście!)
Znacznie rzadziej wystąpi 80 stopni albo 28mm.

Na imprezach lub niewielkich rodzinnych uroczystościach najczęściej fotografujemy w niezbyt wielkich pomieszczeniach - zatem po prostu warto powierzyć odpowiedzialność za wyniki fotografowania obiektywowi szerokokątnemu o ogniskowej odpowiadającej maksymalnemu polu krycia błyskiem - czyli w naszym przykładzie będzie to 35mm.

Przy okazji, obiektywy szerokokątne charakteryzują się dużą użyteczną głębią ostrości - więc nasze zdjęcia powinny być ostre choć nie będziemy dysponować autofokusem.

Wkręcamy zatem 35-tkę do naszego Zenita i co dalej?

Ano tu właśnie przyda się umiejętność posłużenia się liczbą przewodnią lampy.
24 = 3 X 8 albo 6 X 4, nieprawdaż??

Zatem załóżmy z góry, że będziemy fotografować z dwóch podstawowych odległości;
3m - pojedyńcze osoby i niewielkie grupki - i to będzie nasza podstawowa odległość fotografowania.
6m - całe postaci i grupy.

Aby rachunki za każdym razem się zgadzały, w pierwszym przypadku zastosujemy przysłonę 8 a w drugim 4.

Koniec - kropka!

Jak to teraz wygląda w praktyce?
Ano tomanek ładuje aparat filmem 100ASA, potem wkręca 35-tkę a potem ustawia odległość fotografowania na 3m.
Potem na skali odległości obiektywu sprawdza głębokość strefy ostrości dla obiektywu ustawionego na 3m i przysłony 8 (wyjdzie od circa 1,8m do circa 12m)

POTEM JUŻ NIC NIE ROBI, JENO FOTOGRAFUJE !! NICZYM NIE KRĘCI, NICZEGO NIE USTAWIA I NICZEGO NIE KONTROLUJE !! JENO PATRZY CO SIĘ DZIEJE I FOTOGRAFUJE - DOKŁADNIE TAK, JAKBY FOTOGRAFOWAŁ PEŁNYM AUTOMATEM.

No może jedynie dodajmy, że tomanek podczas fotografowania cały czas ćwiczy trzymetrowe oko - czyli dba, by to co na zdjęciu najważniejsze, znalazło się w odległości trzech metrów i żeby nic nie podlazło bliżej niż owe ustalone wcześniej 3 metry.

Praktycznie rzecz ujmując, ową prymitywną lampą (ale LP=24) i tatowym Zenitem można doskonale obsłużyć każdą prywatkę, uroczystość rodzinną czy też wizytę nieznanego wujka z Ameryki.
Nawet w przedwojennym pałacowym mieszkaniu te 3m i przysłona 8 powinna wystarczyć w zupełności.
A jeżeli nie - no to wystarczy przestawić pierścień odległości na 6m a przysłonę na 4.
Aby tylko rachunek się zgadzał (6 X 4 = 24)

A teraz już łatwa zagadka dla Alienki.

Pożyczasz Zenita od mrs. boneangels, a od Wuja starą, ruską i prymitywną lampę o LP = 20 - a tomanek pożycza Ci 35-tkę i film 100ASA.
Ustawiasz na obiektywie przysłonę 8, bo chcesz dysponować dużą głebią ostrości i podczas fotgrafowania już niczym nie kręcić (a pierścieniem odległości szczególnie nie!)

Pytanie.

Jakiej długości oko trzeba wyćwiczyć, aby zdjęcia "WYSZŁY" ??

***

Aliena - Pon Wrz 22, 2008 22:28

Tomasz Holka napisał/a:
Jakiej długości oko trzeba wyćwiczyć, aby zdjęcia "WYSZŁY" ??

Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że chyba 2,5 m :)
Tylko zastanawiam się, jakiej długości oko muszę wyćwiczyć, jeśli do Zenita Wiktorii załaduję film o większej czułości :)

Tomek Holka - Pon Wrz 22, 2008 22:47

Aliena napisał/a:
chyba 2,5 m
No pewnie, że 2,5 m!
Sama widzisz jakie to proste.
A co do większych czułości - wskazówkę masz wyżej w wikipediowej notatce Grzesia.

Wystarczy tylko znać standardowy ciąg przysłon co załatwię za Ciebie.
Oto one;
1 ; 1,4 ; 2 ; 2,8 ; 4 ; 5,6 ; 8 ; 11 itd.
- oraz czułości w standardowym ciągu; 25 ; 50 ; 100 ; 200 ; 400 ; 800 ; 1600ASA itd.

No i powinnaś już wiedzieć, że dowolny film o czułości XASA jest dwukrotnie mniej czuły niż 2XASA i dwa razy bardziej czuły niż 1/2XASA - zaś przestawiając przysłonę na kolejne coraz wyższe wartości za każdym razem wpuszczasz do aparatu 2X mniej światła!

Reszta to kwestia pomyślenia.

***

Lepiej myśleć na przykładach.
Napisałem wyżej tak:

Nawet w przedwojennym pałacowym mieszkaniu te 3m i przysłona 8 powinna wystarczyć w zupełności.
A jeżeli nie - no to wystarczy przestawić pierścień odległości na 6m a przysłonę na 4.

Czyli przestawiając odległość fotografowania na dwa razy dalszą - należy zastosować przysłonę - właśnie! Ile razy mniejszą ??

I dalej; - jakiej czułości film należy włożyć do Zenita aby z odległości 6m dalej fotografować przy przysłonie 8 ??

***

Posty zostały scalone / Aliena

Aliena - Wto Wrz 23, 2008 03:29

Tomasz Holka napisał/a:
Czyli przestawiając odległość fotografowania na dwa razy dalszą - należy zastosować przysłonę - właśnie! Ile razy mniejszą ??

Może dwa razy mniejszą, ale nie jestem pewna.

Tomasz Holka napisał/a:
I dalej; - jakiej czułości film należy włożyć do Zenita aby z odległości 6m dalej fotografować przy przysłonie 8 ??

Niestety już się pogubiłam i nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie :)

becia - Wto Wrz 23, 2008 09:25

Tomasz Holka napisał/a:
jakiej czułości film należy włożyć do Zenita aby z odległości 6m dalej fotografować przy przysłonie 8 ??


No więc wyszło mi, żę przy LP 24 będzie to 400 ASA.

Mam jednak problem z LP 20, bo przy 400 ASA w tym przypadku odległość zmniejsza się do 5 m - wnioskuję więc (choć nie wiem czy słusznie), że należałoby założyć film o jeszcze wyższej czułości - choć może niekoniecznie - może te 400 ASA dałoby radę również na 6 m przy przesłonie 8.

Tomek Holka - Wto Wrz 23, 2008 10:04

Aliena napisał/a:
nie potrafię

Potrafisz, potrafisz!

Ale spróbuję nieco ułatwić.

1.........1,4..........2...........2,8...........4..........5,6............8.............11..............16
......................................12,5.........25..........50..........100..........200............400 ASA

W tym celu podpisałem pod sobą dwa ciągi, - przysłon i czułości ASA.

Ze sposobu podpisania wynika, że w tym samym oświetleniu fotografowanego przedmiotu (w przypadku lampy o stałej mocy błysku oznacza to tę samą odległość!) - aby zmniejszyć przysłonę z 8 na 4, trzeba jednocześnie zmniejszyć czułość ze 100 na 25ASA - czyli czterokrotnie!

Ale w przypadku oddalenia lampy od fotografowanego motywu - intuicyjnie czujemy, że oświetlenie motywu musi słabnąć - zatem czułość powinniśmy zwiększać jeżeli chcemy by do wnętrza aparatu wpadła ta sama ilość światła.

Teraz LP=24, mówi nam, że przy stałej mocy błysku zastosowanie przysłony 8 z odległości 3m to to samo, co zastosowanie przysłony 4 z odległości 6m (bo 8X3=4X6)

Zatem patrząc na ciąg przysłon chyba łatwo odpowiedzieć na pytanie, ile razy słabnie światło lampy z dwukrotnie większej odległości.
Jak już odgadniemy tą wartość - to dobranie takiej czułość filmu aby zachować dotychczasową przysłonę pomimo dwukrotnego zwiększenia odległości będzie łatwe.

***

Planistigmat - Wto Wrz 23, 2008 21:22

Jak dawno nie robilem tych rachunkow. Moja ruska lampa przy Zenicie miala dodatkowo te wlasnosc, ze raz blyskala, a raz nie, bo miala zuzyty palnik. To dopiero byly kombinacje ;) . Stwierdzilismy z kolega, ze przelutujemy jeden opornik, zeby lampka informujaca o naladowaniu kondensatora zapalala sie przy wyzszym napieciu, ale to jej tez nie pomoglo. Neonowka informacyjna sie palila, a lampa raz blyskala, a raz nie. :)
Tomek Holka - Wto Wrz 23, 2008 22:40

Planistigmat napisał/a:
To dopiero byly kombinacje.

Widzisz drogi Planistigmaciu, - kombinacje może i były ale jaka przy tym satysfakcja!

Pamiętam jak z moją Practicą VLC zaopatrzoną w 35-cio milimetrowego Flektogona, spacerowałem sobie wokół zajętego ślubną ceremonią kuzynowstwa (wtedy nie było ceregieli z zezwoleniami, kursami koscielnymi itp zawracaniami głowy)
Już nie pamiętam jaką miałem lampę, ale też z pewnością nie była to żadna japonka z frymuśną automatyką tyrystorową.
Tym bardziej nie mogłem liczyć na żadną automatykę błysku połączoną z układem pomiarowym aparatu.
Odpowiedzialność była zaś wielka i sława mołojecka rodzinnego pokajdańca od fotografowania w niezłych opałach.

Nie fotografowałem na ślubach, więc wprawy znikąd - ani też najmniejszej pewności siebie.

Aby nie narażać owej sławy na szwank, poświęciłem nieco czasu aby wydumać sposób fotografowania.
Od razu zdecydowałem się na fotografowanie z wstępnie ustawioną strefą ostrości i dużą przysłoną która mi ową strefę zapewniała (w ciemnawych wnętrzach kościelnych ustawianie ostrości było by kłopotliwe!)
Wyćwiczyłem sobie w domu najkorzystniejsze ustawienie obiektywu dla wstępnie przyjętej przysłony.
Potem za pomocą Hipci trenowałem określanie 3 - 3,5 metrowej odległości na oko (z początku z pomocą taśmy mierniczej!)

Potem, już w trakcie ceremonii, moim jedynym zmartwieniem były szybko wyczerpujące się zwykłe węglowe baterie
- no i właśnie przestrzeganie owych 3 - 3,5m. do młodej pary i reszty gości.

Wynik okazał się rewelacyjny, pomimo fotografowania po raz pierwszy w życiu na filmie do światła sztucznego (jakiś ORWO color jak sobie z trudem przypominam)
Nowożeńcy dostali albumik zawierający chyba 30 starannie wybranych najciekawszych ujęć i byli zachwyceni - a ja dumny jak pół pawia.

Teraz już nikt podobnych zagadek nie rozwiązuje. Na ślubach fotografują profesjonaliści, a fotoamatorzy zlecają pokonywanie wszelkich problemów różnorakim automatykom.
Nawet wytłumaczyć młodym ludziom się nie da, że dwukrotne zwiększenie odległości od źródła światła, będzie miało konsekwencje w postaci czterokrotnego osłabienia jego skuteczności.
No nie da się.
Trzeba by najpierw wytłumaczyć co to otwór względny obiektywu i dlaczego przysłona za każdą pełną zmianą ogranicza czynne pole obiektywu dwukrotnie, potem określić związek pomiędzy ogniskową a kątem widzenia obiektywu itd itp...

Tylko komu będzie się chciało to czytać??

***

becia - Sro Wrz 24, 2008 08:03

Tomasz Holka napisał/a:
Teraz już nikt podobnych zagadek nie rozwiązuje.

Niektórzy chętnie by porozwiązywali i nawet jak znajdą chwilkę, to się starają - ale szybko się zniechęcają, gdy ich starania nie zostaną skomentowane.
Takie ignorowanie potrafi bardzo zniechęcić :(

Tomasz Holka napisał/a:
Nawet wytłumaczyć młodym ludziom się nie da, że dwukrotne zwiększenie odległości od źródła światła, będzie miało konsekwencje w postaci czterokrotnego osłabienia jego skuteczności.

Tomasz Holka napisał/a:
Trzeba by najpierw (...) itd itp...
Tylko komu będzie się chciało to czytać??

Może się jednak da i może komuś by się chciało czytać np. mnie - szkoda tylko, że moich prób odpowiedzi nikt nie komentuje i nie wiem, czy wnioski wyciągane przeze mnie z czytanego tekstu są słuszne, czy też nie. No chyba, że brak komentarza jest równoznaczny z "niestety źle - spróbuj jeszcze raz..."

Pozdrawiam

Tomek Holka - Sro Wrz 24, 2008 09:11

becia napisał/a:
starania nie zostaną skomentowane
becia napisał/a:
nikt nie komentuje
Łoj Beciu - pisałaś przedostatni post równocześnie z moją odpowiedzią dla Alienki - a może lepiej powiedzieć, że napisałaś go zanim ja skończyłem.
Jak widzisz zdecydował przypadek a nie jakieś FATUM (poza tym odpowiedziałaś dobrze, choć potem nieco pomajtałaś w komentarzu - stąd odpowiedź musiała by być obszerna, więc nie jedna pod drugą fotomankowa)

***

becia - Sro Wrz 24, 2008 09:44

Tomasz Holka napisał/a:
odpowiedziałaś dobrze

No to się cieszę :)

Tomasz Holka napisał/a:
potem nieco pomajtałaś w komentarzu

No właśnie - to w końcu przy LP 20 wystarczy 400 ASA czy nie ??

Tomek Holka - Sro Wrz 24, 2008 10:17

becia napisał/a:
No właśnie - to w końcu przy LP 20 wystarczy 400 ASA czy nie

Dla LP=20 i przysłony 8, odległośc fotografowania zmniejsza się z 3m (jak w przypadku LP=24) do 2,5m, bo 8 X 2,5 = 20 (wszystko przy założeniu czułości 100ASA)

Jeżeli teraz zwiększysz odległość fotografowania dwukrotnie - czyli do 5m - to również należy zmniejszyć przysłonę obiektywu do 4 - czyli czterokrotnie (zmniejszając z 8 do 5,6 zwiększasz powierzchnię czynnego otworu obiektywu dwukrotnie - przesuwając pierścień przysłony dalej, do 4 zwiększasz go czterokrotnie)
Wszystko dlatego, że 4 X 5 = 20 (czyli wartość LP)

Jeżeli teraz chcesz fotografować lampą o LP 20 z 5m - ale zachowując otwór przysłony 8, to musisz zastosować czterokrotnie czulszy film od filmu 100ASA ( 200ASA, to dwukrotnie czulszy więc dopiero 400ASA spełni wymagania)

No i to by było na tyle.

***

PS: jak zmniejszasz przysłonę, to jednocześnie zwiększasz czynną powierzchnię obiektywu!
(tak jak zmniejszając przysłanianie wdzięków - zwiększasz możliwości podziwienia) :-)

becia - Sro Wrz 24, 2008 10:32

Tomasz Holka napisał/a:
Jeżeli teraz chcesz fotografować lampą o LP 20 z 5m - ale zachowując otwór przysłony 8, to musisz zastosować czterokrotnie czulszy film od filmu 100ASA ( 200ASA, to dwukrotnie czulszy więc dopiero 400ASA spełni wymagania)

Oj tyle to wiem - liczyc umiem ;)
W komentarzu mojej pierwszej odpowiedzi jest przecież napisane, że LP20+przysłona 8+ odległość 5m+400ASA...

Ale pytanie brzmiało:
Tomasz Holka napisał/a:
jakiej czułości film należy włożyć do Zenita aby z odległości 6m dalej fotografować przy przysłonie 8

I tu mam problem, bo przy 5m wystarczy 400ASA a przy 6 ??

Tomek Holka - Sro Wrz 24, 2008 17:00

becia napisał/a:
Tomasz Holka napisał/a:
jakiej czułości film należy włożyć do Zenita aby z odległości 6m dalej fotografować przy przysłonie 8

I tu mam problem, bo przy 5m wystarczy 400ASA a przy 6


Ale to przytoczone pytanie dotyczyło lampy o LP=24, odległości 6m i przysłony 4 - wtedy fotografując z 6m i chcąc zachować przysłonę 8 należy zwiększyć czułość do 400ASA (zatem czterokrotnie)
Mając lampę o LP=20 + film 400ASA i fotografując motyw z 6m zamiast z 5 (zachowana przysłona 8! ) należy się liczyć z tym, że np. murzyn w czarnym garniturze może już być niedoświetlony, choć "blade twarze" ubrane na jasno mogą jeszcze "wyjść" całkiem dobrze.

***

becia - Sro Wrz 24, 2008 21:56

Tomasz Holka napisał/a:
Mając lampę o LP=20 + film 400ASA i fotografując motyw z 6m zamiast z 5 (zachowana przysłona 8! ) należy się liczyć z tym, że np. murzyn w czarnym garniturze może już być niedoświetlony, choć "blade twarze" ubrane na jasno mogą jeszcze "wyjść" całkiem dobrze.

Dziękuję za wyjaśnienie :)
Czyli w tym przypadku, żeby być pewnym, że zdjęcia "wyjdą" powinniśmy zastosować (zgodnie z podanym przez Pana ciągiem czułości ASA) film o wyższej czułości - czyli 800ASA ??

:hmmm: tylko, czy to znów nie jest do tych warunków zbyt czuły film....

Aliena - Sro Wrz 24, 2008 22:55

Na początku to wszystko było dla mnie proste: LP = odległość x przysłona.
Ale gdy pojawił się problem filmów o różnych czułościach, te zagadki stały się dla mnie zbyt trudne. Chyba potrzebuję więcej czasu, żeby to przemyśleć i zrozumieć :)

Tomek Holka - Sro Wrz 24, 2008 23:25

Aliena napisał/a:
Na początku to wszystko było dla mnie proste: LP = odległość x przysłona.

Powinno być; LP = odległość w metrach X przysłona (przy założeniu czułości 100ASA)

becia napisał/a:
tylko, czy to znów nie jest do tych warunków zbyt czuły film....

W praktyce, nawet na najprostszej lampie błyskowej umieszczona jest tabelka z wartościami odpowiednich przysłon w stosunku do czułości użytego filmu i odległości fotografowania.
Tak jak na przykład tu:



Tyle, że korzystanie z tabelki "w akcji", jest nieco kłopotliwe - niemniej jednak pośrednie wartości naświetleń też tu można odczytać bez przeliczeń w rozumie.
No, a dla wprawki proszę odgadnąć liczbę przewodnią tej lampy.

***

Aliena - Sro Wrz 24, 2008 23:42

Tomasz Holka napisał/a:
W praktyce, nawet na najprostszej lampie błyskowej umieszczona jest tabelka z wartościami odpowiednich przysłon w stosunku do czułości użytego filmu i odległości fotografowania.

Więc jest nadzieja, że nawet bez skomplikowanych rachunków udałoby mi się zrobić zdjęcie aparatem z taką lampą :)

Tomasz Holka napisał/a:
No a dla wprawki proszę odgadnąć liczbę przewodnią tej lampy.

Moim zdaniem to jest 20 :)

Tomek Holka - Sro Wrz 24, 2008 23:50

Aliena napisał/a:
Moim zdaniem to jest 20

A skąd to wiesz?

***

Aliena - Czw Wrz 25, 2008 00:30

Tomasz Holka napisał/a:
A skąd to wiesz?

Z tej tabelki, umieszczonej na lampie :)
Ale nie jestem pewna, czy właściwie zrozumiałam tę tabelkę. Jeżeli ASA to jest czułość filmu, M oznacza odległość w metrach, a te liczby znajdujące się w największej części tabelki oznaczają wartość przysłony, to moim zdaniem jest to lampa o liczbie przewodniej 20.
Mnożąc odległość w metrach przez liczbę przysłony, zawsze wychodzi 20, oczywiście biorąc pod uwagę liczbę przysłony dla filmu o czułości 100 ASA.

Tomek Holka - Pią Wrz 26, 2008 00:36

Aliena napisał/a:
Z tej tabelki, umieszczonej na lampie
Aliena napisał/a:
Mnożąc odległość w metrach przez liczbę przysłony, zawsze wychodzi 20, oczywiście biorąc pod uwagę liczbę przysłony dla filmu o czułości 100 ASA

A w tabelce, jak na złość, czułości 100ASA brakuje.

Gdyby była, to tomanek nie zadawał by tak prostych pytań, hi, hi.

***

becia - Pią Wrz 26, 2008 08:46

Tomasz Holka napisał/a:
A w tabelce, jak na złość, czułości 100ASA brakuje.

Co nie zmienia faktu, że Aliena odpowiedziała dobrze, choć nie wiem jak to sobie policzyła.

Ja robiłam rachunki korzystając z danych dla czułości 400ASA i podstawiłam sobie pod wzór:
przysłona = (LP / odległość w metrach) x 2

Wynik wyszedł mi ten sam za każdym razem - LP=20

Aliena - Pią Wrz 26, 2008 08:49

Tomasz Holka napisał/a:
A w tabelce, jak na złość, czułości 100ASA brakuje.

Wydawało mi się, że skoro jedna rubryka w tej tabelce dotyczy czułości 80 i 125 ASA, to dla czułości mieszczącej się w przedziale 80-125 ASA liczba przysłony się nie zmienia. Ale pewnie jak zwykle źle myślałam :)

becia - Pią Wrz 26, 2008 09:05

Aliena napisał/a:
Wydawało mi się, że skoro jedna rubryka w tej tabelce dotyczy czułości 80 i 125 ASA, to dla czułości mieszczącej się w przedziale 80-125 ASA liczba przysłony się nie zmienia

Szczerze powiedziawszy - ja również tak pomyślałam - ale niestety w tym przypadku wyliczenia nie są jednoznaczne, więc przeliczyłam dla wartości 400ASA i wtedy wyszło LP=20 za każdym razem. :)

Aliena - Pią Wrz 26, 2008 09:39

becia napisał/a:
przeliczyłam dla wartości 400ASA i wtedy wyszło LP=20 za każdym razem. :)

To oznacza, że jednak ten przedział 80 125 ASA w tabelce również musi dotyczyć czułości 100 ASA. Nie może być inaczej. Gdyby liczba przysłony była inna, po pomnożeniu przez odległość w metrach już nie wychodziłoby 20. No chyba, że znowu coś źle przeliczyłam ;)

becia - Pią Wrz 26, 2008 10:14

Aliena napisał/a:
To oznacza, że jednak ten przedział 80 125 ASA w tabelce również musi dotyczyć czułości 100 ASA

I zapewne tak jest - zauważ jednak, że zakładając, iż podane wartości dotyczą 100ASA wyliczenie jest jednoznaczne wyłącznie przy przesłonie 2, 4, 8 natomiast przy pozostałych jego wartość jest jedynie zbliżona do 20 - np. przy 2,8 i odległości 7m jest to 19,6, przy przesłonie 11 i odległosci 1,8 m jest to 19,8... - wynika to zapewne z tego, że są to wartości podane dla danego przedziału czułości a nie dla jednej stałej.

