Forum internetowe Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego
Strona głównaPortal Gniezno.com.pl



Pytania i odpowiedziUżytkownicyGrupyStatystykiRejestracjaZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Gawędy pana Fotomanka c.d.
Autor Wiadomość
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie Mar 21, 2010 17:48   Gawędy pana Fotomanka c.d.

Cuś kiepsko się dzieje w dziale FF, więc postanowiłem spróbować (zawsze ostatecznie można!) skierować Wasze zainteresowania na przebijanie się przez zawiłości instrukcji obsługi Waszego aparatu fotograficznego, na który (jak przypuszczam) wywaliliście właśnie górę pieniędzy.
Mam taką skromną nadzieję, że jak zakup okaże się trafionym, to nikogo nie będziecie przeklinać a może i nawet zostaniecie entuzjastami fotografowania na zawsze.

Niestety żadnych problemow związanych z fotografowaniem cyfrowym tutaj nie rozwiążę, choć liczę na to, że wielkie obszary analogii, pomiędzy tradycyjnym a cyfrowym sposobem zapisu obrazu pomogą poradzić sobie z problemem całkowitego zapanowania nad nowym sprzętem.

To zapanowanie jest o tyle ważne, że dotyczy wyłącznie świadomego przygotowania narzędzia, które dopiero ma posłużyć celowi nadrzędnemu, czyli tworzeniu nietuzinkowych i wartościowych obrazów.

Gawędy pana Fotomanka.

Niczym niedźwiedź z gawry, dziś wypełzłem wreszcie na spacer by sobie pofotografować! Równo tydzień temu próbowałem tego samego, lecz śnieżyca nad Łodzią osłabiła skutecznie mój zapał.

Zapał wziął się był stąd, że od pewnego czasu dysponuję Nikonem F100 i aż dwoma obiektywami do rzeczonego cuda.
Oba obiektywy sobie kupiłem, jednak samego aparatu wraz z dodatkowym pojemnikiem na baterie już nie (dlatego napisałem, że dysponuję!)

Wybaczcie proszę, że zanim napiszę o swych pierwszych doświadczeniach fotograficznych z F100, wspomnę nieco o tym dysponowaniu.

Otóż mój internetowy przyjaciel ze Szwecji sprzedawał kilka miesięcy temu, właśnie taki aparat.
Gdy zoczyłem ten fakt na Allegro, zapytałem o przyczynę takich działań - a że cena wydawała mi się przystępna wyraziłem także zainteresowanie zakupem.

Ostatecznie coś się musi nieustannie dziać w interesie, aby było ciekawie i zajmująco!

Jakże wielkie było moje zdumiene, gdy przyjaciel odpisał, że jak chcę to wyśle mi aparat wraz z MB15 (pojemnik na baterie i jednocześnie dodatkowy uchwyt do zdjęć pionowych), bym mógł sobie pofotografować i przekonać się organoleptycznie, czy ewentualny zakup mógłby mnie ucieszyć.

SZOK! Znamy się przecież wyłącznie z Internetu!

No i uczucia ambiwalentne, jako że sytuacja przypominała puchatkową "nadmierną uprzejmość dla panów słoni" a ja niestety nie potrafiłem odmówić.
No, - żeby to były garnki Zeptera lub dajmy na to wymarzone Volvo P 1800S w fabrycznym stanie, to właściwe zachowanie nie sprawiłoby mi trudności.

Ale to był jak na złość Nikon F100, trzeci (a może nawet drugi) najbardziej zaawansowany aparat analogowy w całej historii Nikona.

No i za kilka dni, znajomy pan kurier przyniósł mi paczuszkę z Nikosiem.

Dopiero dziś miałem przyjemność pofotografowania tym cudem, co zważywszy na moje lenistwo w skrupulatnym studiowaniu wszelkich instrukcji obsługi, okazało się nie lada wyzwaniem.
Dość łatwo i bezboleśnie zdecydowałem się na matrycowy pomiar światła, choćby z ciekawości, bo nigdy takiego jeszcze nie używałem.
Pomiar skoncentrowany wykorzystywałem już w moim Canonie FTb z 1973-go roku a punktowy uznałem za nieprzydatny podczas fotografowania manufakturowych plenerów wraz z akcją, czyli mrowiem ludzi, którzy każdego dnia tam przychodzą.

Znacznie gorzej było z wyborem trybu naświetlania, bo do dyspozycji stały aż cztery jego rodzaje, - czyli automatyka programowana - P; automatyka przysłony - S; automatyka czasu naświetlania - A oraz ręczny tryb naświetlania - M.
Na dodatek, każdy tryb naświetlania posiada jeszcze swoje wariacje, że się tak wyrażę.

Tym razem każdy z wymienionych trybów już wykorzystywałem, jak choćby automatykę czasu w swoim Pentaxie ESII z 1972-go, czy automatykę przysłony w Konice Autoreflex z 1974-go, nie wspominając już o ręcznym ustawianiu parametrów, dostępnym w każdym z moich chromowanych pancerników sprzed trzydziestu lat z górką.

Wybrałem więc automatykę programowaną z fleksją ......

Ale o tym już w następnym odcinku.

***
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro Mar 24, 2010 22:01   

Gawędy pana Fotomanka c.d.

Jak się już rzekło, wybrałem automatykę programowaną. Prawdę powiedziawszy, "gorzej" już być nie mogło.

Tomanek 53-