Można jednak wywnioskować z tych przybliżonych wartości że LP=20

Więc zagadka rozwiązana :)

Czekamy na następną :yes:

Tomek Holka - Pią Wrz 26, 2008 10:54

No tak. Jak spokojnie podumać nad tabelką, to widać wyraźnie, że czterokrotna zmiana czułości pociąga za sobą tylko dwukrotną zmianę liczby przewodniej.

Generalnie LP wymyślono po to, aby można było porównać pomiędzy sobą właściwości różnych lamp. Trzeba więc to robić dla jednej, ogólnie przyjętej czułości lub choćby dla takiej samej.

Obecnie wszyscy fotografujący przyzwyczajeni są do określania czułości wg normy amerykańskiej - czyli ASA.
Z zapisanego w tabelce naszej lampy przedziału 80/125ASA trudno wydumać, że 100ASA to sam środek tego zakresu.
Natomiast poniżej mamy wiersz dla normy DIN (niemieckiej normy przemysłowej) - gdzie zapis 20/22DIN, nie pozostawia watpliwości, że 21DIN to sam środek.
Dla fotografów starszego pokolenia, przyzwyczajonych wyłącznie do normy DIN, wszystko powinno więc być jasne od samego początku, jako że 21DIN to dokładnie 100ASA.

A nowa zagadka polega na uzupełnieniu tabelki porównania czułości wyrażonej w DIN i ASA.
(przyda się! Co gwarantuje fotomanek)

ASA.... 12,5......25......50......100......200......400.....800.....1600.....3200
DIN........X.........X.......18........X.........24.........X.........X...........X..........X

??

becia - Pią Wrz 26, 2008 11:09

No - to chyba nie takie trudne - z wartości, które można znaleźć w tym temacie wnioskuję, że w stosunku do podanego ciągu wartości ASA wartość DIN zmienia się proporcjonalnie o 3 punkty, stąd:

12,5 ASA = 12 DIN
25 ASA = 15 DIN
50 ASA = 18 DIN
100 ASA = 21 DIN
200 ASA = 24 DIN
400 ASA = 27 DIN
800 ASA = 30 DIN
1600 ASA = 33 DIN
3200 ASA = 36 DIN

dobrze ??

Tomek Holka - Pią Wrz 26, 2008 11:13

Bardzo dobrze !! :-)

***

becia - Pią Wrz 26, 2008 11:19

Cieszę się bardzo :)

No chociaż coś mi się dzisiaj udało :mruga:

Planistigmat - Pią Wrz 26, 2008 12:58

Zeby nie bylo za latwo, kiedys jeszcze byla ruska skala GOST-ow. Pewnie wiekszosc z Was nie widziala ruskiego filmu na oczy, ale za komuny byly one bardzo popularne. Wlasciwie w sklepach byly tylko filmy NRD-owskie, polskie i radzieckie. Zachodnie filmy byly w Pewexach i kosztowaly z 1/4 pensji za rolke, wiec mozna sobie bylo o nich tylko pomarzyć.
Przeliczenie GOSTow na ASA bylo takie:
liczba ASA * 0,8 = liczba GOSTow czyli
80 GOST = 100 ASA
160 GOST = 200 ASA
itd.
Jednak gdzies w latach 90-tych, albo pod koniec 80-tych Rosjanie zmienili swoja skale, powiedzieli ze od teraz Liczba GOST = Liczba ASA.

Tomek Holka - Pią Wrz 26, 2008 17:21

No to teraz dla oddechu od liczb skal itp rzeczy, zagadka-test na uważne oglądanie zdjęć.
Przypatrzcie się zatem tym dwum fotografiom.

Ciekaw jestem czy zauważycie ...... ?? Właśnie, niczego więcej już dopowiedzieć nie mogę.



No i co "wyszło" z oglądania??

***

Planistigmat - Wto Paź 21, 2008 11:46

Przypatruje, sie przypatruje, i widze drzewa. Prosze wiec o rozwiazanie tej zagadki i o zadanie nastepnej. ;)
Aliena - Wto Paź 21, 2008 14:29

Ja też widzę drzewa. Mogę tylko napisać, że bardziej mi się podoba drugie zdjęcie.
Tomaszu, może podpowiesz, o co chodzi w tej zagadce? Trudno jest zgadywać, gdy nie wiadomo, na co warto zwrócić uwagę :)

Tomek Holka - Wto Paź 21, 2008 19:43

Planistigmat napisał/a:
Przypatruje, sie przypatruje, i widze drzewa. Prosze wiec o rozwiazanie tej zagadki i o zadanie nastepnej.
Aliena napisał/a:
Tomaszu, może podpowiesz, o co chodzi w tej zagadce? Trudno jest zgadywać, gdy nie wiadomo, na co warto zwrócić uwagę


No proszę! A ja myślałem, że odkryjecie w czym rzecz natychmiast!

Otóż to dwa zdjęcia - ale DOKŁADNIE TEGO SAMEGO MIEJSCA !! (choć niezupełnie z tego samego miejsca wykonane.)

Wystarczy porównać trzy drzewa rosnące po lewej stronie górnego obrazka i te same (!) trzy drzewa rosnące po prawej stronie obrazka drugiego.
Pierwszą fotografię wykonałem pięć lat temu, będąc późnym latem na działce u przyjaciela.
To dość wąski pas "mokrego" lasu okalającego miejscowy strumień, - choć robi wrażenie przepastnego i niedostępnego deszczowego lasu.
W swej mroczności podkreślonej mgistą pogodą jest pewien element grozy - wyraźnie widoczny na dużym powiększeniu, które wisi u mnie na ścianie.

Drugie zdjęcie wykonałem wczesną wiosną tego roku, co jest wyraźnie rozpoznawalne po jeszcze ubogiej, aczkolwiek świeżej zieleni.
Tyle, że w tak zwanym międzyczasie, scenerię przebudowały wędrowne bobry!
Strumień zablokowany tamą wylał - i widać jak wszystko wokół się zmieniło.

Hi, hi!

***

Aliena - Wto Paź 21, 2008 20:51

Tomasz Holka napisał/a:

Otóż to dwa zdjęcia - ale DOKŁADNIE TEGO SAMEGO MIEJSCA !!

Zauważyłam na tych zdjęciach drzewo pochylone pod tym samym kątem, więc domyślałam się, że to może być to samo miejsce, ale myślałam, że zagadka jest związana z techniką fotografowania :) Jak zwykle szukałam rozwiązania zbyt daleko :)

Planistigmat - Sro Paź 22, 2008 11:10

To teraz prosimy o nastepna zagadke. !!
Tomek Holka - Sro Paź 22, 2008 19:53

Planistigmat napisał/a:
To teraz prosimy o nastepna zagadke.

No to w takim razie, zagadka techniczna dla Planistigmacia. (pewnie Planistigmacio mógłby udzielać mi korepetcji z markomodeloznawstwafotograficznego, ale co tam - nie można wiedzieć wszystkiego!)

Zatem Planistigmaciu - znasz wszystkie japońskie firmy fotograficzne! Ale tylko jedna z nich, nie zaczynała od produkcji aparatów dalmierzowych i jednocześnie wzorowała swe aparaty na Exakcie.
To jedyne pytanie, na które mógłbyś ewentualnie nie znać odpowiedziedzi - gdybyś nie był taki dobry w tej branży.

Jednak stawiam wszystko - na to, że wiesz!

***

Planistigmat - Czw Paź 23, 2008 22:22

Mysle, ze chodzi o firme produkujaca aparaty Pentax. Firma Asahi zaczela od produkcji lustrzanki Asahiflex, ale przypominal on bardziej Praktiflexa niz Exacte.
Az sie zawstydzilem, tyle pochwal napisal o mnie Tomasz, ale co tam sprzet, sprzet foto jest po to by robic zdjecia, a te Tomaszu robisz po prostu genialne. Caly czas mam w pamieci zdjecie chlopca zeskakujacego ze schodow. Jak je zrobiles Tomaszu ?? Czekales rok z aparatem przy oku zeby zlapac ten moment ?? Do tego uzywales sprzetu jakim dzisiejsi cyfrankowcy wogole nie potrafili by zrobic zdjecia, o uchwyceniu takiego momentu juz nie mowiac. Moglbys napisac nam jakis poradnik lapania takich momentow, i wogole kadrowania ?? Bo kadrujesz intuicyjnie nie zastanawiajac sie nad mocnymi punktami itp.

Tomek Holka - Sob Paź 25, 2008 20:37

Planistigmat napisał/a:
Mysle, ze chodzi o firme produkujaca aparaty Pentax.

Otóż nie, drogi Planistigmaciu! Choć faktycznie Asahi Opt., Co - to jedna z dwóch japońskich firm, która nie rozpoczęła produkcji aparatów od dalmierzówek.

Zatem chodzi o tą drugą!

Planistigmat napisał/a:
Tomaszu robisz po prostu genialne. Cały czas mam w pamięci zdjecie chlopca zeskakujacego ze schodow. Jak je zrobiles Tomaszu Czekales rok z aparatem przy oku zeby zlapac ten moment


Ja jakby nie przesadzałem w pochwałach! Ty niestety tak!

Gdybym znał jakąś receptę na genialność - z całą pewnością bym ją wykorzystał i rozdawał autografy! Niestety nie znam!
Chłopiec zeskakujący ze schodów, został przeze mnie zauważony, jak zbiegał w podskokach z wyższych partii tychże!
Cała moja zasługa, to wybranie kadru w chwili gdy był jeszcze trzy stopnie wyżej.
Zeskoku z dwóch (a może trzech? Zapomniałem!) schodków nie przewidziałem - ani też nie zauważyłem - bo lustro zasłoniło skutecznie dokonującą się ekwilibrystykę.
Wiedziałem tylko, że coś zmalował w ostatniej chwili, co jednak w pełni zobaczyłem dopiero na zdjęciu.
No i cała zasługa!

Planistigmat napisał/a:
Do tego uzywales sprzetu jakim dzisiejsi cyfrankowcy wogole nie potrafili by zrobic zdjecia, o uchwyceniu takiego momentu juz nie mowiac.


Myślę, że by potrafili - tyle, że o tym nie wiedzą. Ostatecznie w epoce sprzed cyfry i autofokusa powstało wiele genialnych zdjęć! Ich twórcy nie korzystali z ułatwienia automatycznego ustawienia ostrości ani sprawdzania "co wyszło", zaraz po wykonaniu zdjęcia.
Ale umieli fotografować strefą ostrości i znali właściwości materiału na którym fotografują - zatem powiedzmy szczerze, że te wynalazki po prostu nie były im potrzebne!
Planistigmat napisał/a:
Moglbys napisac nam jakis poradnik lapania takich momentow, i wogole kadrowania Bo kadrujesz intuicyjnie nie zastanawiajac sie nad mocnymi punktami itp.

Poradnik to przesada! Nie mam pojęcia jak łapać takie momenty! Czasami pomaga jedynie intuicja kierowcy, do przewidywania tego co się wydarzy za chwilę. Ot cały poradnik!
Natomiast co do kadrowania - to nie jest prawdą że robię to intuicyjnie.
Wręcz przeciwnie!
Układam sobie obrazek w głowie jeszcze przed przyłożeniem aparatu do oka.
Potem tylko sprawdzam, czy obrazek układa się w celowniku w harmonijną całość.
Pewnie też nieco pomaga praktyka w fotografowaniu obiektywami stałoogniskowymi.
One po prostu uczą, jak dopasować zaobserwowany obrazek do posiadanej ramki.

No i koniec. Albo wyzwalam migawkę - albo rezygnuję! To wszystko.

***

Planistigmat - Czw Lis 13, 2008 12:29

Tomasz Holka napisał/a:
Zatem chodzi o tą drugą!
Miranda, nie przypominam sobie zeby Miranda robila dalmierzowki, robili jakies przejsciowki i przystawki, ale aparatow dalmierzowych chyba nigdy.


Tomasz Holka napisał/a:

Układam sobie obrazek w głowie jeszcze przed przyłożeniem aparatu do oka.
Potem tylko sprawdzam, czy obrazek układa się w celowniku w harmonijną całość.
Pewnie też nieco pomaga praktyka w fotografowaniu obiektywami stałoogniskowymi.
One po prostu uczą, jak dopasować zaobserwowany obrazek do posiadanej ramki.

No i koniec. Albo wyzwalam migawkę - albo rezygnuję! To wszystko.

He, he, ja robie podobnie. Do tego dosc czesto siegam po staloogniskowe obiektywy AF. Sa bardzo przydatne, bo robienie na pelnej dziurze rozmywa tlo wyciagajac z niego glowny motyw, a AF pozwala na precyzyjne ustawienie bardzo malej glebi ostrosci.

Tomek Holka - Czw Lis 13, 2008 12:46

Planistigmat napisał/a:
Miranda, nie przypominam sobie zeby Miranda robila dalmierzowki

Zrobiła bodaj że jedną - ale grubo po bardzo solidnych lustrzankach, od których ta firma zaczynała swą ekspansję na światowe rynki.
Zaczynali od lustrzanek, wzorując się jako jedyni na Exakcie! Pentax rozpoczynał także od lustrzanek swym leikopodobnym Asahiflexem.
Nikon zaczął od kopii Contaxa a Canon od kopii Leicy.

Zatem tylko Miranda i Pentax wykazały się dalekowzrocznością i postawiły niezwykle słusznie na aparaty lustrzane.
Miranda zaprzestała produkcji aparatów w drugiej połowie lat 70-ych. Okazały się zbyt skomplikowane, zbyt solidne i zbyt drogie w produkcji. Markę wykupiła Cosina - ale to co produkowała z logiem Miranda, to już było nie to!

Dzisiaj mamy tylko Soligora, który stał sie niezależnym producentem optyki - a kiedyś Miranda i Soligor należały do tego samego właściciela - więc można było spotkać identyczne obiektywy z logiem Mirandy i Spligora.
Nawet niektóre modele korpusów Mirandy nosiły logo Soligora.

No to tak - dla wspomnień po złotej erze lustrzanek jednoobiektywowych.

***

Aliena - Sob Gru 06, 2008 14:24

Chyba czas na kolejną zagadkę Fotomanka. Tym razem proszę o jakąś łatwiejszą :)
Tomek Holka - Sob Gru 06, 2008 23:05

Aliena napisał/a:
Tym razem proszę o jakąś łatwiejszą

Zatem najłatwiejsza zagadka specjalnie dla Alienki. Zagadka o fotomanku.

Otóż fotomanek lubi przyjemności. Powiem więcej - prawie wszystko co fotomanek robi, to robi dla przyjemności.
Nawet jak fotomanek czegoś nie lubi robić a niestety czasem musi, to stara się znaleźć w tym jakąś przyjemność. Choćby malutką.
Fotografowanie to hobby - czyli przyjemność z definicji.

Zatem kiedy, droga Alienko, fotomanek zacznie fotografować cyfrowym aparatem ??

***

Aliena - Sob Gru 06, 2008 23:22

Tomasz Holka napisał/a:
Zatem kiedy, droga Alienko, fotomanek zacznie fotografować cyfrowym aparatem ??

Gdy będzie miał takie opory, pewnie nigdy nie zacznie. Mógłby zacząć fotografować aparatem cyfrowym już dzisiaj, ale się przed tym broni, nie wiem dlaczego, więc poczeka aż zostanie wyprodukowany taki aparat, który będzie mu sprawiał przyjemność. A to może jeszcze długo potrwać.

Tomek Holka - Nie Gru 07, 2008 02:16

Aliena napisał/a:
pewnie nigdy nie zacznie
Aliena napisał/a:
Mógłby zacząć
Aliena napisał/a:
ale się przed tym broni
Aliena napisał/a:
nie wiem dlaczego

Droga Alienko.
Jak fotomanek będzie odczuwał potrzebę i przewidywał przyjemność, to sobie kupi.
Na razie i póki co, lubi przede wszystkim fotografować, w sensie - robić zdjęcia i trzymać w łapkach ulubiony aparacik.
Aparacik niezwyczajny, błyszczący i rozkosznie ciężki - taki, jakim już nikt nie fotografuje i tak odróżniający się od innych, jak sam fotomanek. :yes:

***

Aliena - Nie Gru 07, 2008 02:32

Tomasz Holka napisał/a:
Na razie i póki co, lubi przede wszystkim fotografować w sensie - robić zdjęcia i trzymać w łapkach ulubiony aparacik.

Nie chcę żeby Fotomanek zrezygnował z błyszczących i ciężkich aparatów, bo wiem że Fotomanek tym się pasjonuje, ale nic złego by się nie stało gdyby spróbował poznać też eksperymentalnie aparat cyfrowy :) Fotomanek lubi fotografować, ale rzadko pokazuje zdjęcia na forum, a ja chciałabym częściej oglądać zdjęcia Fotomanka. Gdyby Fotomanek nie musiał skanować slajdów, mógłby częściej pokazywać zdjęcia. Dlatego mam nadzieję, że wkrótce wyprodukują cyfrówkę, która spełni wymagania Fotomanka.
Ale wracając do tematu, proszę o kolejną zagadkę Fotomanka :)

Tomek Holka - Sro Gru 10, 2008 01:46

W takim razie zagadka techniczna - ale interesująca.

Dawnymi czasy zdarzało się częściej a obecnie nieco rzadziej, że sfotografowane pojazdy (na ogół dość szybko się poruszające!) były dziwnie wydłużone lub nadmiernie, karykaturalnie skrócone.
Na dawnych zdjęciach z wyścigów samochodowych można natomiast zobaczyć dziwnie jajowate koła ścigających się pojazdów.

Jaka była przyczyna tego zjawiska ??

***

wuja - Sro Gru 10, 2008 07:49

Tomku, cyfrowa młodzież może nie wiedzieć. Podpowiem więc, że to zjawisko występowało tylko w jednym z typów aparatów i miało ścisły związek z jednym z czynników naświetlania.
Tomek Holka - Sro Gru 10, 2008 08:25

wuja napisał/a:
miało ścisły związek z jednym z czynników naświetlania.

Jeżeli już podpowiadać, to tylko tyle - drogi Wuja! Typ aparatu byłby pewnie mylący, bo przecież chodzi o bardzo wiele typów, rodzajów i marek aparatów - tyle, że mających wspólną cechę.
(Do piątku wieczorem niestety nie będę się odzywał, bo wyjeżdżam do Koszalina i Szczecina - przez Gniezno oczywiście! Już się cieszę!)

***

Aliena - Sro Gru 10, 2008 19:05

Tomasz Holka napisał/a:
Dawnymi czasy zdarzało się częściej a obecnie nieco rzadziej, że sfotografowane pojazdy (na ogół dość szybko się poruszające!) były dziwnie wydłużone lub nadmiernie, karykaturalnie skrócone.

U mnie pojazdy wydłużają się i zniekształcają tylko w przypadku zbyt długiego czasu naświetlania. Ale pewnie chodzi o coś innego, bo to byłoby zbyt proste.

wuja - Sro Gru 10, 2008 20:05

Aliena napisał/a:
Ale pewnie chodzi o coś innego, bo to byłoby zbyt proste.

Zgadza sie, byłoby zbyt proste, ale spróbuj dalej iść tym tropem - zaczyna być "ciepło".

wuja - Pią Gru 19, 2008 15:59

jakoś nikt nie kwapi się z odpowiedzią na tą prostą przecież zagadkę.
A więc kolejna podpowiedź:
Takie zdjecia, jak w zagadce można wykonać moim bardzo starym aparatem

Tomek Holka - Pią Gru 19, 2008 19:39

Ho, ho! Jaki piękny Zenit 3 ! Na dodatek jeszcze z oryginalnym pudełkiem i pewnie papierami.
Brawo Wuja!

Prezentowany Zenit i cała masa podobnych lustrzanek, wyposażona była w migawkę szczelinową o poziomym przebiegu rolet.
Czyli po zwolnieniu migawki, tuż przed materiałem światłoczułym zaczynała swój bieg pierwsza z rolet, poczym goniła ją druga roleta, jednak z pewnym opóźnieniem.

Szczelina pomiędzy roletami powodowała naświetlenie folmu.

Film naświetlał się więc partiami - można powiedzieć, że paseczek po paseczku.

Szybkość przebiegu rolet była stała a czas naświetlania regulowany szerokością szczeliny.
Takie rozwiązanie było proste, skuteczne i trwałe, a producenci sprzetu fotograficznego zapewniali, że migawka tego typu powinna zapewniać minimum 100 000 cykli dokładnej pracy.

To była podpowiedź oczywiście.

***

Aliena - Sob Gru 20, 2008 02:26

Może chodzi o to, że szczelina pomiędzy roletami jest zbyt duża i obiekt zdąży się przesunąć, zanim się naświetli. Ale nie znam się na takich roletach :) W moim aparacie nie ma rolet i również czasami pojawiają się takie różne negatywne efekty.
wuja - Sob Gru 20, 2008 08:00

Aliena napisał/a:
Może chodzi o to, że szczelina pomiędzy roletami jest zbyt duża i obiekt zdąży się przesunąć, zanim się naświetli

Droga Alienko, to nie to, że szczelina jest zbyt duża. Od szerokości przesuwającej się szczeliny zależy czas naświetlania (negatyw dłużej pozostaje naświetlony)
Chodzi o to, że pionowy pasek naświetlania przesuwa się wzdłuż negatywu. Miejsce naświetlenia jest więc funkcją czasu całego naświetlania (przebiegu rolety wzdłuż filmu). Jeżeli więc fotografowany obiekt pozostaje nieruchomy, to zdjęcie wiernie go odzwierciedla. Jeżeli zaś obiekt porusza się, to jego elementy w momencie naświetlania zmieniają swoje położenie. Tym samym zdjęcie pozostaje zniekształcone.
I nie ma tu znaczenia, jaki czas naświetlania ustawimy. Szybkość migawki (rolety) jest constans. Czas naświetlania dla takich aparatów jest funkcją szerokości szczeliny.

Aliena - Sob Gru 20, 2008 08:20

wuja napisał/a:
Jeżeli więc fotografowany obiekt pozostaje nieruchomy, to zdjęcie wiernie go odzwierciedla. Jeżeli zaś obiekt porusza się, to jego elementy w momencie naświetlania zmieniają swoje położenie. Tym samym zdjęcie pozostaje zniekształcone.

Tak szczerze, nie rozumiem o co chodzi w tej zagadce. Bo jest rzeczą naturalną, że gdy czas naświetlania jest wydłużony, poruszający się obiekt zawsze zostawi ślad, a wierny obraz powstaje gdy obiekt jest nieruchomy, nieważne czy czas naświetlania jest regulowany szczeliną, czy w jakiś inny sposób. W aparatach cyfrowych też pojawia się taki efekt, chociaż czas naświetlania nie jest regulowany szczeliną, więc moim zdaniem to nie chodzi tylko o stare aparaty. Pewnie jak zwykle czegoś nie rozumiem :)

wuja - Sob Gru 20, 2008 11:04

Otóż Alienko, w aparatach na błonę masz dwa różne rozwiązania migawki:
- migawka "lamelowa", działająca jak przysłona, otwiera i zamyka światło w obiektywie w sposób koncentryczny (od pełnego zamknięcia - mały otworek - pełne światło) Migawka ta znajduje się w obiektywie aparatu.
- migawka "szczelinowa" - są to połączone ze sobą 2 paski matereiału nieprzepuszczającego światła z regulowaną szczeliną pomiędzy nimi. Szczelina ta przesuwa się tuż przy negatywie.
ZOBACZ TUTAJ

Planistigmat - Nie Gru 21, 2008 00:33

Alienko, postarm sie wytlumaczyc Ci to zjawisko na przykladzie. Najpierw musimy zdefiniowac sobie co to znaczy czas naswietlania np 1/100 s. Tzn, ze kazdy punt filmu bedzie naswietlony przez 1/100 s. Ale nie znaczy to ze proces naswietlania calej klatki bedzie trwal 1/100s. Moze on trwac np 10 sekund. Szczelina moze byc bardzo waska, jakies 0,01 mm (pewnie z wyliczen wyjdzie inna, ale chodzi o wytlumaczenie zjawiska, a nie chc mi sie liczyc) Tak wiec szczelina o szerokosci 0,01 mm przesuwa sie w ciagu 10 sekund wzdluz dluzszego boku klatki 24 x 36 mm. Kazdy punkt klatki bedzie naswietlony 1/100 s. Jesli jakis punkt przed obiektywem bedzie sie poruszal z taka predkoscia, ze zawsze jego obraz bedzie widoczny w szczelinie to zostanie on odwzorowany jako odcinek od jednej krawedzi klatki do drugiej.
Tomek Holka - Nie Gru 21, 2008 00:41

To jednak zbyt trudna zagadka dla współczesnych cyfrowców, jak mi się wydaje!


***

Aliena - Nie Gru 21, 2008 00:43

Wiem na jakiej zasadzie działa migawka i dlaczego powstaje zniekształcenie. Tylko nie wiem czym się różni zniekształcenie wywołane przez migawkę szczelinową, od zniekształcenia które się pojawia na zdjęciach w moim aparacie przy długim czasie naświetlania. Może zrozumiałabym, gdybym zobaczyła jakieś przykładowe zniekształcone zdjęcie :)
Tomek Holka - Nie Gru 21, 2008 00:46

Aliena napisał/a:
zniekształcenia które się pojawia na zdjęciach w moim aparacie przy długim czasie naświetlania.

Wydaje mi się, że zniekształceń w Twoim aparacie być nie powinno.
Co najwyżej poruszenia.

***

Aliena - Nie Gru 21, 2008 00:49

Tomasz Holka napisał/a:

Wydaje mi się, że zniekształceń w Twoim aparacie być nie powinno.
Co najwyżej poruszenia.

I dlatego chciałabym zobaczyć to zniekształcenie, żeby się przekonać, czym się różni od poruszenia :)

wuja - Nie Gru 21, 2008 07:44

Aliena napisał/a:
Tylko nie wiem czym się różni zniekształcenie wywołane przez migawkę szczelinową, od zniekształcenia które się pojawia na zdjęciach w moim aparacie przy długim czasie naświetlania

Możliwe, że w Twoim aparacie jest też migawka szczelinowa (patrz artykuł w moim poprzednim poście)

Planistigmat - Nie Gru 21, 2008 08:52

Obecnie lamelki przesuwaja sie przed klatka filmu/ matrycy na tyle szybko, ze zjawisko to nie wystapi. Producentaom zalezalo na zwiekszeniu tej szybkosci z dwoch wzgledow. Po pierwsze chcieli wyeliminowac to zjawisko, a po drugie (wiadomo, ze im wieksza predkosc kurtyn przyslony tym wieksza bedzie szczelina dla danego czasu naswietlania) chcieli zsynchronizowac migawke z blyskeim lampy przy jak najkrotszym czasie naswietlania. No a wiadomo, ze im wiekszych szczelin uzywamy przy tym krotszym czasie uda sie odslonic cala klatke na raz.
Obecnie jest juz mozliwa synchronizacja przy szczelinie wezszej niz wysokosc klatki (migawka o pionowym przebiegu). Ktos wie jak tj robione ?? To moze byc jako zagadka. ;)

Tomek Holka - Nie Gru 21, 2008 11:06

Aby w głowach nie zamącić, powiedzmy wyraźnie, że opisane zjawisko w zasadzie nie występuje we współczesnych aparatach małoobrazkowych.
Mówiąc współczesnych, mam na myśli konstrukcje powstałe w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku i późniejszych.
Należy paqmietać, że konstrukcja migawek do rosyjskich Zenitów, Zorek czy Fedów powstały w latach 30-tych i jedynie kosmetycznie różniły się od pierwowzoru.

Oczywiście - jak się bardzo postarać, to i stosunkowo nowoczesnym aparatem można wyprodukować zdjęcie zniekształcone wspólnym (lub przeciwnym) kierunkiem poruszania się rolet migawki i przedmiotu zdjęcia.
Niemniej jednak w naturze (że tak to ujmę) zjawisko w zasadzie nie występuje. Jeśli ktoś ma w domu Zenita, to wie na pewno, że czas synchronizacji migawki z lampą wynosi 1/30 sekundy.
Ten sam czas synchronizacji w równolegle produkowanych aparatach japońskich z identyczną ale znacznie nowocześniejszą konstrukcyjnie migawką to 1/60 sekundy.
Zatem szybkość przebiegu rolet jest w tych aparatach conajmniej dwukrotnie wyższa.

Wspomniane w zagadce zniekształcenia były głównie plagą dla fotografów posługujących się aparatami większego formatu wyposażonych w większe i cięższe migawki szczelinowe.

Masa rolet była tam na tyle duża, że ograniczała w sposób naturalny szybkość ich przesuwu.
Stąd znakomita większość aparatów średnioformatowych - od 6X6 począwszy, miała już w latach pięćdziesiątych migawki centralne w których to zjawisko nie występowało.

Najbardziej spektakularne przykłady zniekształconych zdjęć - typu wydlużone lub skrócone samochody wyścigowe, jajowate koła, pochylone w kierunku obrotu, powstały w początkach XX wieku, kiedy migawki szczelinowe w dużych, wielkoformatowych aparatach nie dysponowały odpowiednią szybkością przebiegu rolet.

Zresztą konstrukcja migawek była od zawsze ściśle powiązana z czułością materiału zdjęciowego (kiedyś nieporównanie mniej czułego), jasnością używanych obiektywów (migawki centralne) i wymaganiami fotografii reportażowej (efekt zamrożonego ruchu).

To w sumie temat na zupełnie oddzielną rozprawkę - długą, dość skomplikowaną - ale jakże ciekawą!

***

dominik - Sro Gru 31, 2008 11:49

To ja zarzucę może przykład - mam nadzieję, że nie jest za duży, a jeśli to się trochę zmniejszy automatycznie:



Te zdjęcia sa wykonane za pomocą kamery, która właśnie ma migawkę roletkową (elektroniczną). Po prostu chociaż nic nie zasłania chyba matrycy, to jednak ta tutaj jest zczytywana od góry liniami w dół. Efekt jest dokładnie ten sam co przy migawce roletkowej, tym samym dokładnie takie same artefakty.

Na zdjęciu zaznaczono kierunek ruchu kamery strzałkami i skrzywienie bramki powstające przez ten artefakt. Jedno zdjęcie jest zrobione bez ruszania kamerą i jest proste.

W przypadku migawki roletkowej, poziomej (a taka jest w większości podatnych na efekt aparatów i wręcz przeciwnie kamer lub cyfrówek) efekt będzie trochę inny - trudno będzie zawalić piony, ale łatwo będzie ściągnąć i rozciągnąć obraz. Przykładowo robisz zdjęcie jadącego samochodu (on się rusza szybko) i jak będzie jechał zgodnie z ruchem roletek to będzie dłuższy, jak przeciwnie to krótszy.

Tutaj typowy przykład takiego artefaktu:



Jak się postarać to można uzyskać np taki efekt:



(jak można się domyślić para sobie tańczyła gdy potraktowano ją taką migawką)


można się jeszcze tak:



bawic ;)


a na sam koniec film... czyli jak to śmiesznie wygląda jeśli kamera jest podatna na ten tak zwany żelkowy efekt (jelly effect): http://www.youtube.com/watch?v=_YzdGbrvciA
- tu oczywiście nie ma migawki mechanicznej, ale elektroniczna - dane z matrycy sa odczytywane liniami i jeśli jest to robione raczej wolno to niestety powstają takie efekty :) Jak masz colepszą komórkę to nawet tam możesz ten efekt zaobserwować w odpowiednim świetle (czas naświetlania musi być dość długi, przy 1/1000s ciężko to zobaczyć, trzeba by było odpowiednio szybko drgać).

Tomek Holka - Czw Sty 01, 2009 14:34

dominik napisał/a:
Tutaj typowy przykład


Faktycznie, to klasyczny przykład zjawiska o które mi chodziło!

Przy okazji kolejna panafotomankowa zagadka. Tym razem specjalnie dla ludzi młodych, wychowanych w świecie elektroniki, komputerów i okołokomputerowych gadżetów.

W okresie dynamicznego rozwoju optyki (nie tylko fotograficznej!) - zadziwiającą karierę zrobiła pewna firma optyczna, która swoje miejsce na rynku zapewniła sobie ultranowoczesnymi sposobami projektowania nowych wyrobów.

Otóż projektaci zakładali wirtualnie istnienie tak zwanego szkła optycznie doskonałego, o nieznanych do tej pory, fatastycznych własnościach.
Jak już taki wirtualny projekt został zdefiniowany i opisany - inżynierowie starali się "wymyślone" szkło wyprodukować w należących do firmy zakładach badawczych.

Waszym zadaniem jest odgadnąć z grubsza czas, kiedy opisane zdarzenia miały miejsce i zaproponować nazwę firmy.
Zabawa nie polega na szukaniu w Internecie prawidłowego rozwiązania - tylko na dopasowaniu podanych w zagadce danych, do swoich wyobrażeń na ten temat !!

***

dominik - Czw Sty 01, 2009 22:08

Hmmm... o szkle idealnym nie słyszałem nigdzie indziej niż w na lekcjach optyki, ale tam było bardzo dużo idealności - idealna soczewka, idealne lustro itd.. :)
Co do zgadywania gdzie tak mogło być... bardzo ciężko powiedzieć. Dzisiejszą optykę projektuje się w oparciu o dwie metody - o symulacje komputerowe, w których zadaje się pewne parametry dla konkretnych soczewek, ich układ i podobne i po drugie tradycyjnie licząc wzory i zestawiając ręcznie najlepsze kombinacje. Metody te są po prostu łączone. Można więc zadać sobie idealne szkło, o idealnych parametrach po prostu w programie na etapie testowania. Jednakże kto potem takie szkło znajdzie?
Kiedy to mogło się zacząć.. o ile o to rzecz jasna chodzi. Otóż gdzieś początkiem lat osiemdziesiątych jak minolta przymierzała się do zmiany swojego mocowania na takie z autofocusem to już wiem, że sporą uwagę przykładano nie tylko do tego co jest ostre, ale również do stref nieostrości czyli bokehu (choć to pojęcie powstało znacznie później). Prawdziwy rozwój tych metod to jednak lata dziewięćdziesiąte i to tak w połowie gdy komputery znacznie przybrały na sile obliczeniowej. Kto tak robił? Z pewnością Minolta, Canon, Zeiss. Z wywiadów które czytałem wychodzi na to, że połączenie tych metod daje świetne rezultaty, bo sama teoria w praktyce często okazywała się być mizerna.
Gdybym jednak miał strzelać kto wpadł na taki pomysł z szkłem optycznym idealnym i liczył na takiej podstawie to powiedziałbym że zrobił to ktoś z Leiki i to jakieś 80 lat temu.
Póki co czy to Leika, Panasonic, Zeiss, Pentaks, Sony, Canon czy Nikon... wszyscy szkło optyczne kupują tych, którzy się ostatnie zjednali z pentaksem, a zwą się Hoya ;)
Jestem chociaż blisko z tymi rozważaniami?

Tomek Holka - Czw Sty 01, 2009 22:42

Spodziewałem się takiej odpowiedzi Dominika, który (tak jak sądziłem), spojrzy na problem ze swojego punktu widzenia.
Zatem jedną odpowiedź już mamy i czekamy na więcej.

Ciekaw jestem bardzo jakie jest zdanie innych forumowiczów, bo zagadka niczego jeszcze nie straciła ze swojej zagadkowości.

***

dominik - Pią Sty 02, 2009 01:01

Patrząc po waszych profilach wiekowo wychodzę conajmniej dwa razy młodszy, sporo więc mi ciekawostek mogło umknąć i pewnie zaliczam się do tej "cyfrowej młodzieży", chociaż analogów mam kilka razy więcej niż cyfrówek :)
No nic, niecierpliwie czekam na rozwiązanie ;)

Aliena - Pią Sty 02, 2009 18:44

dominik napisał/a:
Jak się postarać to można uzyskać np taki efekt:

Świetne jest to zdjęcie. Nawet zniekształcenie może dać super efekt. No i nareszcie mogę zobaczyć o jakie zniekształcenia chodziło w zagadce.

Tomasz Holka napisał/a:

Ciekaw jestem bardzo jakie jest zdanie innych forumowiczów, bo zagadka niczego jeszcze nie straciła ze swojej zagadkowości.

Ja na optyce się nie znam, więc nie rozwiążę tej zagadki, ale jestem ciekawa jakie jest rozwiązanie.

Tomek Holka - Pią Sty 02, 2009 20:33

Aliena napisał/a:
Ja na optyce się nie znam

Alienko!
To nie jest zagadka wymagająca znajomści jakiejś tam optyki, na której i ja się nie znam - no może poza podstawowymi pojęciami.

To zagadka, - a w zasadzie zabawa, polegająca na konfrontacji naszych wyobrażeń z rzeczywistością.
Wystarczy zatem, że spróbujesz odpowiedzieć jak Twoje wyobrażenia o takich sposobach projektowania urządzeń optycznych, umiejscawiają opisane wydarzenia w czasie??

Nazwa firmy jest już mniej istotna. Ot i wszystko.

***

Tomek Holka - Nie Sty 11, 2009 14:19

Łojej! Zagadka okazała się zbyt trudna, choć jak mi się wydaje coś na ten temat już pisałem wcześniej przy okazji gawędy o Panu Ginsbergu i warszawskiej fabryce FOS.

Otóż opis dotyczy Karla Zeissa i wprowadzonych przez niego właśnie, zasad projektowania i ultranowoczesnych metod wytwarzania nowych gatunków szkła optycznego.

Rzecz miała miejsce w latach 70-tych XIX-go wieku, czyli żeby bardziej szokować czytających napiszę, że w latach 1870 - 1880.

Zatem założenia wirtualnego istnienia, to nie ultranowoczesne pomysły geniuszy XXI wieku, ale naszych pra pra dziadów!
Policzmy.
Marta 1977, ja 1953, Tato 1918 (to dla większości z Was już dziadek), mój dziadek 1890, ojciec dziadka jakiś 1860 (koło powstania styczniowego) - czyli pan Karol Zeiss musiał się urodzić najpóźniej około 1830*-go roku aby w 1970-tym być dojrzałym mężczyzną i jednocześnie właścicielem i szefem przedsiębiorstwa Carl Zeiss Jena.

Wyszło, że dla przecietnego forumowicza Karol Zeiss to pra1 pra2 pra3 dziadek (a może i pra4 by się zmieściło!)
Zagadkę dedykuję wszystkim jako memento, że nie wszystko bynajmniej urodziło się razem z nami!!

***

* rok 1830-ty, uważany jest powszechnie za rok narodzin fotografii !!

Tomek Holka - Sob Sty 17, 2009 19:38

Cuś zagadki niepopularne się stały!

Szkoda!

Zatem na zakończenie jeszcze jedna - ostatnia!

Fotografujemy idealnie białą ścianę. Potem czarną jak noc. Byle tylko niczego więcej tam nie było.
Ot, tło białe i czarne po prostu!

Jak myślicie - co będzie na zdjęciach ??

***

Aliena - Sob Sty 17, 2009 20:20

Tomasz Holka napisał/a:
Cuś zagadki niepopularne się stały!
Szkoda!
Zatem na zakończenie jeszcze jedna - ostatnia!

Zagadki są popularne, tylko czasami zbyt trudne. Mam nadzieję, że to nie będzie ostatnia zagadka :)

Tomasz Holka napisał/a:
Fotografujemy idealnie białą ścianę. Potem czarną jak noc. Byle tylko niczego więcej tam nie było.
Ot, tło białe i czarne po prostu!
Jak myślicie - co będzie na zdjęciach ??

Na zdjęciach będzie tło, ale jaki będzie kolor tego tła, to zależy od różnych czynników, np. od oświetlenia albo od ustawień aparatu, balansu bieli... Gdybym ja zrobiła moim aparatem zdjęcie białego tła przy sztucznym oświetleniu, prawdopodobnie na zdjęciu byłoby żółte lub szare i nic z tym zrobić nie mogę :)

Tomek Holka - Nie Sty 18, 2009 00:17

Aliena napisał/a:
na zdjęciu byłoby żółte lub szare i nic z tym zrobić nie mogę

Ale możesz zrobić eksperyment.
Każ aparacikowi prawidłowo naswietlić białą ścianę - a potem czarną.

Zobaczymy jak wybrnie z tego zadania?

***

Planistigmat - Nie Sty 18, 2009 19:49

Tomasz Holka napisał/a:
Cuś zagadki niepopularne się stały!

Szkoda!

Zatem na zakończenie jeszcze jedna - ostatnia!

Nieeeeeeee, no Tomaszu, JA PROTESTUJE ;) Bardzo lubie Twoje zagadki. To jeden z fajniejszych watkow, szkoda by bylo zeby sie zakonczyl.

To moze odpowiem. Zalozmy, ze mamy jakis swiatlomierz w aparacie i balans bieli dziala prawidlowo, a najlepej zalozmy ze cyfrowke przestawilismy w tryb zdjec czarno-bialych. Biala sciana wyjdzie szara. Czarna sciana wyjdzie tez szara, zakladajac, ze jednak jakies swiatlo odbija. Niestety automatyka naswietlania dziala tak, ze najlepiej nadaje sie do fotografowania szarej sciany. Jasnosc takiego motywu bedzie zmierzona idealnie, tylko ze jak na zlosc nie ma nic specjalnie ciekawego w zdjeciu szarej sciany.

Aliena - Nie Sty 18, 2009 20:09

Tomasz Holka napisał/a:
Ale możesz zrobić eksperyment.
Każ aparacikowi prawidłowo naswietlić białą ścianę - a potem czarną.
Zobaczymy jak wybrnie z tego zadania?

Jest mały problem, bo nie mam czarnej ściany :) ale postaram się znaleźć jakieś czarne tło i zrobię ten eksperyment.
Jeśli chodzi o białe tło, jestem pewna, że na zdjęciach będzie szare lub żółto-szare, ale z czarnym tłem jeszcze nigdy nie eksperymentowałam.

Aliena - Sro Sty 21, 2009 00:22

Wyniki eksperymentu. Tak sobie radzi mój aparat z białym i czarnym tłem :)

Białe tło - papier do drukarki:



Czarna tkanina - tak naprawdę to była głęboka czerń, a na zdjęciu wyszło coś takiego:



I jeszcze tak dla porównania zrobiłam dodatkowy eksperyment z obiektem umieszczonym na białym i czarnym tle :)





Te same tła, w takim samym oświetleniu i z tymi samymi ustawieniami, a jednak efekt jest zupełnie inny. To jest szczególnie widoczne w przypadku czarnego tła. Gdy na zdjęciu jest jakiś dodatkowy obiekt w innym kolorze, dopiero wtedy ta czerń wygląda dobrze.
A z białym tłem mój aparat radzi sobie niezbyt dobrze, co widać na załączonych obrazkach.
Przepraszam, że zdjęcia nieciekawe, ale zrobiłam je tylko w celach eksperymentalnych, wykorzystując to, co akurat wpadło mi w ręce i miało odpowiednią barwę :)

Tomek Holka - Sro Sty 21, 2009 00:42

Jak widać, droga Alienko, czysty czarny i biały jakby dla aparatu nie istniał!
Przyznam, że zdziwiłem się nieco widząc, że zielona butelka w kadrze nie pozwolila wydobyć z tła czystej bieli.
Widać, że coś nie gra.

Ale zostawmy na razie zdjęcia z butelką, powracając do tych monochromatycznych, które na zdjęciach są niewiadomo czemu - niebieskie.
Dość logicznym sposobem postępowania w przypadku fotografowania tylko czarnych i tylko białych elementów jest przestawienie aparatu na tryb monochromatyczny (tak jak radził Planistigmacio)

Czyżby w takim przypadku oba zdjęcia były czarne ??

Jeżeli tak właśnie by było, to aparat działa jak Kameleon Super z sympatycznej historii o Brombie (Macieja Wojtyszki)
Nie ma danych porównawczych - nie widzi.

***

Aliena - Sro Sty 21, 2009 01:08

Tomasz Holka napisał/a:
monochromatycznych, które na zdjęciach są niewiadomo czemu - niebieskie.

Niestety nawet zmiana balansu bieli nie pomogła. Zrobiłam kilka eksperymentalnych zdjęć i na każdym z nich tło było niebieskie.

Tomasz Holka napisał/a:
Dośc logicznym sposobem postępowania w przypadku fotografowania tylko czarnych i tylko białych elementów jest przestawienie aparatu na tryb monochromatyczny (tak jak radził Planistigmacio)
Czyżby w takim przypadku oba zdjęcia były czarne ??

Jutro postaram się zrobić eksperyment ze zdjęciami w trybie czarno-białym. Ale nie sądzę, że zdjęcia będą czarne. Na zdjęciach będą szarości w różnych odcieniach.

Tomek Holka - Sro Sty 21, 2009 01:28

Aliena napisał/a:
Na zdjęciach będą szarości w różnych odcieniach.

Tak by wynikało z przeprowadzonego powyżej testu.
Myślę jednak, że "barwoczułość" matrycy i być może zafarbowanie światła padającego na czerń i biel coś nam tu popsuły.

Zobaczymy zatem co się pokaże.

***

Aliena - Czw Sty 22, 2009 00:20

Eksperyment w trybie czarno-białym :)

Białe tło:



Czarne tło:



Byłoby lepiej, gdyby to było bardziej jednolite czarne tło. Od tkaniny chyba trochę nierównomiernie odbija się światło, na zdjęciu tworzą się jaśniejsze i ciemniejsze plamki, ale nic innego nie mogę wykombinować :)

Tomek Holka - Czw Sty 22, 2009 22:18

Aliena napisał/a:
Białe tło:
Aliena napisał/a:
Czarne tło:

I kto by pomyślał ??
Niezależnie od tego, czy fotografowana była biała kartka papieru kancelaryjnego, czy czarny materiał - aparat zinterpretował wynik prawie identycznie.

Uprzedzę nieco fakty i dopowiem, że gdyby wybrane przez Alienkę tła były bardziej reprezentatywne - to znaczy niepodatne na rodzaj oświetlenia i w ten sam sposób rozpraszające światło - wynik byłby identyczny !!
Oba prostokąty przedstawiały by jednakową w tonie szarość.

Jednym słowem nasze aparaty nie potrafią rozpoznać czy fotografowany obiekt jest jasny czy ciemny!
Ot, - wpuszczają do swego wnętrza taką ilość światła jaka wydaje się być słuszna dla sterującej układem pomiarowym elektroniki.

Jak to się dzieje?
Otóż wszystkie układy pomiarowe zabudowane w aparatach fotograficznych, rejstrują wyłącznie odbite światło od przedmiotu, który chcemy sfotografować.

Coś, co światła nie odbija - jest niewidzialne! Dla aparatu i dla naszych oczu.

Czysta biel odbija około 90% padającego nań światła. Czysta czerń - około 3%.

Oznacza to - tylko i wyłącznie, że aparat podczas fotografowania będzie naświetlał czarne tło dokładnie 30 razy obficiej. Nic ponad to!

Światłomierze współczesnych aparatów skalowane są na tak zwaną "szarą kartę", która ma tę własność, że odbija około 13% światła (jeszcze do niedawna obowiązywała karta 18-to procentowa)

Dlaczego tak? Ano bo kiedyś tam stwierdzono, że "przeciętny motyw" na zdjęciach odbija właśnie owe 13%, (czy dawniej 18%) światła, które na niego pada.

Jeżeli więc naświetlimy na "przeciętny motyw" - to całe zdjęcie powinno być naświetlone poprawnie.
Widać gołym okiem, że zasada na której kalibruje się światłomierze zupełnie nie sprawdza się w wypadku fotografowania czystej bieli czy głębokiej czerni.

Łatwo też sobie wyobrazić, że fotografia szarej karty w dowolnym odcieniu - także dała by identyczny wynik jak w przypadku bieli i czerni.

Mam nadzieję, że zagadka i związany z nią alienkowy eksperyment był ciekawy i trudny do przewidzenia!

Osobiście dziękuję Alience za dostarczenie niezbitych dowodów słuszności teorii fotografowania!!

***

PS; światłomierze ręczne (powszechnie teraz lekceważone!) mają jedną, ale za to podstawową przewagę nad światłomierzami wbudowanymi w aparat.
Potrafią mierzyć światło padające na fotografowany obiekt!!

Jak myślicie - dlaczego to taka przewaga ??

abraxas - Czw Sty 22, 2009 22:40

Tomasz Holka napisał/a:
Jednym słowem nasze aparaty nie potrafią rozpoznać czy fotografowany obiekt jest jasny czy ciemny!


Na całe szczęście oprócz aparatu jest jeszcze człowiek, który potrafi rozpoznać, co fotografuje.
Układy pomiarowe aparatów to tylko układy. Zaprogramowane. By idealnie zadziałały potrzebny jest człowiek. Człowiek, który zinterpretuje to, co fotografuje i umiejętnie skoryguje nastawy aparatu - lub też "oszuka" światłomierz.
Tu jawi się przewaga aparatów cyfrowych nad analogowymi - umożliwiją nam natychmiastową, wstępną ocenę naświetlenie (i nie tylko rzecz jasna).

Aliena - Pon Sty 26, 2009 00:00

Tomasz Holka napisał/a:
Uprzedzę nieco fakty i dopowiem, że gdyby wybrane przez Alienkę tła były bardziej reprezentatywne - to znaczy niepodatne na rodzaj oświetlenia i w ten sam sposób rozpraszające światło - wynik byłby identyczny !!
Oba prostokąty przedstawiały by jednakową w tonie szarość.

Nie wiem czy wynik byłby identyczny, bo nie byłam w stanie tego sprawdzić, ale nawet gdyby nie był identyczny, z pewnością byłby bardziej zbliżony.

Tomasz Holka napisał/a:
Jednym słowem nasze aparaty nie potrafią rozpoznać czy fotografowany obiekt jest jasny czy ciemny!

Na szczęście wszystko wraca do normy, gdy na tym białym lub czarnym tle jest umieszczony jakiś obiekt w innym kolorze.

Tomasz Holka napisał/a:
światłomierze ręczne (powszechnie teraz lekceważone!) mają jedną, ale za to podstawową przewagę nad światłomierzami wbudowanymi w aparat.
Potrafią mierzyć światło padające na fotografowany obiekt!!
Jak myślicie - dlaczego to taka przewaga ??

Nie mam pojęcia.

abraxas napisał/a:
Na całe szczęście oprócz aparatu jest jeszcze człowiek, który potrafi rozpoznać, co fotografuje.
Układy pomiarowe aparatów to tylko układy. Zaprogramowane. By idealnie zadziałały potrzebny jest człowiek.

No właśnie :) To tylko elektronika, którą często można oszukać. Na bieżąco można ocenić naświetlenie zdjęcia i w razie potrzeby spróbować z innymi ustawieniami.

Tomek Holka - Pon Sty 26, 2009 00:24

Aliena napisał/a:
Nie mam pojęcia.

Ależ masz, droga Alienko!
Światło padające, to takie które pada wszystko - podobnie jak deszcz.

O ile jednak tylko bardzo intensywny deszcz odbija się od tego na co pada - to światło odbija się od wszystkiego
tylko w różnym stopniu.

Nasze aparaty mierzą właśnie to odbite światło na różniste sposoby je uśredniając.
Czasem uśredniają ŹLE, albo nie tak jak chcieliśmy.

Nie lepiej zatem zmierzyć światło padające (zamiast uśredniać pomiar odbitego!) i uśrednić je w sposób, o który akurat nam chodzi ??

Nigdy nie widziałaś jak fotograf lub filmowiec przystawia do twarzy modelki takie dziwne ustrojstwo z białą kopułką ??

***

Aliena - Pon Sty 26, 2009 00:47

Tomasz Holka napisał/a:
Nigdy nie widziałaś jak fotograf lub filmowiec przystawia do twarzy modelki takie dziwne ustrojstwo z białą kopułką ??

Niestety nie widziałam.

Tomasz Holka napisał/a:
Nie lepiej zatem zmierzyć światło padające (zamiast uśredniać pomiar odbitego!) i uśrednić je w sposób, o który akurat nam chodzi ??

Nie wiem czy lepiej. Nigdy nie miałam okazji sprawdzić jak działa ręczny światłomierz, więc nie wiem czy bardziej skomplikowane jest uśrednianie pomiaru odbitego światła, czy uśrednianie pomiaru światła padającego w sposób, o który akurat nam chodzi.
Pewnie bardziej skuteczny jest pomiar światła za pomocą ręcznego światłomierza, ale nigdy nie robiłam takich eksperymentów, więc nie mam pojęcia.

Tomek Holka - Sro Sty 28, 2009 21:04


Popatrz Alienko (kliknij sobie w zdjęcie, żeby więcej widzieć)
Po prawej stronie masz skalę liczbową po której przesuwa się ruchoma wskazówka.
Wskazówka ta wychyli się proporcjonalnie do ilości odbitego światła i wskaże jakąś liczbę na skali.

Tą liczbę przenosisz na skalę pokazaną tu z lewej stony (tak zwanego kalkulatora) światłomierza - pokręcając dużym okrągłym pierścieniem.

W niebieskich okienkach trzeba wcześniej nastawić czułość filmu w jednostkach DIN lub ASA.

No i koniec pomiaru!

Światłomierz ustawi Ci dwie łukowate skale wewnątrz czerwonego pierścienia, dokładnie naprzeciwko siebie - a Ty wybierzesz sobie odpowiadającą Ci przysłonę i pokazany naprzeciwko niej czas naświetlania (ta zewnętrzna skala na białym tle, to skala czasów - a wewnętrzna na tle czarnym to przysłony)



Jeżeli teraz chcesz zmierzyć światło odbite od tego co fotografujesz, to kierujesz to okienko w narożniku na fotografowany motyw.

Jeżeli zaś chcesz zmierzyć światło padające na fotografowany obiekt, to przykrywasz okienko mleczną szybką i kierujesz światłomierz w stronę z której będziesz fotografować (czyli jakby w kierunku "na aparat")
Najlepiej wtedy stanąć tuż przy fotografowanym motywie (np. modelce), lub można odwrócić się o 180 stopni i zmierzyć światło padające na szybkę światłomierza - ale padające identycznie jak to oświetlające obiekt.

To tylko tak zawile brzmi! Tak naprawdę to łatwe !!

***

Grzegorz - Sro Sty 28, 2009 21:41

Widziałem podobne cudo - tyle że cyfrowe, podczas kręcenia "starej baśni" w Biskupinie - bodajże w 2002 roku.
Który ze światłomierzy jest bardziej precyzyjny? Taki jak zaprezentowany powyżej - tradycyjny, czy cyfrowy?

wuja - Czw Sty 29, 2009 08:41

Grzegorz napisał/a:
Który ze światłomierzy jest bardziej precyzyjny? Taki jak zaprezentowany powyżej - tradycyjny, czy cyfrowy?

Wuja, gdy był w wieku Grzegorza posługiwał się światłomierzem "leningrad", cyfrowych wtedy nie było. Nie było też komputerów i komórek.
Odpowiadając na Twoje pytanie - nie widziałem światłomierza "cyfrowego", ale wydaje mi się, że precyzja pomiaru jest taka sama, jedynie odczyt jest ułatwiony, bo nie ma potrzeby "ręcznego" przenoszenia odczytu miernika (wskazówki voltomierza) na pierścień skalowy (kalkulator). Tym samym światłomierz ten nie jest obciążony możliwością błedu człowieka.

abraxas - Czw Sty 29, 2009 19:26

wuja napisał/a:
Tym samym światłomierz ten nie jest obciążony możliwością błedu człowieka.


Czyli biorąc pod uwagę powyższe cyfrowy jest bardziej precyzyjny :-) Bo oprócz dokładności zmierzenia światła ważne jest jeszcze, by człowiek prawidłowo pomiar odczytał.

Tomek Holka - Czw Sty 29, 2009 21:20

Grzegorz napisał/a:
Który ze światłomierzy jest bardziej precyzyjny?

Dokładność światłomierza nie zależy od systemu odczytu pomiaru, tylko od dokładności sensora, który mierzy światło.
Kiedyś, powiedzmy w latach 60-tych, powszechnie stosowano tak zwane ogniwo fotoelektryczne oparte na specjalnych selenowych płytkach-ogniwach o powierzchni kilku centymetrów kwadratowych.
Takie światłomierze nosiły nazwę selenowych i z powodzeniem wystarczały do fotografowania w świetle dnia.
Poza tym nie wymagały żadnego zasilania.

Pewnie o takim właśnie światłomierzu wspomniał Wuja, jako że selenowych modeli Leningrada było sporo i powszechnie ich używano.

Doskonalszym światłomierzem był pokazany na zdjęciach wyżej Weimarlux CdS, lub legendarny światłomierz Gossena znany na całym świecie pod nazwą Lunasix.
Te światłomierze dokonywały pomiaru za pomocą circa 1000 razy czulszego sensora z siarczku kadmu (CdS!)
Sama nazwa Lunasix, miała wskazywać na światło księżyca jako wystarczającego do doknania pomiaru.
Jednak i te światłomierze miały wady, z których naczelną była tak zwana "pamięć świetlna".
Siarczkowo-kadmowy sensor mógł zostać bowiem "olśniony" silnym światłem, co powodowalo nadmiernie optymistyczne wskazania późniejszych pomiarów mało intensywnego światła.
Stąd doświadczeni fotografowie zawsze dawali takim światłomierzom "odpocząć" po pomiarze bardzo jasnych świateł.
Wystarczyło kilkadziesiąt sekund - ale zawsze była to nieznośna konieczność!

Jeszcze czulszym światłomierzem jest stosowny do dziś system oparty na sensorze SBC (silikon blue cell)
Sensor wymagał stosowania niebieskiego filtra - więc stąd powstała dziwna nazwa.
No i wady światłomierzy CdS zostały zlikwidowane, bo światłomierze SBC żadnej pamięci świetlnej nie wykazywały.
Zarówno światłomierze CdS jak i SBC nazywano "oporowymi" a do ich pracy potrzebne było żródło zasilania.

Czy system wyświetlania zmierzonych wartości jest dokładniejszy? Chyba nie, jak twierdził Wuja.
Ważniejsza jest ergonomia i przyzwyczajenia fotografów.

Czy zegarki naręczne z wyświetlaniem czasu na ekranie LCD są dokładniejsze od tych wskazówkowych? Pewnie też nie - ale rywalizację na rynku wygrał analogowy odczyt czasu!

Pewnie bardziej ergonomiczny i niejako doskonalszy dla ludzkich percepcji upływu czasu.

Jendnak światłomierze ręczne, używane są głównie przez zawodowców i fotomankopodobnych.
Wyeliminowanie z konstrukcji światłomierza delikatnego i łatwo ulegającego uszkodzeniom galwanometru, przeważyło
o rynkowym sukcesie tych przyrządów, które zaopatrzono w wyświetlacze.

***

Aliena - Sro Lut 04, 2009 18:45

Fajny sprzęt. Do tej pory się z tym nie spotkałam, ale teraz przynajmniej wiem jak to działa.
Jeśli tajemnica ręcznego światłomierza została wyjaśniona, chyba czas na kolejną zagadkę :)

Tomek Holka - Pią Lut 06, 2009 20:49

No to proszę ocenić, jaka przyczyna techniczna spowodowała, że drugie z prezentowanych zdjęć jest wyraźnie przyjemniejsze dla oka - ciekawsze i lepsze po prostu.

Alienkę proszę o powstrzymanie się od zgorszenia (tancerka by nie zrozumiała!)
A wszystkich pozostałych o niewiązanie tematu zdjęcia z istotą zagadnienia.




***

Marcineek - Pią Lut 06, 2009 21:11

Tomasz Holka napisał/a:
drugie z prezentowanych zdjęć jest wyraźnie przyjemniejsze dla oka - ciekawsze i lepsze po prostu.


A mi się pierwsze bardziej podoba ;)

Tomek Holka - Pią Lut 06, 2009 21:24

Marcineek napisał/a:
A mi się pierwsze bardziej podoba

Nie pytałem o gusta Marcineeku drogi.

***

Aliena - Pią Lut 06, 2009 22:21

Tomasz Holka napisał/a:
jaka przyczyna techniczna spowodowała, że drugie z prezentowanych zdjęć jest wyraźnie przyjemniejsze dla oka - ciekawsze i lepsze po prostu.

Na pierwszym zdjęciu moją uwagę odciąga wszystko to, co się dzieje za tancerką. A na drugim tło jest bardziej spokojne i bardziej rozmyte. I cała kompozycja jest ciekawsza. Tylko szkoda, że ten cień na brzuchu się pojawił.
Ale kolory są bardziej naturalne na pierwszym zdjęciu. Może drugie zdjęcie jest zrobione bez lampy, bo światło jest zdecydowanie inne.


Tomasz Holka napisał/a:
Alienkę proszę o powstrzymanie się od zgorszenia (tancerka by nie zrozumiała!)

A dlaczego miałabym czuć się zgorszona? W lustrze widzę lepsze ciało.

Tomek Holka - Pią Lut 06, 2009 22:34

Aliena napisał/a:
Na pierwszym zdjęciu moją uwagę odciąga wszystko to, co się dzieje za tancerką.

Ano właśnie. Zatem co uczynić (jakie nastawy zastosować) aby ominąć to niemiłe wrażenie??
To ostatecznie sedno problemu i zagadki zarazem.
Aliena napisał/a:
W lustrze widzę lepsze ciało.

Hmmm.... . Jakże to pozory mylą! Myślałem do tej chwili, że z mniszką rozmawiam.
Zapraszam zatem na sesję zdjęciową do Marty.

***

Aliena - Pią Lut 06, 2009 22:56

Tomasz Holka napisał/a:
Zatem co uczynić (jakie nastawy zastosować) aby ominąć to niemiłe wrażenie??

Duży otwór przysłony, duża ogniskowa, żeby rozmyć tło. No i delikatne oświetlenie. Najlepiej bez lampy błyskowej, jeśli są odpowiednie warunki.

Robak - Pią Lut 06, 2009 23:49

no i wyższe ISO aby nie używać lampy i zminimalizować czas naświetlania..Jak dla mnie za dużo czerwonego...
Tomek Holka - Sob Lut 07, 2009 00:33

Aliena napisał/a:
Duży otwór przysłony

Wystarczy w większości przypadków! Dla przypomnienia dodam, że potocznie to mała przysłona, bo obiektyw powinien być mało przysłonięty!
Dłuższa ogniskowa (raczej nie długa) wspiera oczywiście efekt wycięcia tematu zdjęcia z tła. Ale też trudniej posługiwać się taką ogniskową w przedstawionych warunkach.
Robak napisał/a:
wyższe ISO aby nie używać lampy i zminimalizować czas naświetlania..

Bez przesady z ta czułością, bo to zawsze pogorszenie jakości zdjęć. To w sumie reportaż a nie artystyczne obrazy w tak zwanym świetle zastanym.

Zatem silne źródło światła błyskowego raczej będzie w takich wypadkach niezbędne i to ono właśnie zapewni rozsądnie krótki czas naświetlania.

Kolory w takim przypadku jak przedstawiony, są nieprzewidywalne w żaden sposób. Mieszanina wielu sztucznych źródeł światła z pewnością zmusi do korekt.

Nawet na słynnym ekraniku cyfrofile niewiele zobaczą.

***

Aliena - Sob Lut 07, 2009 01:01

Tomasz Holka napisał/a:
Zatem silne źródło światła błyskowego raczej będzie w takich wypadkach niezbędne i to ono właśnie zapewni rozsądnie krótki czas naświetlania.

Ale czasami lepsze zdjęcie wychodzi bez lampy, z trochę wyższym ISO. Jeżeli fotograf znajdował się blisko tancerki, silny błysk lampy mógłby sprawić, że to wyglądałoby nieciekawie.
Jeżeli tancerka była dobrze oświetlona zewnętrznymi światłami, moim zdaniem można było pokusić się o zrobienie zdjęcia bez lampy. I właśnie to drugie zdjęcie wygląda tak jakby było zrobione bez lampy lub może ten błysk był bardziej delikatny niż na pierwszym zdjęciu.

Robak - Sob Lut 07, 2009 11:24

Aliena napisał/a:
I właśnie to drugie zdjęcie wygląda tak jakby było zrobione bez lampy


właśnie to miałem na mysli,ale kolory nie są naturalne,a już tym bardziej kolor skóry owej tancerki..

Aliena - Sob Lut 07, 2009 13:58

Robak napisał/a:
kolory nie są naturalne,a już tym bardziej kolor skóry owej tancerki..

Dokładnie. Za dużo czerwieni. Dlatego bardziej podobają mi się kolory na pierwszym zdjęciu.

Zastanawiam się, czy te dwa zdjęcia zostały zrobione przez tego samego autora, bo różnica jest dość znaczna. Tomaszu, gdzie znalazłeś te zdjęcia?

Planistigmat - Sob Lut 14, 2009 09:38

Jest tu kto ?? Moze zakonczmy te zagadke i prosimy o nastepna. :)
Robak - Nie Lut 15, 2009 23:13

Cytat:
Jest tu kto ?? Moze zakonczmy te zagadke i prosimy o nastepna.


To może ja zadam,jeśli Pan Tomasz się nie pogniewa,choć sam chciał bym znać odpowiedz bo pewny nie jestem,hmmm

Podczas zdjęć nocnych,nie na wszystkich,wychodzą oto takie dziwne odbicia.
Co może być przyczyną tego??



Jeśli jednak Pan Tomasz sie pogniewa,to proszę moderatora o usunięcie tego posta.Nie chciałem zakładać nowego tematu.

Tomek Holka - Nie Lut 15, 2009 23:18

Robak napisał/a:
jeśli Pan Tomasz się nie pogniewa
Robak napisał/a:
Jeśli jednak Pan Tomasz sie pogniewa,to proszę moderatora o usunięcie tego posta.

Zbzikowałeś Robaczku ?? Za co miałbym się gniewać? Każdy może zadać zagadkę a ja zaraz zacznę zastanawiać się nad Twoją.

Może inni spróbują pierwsi?

Hmmm... Patrząc na rozmieszczenie dwóch latarń, po bu stronach katedry - oraz na dwie plamki powyżej, wydaje mi się, że to właśnie odbicia tego światła spowodowały powstanie plamek.
Trochę trudniej wyjaśnić powstanie plamki na dole w lewym rogu zjęcia. Tyle, że warto zauważyć identyczne przemieszczenie w lewo - zarówno tych plamek u góry jak i plamki na dole.
Pewnie więc to odbicie światła latarni po lewej stronie, tyle że w dół a nie w górę.
Ponieważ górne plamy umiejscowione są powyżej osi symertrii kadru, a dolna poniżej - to biorąc pod uwagę krzywiznę soczewek w obiektywie jest to wielce prawdopodobne myślenie.
Odbicia powstają wewnątrz obiektywu i czasami uniknąć się ich nie da! Nawet gdy dysponujemy bardzo dobrym obiektywem!
Niemniej jednak w wizjerze lustrzanki można je czasem zauważyć i uniknąć, zmieniając nieco położenie aparatu.
W przypadku obserwacji jedynie ekranu, zauważyć ich niepodobna.

***

Aliena - Nie Lut 15, 2009 23:36

Tomasz Holka napisał/a:
Może inni spróbują pierwsi?

Moim zdaniem to wygląda jak odbite światło latarni ulicznych. Światło odbija się w obiektywie i powstają takie efekty.

Robak - Pon Lut 16, 2009 10:06

Tomasz Holka napisał/a:
Zbzikowałeś Robaczku ?? Za co miałbym się gniewać?


Hmm,wbiłem się w Twój temat i tak sobie pomyślałem.Ale cieszę się,że sie myliłem.
Zgadza się że są to odbicia światła,dodam że powstają przeważnie po przekątnej i są odwrócone.Więc co jeszcze może mieć wpływ na takowe odbicia?

Tomek Holka - Pon Lut 16, 2009 23:41

Robak napisał/a:
Więc co jeszcze może mieć wpływ na takowe odbicia?

W przypadku, który pokazałeś - wyłącznie odbicia silnych punktów świetnych od wewnętrznych powierzchni soczewek obiektywu.

Na przestrzeni długiego czasu rozwoju optyki fotograficznej, starano się oczywiście temu zjawisku zaradzić.
Najpoważniejszym krokiem w kierunku eliminacji odbić, było wprowadzenie w 1971-szym roku, wielowarstwowych powłok antyrefleksynych. Technologię tą wprowadził znany z produkcji doskonałej optyki fotograficznej Asahi Opt. Co, czyli Pentax.

Od tamtego czasu na obiektywach zaczęły pojawiać się oznaczenia świadczące o stosowaniu wielowarstwowych powłok antyrefleksyjnych, takie jak SMC (super multi coated), czy SSC; EBC; MC itp.

Mimo wszystko, zwłaszcza w obiektywach szerokokątnych gdzie nierzadko w tworzeniu obrazu uczestniczy kilkanaście soczewek, pojawiają się wewnętrzne odbicia pomimo pokrycia każdej z soczewek powłokami typu SMC.

Dzieje się tak jednak rzadko, na ogół w wyjątkowo sprzyjających odbiciom warunkach.
Oczywiście im prostszy obiektyw, tym prawdopodobieństwo wystąpienia odbić się zwiększa.
Niemniej jednak, takie odbicia jak pokazałeś bardzo łatwo usunąć w każdym programie do graficznej obróbki zdjęć.
Fotografując na slajdach można liczyć wyłącznie na jakość obiektywu i dobór odpowiedniego miejsca fotografowania.

Od niespodzianek spowodowanych odbiciami nie jest wolny żaden obiektyw!
To poniżej to moja niespodzianka;

Fotografowałem legendarnym obiektywem Super-Takumar 3,5/24mm (ma conajmniej dwie warstwy powłok przeciwodblaskowych zamiast siedmiu w późniejszych modelach SMC)
Ale nie mogłem nigdzie się cofnąć ani zmienić miejsca fotografowania, bo chciałem uzyskać konkretnie wydumany efekt.
Plamy w kształcie otworu przysłony powstałej w wyniku zabłąkanego promienia słonecznego po prostu nie zauważyłem.
No i fotografowanie pod światło dodatkowo utrudniało całe przedsiewzięcie.

W sumie - zdjęcie do kosza!

***

Robak - Wto Lut 17, 2009 00:14

Cytat:
Niemniej jednak, takie odbicia jak pokazałeś bardzo łatwo usunąć w każdym programie do graficznej obróbki zdjęć.


Zgadza się,ale szczerze,nie lubię ingerować w zdjęcie.
Co do mojego przypadku,myślę że winny jest filtr UV,który omyłkowo zapomniałem zdjąć.
W tygodniu wybieram się znowu w plener,tym razem bez Filtra,to się okaże czy mam rację.

Tomasz Holka napisał/a:
W sumie - zdjęcie do kosza!


A nie chciał byś tego poprawić właśnie jakimś programem do retuszowania?
Czy mamy takie samo podejście do takich zmian?
Jak dla mnie,to zdjęcie na plus,no może tylko szkoda,że to autko tam wjechało,ale ogólnie bomba....

Tomek Holka - Wto Lut 17, 2009 00:54

Robak napisał/a:
A nie chciał byś tego poprawić właśnie jakimś programem do retuszowania?

Gdyby zdjęcie było tego warte, to bym poprawiał! Jednak efekt, który uzyskałem wydaje się być mizerny.
Przynajmniej w konfrontacji z efektem, który chciałem uzyskać.

Cała oryginalność tego zdjęcia polega na tym, że każdy Gnieźnianin dokładnie wie, że w naturze to miejsce wygląda całkiem inaczej.
To właśnie efekt zastosowania superszerokątnego obiektywu.

ŻLE !! Plotę bzdury! Nie miejsce wygląda inaczej - tylko żaden człowiek nie jest w stanie widzieć tak, jak widzi fotografowaną scenerię obiektyw szerokokątny.
Różnica w kątach ostrego widzenia decyduje.
Poza tą różnicą, wszystko na zdjęciu jest proporcjonalne. Można z niego wyciąć ten fragment, który widzimy w tamtym miejscu gołym nieuzbrojonym okiem.
Można też wykonać zdjęcie tego co widzi każdy z nas. Trzeba tylko założyć do korpusu obiektyw standardowy o dwukrotnie dłuższej ogniskowej (i stanąć dokładnie w tym samym miejscu!)

Poza tym zdjęcie nie jest ciekawe! Kamienica po prawej stronie, pomimo moich wysiłków się wali a fotografowanie pod światło wprało obrazek z intensywnych kolorów.

Zatem z pewnością nie należy czegoś takiego pokazywać!
Muszę spróbować poczłapać tam kiedyś wczesnym rankiem. Być może oświetlenie będzie bardziej plastyczne.

Sam obiektyw o takich własnościach przydaje się bardzo. Nawet "rozfotografowana" na tysiące sposobów Katedra, może wyglądać nadspodziewanie interesująco.
Nawet jak dla Gnieźnianina.

Albo Tumska


Przy okazji zagadka dla niemieszkających w Gnieźnie. Ile osób może stanąć obok siebie na tarasie Katedry (ramię do ramienia), licząc od ściany kościoła do balustrady ??
Jedna? Dwie? Trzy? A może pięć lub siedem?

***

Planistigmat - Wto Lut 17, 2009 10:05

Robak napisał/a:
Co do mojego przypadku,myślę że winny jest filtr UV,który omyłkowo zapomniałem zdjąć.
:yes: Szczegolnie, ze pewnie na filtrze masz kiepskie powloki przeciwodblaskowe, albo wcale ich nie masz.
W 1896 r prof Paul Rudolpf zaprojektowal Planara, jednak jego uzycie bylo wtedy niezmiernie ograniczone wlasnie ze wzgledu na brak powlok.

Tomasz Holka napisał/a:

Przy okazji zagadka dla niemieszkających w Gnieźnie. Ile osób może stanąć obok siebie na tarasie Katedry (ramię do ramienia), licząc od ściany kościoła do balustrady ??
Yyyyyyyyyyy, czyli gdzie to jest ??
Tomek Holka - Wto Lut 17, 2009 10:16

Planistigmat napisał/a:
czyli gdzie to jest

Widzisz na obrazku powyżej.

***

Planistigmat - Wto Lut 17, 2009 10:28

Mysle ze 3. :)
Tomek Holka - Wto Lut 17, 2009 11:25

Planistigmat napisał/a:
Mysle ze 3.

No, nieźle kombinujesz! Zaczekamy aż jakiś Gnieźnianin zweryfikuje tą informację podczas spaceru.
Planistigmat napisał/a:
W 1896 r prof Paul Rudolpf zaprojektowal Planara

Planistigmaciu drogi. Nie mam pojęcia, kiedy Rudolph zaprojektował Planara - ba, nie wiem nawet czy to faktycznie on.
Ale skoro ten sam Rudolph z całą pewnością zaprojektował prostego Tessara w 1902 roku - to jaka jest szansa, że sześć lat wcześniej opracował skomplikowany układ optyczny składający się z siedmiu soczewek - czyli Planara wlaśnie ??

***

Planistigmat - Wto Lut 17, 2009 11:44

Informacja, z tego co pamietam, pochodzi z dosc pewnego zrodla czyli z ksiazki pana Kingslake (moze troche zle napisalem nazwisko). W latach 90-tych XIX w, obok Aplanatu i prostszych ukladow, istnialo troche ciekawych konstrukcji np ANTIPLANET
Tomek Holka - Wto Lut 17, 2009 11:53

Planistigmat napisał/a:
Informacja, z tego co pamietam, pochodzi z dosc pewnego zrodla

Zatem sprawdź dokładnie bo przyznam, że to wydaje mi się nieprawdopodobne.
Układy Gaussa (Planar!) już w końcu XIX wieku ??
Zatem jak wytłumaczyć fakt, że wszystkie konstrukcje Zeissa przeznaczone do aparatów małoobrazkowych, przynajmniej do 1939 roku - to wielosoczewkowe tryplety?

***

Planistigmat - Wto Lut 17, 2009 13:27

To akurat da sie latwo wytłumaczyć. W trypletach masz malo przejsc powietrze-szklo i nie potrzeba tak dobrych powlok jak w ukladach Gaussa. A powloki stosuje sie od wojny.
Aliena - Wto Lut 17, 2009 14:22

Ja niestety na starych obiektywach się nie znam, więc wrócę do poprzedniej zagadki :)

Tomasz Holka napisał/a:
Przy okazji zagadka dla niemieszkających w Gnieźnie. Ile osób może stanąć obok siebie na tarasie Katedry (ramię do ramienia), licząc od ściany kościoła do balustrady ??

Często bywam w Gnieźnie, ale dla mnie to też jest zagadka, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam :) Może 4 szczupłe osoby tam by się zmieściły, ale nie jestem pewna. Sprawdzę przy najbliższej okazji. U mnie ten taras wyszedł w ten sposób, bez szerokokątnego obiektywu:


zofia Nałkowska - Wto Lut 17, 2009 14:41

Aliena napisał/a:
Może 4 szczupłe osoby tam by się zmieściły, ale nie jestem pewna. Sprawdzę przy najbliższej okazji

Zakładając ,że kostka brukowa jest szerokości 12 cm i do rowka ściekowego jest 15 rządków= 180 cm + 20 cm rowek + zwierciadlane odbicie w stronę ściany katedry= symetria , to odcinek do balustrady ma około 4 m. Człowiek w ramionach średnio szeroki jest 50 cm= 8 osób, no może 7 jak jakiś osiłek ABS :mruga:

Aliena - Wto Lut 17, 2009 14:58

zofia Nałkowska napisał/a:
8 osób, no może 7 jak jakiś osiłek ABS :mruga:

To Pani Zosia mnie zaskoczyła, bo wydawało mi się, że ten taras jest węższy. Ale na tym tarasie byłam tylko kilka razy i nigdy nie zwracałam uwagi na szerokość :)

Planistigmat - Wto Lut 17, 2009 15:47

Kombinowalem podobnie, ale stwierdzilem, ze nie znam szerokosci kostki, w koncu jest tyle roznych rozmiarow. Natomiast zdjecie jest zrobione obiektywem szerokokatnym dlatego taras powinien byc w rzeczywistosci wezszy niz to sie wydaje na zdjeciu. :)
Tomek Holka - Wto Lut 17, 2009 18:55

No proszę! Jaka fajna zagadka z odgadywaniem rzeczywistych wymiarów na podstawie zdjęcia wykonanego obiektywem o którym z góry wiadomo, że nie widzi tak jak my.

Przy okazji wydała się jedna "tajemnica".

Otóż, choć każdy z nas patrzy - to widzi jednak bardzo pobieżnie! Nie zauważa, nie rejstruje, nie zapamiętuje - lekceważy to co widzi!

Jest i dobra wiadomość. Fotografowanie - a szczególnie baczne rozglądanie się za fantastycznym kadrem, wyostrza zmysł wzroku! Buduje pewną specyficzną pamięć wzrokową.
Weźmy taki las. Zauważyłem, że na podstawie fotografii potrafię z grubsza okreslić w jakim rejonie Polski sfotografowany las się znajduje.
A las dla większości to las i tyle. Tyle, że ja lubię las i zawsze się w nim rozglądałem. Bacznie rozglądałem!

Wracając do zagadki powiem tak: jeżeli na sfotografowanym odcinku tarasu muszą minąć się dwie pary idące z naprzeciwka, to raczej bedą się nawzajem przepuszczać.
Tak to zapamiętałem.

Jestem bardzo ciekaw, czy zapamiętałem dobrze ?? Zatem chyba Planistigmacio ma rację.

Ale weryfikacja rzeczywistej prawdy zależy od Was, drodzy Gnieźnianie.

***

Planistigmat - Sro Lut 18, 2009 19:18

No, to poprosimy o nowa zagadke tomankową. !!
Tomek Holka - Sob Lut 21, 2009 11:00

No dobrze!
Otóż w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych (to jak wiecie mój ulubiony okres!) pojawiła się w zaawansowanych lustrzankach jednoobiektywowych funkcja zwana "pamięcią pomiaru".
Chciałbym wiedzieć, czy odnajdujecie tą funkcję w swoich współczesnych aparatach cyfrowych i czy wiecie w jakich przypadkach warto się nią posługiwać ??

***

abraxas - Sob Lut 21, 2009 12:13

Tomasz Holka napisał/a:
Chciałbym wiedzieć, czy odnajdujecie tą funkcję w swoich współczesnych aparatach cyfrowych i czy wiecie w jakich przypadkach warto się nią posługiwać


Odnajdujemy i wiemy, w jakich przypadkach się nie posługiwać :-)

Robak - Sob Lut 21, 2009 15:20

ano mam i wiem nawet gdzie.Blokadę AE (w moim aparacie to " * "),przeważnie używa się,gdy fotografujemy pod słońce(choć osobiście tego unikam jak ognia),a obszar ostrości jest inny niż obszar pomiaru.Jest jeszcze blokada lampy błyskowej(ten sam przycisk),która generuje przedbłysk potrzebny do obliczenia mocy lampy,następnie ustawiamy ekspozycję i możemy doświetlać to co ustawiliśmy.No to chyba tyle...
Tomek Holka - Sob Lut 21, 2009 23:01

Robak napisał/a:
przeważnie używa się,gdy fotografujemy pod słońce(choć osobiście tego unikam jak ognia),

A czy nie jest czasem tak, że jeżeli kontrola "tego co wyszło" na ekraniku cyfrówki wypadnie nieszczególnie, to likwidujemy zdjęcie i przestajemy zawracać sobie nim głowę?
Fotografując na filmie nie możemy tego uczynić, więc jak gotowa odbitka wyjdzie nieszczególnie, to zastanawiamy się dlaczego tak się stało i próbujemy znaleźć właściwą drogę postępowania w przyszłości?

Zatem i przydatność funkcji w które wyposażono aparat, szybciej przestaje być tajemnicą.

***

Planistigmat - Nie Lut 22, 2009 02:00

Fotografuje rownolegle lustrzankami cyfrowa i analogowa. Przewaznie nosze obie przy sobie. Za czasow analogowych robilem zdjecie, zapisywalem czas, przyslone, filtr itp. Jesli cos bylo zle to przy nastepnej okazji wprowadzalem poprawki. Pozniej po przetestowaniu prawie wszystkich systemow manualnych wybralem sobie system Canona. Na Canona A-1 moge liczyc w prawie kazdej sytuacji, nie dosc, ze sa do niego swietne i jasne obiektywy to jeszcze poprawnie naswietla w trudnych warunkach np. sceny nocne. Jesli chodzi o cyfre to efekty widac od razu i od razu mozna poprawic zdjecie, tj nieoceniona zaleta cyfrowki.
Tomek Holka - Nie Lut 22, 2009 12:50

Planistigmat napisał/a:
od razu mozna poprawic zdjecie, tj nieoceniona zaleta cyfrowki.

Ale dla kogo, Planistigmaciu? Dla doświadczonego fotografa-pasjonata - czy dla początkującego?
Dla obu naraz, czy jednak może nie? Aby cokolwiek poprawić, trzeba wiedzieć jak to zrobić.
Zatem co dzieje się, gdy przeciętny użytkownik cyfry widzi na ekraniku, że zdjęcie "wyszło" nieszczególnie?

Przy okazji warto chyba opisać choćby podstawowe przypadki, kiedy zapamiętując pomiar dla jednego kadru - stosujemy go w innym.
To jakby esencja istoty funkcji "pamięć pomiaru".

***

Planistigmat - Pon Lut 23, 2009 10:28

Mysle, ze to zalezy od podejscia do fotografii. Kiedys byl taki sensowny analogowy Canon EOS 300. Niektorzy wogole sie nie interesowali tym co ustawiaja fotografujac na zielonym programie i otrzymywali prawie zawsze zdjecia dobre technicznie. Inni grzebali sobie w ustawieniach aparatu.
Planistigmat - Pon Lut 23, 2009 11:57

Tomasz Holka napisał/a:
Planistigmat napisał/a:
Kiedys powloki naparowywano na soczewki potem nanoszono je w wyniku elektrolizy.

No właśnie.
Powłoki antyodblaskowe (i jednocześnie poprawiające przepuszczalność światła przez obiektywy) zawdzięczamy technologii wojskowej i .... II Wojnie Światowej!
Pierwsze obiektywy z takimi warstwami stosowano w zwiadowczych aparatach lotniczych.
Faktycznie - te pierwsze powłoki były bardzo delikatne!

Dopiero po wojnie - i to nie od razu, pojawiły się rozświetlane obiektywy fotograficzne z pojedyńczymi powłokami ochronnymi.
Nazwano je błękitną optyką.

Współczesne powłoki przeciwodblaskowe są bardzo trwałe! Technologia ich nanoszenia na pojedyńcze soczewki liczy sobie już pewnie 50 lat, albo i więcej.
Modyfikacje, które nastąpily w latach 1971 i późniejszych dotyczyły już wyłącznie ilości warstw, kolejności ich nakładania, grubości i tym podobnych szczegółów.

........................................................................................

Najpoważniejszym krokiem w kierunku eliminacji odbić, było wprowadzenie w 1971-szym roku, wielowarstwowych powłok antyrefleksynych. Technologię tą wprowadził znany z produkcji doskonałej optyki fotograficznej Asahi Opt. Co, czyli Pentax.

Od tamtego czasu na obiektywach zaczęły pojawiać się oznaczenia świadczące o stosowaniu wielowarstwowych powłok antyrefleksyjnych, takie jak SMC (super multi coated), czy SSC; EBC; MC itp.

Mimo wszystko, zwłaszcza w obiektywach szerokokątnych gdzie nierzadko w tworzeniu obrazu uczestniczy kilkanaście soczewek, pojawiają się wewnętrzne odbicia pomimo pokrycia każdej z soczewek powłokami typu SMC.

Dzieje się tak jednak rzadko, na ogół w wyjątkowo sprzyjających odbiciom warunkach.
Oczywiście im prostszy obiektyw, tym prawdopodobieństwo wystąpienia odbić się zwiększa.

Tomek napisal troche o powlokach przeciwodblaskowych. Zadam wiec kolejna zagadke. Jak to dziala ?? Nalkadamy na soczewke cos co nie jest przezroczyste, w dodatku nakladamy tego kilka warstw i mowi sie, ze jest to rozwietlenie soczewki i wogole polepsza obraz. Tak na pierwszy rzut oka jak nalozymy cos takiego na soczewke to powinno to zaciemnic obraz zabierajac czesc swiatla. Jaki jest wiec mechanizm dzialania powlok przeciwodblaskowych ??

Tomek Holka - Pon Lut 23, 2009 20:53

Oj, Planistigmaciu - będzie za trudno! Ostatecznie co to kogo obchodzi jak to działa?

Pewnie więc nie doczekasz się odpowiedzi.
Mam taką sympatyczną książeczkę pod tytułem 500 zagadek fotograficznych - ale niewiele tych zagadek daje się transplantować na forum. Właśnie z tego powodu!

Wymagają zbyt szczegółwych zainteresowań.

Mamy czasy użytkowników a nie hobbystów.

***

Planistigmat - Wto Lut 24, 2009 13:04

Hmmmmm, moze masz racje, poczekam do jutra. Jesli nikt nie odgadnie to rozwiaze zagadke i jeszcze rzuce jakis rys historyczny. :)
Tomek Holka - Wto Lut 24, 2009 21:41

Planistigmat napisał/a:
Jesli nikt nie odgadnie to rozwiaze zagadke i jeszcze rzuce jakis rys historyczny

Fajny pomysł! Może sam dowiem się czegoś ciekawego, co do tej pory mi umknęło??
Czekam z niecierpliwością!

***

Planistigmat - Sro Lut 25, 2009 13:31

Jak obiecalem - rozwiazuje zagadke. Jak dzialaja powloki przeciwodblaskowe:
Powiedzmy ze mamy soczewke bez zadnej powloki. W momencie gdy promien swiatla dociera do powierzchni soczewki i probuje przez nia przejsc ogromna czesc swiatla zachowuje sie tak jak nas uczono na lekcjach fizyki i zalamuje sie pod odpowiednim katem. Ale nie cale swiatlo tak sie zachowuje, 4 do 5 % swiatla ulega odbiciu, rozproszeniu, wpada do obiektywu pod jakimis dziwnymi katami, odbija sie od wewnetrznych czesci obiektywu powodujac zadymienie negatywu widoczne glownie jako spadek kontrastu zdjecia. Biorac pod uwage, ze w obiektywie takich przejsc powietrze-szklo jest duzo zjawisko to sie nasila tym bardziej im wiecej takicj przejsc mamy. Teraz zastanowmy sie co bedzie jesli na powierzchnie soczewki nalozymy warstwe grubosci 1/4 dlugosci fali swietlnej. Czesc promieni odbije sie od powierzchni powloki (styk powietrze-powloka), a druga czesc od powierzchni styku powloka-soczewka. Fala odbita od powierzchni powloka-soczewka musi przejsc 2 razy przez powloke tam i zpowrotem. Bedzie wiec przesunieta o 1/2 dlugosci fali swietlnej w stosunku do promieni odbitych od styku powietrze-powloka. No a takie fale sie znosza. Tak wiec promienie odbite w dziwny sposob, likwiduja sie same ze soba. No ale o jakiej dlugosci fali swietlnej pisalem ?? O dlugosci swiatla bialego, bo w nim zawieraja sie wszystkie inne kolory swiatla. Powloki wielowarstwowe to po prostu wiele takich powlok dla odpowiednio wielu dlugosci fal swietlnych odpowiadajacych wielu kolorom teczy na ktore rozszczepia sie biale swiatlo.
A teraz rys historyczny.
Trudno uwierzyc, ale wlasciwie powloki wymyslily sie same. Na powierzchni "golych" soczewek zaczely sie utleniac rozne zwiazki chemiczne wchodzace w sklad szkla optycznego. Pod koniec XIX w fotogarfowie zauwazyli, ze z wiekiem poprawia sie obraz z tego samego obiektywu. Dziwne, przewanie jak cos sie zuzywa to sie pogarsza a tu bylo odwrotnie. Zaczeli sie wiec zastanawiac skad to sie bierze, no i stwierdzili, ze to dzieki tym cienkim tzw samoistnym powlokom. Pierwsze eksperymenty zaczeto przeprowadzac w 1904 r. Probowano przyspieszac utlenianie lub naparowywac powloki, byly nawet patenty, ale nie dawaly one powtarzalnosci wiec zarzucono projekt. W 1935 r dr. Smakula w zakladach Zeissa opracowal metode prozniowego napylania powlok i oznaczyl je literka T (Transparentz). Powloki byly tajemnica III Rzeszy i na razie byly uzywane w sprzecie wojskowym trafiajac ok 1943r na obiektywy fotograficzne. Po wojnie zniesiono wszystkie patenty niemieckie i powloki pojawily sie powszechnie jakies 3 lata po wojnie jak tylko opanowano technlogie. Oczywiscie zorowno Zeiss, Leitz jak i inne firmy eksperymentowaly z wielowarstwowymi powlokami, ale niemozliwa byla ich produkcja na skale powszechna ze wzgledu na brak powtarzalnosci wynikow. Najprawdopodbniej pierwszym obiektywem w ktorym zastosowano wielowarstwowe powloki byl Summilux 1.4/35 i to tez na jednej tylko powierzchni. Pierwsza firma powszechnie stosujaca powloki przeciwodblaskowe bylo Fuji umieszczajace powloki EBC na obiektywach do kamer telewizyjnych. Nad wielowarstwowymi powlokami pracowala tez amerykanska firma Optic Coating Laboratories Inc. (OCLI), ktorej patenty szybko przejela NASA i zastosowala powloki na helmach kosmonautow. Pod koniec lat 60-tych OCLI nawiazala wspolprace z Pentaxem oraz z Zeissem. Jaki pierwszy powloki przeciwodblaskowe na obiektywach do aparatow fotograficznych zastosowal Pentax wypuszczajac w 1970r Takumary z powlokami SMC. Zaraz potem Zeiss wypuscil powloki T*.

Tomek Holka - Sob Lut 28, 2009 17:11

No tak, Planistigmaciu. Ciekawie tłumaczysz, tylko następnym razem postaraj się nieco rozstrzelić tekst aby się łatwiej czytało.
To taka tomankowa manipulacja, dzięki której mam nadzieję ktoś czyta te pogadułki.

A historię samoutlenianiem się soczewek białych obiektywów sprawdziłem na własnej skórze, a w zasadzie własnym obiektywie FED 3,5/50mm, który w świetle odbitym wykazywał takie fajne plamy na przedniej soczewce jakby na powierzchnię wody wylać nieco oleju.
Ta plama we wszystkich odcieniach tęczy wyglądała ciekawie i przede wszystkim świadczyła o właściwej trosce z jaką się obchodzono z tym obiektywem.

Z pewnością nie czyszczono go za pomocą krawata!

Z powłokami miałem jeszcze jedno ciekawe doświadczenie, kiedy próbowałem ostrymi nożyczkami zarysować obiektyw złomowego aparatu Kiev35 (taka kopia Minoxa)

Myślałem, że uczynię prześliczną poszarpaną na brzegach rysę - tymczasem obiektyw wyszedł z tej przygody bez szwanku! Nawet przez lupę nie było niczego widać!

Jak zatem ludzie to robią, że potrafią paskudnie porysować przednią soczewkę w zasadzie każdego obiektywu ??
Nie mam pojęcia - zdolni są po prostu.

***

zofia Nałkowska - Sob Lut 28, 2009 17:18

Tomasz, a nie mógłbyś w zagadkach Pana Fotomanka dać jakiś zdjęć na spostrzegawczość jak np. chodnika przy tarasie katedry? Nie znam się na sprzęcie, na obiektywach- czy mogą mieć rysy czy nie. nie znam się na przesłonach, starych aparatach itp. ale z chęcią bym puściła wodze fantazji i coś tam dedukowała o treści fotki
Tomek Holka - Sob Lut 28, 2009 17:32

zofia Nałkowska napisał/a:
Tomasz, a nie mógłbyś w zagadkach Pana Fotomanka dać jakiś zdjęć na spostrzegawczość

Już takie było - i nikt nie połapał się, że na dwóch zdjęciach pokazane było to samo miejsce, tylko na drugim sceneria zmieniła się z uwagi na zaciekłość w budowniczym zapale naszych poczciwych bobrów.

No ale poszukam, to może coś wyszperam.

***

Aliena - Sob Lut 28, 2009 18:18

Wracając jeszcze do przykatedralnego tarasu, byłam tam niedawno i sprawdziłam jak to wygląda.

zofia Nałkowska napisał/a:
Zakładając ,że kostka brukowa jest szerokości 12 cm i do rowka ściekowego jest 15 rządków= 180 cm + 20 cm rowek + zwierciadlane odbicie w stronę ściany katedry= symetria , to odcinek do balustrady ma około 4 m.

Tam nie ma zwierciadlanego odbicia. W stronę katedry jest tylko 9 rządków kostki. Tak jest w najszerszym miejscu tarasu. I w tym najszerszym miejscu tak na moje oko tam jest najwyżej 3,5 m. A może nawet mniej. Ale myślę, że 7 osób tam by się zmieściło.
Moje wrażenie, że taras nie jest tak szeroki wynikało chyba stąd, że boczne części tego tarasu są znacznie węższe.



Przy okazji, będąc na tym tarasie zauważyłam, że mury katedry wyglądają w tym miejscu coraz bardziej nieciekawie. Przydałby się tam remont tynku w dolnej części murów.

zofia Nałkowska - Sob Lut 28, 2009 18:34

Wg mnie dolnym partiom cokołu katedry przydałoby się osuszanie. Co do pozbruku na tarasie, też mnie męczyło i poszłam zobaczyć. Fakt nie ma symetrii i zwierciadlanego odbicia . Nie miałam jednak miary i tak na oko do balustrady 3,20m
Planistigmat - Sob Lut 28, 2009 20:56

Tomasz Holka napisał/a:
No tak, Planistigmaciu. Ciekawie tłumaczysz, tylko następnym razem postaraj się nieco rozstrzelić tekst aby się łatwiej czytało.
To taka tomankowa manipulacja, dzięki której mam nadzieję ktoś czyta te pogadułki.

Sluszna uwaga, niestety nie potrafie tak ladnie pisac jak Tomasz, ani wymyslac takich fajnych zagadek.

Planistigmat - Wto Mar 10, 2009 14:03

Tomasz Holka napisał/a:

Planistigmat napisał/a:
W 1896 r prof Paul Rudolpf zaprojektowal Planara

Planistigmaciu drogi. Nie mam pojęcia, kiedy Rudolph zaprojektował Planara - ba, nie wiem nawet czy to faktycznie on.
Ale skoro ten sam Rudolph z całą pewnością zaprojektował prostego Tessara w 1902 roku - to jaka jest szansa, że sześć lat wcześniej opracował skomplikowany układ optyczny składający się z siedmiu soczewek - czyli Planara wlaśnie ??

***

Sprawdzilem wczoraj w starej literaturze, byla to ksiazka z 1931r. Potwierdzilo sie rok 1896, Paul Rudolph, patent Planara, jest nawet nr patentu, ale go nie zapamietalem ;)

Tomek Holka - Pon Maj 25, 2009 00:31

Dawno nie było nowej zagadki?
No to poniżej taka z cyklu "pytania o początki wszechświata".

Pewien aparat analogowy dysponował następującymi możliwościami;

- pełna informacja w celowniku o zastosowanej przysłonie i czasie naświetlania oraz jasności zamontowanego na korpusie obiektywu.
- wewnętrzny pomiar światła przy w pełni otwartej przysłonie (fotocela SBC!)
- wewnętrzny pomiar światła przy roboczej przysłonie (dla starszych obiektywów i makro)
- automatyka doboru przysłony do wybranego ręcznie czasu naświetlania
- pełny manual
- pamięć pomiaru
- kontrola stanu baterii sygnalizowana diodą led
- wstępne podnoszenie lustra przed wyzwoleniem migawki
- podgląd głebi ostrości
- hybrydowa, metalowa migawka o pionowym przebiegu lamel, - mechaniczno-elektroniczna o najdłuższym czasie naświetlania 30 s.
- wielokrotna ekspozycja tej samej klatki
- samowyzwalacz
- zakres czułości filmów od 12 do 3200 ASA (ze skokiem co 1/3 EV)

No, to może wystarczy.

Waszym zadaniem nie jest (broń Boże!) odgadnięcie co to za aparat! Poproszę natomiast o odgadnięcie roku, w którym aparat ten ukazał się w sprzedaży ??

Innymi słowy pytam o to, kiedy taka technika już była upakowana w aparacie fotograficznym ??

***

PS: Planistigmacio proszony o wstrzymanie się z bólami!

Planistigmat - Czw Maj 28, 2009 08:17

Aj jaj jaj, przebieram nozkami z niecierpliwosci, lapki swerzbia, ale nie rozwiaze zagadki zgodnie z prosba Tomka. ;)
Diabel-tasmanski - Czw Maj 28, 2009 08:44

Strzelam 1969
Aliena - Czw Maj 28, 2009 09:47

Nie mam pojęcia kiedy został wyprodukowany taki aparat, ale rok 1976 jest najlepszy i dlatego strzelam - 1976 r.
zofia Nałkowska - Czw Maj 28, 2009 11:21

Będę bardziej staroświecka. rok 1958
Tomek Holka - Czw Maj 28, 2009 19:35

zofia Nałkowska napisał/a:
Będę bardziej staroświecka. rok 1958
Z kontekstu pobrzmiewającego w zagadce można się domyślać, że to było dawno. No, ale bez przesady Zosiu,
- nie aż tak dawno!
W 1958-mym roku jeszcze nie wiedziano, że jednoobiektywowy aparat lustrzany zostanie w przyszłości wiodącym typem aparatu fotograficznego.
Aczkolwiek już niedługo trzeba było czekać na ostateczne roztrzygnięcia.

W kwietniu 1959-go roku na rynku ukazał się Nikon F, by rozpocząć erę królowania jednoobiektywowej lustrzanki małoobrazkowej.
Nie stało się to też bez przyczyny, którą była ciągnąca się od początkowych lat pięćdziesiątych dynamiczna ekspansja SLR-ów (single lens reflex), prowadzona przez dwie inne japońskie firmy, - Pentaxa i Mirandę.
Nikon F był poza tym niezwykle skromnym aparatem. Nie posiadał nawet jakiegokolwiek światłomierza!

O frymuśnych możliwościach opisanych w zagadce można było wtedy jedynie pomarzyć.

Niemniej jednak od tej chwili wypadki zaczęły toczyć się bardzo szybko. Już w 1964-tym roku pokazano Pentaxa z wewnętrznym pomiarem światła.
Model nazywał się Spot-matic i był rewolucją techniczną w tamtym czasie.
Diabel-tasmanski napisał/a:
Strzelam 1969

Tak. W 1969-tym, wszystkie wiodące firmy produkowały już aparaty TTL ale nadal były to wyłącznie mechaniczne, manualne i metalowe urządzenia przypominające precyzją budowy szwajcarskie zegarki (najpiekniejsze w dziejach świata wg tomanka)
Niemniej jednak pod koniec lat 60-tych pojawiły się aparaty TTL mierzące światło za obiektywem ale przy w pełni otwartej przysłonie.
Model Praktica firmy Pentacon z DDR miał tu swoje pięć minut w historii.

Jednak postęp w budowie sprzetu foto był tak rozpędzony, że należało się wkrótce spodziewać dalszych przełomowych zmian.
Ten czas rozpoczął się w 1971-szym roku, kiedy to wszystkie wiodące firmy pokazały najnowszy garnitur swych flagowych modeli.

Jednak pewnie większość producentów wybierając rok 1971-szy na światową ofensywę, uczyniła to przedwcześnie, głównie ze względów prestiżowych.
Bowiem już za dwa lata, czyli w 1973 roku, do ataku na portfele klientów poszła druga fala najwspanialszych w historii, mechanicznych, manualnych, metalowych, małoobrazkowych aparatów lustrzanych.
Oprócz całej listy mechanicznych możliwości, aparaty te zostały wyposażone w automatyki przysłony lub czasów naświetlania, hybrydowe migawki mechaniczno-elektroniczne i skomplikowane systemy pomiaru światła sterowane superczułą fotocelą SBC.
Aliena napisał/a:
rok 1976 jest najlepszy

Z punktu widzenia miłośnika MMM-ów, to pewnie rok najgorszy. W kwietniu 1976-go roku ukazał sie bowiem Canon A1, który w opinii wielu koneserów zakończył epokę klasycznych, metalowych, mechanicznych i manualnych lustrzanek.

Od tego czasu zaczęto zastępować metal plastikiem a przypominające szwajcarskie zegarki mechanizmy zastępowano tańszymi w produkcji układami elektronicznymi.

No a teraz pewnie czas na Planistigmacia co by rozwinął i dopowiedział wszystko czego się (z dużą łatwością!) domyślił.

Proszę zatem Planistigmaciu.

***

Planistigmat - Wto Cze 02, 2009 15:35

Bardzo dziekuje Tomaszu.

Najprawdopodobniej w zagadce chodzilo o Canona EF wprowadzonego w 1973r.

Musze wziac w obrone Alienke ;) . Canon A-1 pojawil sie w 1978r.
Faktycznie, ten niezwykle udany aparat, ktorego wejscie bylo poparte odpowiednia kampania reklamowa spowodowal, ze wszyscy marzyli o nim, a nie o mechanicznych lustrzankach. Zreszta aparatu tego uzywam do dzis, wlasnie w weekend zrobilem rolke filmu.

Tomek Holka - Wto Cze 02, 2009 16:12

Planistigmat napisał/a:
Musze wziac w obrone Alienke . Canon A-1 pojawil sie w 1978r.
Masz rację Planistigmaciu! Faktycznie pomyliłem się - to był kwiecień 1978 roku.
Planistigmat napisał/a:
Najprawdopodobniej w zagadce chodzilo o Canona EF wprowadzonego w 1973r.
I znowu masz rację!
Właśnie powrócił do mnie od Pana Nagova z Bydgoszczy. Jeden, ale złożony z dwóch!
Dziewiczy - w zasadzie nieużywany korpus (z wylanymi bateriami i uszkodzoną elektroniką) i drugi ze znakomicie działającymi wszelkimi funkcjami.

Po regulacjach i czyszczeniu aparat jest jak nowy - tyle, że ręcznie złożony!

W niedzielę testowałem aparat w Uniejowie. Zobaczymy jak wypadnie po tomankowym maglowaniu na wszystkie możliwe strony.
No i z tego zadowolenia wpadłem na pomysł tej zagadki. No nie! Było coś jeszcze. To wielokrotnie notowane opinie młodych ludzi, że wszystko co nowoczesne zaczęło się równo z nimi.
A to g... prawda!

***

PS: Jak oceniasz Planistigmaciu firmowe filtry Canona (chodzi o skylight)?

Planistigmat - Sro Cze 03, 2009 11:27

Bardzo dziekuje Tomaszu. :)

Jesli chodzi o filtry Canona to bawilem sie UV-kami z lat 70-tych. Z nimi jest latwiej, bo mozna zrobic prosty test:
Klade filtr na bialej kartce papieru, takej od xero albo drukarki. Te UVki nie byly neutralne, choc nie byly bardzo zle. Podejrzewam, ze Skylighty tez sa takie same tylko zabarwione. Potem test powlok - swiatlo mam z tylu, patrze przez filtr na cos ciemnego i widze jak dzialaja powloki. Czyli jest np tak: Mamy pokoj z zapalona lampka i otwarte drzwi do ciemnego przedpokoju. Staje pomiedzy drzwiami i lapmka. Patrze przez filtr na ciemny przedpokoj. Te stare UV-ki mialy slabiutkie powloki. Z nowymi filtrami Canona nie mialem do czynienia.
Widzielem kiedys test filtrow, ale jakos mu nie wierze. Uzywam filtrow B+W MRC. Wlasnie czeka mnie zakup takowego na 67mm, bo wlasnie wczoraj kurier przyniosl mi 70-200/4 IS L :) .

Tomek Holka - Sro Cze 03, 2009 17:55

No to nowa zagadka!

Załóżmy, że fotografujemy jakąś uroczą uliczkę równie uroczego miasteczka.
Zależy nam oczywiście na jak najlepszym naświetleniu szczegółów zabytkowej zabudowy.

Dopóki robimy zdjęcia w formacie poziomym wszystko jest w porządku,
- to znaczy, że nawet niezbyt wyrafinowany układ mierzący oświetlenie fotografowanych przedmiotów, bez problemu poradzi sobie z dokładnym naświetleniem zdjęcia "na kamieniczki".

Co jednak będzie, kiedy zapragniemy wykonać zdjęcie w formacie pionowym??

No i związana z tym seria pytań;
Czy kamieniczki będą nadal naświetlane identycznie jak przy fotografowaniu poziomym kadrem?
Jeżeli nie, - to dlaczego?
Jeżeli nie, - to jak zaradzić by na zdjęciach pionowych kamieniczki zostały naświetlone identycznie jak na poziomych?

***

Planistigmat - Czw Cze 04, 2009 15:50

A jaki pomiar swiatla mamy ustawiony/dostepny w aparacie ??
Tomek Holka - Czw Cze 04, 2009 16:59

Planistigmat napisał/a:
A jaki pomiar swiatla mamy ustawiony/dostepny w aparacie
Ponieważ większość użytkowników pewnie nie ma pomiaru punktowego ani matrycowego, więc pozostał chyba najczęściej spotykany, tak zwany centralnie ważony.

***

Tomek Holka - Pią Sie 14, 2009 23:29

Zagadki kuleją jak nigdy!

Ale co tam. Jak widzę "oglądalność" tego tematu, to zaraz mnie mobilizuje by wymyślić następną (poprzednia była widocznie mało ciekawa)

Zatem potrzebna zagadka ciekawa i na czasie.

Kliknij w obrazek by powiekszyć.

No właśnie, - letnie zachody słońca. Sztampa i trywialne zdjęcia, - ale !! Widocznie takie zdjęcia podobają się powszechnie, skoro tyle powstaje ich podczas wakacji.

Pewnie też nie ma nikogo takiego pośród nas, kto by nie chciał sfotografować pięknego zachodu słońca, nieprawdaż?

Z pewnością więc warto umieć zrobić to dobrze!

Najprościej zlecić kompaktowi problem prawidłowego naświetlenia takiej klatki ustawiając program "zachód słońca" i szlus.
Tylko, że jeden szlus nie wystarczy. Potrzebny jeszcze conajmniej jeden szlus, zupełnie nie dotyczący problemu samego naświetlenia (jakby tego było mało!)

Faktycznie, - już samo naświetlenie stwarza problemy, ponieważ w polu widzenia obiektywu z definicji znajdzie się słońce, które jest wielokrotnie jaśniejsze niż otaczająca je sceneria.

A przecież chciało by się mieć na zdjęciu i piękne słońce, i piękne niebo, i wreszcie całkowicie czytelną resztę kadru.

Należy się ponadto liczyć z tym, że do obiektywu wpadną promienie słoneczne niejako bezpośrednio, które dodatkowo mogą zmylić układ pomiarowy aparatu i co za tym idzie funkcjonowanie automatyki naświetlenia.

Co zatem czynić, gdy nasze zachody słońca wychodzą zbyt ciemne i nieczytelne ??
Jak ręcznie obsłużyć sprzęt aby nie być bezradnym, gdy nadarza się okazja sfotografowania pięknego zachodu słońca ??

Wyobraźmy sobie, że mamy całkowicie manualny aparat, lub nawaliła automatyka, - a my chcemy dobrze naświetlić zachód słońca
... i na dodatek ZAWSZE, ZA KAŻDYM RAZEM I Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ !!

***

Roland - Sob Sie 15, 2009 00:03

Cholera, trzeci post w przeciągu kwadransa, prawie jak Diabeł (nie tam żebym się porównywał).

Teraz wyjdą moje braki w teorii i robienie zdjęć na "czuja" i światłomierz (w Ae-1 jest git, Zenitowy ma swoje wady i przywary) - odpowiadam: przykręcić filtr i wydłużyć czas.

Tomek Holka - Sob Sie 15, 2009 00:17

Roland napisał/a:
przykręcić filtr i wydłużyć czas.

Rolandziu fajnie, że próbujesz!

Ale jak masz raz na zawsze, za każdym razem i na 100% dobrze naświetlać zachody słońca, to tak prosto się nie wysmykniesz.

Poza tym jaki filtr i po co? Osobiście jestem przeciwnikiem fotografowania przez szybki.
Ale cośtam w tym wydłużaniu czasu dzwoni, choć daleko i niewyraźnie. Przede wszystkim niedokładnie.
A ma być super dokładnie i bez żadnych ogólników.

Za to, za dobry przepis uhonoruję nawet Planistigmacia (liczę, że nie będzie wiedział tak z marszu!)
No i chyba warto wiedzieć dobrze i dokładnie.

***

Roland - Sob Sie 15, 2009 00:52

Cytat:
Ale jak masz raz na zawsze, za każdym razem i na 100% dobrze naświetlać zachody słońca, to tak prosto się nie wysmykniesz.
To już wiedziałem na wstępie.
Super dokładnie i bez ogników??? To trzeba mieć dobry obiektyw, z powłokami antyodblaskowymi i spokojne ręce, bądź statyw.:)

Hm. Jak odbiorę,najpierw zaniosę, swoje (tanie)rolki do wywoływalni, zobaczymy co otrzymałem fotografując podobnie do powyższego (motorówka na wodzie, zatoczka, góra na horyzoncie, polar na obiektywie).
Tymczasem, odpowiadam: jak te promienie mają "oślepiać" obiektyw to może dobrze złapać coś ciemnego, żeby się nie pogubił pomiar, ergo, trzeba to jakoś zmyślnie skadrować.
Tylko, że może nie być nic ciemnego.Pomiar wielopunktowy?Albo punktowy skierowany w możliwie niegroźnie jasne miejsce.
Skoro wydłużanie czasu dzwoni niedokładnie, to może mniej przysłaniać, ale krócej - patrze na zdjęcie z wędkarzem - fale jednak są trochę zamrożone. Czy wyczerpałem już limit prób odpowiedzi?

Tomek Holka - Sob Sie 15, 2009 01:05

Roland napisał/a:
Czy wyczerpałem już limit prób odpowiedzi?

Ależ skąd! Ułatw sobie zadanie wyobrażając sobie, ze masz do dyspozycji Zenita lub Prakticę.
Ważny jest tylko dobrze działający i sprawdzony światłomierz, który do każdego zadanego czasu dobierze odpowiednią przysłonę i na odwyrtkę.

Zresztą nie w doborze przysłona-czas leży problem (no może tylko minimalnie).

Ważne, żeby przepis fotografowania zachodów był jasny, jednoznaczny i nie pozostawiał żadnych wątpliwości.

***

Roland - Sob Sie 15, 2009 01:21

Lekko prześwietlić? Tylko, że tu do czas-przysłona wracamy.
Tomek Holka - Sob Sie 15, 2009 01:34

Roland napisał/a:
Lekko prześwietlić?

Widzisz, - to brzmi jak w przepisie na ciasto drożdżowe, kiedy zalecają dodać szyptę soli do smaku oraz odpowiednie ilości pozostałych składników.

A ja nie umiem piec drożdżówek i chciałbym mieć przepis dla idioty, który jak zechce upiec sobie drożdżówki to upiecze znakomite
i to bez wysiłku intelektualnego.

I zawsze mu się udadzą!

***

PS: Rolandziu, czym ty fotografujesz skoro piszesz o "tanich rolkach"? Dlaczego tanich??
Tomanek durny i pewnie już ociężały umysłowo.

Roland - Sob Sie 15, 2009 01:56

Proponuję próbować surowe ciasto, jak smakuje, do pieca.

Hmmm....Lekko prześwietlić na małej dziurze?Ale mnie tylko niechciana kombinacja(czas-przesłona) świta, jak na Zenita patrze.

Ok. Za 4 godziny na pociąg trzeba wstać, więc ponownie się zaloguje już po tym, jak Planistigmat poda prawidłową odpowiedź.

Bez odbioru.

Tomek Holka - Sob Sie 15, 2009 02:08

Roland napisał/a:
Planistigmat poda prawidłową odpowiedź.

Spokojnie Rolandziu, - Planistigmacio zapućka się w technicznych rozwiązaniach pomiaru światła i .... (kaszana!)
A rozwiązanie tymczasem jest bajecznie proste, czyli zgubne dla wszystkich co szukają daleko.

Zenit wystarczy.

***

Planistigmat - Sob Sie 15, 2009 12:41

Moge napisac jak sam robilem zdjecia zachodow slonca za pomoca manuali.

Najpierw kierowalem aparat na kadr ktory chce zdjac, jak juz wiedzialem ze jest tego warty to obracalem aparat w lewo lub w prawo az slonce wyszlo z kadru i jeszcze troche. Teraz mierzylem swiatlo (wiedzialem, ze teraz scenka bez slonca wyjdzie poprawnie naswietlona). Nastepnie wracalem do kadru wyjsciowego ze sloncem w tle i zamykalem przyslone (lub skracalem czas) o 1-na do 3-ch przyslon w zaleznosci od tego czy chce uzyskac tylko troche ciemniejsze czy bardziej ciemne zdjecie.

Chetnie przeczytam o Twoim sposobie Tomaszu.

Tomek Holka - Sob Sie 15, 2009 18:47

Planistigmat napisał/a:
Nastepnie wracalem do kadru wyjsciowego ze sloncem w tle i zamykalem przyslone (lub skracalem czas) o 1-na do 3-ch przyslon w zaleznosci od tego czy chce uzyskac tylko troche ciemniejsze czy bardziej ciemne zdjecie.

Dalej przepis nie jest idealnie prosty i jednoznaczny.
Zatem spokojnie poczekamy, by w końcu uzyskać metodę na zachody słońca, która daje zawsze właściwe wyniki.

Poza prawidłowym naświetleniem jest jeszcze jeden problem, który z pewnością warto poruszyć.

Zatem czekamy na kolejne przepisy.

***

PS: pomysł na zagadkę powstał podczas obserwacji spacerowiczów na plaży w Lubiatowie (zachodniosłonecznych, bo wschodniosłonecnych nie ma!)
Dziesiątki błyskających fleszy i .... kaszana (o której szacowni spacerowicze przekonali się dopiero po powrocie do domu)

Roland - Pon Sie 17, 2009 23:15

Przestawić czułość celem oszukania światłomierza?
Tomek Holka - Pon Sie 17, 2009 23:30

Roland napisał/a:
Przestawić czułość celem oszukania światłomierza?

Faktycznie są takie metody fotografowania pod światło. Fotografując np. zachodzące słońce nad miastem zalecano dokonać korekty naświetlenia (czyli np otworzyć przysłonę o dwie pełne wartości)
Kiedyś próbowałem i nawet z niezłym skutkiem.

Niestety zachód słońca nierówny innemu zachodowi a reguła jest sztywna. Zatem nigdy nie ma pewności, czy te dwie przysłony wystarczą a może okaże się to zbyt dużo.

Zatem jeszcze nieco poczekamy (aż Planistigmaciu obdzwoni wszystkich mistrzów :mruga: ) i wyjaśnimy genialną metodę fotografowania zachodów słońca nad morzem (nad jeziorem, generalnie nad dużą taflą wody)

Zachody słońca (i nie tylko!) w innych niż nadwodne pejzażach, będą wymagały drobnej korekty. Ale to drobiazg!

Przynajmniej wobec perspektywy, że wszyscy fotografujący znajomi powściekają się z zazdrości patrząc na nasze zachody słońca!
Nie będziemy im przecież tak od razu wszystkiego wyjaśniać.

Tak za darmo ?? :ups:

***

Roland - Pią Sie 21, 2009 17:05

Coś się Plani nie kwapi, ciekaw jestem rozwiązania więc spróbuję następująco...

Z wydłużeniem czasu dzwoniło, ale niedokładnie. Nie chodzi o kombinację czas-przysłona, a jak chodzi, to tylko minimalnie, a patrząc na Zenita mam wszystko czego potrzeba do wymyślenia prawidłowej odpowiedzi...Czy chodzi o sama przysłonę?Jej ustawienie wyjściowe i ewentualna korektę po pomiarze?

Tomek Holka - Pią Sie 21, 2009 23:16

Plani się już pokwapił i ja też to uczynię. Ale ostatnie dni miałem kompletnie powariowane i do tego muszę poprosić córunię by pomogła mi w wizualizacji metody.

Być może już w ten weekend uda się wszystko wyjaśnić.

Zatem jeszcze trochę cierpliwości, proszę.

***

Planistigmat - Sob Sie 22, 2009 10:33

Jesli chodzi o czas i przyslone to wiadomo, ze czas bedzie dosc krotki, a wartosc przysony dosc duza, wiec bedzie tez dosc duza glebia ostrosci. Jesli chodzi o slonce to nalezy je umieszczac w okolicach lewego gornego mocnego punktu lub w okolicach prawego gornego, najlepiej zeby jeszcze odbijalo sie ono w wodzie. Po przekatnej trzeba cos umiescic w kardze, tzn jesli slonce jest w w okolicach lewego gornego mocnego punktu to w okolicach prawego dolnego umieszczamy cos co bedzie nam to slonce rownowazyc. Tu swietnym przykladem jest wspaniale zdjecie Tomasza Holki pt. Rodzina, ktore zamieszczam za pozwoleniem samego autora:




P.S. No coz, nie bede dzwonil do mistrzow, zwykle jak cos pisze to sa to wiadomosci brane "z glowy". Czasami tylko gdzies zajrze by upewnic sie czy np data jest dobra albo cos takiego. :)

Tomek Holka - Sob Sie 22, 2009 10:43

Planistigmat napisał/a:
No coz, nie bede dzwonil do mistrzow

Ejże, Planistigmaciu! To tylko taki dowcip miał być. :yes:

A zdjęcie możesz wkleić, byleś zdążył zrobić to w swoim poście. Potem jeszcze raz je powtórzę przy wyjaśnianiu metody.

***

Planistigmat - Sob Sie 22, 2009 13:29

No to czekam z niecierpliwoscia na tomankowy przepis na zdjecia zachodow slonca. :)
rul3z - Czw Sie 27, 2009 10:22

Jak dla mnie podstawa to odpowiednia konwersja temperatury barw + korekcja ekspozycji. Moim zdaniem nie ma złotego środka na "idealne" zdjęcie zachodu/wschodu słońca. Wszystko zależy od fotografującego, wizji czy przeznaczenia fotki, oraz odbierającego przekaz/zdjęcie i jego upodobań.
Zdjęcie reklamowe musi być "soczyste" przyciągające wzrok i musi bić od niego ciepło (krótki czas wysokie iso + ew. dodatki), zdjęcie pocztówkowe, widokowe itp. potrzebuje dużego zakresu tonalnego. Jeżeli nasz sprzęt nie wyciąga szerokiego zakresu, to najprostszym rozwiązaniem jest filtr połówkowy czerwony z lekko wydłużonym czasem naśw. oraz zmniejszona temperaturą w WB (w kelwinach).

Oczywiście nie wszyscy będą się zgadzać z moją teorią, jednak z doświadczenia wiem, ze to zdaje egzamin :)

PS.
Jak ktoś z Was ma szybką puszkę (ze względu na ewentualny ruch fal), to pobawcie sie breaking, no a później HDR - miodzio odrealnienie ;)

Tomek Holka - Czw Sie 27, 2009 18:08

rul3z napisał/a:
Moim zdaniem nie ma złotego środka na "idealne" zdjęcie zachodu/wschodu słońca.

Jest! Ale poproszę o jeszcze nieco cierpliwości, bo ostatnio dopadła mnie zgraja tarapatów.

***

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 00:21

W oczekiwaniu na alchemiczny sposób naświetlania zachodów słońca nad morzem, taka oto zagadka - dziwadło.

Co to do diabła jest ??



***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 00:37

wygląda jak "ruska" podróba aparatu Praktica

EDIT: Dużo się nie pomyliłem :D
Kiev - nazwa aparatów fotograficznych produkcji radzieckiej i ukraińskiej produkowanych przez zakłady Arsenal w Kijowie. Nazwa Kiev zapisywana bywa także cyrylicą jako КИЕВ.


jaki ten internet jest wielki, no.... ;)

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 00:45

Grzegorz napisał/a:
wygląda jak "ruska" podróba aparatu Praktica

Ależ nie, Grzesiu! Taka rzecz jak na zdjęciu w rzeczywistości nie istnieje!

To dziwne, bo przecież zdjęcie jest najlepszym z dowodów na istnienie czegokolwiek (nawet UFO!)
A jednak tak właśnie jest!

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 00:49

Ależ Panie Tomaszu! Istnieje! Co prawda na zdjęciu jest lustrzane odbicie owego ustrojstwa, ale jednak ;)
Oto dowód:LINK

:)

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 00:55

Ano właśnie, lustrzane odbicie! Ale jak ono powstało?? Cyfra zwariowała, czy cuś?

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 01:01

hehe no nie :D
Jeśli odwiedzi Pan link który podałem, z pewnością pierwsze co wpadnie Panu w oko będzie to grawer na obiektywie - u Pana na zdjęciu wykorzystano lusterko (ew, efekt odbicia w programie) i ot - cała filozofia ;)

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 01:14

Grzegorz napisał/a:
(ew, efekt odbicia w programie)

Moment!
Link odwiedziłem, niczego specjalnego nie zauważyłem - a co to takiego "efekt odbicia w programie", to nie mam nawet bladego pojęcia !!

Jak takie zdjęcie zrobić tradycyjnymi metodami, to i owszem - wiem. Ale cyfrą ??

Ni dudu!

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 08:57

Dlaczego wykonanie takiej fotki miało być trudne aparatem cyfrowym? Poniższe zdjęcia wykonałem dosłownie przed chwileczką:


Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 15:44

A gdzie na zdjęciu Kieva masz lustro, Grzesiu ?? Gołym okiem widać, że to nie jest zdjęcie odbicia w lustrze.

Ciekawe. Ja nie wiem, jak to zrobiono! Poza tym, to przypadek - pozostałe zdjęcia w tej aukcji na Allegro są prawidłowe!
Zakładam też, że wszystkie wykonano cyfrą, bo kto by bawił się w skanowanie negatywów?

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 18:25

:D
Byłem pewien że to jakaś podchwytliwa zagadka.
Na początku myślałem że chodzi o napis na obiektywie - całe pańskie zdjęcie wydaje się być lustrzanym odbiciem, prócz nazwy obiektywu "Levnoc-103" - stąd stwierdzenie, że "z pewnością pierwsze co wpadnie Panu w oko będzie to grawer na obiektywie" ;)
Skoro nie jest to podchwytliwa zagadka, a zdjęcie jest "przypadkowe" to śmiem twierdzić, że osoba przygotowująca zdjęcia do aukcji pomyliła się i w programie do obróbki zdjęć zamiast kliknąć "Zmień rozmiar" kliknęła "Odbij w poziomie" ;)

Przykład owej akcji na moim zdjęciu - tym razem bez pomocy lusterka :)

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 19:26

Grzegorz napisał/a:
zamiast kliknąć "Zmień rozmiar" kliknęła "Odbij w poziomie"

No i to może być rozwiązanie. O ile taka funkcja wogóle istnieje, - bo zupełnie się na tym nie znam!
Może to dziwne - ale zdecydowanie się nie znam.

Mając zdjęcie na negatywie, wystarczyło by umieścić je w skanerze emulsją do góry zamiast do dołu.
No i byłby właśnie taki efekt (odbicia lustrzanego).

Ale jak z cyfrą, to mogą opisać jedynie cyfrowcy.

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 20:02

Proponuję porozmawiać z córką - z pewnością potwierdzi moje słowa ;)

Mimo wszystko ciekawi mnie dlaczego producent aparatu umieścił nazwę obiektywu w sposób dający odczytać się poprawnie jedynie w lustrzanym odbiciu.

Tomek Holka - Wto Wrz 01, 2009 22:01

Grzegorz napisał/a:
tym razem bez pomocy lusterka

Przepraszam, - tego nie zauważyłem! Zatem nie mam powodu nie wierzyć.
Zagadka rozwiązana.
Grzegorz napisał/a:
dlaczego producent aparatu umieścił nazwę obiektywu w sposób dający odczytać się poprawnie jedynie w lustrzanym odbiciu.

Tutaj jednak uważam, że wszystko jest prawidłowo.
To zapisana cyrylicą (na dodatek drukowaną i jeszcze stylizowaną!) nazwa obiektywu - HELIOS 103.
No cóż, starsi uczyli się rosyjskiego w szkole. Poza tym tak dobrze znam wygląd tego aparatu (w sumie to kopia jeszcze przedwojennego Contaxa), że to lustrzane odbicie wydawało mi się wyjątkowo dziwaczne!

***

Grzegorz - Wto Wrz 01, 2009 22:26

Tomasz Holka napisał/a:
To zapisana cyrylicą (na dodatek drukowaną i jeszcze stylizowaną!) nazwa obiektywu - HELIOS 103.

No tak :D język rosyjski jest mi równie obcy jak chiński ;)

Planistigmat - Czw Wrz 10, 2009 16:34

To rzeczywiscie byla tylko pomylka osoby obslugujacej program do obrobki.
Istnieje jednak taka kopia Lieci, tzn bedaca jej lustrzanym odbiciem wzgledem pionowej plaszczyzny prostopadlej do powierzchni filmu. Napisy sa OK, ale trzeba naciagac migawke lewa reka.

Przydalaby sie jakas nowa zagadka. :)

Roland - Nie Wrz 13, 2009 12:21

Przydałoby się tez rozwiązanie starej:)
Tomek Holka - Wto Wrz 15, 2009 22:37

Roland napisał/a:
Przydałoby się tez rozwiązanie starej:)


Wszystko przez to, że moja kochana córunia nie ma czasu pomóc tacie w stawianiu ramek na zdjęciach.
Ja durny jak but z lewej nogi w takich komputerowych działaniach. Nikt nie jest doskonały niestety (a tak by się chciało!)

Ale spróbuję opisać to rozwiązanie i jeżeli Planistigmacio taką ramkę dorobi korzystając ze swoich moderatorskich możliwości - będę wdzięczny!

Zatem jak naświetlać zachody słońca nad morzem ??



Wyobraźcie sobie proszę, że to zdjęcie jest w czerwonej (dla skuteczniejszej pecepcji) ramce.



Taki właśnie kadr wynaleźliśmy, taki nam się podoba i taki też chcielibyśmy utrwalić na zdjęciu.

By dobrze naświetlić taki kadr, należy pozbyć się fałszującego pomiar słońca.
Zatem trzymając aparat przy oku (lustrzanka!), przesuwamy naszą ramkę idealnie równolegle w prawo na kadr pomiarowy.
Ten kadr pomiarowy zaznaczymy ramką zieloną o identycznych wymiarach jak czerwona, tyle że lewa krawędź naszej pomiarowej (zielonej!) ramki podzieli nam dokładnie ramkę czerwoną na pół.

W efekcie mamy teraz jedno zdjęcie w czerwonej ramce i ramkę zieloną (pomiarową) przesuniętą w stosunku do czerwonej o pół kadru w prawo.
Grupa kąpiących się zamiast w prawym mocnym punkcie, znajdzie się w lewym, dolnym mocnym punkcie kadru pomiarowego!

W zielonej ramce dokonujemy pomiaru światła!!

Najłatwiej to uczynić aparatem z tak zwaną pamięcią pomiaru. Mając aparat wycelowany w zieloną ramkę, przyciskamy bowiem przycisk pamięci pomiaru, poczym posuwistem ruchem w lewo zmieniamy cel na upatrzoną wcześniej ramkę czerwoną.

W moim stareńkim ale imponująco wyglądającym Canonie EF wystarczy wtedy zwolnić migawkę, jeżeli tylko uznamy, że przycelowaliśmy w czerwoną niczym Robin Hood.
Oczywiście paluchem cały czas pociskamy tę pamięć pomiaru!! Inaczej kiszka!

W prostej lustrzance analogowej typu Zenit ustawiamy w zielonej ramce dobrane wartości przysłony i czasu naświetlania
(jeszcze będzie jak to zrobić!)
Przekierowywując Zenita lub Prakticę z powrotem na ramkę czerwoną, należy uodpornić się na bunt światłomierza, który natychmiast pokaże prześwietlenie!
Pokazujemy zatem światłomierzowi kto tu rządzi i wyzwalamy migawkę.

Teraz, dlaczego tak a nie inaczej ??

Otóż takie sceny jak pokazana wyżej charakteryzują się wielką ilością światła odbitego od wody (morza).
To właśnie na powierzchni wody najbardziej nam zależy! Na jej fakturze (zmarszczkach, falach, kręgach itp) a przede wszystkiem na zmieniającym się wraz z oświetleniem kolorze!
Tylko czasami, przy absolutnie bezwietrznej pogodzie będzie nam zależało na odbiciu nieba w wodzie.

To niebo oświetlone lampą słońca generuje to światło! Dlatego nie unikniemy na zdjęciu lekko prześwietlonego nieba.
Róznica będzie niewielka, bo około jednej przysłony (fachowo 1 EV ) i nie zaszkodzi wyglądowi nieba, które przyznajmy, podczas takich scen jest nadzwyczaj imponujące.

Za to morze będzie wspaniałe! Ze wszystkimi frapującymi szczegółami. Byle tylko w trakcie pomiaru nie było w kadrze słońca!

Opisany sposób wykonywania zdjęć zachodów słońca nad morzem (jeziorem lub inną wielką taflą wody) będzie skuteczny jedynie wtedy, gdy nasz aparat posiada możliwość pomiaru integralnego, uśrednionego lub integralnego z uwypukleniem środka kadru.

Żadne frymuśnie nowoczesne pomiary matrycowe czy punktowe się nie przydadzą a nawet przeszkodzą, że tak powiem.
Pomiar integralny niemal w każdej klasycznej lustrzance (nowoczesnej też!) zbierany jest conajmniej w 80% z dolnej części kadru.
W zdjęciu z naszego przykładu te 20% wystające ponad horyzont praktycznie się nie liczy.

Jak to jednak trzeba znać swój aparat, nieprawdaż ??

Teraz tak. Jaki czas naświetlania przy manualnej ekspozycji? HA!! To zależy od ogniskowej obiektywu lub ustawionej ogniskowej w zoomie.
Od razu powiem, że ogniskowa powinna być jak największa! Dlaczego? To wynika z charakterystycznej zdolności obiektywów długoogniskowych do zagęszczania perspektywy.

Wyobraźcie sobie olbrzymią kulę słońca nad morzem i na jej tle piękną sylwetkę jachtu albo dwie sylwetki zakochanej pary.
Ładnie wygląda?
Do tego potrzebny właśnie długi obiektyw.

Niestety długi obiektyw wymaga krótkiego czasu naświetlania :-( zgodnie z regułą ogniskowej w mianowniku.
Zatem fotografując obiektywem 200 mm (lustrzanka małoobrazkowa lub pełnoklatkowa) stosowany czas nie może być dłuższy niż 1/200 sek. (praktycznie 1/250 sek.)

A tu ciemno i guzik z tego będzie!

Już dalej nie nudząc powiem, że powyższe zdjęcie wykonywałem obiektywem 100 mm, czyli czterokrotnie "powiększającym" obraz w stosunku do obiektywu standardowego 50 mm. W sumie, wcale tego nie widać.
Czas naświetlania (wymuszony przez tomanka) wyniósł 1/125 sek. a przysłona (wskazana przez automatykę aparatu) około 4 do 5,6.

Takich scen jak powyższa, obiektywem szerokokątnym się po prostu nie fotografuje !!
Obiektywy szerokokątne (powszechne w kompaktach!) ułatwiają otrzymanie ostrych zdjęć, przydają się w ciasnych uliczkach, ale nawet majestatyczne góry oddają jak większe babki z piasku a nadmorski krajobraz rozciągają do bezkresnej przestrzeni z maciupcimi szczegółami, które akurat przy takich zdjęciach są najważniejsze i najbardziej efektowne.

No tak. Jak chcecie więcej, to sugeruję zaproszenie Fotomanka do jakiejś uroczej gnieźnieńskiej kafejki.
Będzie gadał godzinami - ten typ tak ma i już. Ale fajnie będzie z pewnością.

Znam go, to i wiem.

***

Planistigmat - Pią Wrz 18, 2009 07:46

Jak tylko znajde troche czasu to dorobie ramki, bo teraz mam urwanie glowy w pracy.
Dopisze tez jakis komentarz do powyzszej metody.

Tomek Holka - Pią Wrz 18, 2009 19:09

Planistigmat napisał/a:
Dopisze tez jakis komentarz do powyzszej metody.

Co tu komentować Planistigmaciu?
Mówiąc prosto, chodzi o to by wybrać nadmorski (!) motyw z zachodzącym słońcem, - przesunąć, - zmierzyć, -
- przesunąć z powrotem i wykonać zdjęcie.

Rezultat murowany w 100% !!

Cała reszta to komentarz i opis (mam nadzieję, że jasny!)

***

becia - Pią Wrz 18, 2009 22:22

Planistigmat napisał/a:
Jak tylko znajde troche czasu to dorobie ramki, bo teraz mam urwanie glowy w pracy.

Miałam chwilkę, więc postanowiłam "Planiego" wyręczyć bo z urwaną głową nie ma żartów :D

Profesjonalnie może to nie jest ale mam nadzieję, że czytelnie i dobrze zobrazowane a Tomanek nie obrazi się za to "grafiti" na swoim arcydziele ;)



Pozdrawiam wszystkich fotozakręconych :papa2:

Tomek Holka - Pią Wrz 18, 2009 23:13

becia napisał/a:
Profesjonalnie może to nie jest
Jest kapitalnie Beciu! Wielkie dzięki!
Mam nadzieję, że ktoś tym sposobem się posłuży. Jest tak prosty, że trudno o jeszcze bardziej prosty przepis.
Oczywiście pomiaru nie trzeba prowadzić na tak rygorystycznie opisanym kadrze. Wystarczy, że jesteśmy pewni iż słońce nie sięga pola widzenia obiektywu!

No i coś jeszcze. Osłona przeciwsłoneczna właśnie przy takich krajobrazach jest po prostu niezbędna.
Zawodowcy używają jej zawsze. Amatorzy najczęściej lekceważą.

A ciekawym Beciu, czy potrafisz dobrze naświetlić śnieżny krajobraz tak skutecznie, że śnieg jest biały?
Kiedyś takie doświadczenie robiliśmy, jak wygląda na zdjęciu biały kartonik i czym różni się od czarnego.
Wyszło, że niczym bo oba są szare.

A tu zima za pasem ze swymi białymi do bólu krajobrazami rozświetlonymi słońcem na bezchmurnym niebie. Szron na drzewach i na wszystkim dookoła - zwłaszcza po mroźnej nocy.

Naświetlanie takich scen jest podobne do zachodów słońca nad morzem. Też warto znać chwyt!
Nieco inny niestety ale równie skuteczny, prosty i niezawodny.

***

becia - Sob Wrz 19, 2009 11:56

Jak naświetlić?
No cóż... W śnieżnej scenerii zwykle światłomierz się myli i jeśli sugerujemy się jego wskazaniami śnieg na zdjęciach wyjdzie jako szara plama (zdjęcie będzie niedoświetlone), dlatego trzeba "wziąć poprawkę" i wpuścić więcej światła do aparatu.

Sposoby są trzy:
1. wydłużyć czas naświetlania
2. zmniejszyć wartość przysłony
3. dokonać pomiaru w najjaśniejszym punkcie kadru i ręcznie skorygować ekspozycję wprost proporcjonalnie do panujących warunków - im więcej światła tym większa korekta (na plus rzecz jasna). Nie należy jednak przesadzać - korekta powinna maksymalnie wynieść +3EV - inaczej ryzykujemy, że tym razem śnieg będzie białą plamą zupełnie bez szczegółów.

Który ze sposobów jest najlepszy i w 100% zawsze skuteczny - o ile którykolwiek w ogóle - nie wiem, ale to jedyne mi znane.
Osobiście korzystałabym raczej z 3.

Oczywiście nie należy zapominać o właściwym ustawieniu balansu bieli, bo mimo dobrego naświetlania możemy się zdziwić, że śnieg okazał się np. żółtawy.

Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na przepis od eksperta ;)

Tomek Holka - Nie Wrz 20, 2009 00:42

becia napisał/a:
przepis od eksperta
Masz ci los, westchnął Kubuś Puchatek.
becia napisał/a:
Który ze sposobów jest najlepszy
Najprostszy i niebudzący żadnych wątpliwości.
Okazuje się, że pomimo zautomatyzowania wszelkich funkcji aparatów fotograficznych, bywają przypadki, kiedy cała ta technika jest bezradna wobec waruków w których czasami przychodzi fotografować.
Najczęściej dzieje się tak wtedy, gdy zawodzi podstawowy algorytm za pomocą którego każdy (nawet najnowocześniejszy!) aparat mierzy światło.

Karton pomalowany w czarno białe pasy, to temat z którym aparat poradzi sobie bezbłędnie.
Karton w pasy kolorowe, choćby i najdziwniejsze, - to też dla niego proste zadanie.
Karton biały lub czarny, to już porażka - oba zostaną zarejestrowane jako szare i to w identycznym odcieniu.
Podobne porażki dotyczą motywów które zawierają w kadrze źródła silnego światła, lub scen o bardzo dużej rozpiętości tonalnej.

Tylko przypadki z białym lub czarnym kartonem, to obnażenie rzeczywistej słabości systemów pomiarowych.
Pozostałe już nie, dlatego że oczekując na zdjęciu dokładnie tego samego co widzimy na własne oczy, zapominamy, że aparat nie jest człowiekiem.

Z sytuacjami, które sprawiają naszemu sprzętowi kłopoty, poradzili byli już sobie ci fotografowie, którzy wypraktykowali sposoby jak zmusić aparat by widział tak jak my.

Najczęściej to bardzo proste "chwyty", podobne do tego z zachodami słońca nad morzem lub wodą o znacznej powierzchni.
Dlatego że proste - to nadzwyczaj zachwycające swą niezawodnością.

Przyznam, że sam byłem zdziwiony, gdy po raz pierwszy o nich przeczytałem. Dodam jeszcze, że to nie jest powszechnie znana wiedza na którą można trafić w większości poradników o fotografowaniu.
Dlatego miło mi będzie przekazać ją fotoforumowiczom.

Znamy już zatem sposób fotografowania zachodów słońca nad wodą, choć nie liczę przyznam na nagłe zaniknięcie wakacyjnego zwyczaju błyskania na plaży fleszami.

Będą jeszcze zachody słońca nad czym innym niż woda. Katon prawie biały, czyli śnieżne krajobrazy.
Karton prawie czarny, czyli zdjęcia robione wieczorami przy mocno niewystarczającym oświetleniu.
No i jeszcze jakieś tam fotomankowe ciekawostki.

A! Wspomniałem o zwyczaju błyskania na plaży fleszami.
Błyskać należy - ale w pełnym słońcu, jak na przykład fotografujemy nasze beciątka lub inne potomanki baraszkujące w piasku.

Tego z kolei nikt nie robi, bo automatyce nie przychdzi do "głowy", że warto.

***

Planistigmat - Pią Wrz 25, 2009 23:29

Tomasz Holka napisał/a:
jeżeli Planistigmacio taką ramkę dorobi
Planistigmacia wyreczyla becia za co jej serdecznie dziekuje :) . Ja tylko wkleilem zdjecie z ramkami do tomankowego posta, zeby opwiesc byla kompletna. :)

Tomasz Holka napisał/a:

Oczywiście paluchem cały czas pociskamy tę pamięć pomiaru!! Inaczej kiszka!
W niektorych aparatach trzeba trzymac przycisk pamieci pomiaru, a w niektorych wystarczy raz nacisnac i mozna puscic guziczek, a pamiec pomiaru kasuje sie dopiero po wyzwoleniu migawki, albo po puszczeniu spustu migawki. Tak jest np w ap. Praktica BX20.


Tomasz Holka napisał/a:
Opisany sposób wykonywania zdjęć zachodów słońca nad morzem (jeziorem lub inną wielką taflą wody) będzie skuteczny jedynie wtedy, gdy nasz aparat posiada możliwość pomiaru integralnego, uśrednionego lub integralnego z uwypukleniem środka kadru.

Żadne frymuśnie nowoczesne pomiary matrycowe czy punktowe się nie przydadzą a nawet przeszkodzą, że tak powiem.
Pomiar integralny niemal w każdej klasycznej lustrzance (nowoczesnej też!) zbierany jest conajmniej w 80% z dolnej części kadru.
W zdjęciu z naszego przykładu te 20% wystające ponad horyzont praktycznie się nie liczy.
Wg mnie pomiar matrycowy swietnie by sie sprawdzil w tej sytuacji. Zreszta rozpietosc tonalna sceny w zielonej ramce jest tak mala, ze rodzaj pomiaru swiatla nie ma znaczenia.

Opisana przeze mnie, w bardzo niezreczny sposob, metoda jest dokladnie taka sama, tylko ze ja jeszcze troche niedoswietlam zdjecie co wzmacnia "efekt zachodu".

Tomek Holka - Sob Wrz 26, 2009 00:26

Planistigmat napisał/a:
Wg mnie pomiar matrycowy swietnie by sie sprawdzil w tej sytuacji. Zreszta rozpietosc tonalna sceny w zielonej ramce jest tak mala, ze rodzaj pomiaru swiatla nie ma znaczenia.

Moim zdaniem ma. Jak pamiętasz fotografuję zwykle na slajdach. Tu nie ma wielkiego marginesu na błędy. Ot, - ćwierć przysłony
w obie strony.

Zachody słońca nad morzem lub inną wielką wodą, to konieczność zdjęcia pomiaru z jej powierzchni.
Powierzchnia wody musi być naświetlona najdokładniej a wszystko inne w marginesie tolerancji.
Wiesz, że pomiar integralny z uwypukleniem środka czy bez, zbierany jest głównie z dolnej połowy kadru. I o to głównie chodzi.

To wypróbowany przepis i jednoznaczny - zatem najbardziej właściwy dla zainteresowanych. Najprostszy z możliwych!

Planistigmat napisał/a:
jeszcze troche niedoswietlam


To gubisz fakturę wody kosztem dobrze naświetlonego nieba. Spróbuj naświetlić testowe zdjęcie dokładnie według "mojego" przepisu, poczym wykonaj drugie, niedoświetlone o jedną przysłonę (taka jest najczęściej różnica pomiędzy dokładnym naświetleniem wody i nieba)
Zobaczysz, że pierwsze z nich będzie lepsze.

***

becia - Wto Wrz 29, 2009 21:39

Tomasz Holka napisał/a:
To wypróbowany przepis i jednoznaczny - zatem najbardziej właściwy dla zainteresowanych. Najprostszy z możliwych!

OK - zatem mamy przepis na zachody słońca a co z przepisem na śnieg, bo choć do zimowych krajobrazów jeszcze trochę czasu, to ciekawa jestem "chwytów" nieopisanych w większości poradników dotyczących fotografii.

Pozdrawiam.

Tomek Holka - Sro Wrz 30, 2009 22:24

becia napisał/a:
mamy przepis na zachody słońca
nad morzem!
Zachody słonca nad czym innym oraz śnieżne krajobrazy nieco później.

Widzisz Beciu sama, że Fotoforum śpi. Nie ma dla kogo pisać.

***

becia - Sro Wrz 30, 2009 22:49

Tomasz Holka napisał/a:
Fotoforum śpi. Nie ma dla kogo pisać.

...hmmm...
no tak - w końcu jedna ciekawa to za mało...
cóż - poczekam aż reszta się obudzi
dobrej nocy :spioch:

Aliena - Czw Paź 01, 2009 04:18

Tomasz Holka napisał/a:
Zachody słonca nad czym innym oraz śnieżne krajobrazy nieco później.
Widzisz Beciu sama, że Fotoforum śpi.

Tomaszu, FotoForum czuwa nawet w środku nocy ;] Ja też czekam na receptę, jak zrobić piękne zdjęcia śnieżnych krajobrazów i zachodów słońca nad czym innym :)

Planistigmat - Czw Paź 01, 2009 16:59

Tomasz Holka napisał/a:
To gubisz fakturę wody kosztem dobrze naświetlonego nieba. Spróbuj naświetlić testowe zdjęcie dokładnie według "mojego" przepisu, poczym wykonaj drugie, niedoświetlone o jedną przysłonę (taka jest najczęściej różnica pomiędzy dokładnym naświetleniem wody i nieba)
Zobaczysz, że pierwsze z nich będzie lepsze.
Probowalem, robilem kilka zdjec zaczynajac od poprawnie naswietlonego, a potem niedoswietlajac. Mi sie bardziej podobaja lekko niedoswietlone. No, ale w koncu pojecie lepszosci jest wzgledne w fotografii.

Jesli chodzi o snieg to wiadomo, ze trzeba troche przeswietlic zdjecie. Jesli robimy zdjecie czarno-biale dobrze jest zalozyc zolty filtr.

Jednak jestem bardzo ciekawy Twojego przepisu Tomaszu. :)

Tomek Holka - Pią Paź 02, 2009 00:58

Planistigmat napisał/a:
Jesli chodzi o snieg
Planistigmat napisał/a:
jestem bardzo ciekawy Twojego przepisu Tomaszu.

No nie mojego, przyznaję się bez bicia! Zatem znajdź w internecie jakiś ciekawy śnieżny krajobraz, Planistigmaciu.

***

Planistigmat - Pią Paź 02, 2009 16:00

Znalazlem na swoim koncie na Imageshacku ;)


1)




2)




3)

Tomek Holka - Pią Paź 02, 2009 21:01

Pudło, Planistigmaciu! Zdjęcia fajne, ale zależy mi na takim, gdzie będzie piękne i ostre słońce, niebieściuśkie niebo i pełno śniegu wokoło, najlepiej jeszcze z pokrytymi szronem drzewami!
Wtedy będą realne trudności z ustaleniem właściwych parametrów naświetlania!

Zdjęcia które pokazałeś naświetlić bardzo łatwo ze względu na niski kontrast i minimalną rozpiętość tonalną.
Ot, wybierasz kadr i wyzwalasz migawkę. Aparat sobie poradzi bez problemu.

***

becia - Sob Paź 03, 2009 17:11

Tomasz Holka napisał/a:
zależy mi na takim, gdzie będzie piękne i ostre słońce, niebieściuśkie niebo i pełno śniegu wokoło, najlepiej jeszcze z pokrytymi szronem drzewami!

ja od siebie mogę wrzucić coś takiego:



co prawda nie ma na tym zdjęciu nieba i oszronionych drzew ale śniegu jest dużo w pełnym słońcu a chłopczyk w ciemnych rzeczach...

Grzegorz - Sob Paź 03, 2009 22:28

Zimowe? A proszę bardzo - może któreś się nada ;)





Tomek Holka - Nie Paź 04, 2009 21:45

Masz ci los, - westchnął Kubuś Puchatek! Zdjęcia do teorii nie pasują!

Pewnie móglbym spróbować ze zdjęciem Beci, które stwarza najwięcej problemów z prawidłowym naświetleniem.
Ale ze względu na brak możliwości wyrysowania zielonej ramki "pomiarowej", chyba jeszcze poczekam aż ktoś ulituje się nad problemem celnego tłumaczenia rzeczy i wstawi jakiś zimowy krajobraz z niebieściuśkim i rozświetlonym słońcem niebem.

Cały ten śniegowy "chwyt" podobny jest niezmiernie do "chwytu" dotyczącego zachodów słońca nad morzem.
Tutaj jednak chodzi o to, aby układ pomiarowy aparatu nie potraktował śniegu w tle jak białego kartonu. Pamiętacie zapewne takie ciekawe doświadczenie!

Biały karton był na zdjęciu szary - a szary śnieg z kolei, to właśnie to, czego tygrysy nie lubią na zdjęciach najbardziej.

***

Planistigmat - Wto Lis 03, 2009 13:23

No przeciez piersze zdjecie wstawione przez Grzegorza spelnia wszystkie warunki o ktorych piszesz, bo jest "z niebieściuśkim i rozświetlonym słońcem niebem". Nawet widac jak slonce swieci.
Puma - Wto Lis 03, 2009 15:25

Oj temat mnie wciągnął, pożarł właściwie:-) Idę szukać w bezkresnych czeluściach kompa zimowych fotek...see you ;-)
Puma - Wto Lis 03, 2009 15:47

Tyle tylko znalazłam- przyznaję wole robić zdjęcia przy zdecydowanie wyższych temperaturach...











Czy coś się nadaje ?

Puma - Wto Lis 03, 2009 15:48

mayday mayday Morderatorze!!!
nie widać zdjęć - co robić ?

Planistigmat - Wto Lis 03, 2009 16:05

Nad tekstem, ktory piszesz jest taki guzik z napisem "Img". Chcac wstawic zdjecie trzeba go nacisnac, pojawi sie okno, w ktore wpisujesz adres obrazka i klikasz OK.
W tekscie bedziesz miala tak:
[img]adres_obrazka[/img]
Adres obrazka w tym wypadku konczy sie na ".jpg". Aby go otrzymac w fotosiku musisz klikac na "Pobierz pozostałe kody" i z listy wybrac odpowiedni link konczacy sie na "jpg".

Juz zmienilem Twojego posta tak by pojawily sie obrazki.

Puma - Wto Lis 03, 2009 17:16

Bardzo dziękuję za pomoc :-) ))
Tomek Holka - Wto Lis 03, 2009 18:57

Puma napisał/a:
Czy coś się nadaje ?
Nadaje!
Twoje drugie zdjęcie od góry.

Planistigmaciowi wytłumaczę na PW, jak zaznaczyć zieloną ramkę pomiarową.

***

Puma - Sob Lis 07, 2009 08:53

Halo - is there anybody here ? :hmmm:
Tomek Holka - Sob Lis 07, 2009 09:21

Jest oczywiście, ale co z tego? Alienka się wyłączyła jako moderator, Planistigmaciu też nieobecny od dłuższego czasu i wogóle na forum i foto forum coraz mniej aktywnych uczestników.

W sumie, nie ma się czemu dziwić, bo wszystko powszednieje ostateczne a fotoforum to niszowy dział.

Pozdrowienia od Fotomanka.

***

Puma - Nie Lis 08, 2009 09:50

Szkoda...

Pozdrawiam i dzieki za reakcję

Tomek Holka - Nie Lis 08, 2009 20:25


No cóż, nie doczekałem się pomocy, to może uda się opisowo sprawę wyjaśnić, choćby tylko dla samej Pumci.

Ostatecznie, kto pozyskuje dla tego pięknego hobby jedno życie - pozyskuje wszystkie.

To właśnie zdjęcie nadaje się znakomicie do wyjaśniania zasady pomiaru światła przy fotografowaniu śnieżnych krajobrazów,
bo w kadrze znalazło się sporo niebieskiego nieba.
Jak widać, na zdjęciu świeci słońce przy pięknej wyżowej pogodzie. To też ważne, bo fotografowanie zimowych pejzaży polecał bym jedynie, właśnie przy takim oświetleniu.

Zatem jak wybrać kadr pomiarowy, który byłby analogią do już omówionego sposobu fotografowania zachodów słońca nad morzem?

Pomiar światła bierzemy z niebieściuśkiego nieba!
Zatem przesuwamy ramkę kadru zdjęciowego do góry o mniej więcej połowę jego wysokości.
Zatem dolna krawędź ramki pomiarowej będzie się opierać w przypadku pumciowego zdjęcia na najodleglejszych szytach widocznych na fotografii.
Poczym, przesuwamy cały kadr pomiarowy w lewo - ale tylko na tyle, aby pozbyć się z pola ramki pomiarowej widocznych z prawej strony kadru gałęzi.

No i to już wszystko. W tak wyznaczonym kadrze mierzymy światło, które trzeba zapamiętać odpowiednią funkcją aparatu
(albo w rozumie), poczym przekadrowujemy na ten motyw, który chcemy sfotografować i wykonujemy zdjęcie.

Sposób jest na tyle doskonały, że umożliwia wykonanie idealnie naświetlonego zdjęcia nawet podziadkowym Zenitem
(pod warunkiem wszakże, że aparat będzie w pełni sprawny!)

***

PS: jak uda mi się zniewolić Martę, to mi te ramki zrobi.
Przy okazji - czy ktoś wie, co się dzieje z Alienką??

becia - Nie Lis 08, 2009 20:43

Tomasz Holka napisał/a:
No cóż, nie doczekałem się pomocy, to może uda się opisowo sprawę wyjaśnić

Opis jasny i czytelny, więc nie powinno być kłopotu ze zrozumieniem - co zaś za tym idzie obrazkowanie ramkowe nie jest konieczne jak sądzę.

Tomasz Holka napisał/a:
(...) choćby tylko dla samej Pumci.

Becia też tu jeszcze zagląda, choć nie zawsze ma czas coś naskrobać.

Pozdrowienia dla wszystkich :papa2:

Tomek Holka - Nie Lis 08, 2009 20:48

becia napisał/a:
Becia też tu jeszcze zagląda, choć nie zawsze ma czas coś naskrobać.

Dzięki Beciu olbrzymiaste!
Frekwencja na forum wyraźnie usiadła, co odbiło się i na FF. Prawdę powiedziawszy myślałem, że się na mnie burmuszysz za ....
a mniejsza z tym.

Fajnie, że zaglądasz!

***

becia - Nie Lis 08, 2009 21:01

Tomasz Holka napisał/a:
Prawdę powiedziawszy myślałem, że się na mnie burmuszysz za ....
a mniejsza z tym.

A to dość zaskakujące stwierdzenie, bo doprawdy nie wiem za co miałabym się burmuszyć...a nawet jeśli coś by się znalazło, to do obrażalskich się nie zaliczam, więc mniejsza z tym ;)

Tomek Holka - Nie Lis 08, 2009 21:09

becia napisał/a:
A to dość zaskakujące stwierdzenie, bo doprawdy nie wiem za co miałabym się burmuszyć...a nawet jeśli coś by się znalazło, to do obrażalskich się nie zaliczam, więc mniejsza z tym

Wiem, Beciu wiem. Tak tylko się pieszczę.

Nie masz jakiejś zagadki albo problemu do rozwiązania? Z chęcią się powymądrzam, bo za oknem znowu pada.

***

becia - Pon Lis 09, 2009 08:00

Tomasz Holka napisał/a:
Nie masz jakiejś zagadki albo problemu do rozwiązania?

Noooo, problemów u mnie niestety pod dostatkiem jednak akurat nie fotograficznych. Pozostałe zajmują tak wiele czasu, że aparat od dłuższego czasu leży w kącie...

Ale może skoro znamy już niezawodną receptę na zachody słońca nad wodą i śnieżne krajobrazy, to może są też jakieś inne ciekawe "chwyty" fotograficzne, o których nie przeczytamy w tzw. "podręcznikach fotoamatora" a którymi mógłby Pan się z nami podzielić ??

Pozdrawiam.

Puma - Pon Lis 09, 2009 10:32

Witam po krótkiej przerwie:-)
W weekendy mąż zasiada do aukcji na e-bay i komputer mam z głowy :whoeva:

Tomaszu, bardzo dziękuję za objaśnienia - wszystko jasne !
Cieszę się, że zajrzała tutaj Becia - bo oznacza to, że forum działa, choćby tylko na spowolnionych obrotach:-)

Tak samo jak przedmówczyni będę wdzięczna za kolejne "porcje wiedzy" bo tej nigdy dość :jupi:

Pozdrowionka

Tomek Holka - Sro Lis 11, 2009 12:50

becia napisał/a:
może są też jakieś inne ciekawe "chwyty" fotograficzne, o których nie przeczytamy w tzw. "podręcznikach fotoamatora"

Oczywiście, że są i ponadto jest ich cała masa.

Na przykład, fotografowanie lasu.

Jeżeli fotografujemy sam las, choćby po to by pokazać jego majestat lub tajemniczą naturę i specyficzne piękno - można zawierzyć wskazaniom światłomierza bez zastrzeżeń.

Jeżeli natomiast fotografujemy COŚ w lesie, np starą chatę, strumień, bobrowisko lub grupę, dajmy na to, żubrów, - to pomiar światła bierzemy z zielonego lasu - czyli tła fotografowanej sceny.

Fajne, nie??

***

becia - Sro Lis 11, 2009 13:11

Tomasz Holka napisał/a:
Fajne, nie??

No fajnie :D

Czekam na następne rewelacje - może sobie poskładam z tego podręcznik chwytów fotograficznych i zacznę nosić w torbie z aparatem żeby wiadomości mieć zawsze pod ręką.
Pozdrawiam.

Tomek Holka - Sro Lis 11, 2009 16:09

becia napisał/a:
może sobie poskładam z tego podręcznik chwytów fotograficznych
Myślę, że nie warto.
Po pierwsze dlatego, że jak podążysz za tomankową radą, będziesz to miała już napisane.
Z ilustracjami na dodatek.
Po drugie, każdy z nas, nawet nieświadomie, preferuje pewien określony rodzaj zdjęć - jak choćby ja - urokliwe krajobrazy.
A to na ogół wymaga zapamiętania niewielu chwytów.

Pomiar światła z nieba, pozwól Beciu że wrócę na chwilę do tego podstawowego chwytu, oddaje też bezcenne usługi w fotografowaniu o zmierzchu, w nocy i przy słabym oświetleniu!

Jak zachwyci Cię jakieś miasto wieczorem (na przykład Gniezno w przedświątecznej, grudniowej iluminacji), to bierz pomiar światła z nieba ponad sceną, którą chcesz sfotografować.
Gniezno widziane np. spoza jeziora Jelonek, będzie wyglądać wspaniale.

Paryż zresztą też - bez różnicy (której w zasadzie nie ma!)

No - pewnie przyda się i statyw! Ale ne ma niczego za darmo.

***

Planistigmat - Sob Wrz 11, 2010 22:19

Poprzednia zagadka byla dla wszystkich oporcz Tomka, a teraz bedzie zagadka dla Tomka glownie (choc inni tez oczywiscie moga wziac udzial)
Jak sie nazywa (jaki jest kod fabryczny) ten celownik do Leici ?
celownik

Tomek Holka - Sob Wrz 11, 2010 22:56

Przykro mi Planistigmaciu drogi ale nie mam bladego pojęcia!

Wprawdzie chciałem nieco oszukać i odnaleźć katalog wyposażenia do dawnych modeli Leiki, ale w tym moim artystycznym nieładzie niczego nie można odnaleźć szybko.
Przedwojenny katalog Foto Gregera sprezentowałem natomiast mojemu przyjacielowi ze Szwecji.
Cyprian z kolei pokazuje podobny celownik Viooch, ale z pewnością nie jest to ten sam celownik (zdjęcie!)

Także niestety zostałem zmuszony do kapitulacji. Wiem tylko, że to celownik uniwersalny, obsługujący kilka ogniskowych. Pewnie (zgaduję!) 28; 35; 50; 85 i 135 mm. (nie jestem pewien tylko tej 85. Może było to 90??)

Kodu fabrycznego niestety nie znam.

Pewnie tylko fani marki mogliby na to pytanie odpowiedzieć z marszu, że tak powiem.

***

PS: widzę, że właśnie go kupujesz.

Planistigmat - Nie Wrz 12, 2010 20:41

Nie, nie kupuje go. Moj nick to nazwa zdrobniala obiektywu, zaczynajaca sie na "t" ale z koncowka "ek". Czyli przy obecnych restrykcjach nalozonych na wyswietlanie nickow licytujacych byloby t...k. :)

Rzeczywiscie byly dwa popularne celowniki do Leici
VIOOH
o ktorym piszesz oraz VIDOM, ktory jest przedmiotem zagadki.

Moze to odswiezenie tematu pobudzi Fotomanka do zadawania zagadek. :)

Tomek Holka - Pon Wrz 13, 2010 23:47

Planistigmat napisał/a:
Moze to odswiezenie tematu pobudzi Fotomanka do zadawania zagadek

No to taka zagadka fotograficzna.



Autor tego zdjęcia uznał pewnie za celowe sfotografowanie tych trzech aparatów razem.
Pytanie brzmi, co nim kierowało przy wyborze właśnie tych a nie innych modeli Nikona ??

Odpowiedź jest gdzieś w temacie "Gawędy pana Fotomanka c.d.", przy czym daję słowo, że najpierw napisałem gawędę
a dopiero potem znalazłem w Internecie to zdjęcie.

Planistigmacio proszony o wstrzemięźliwość.

***


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group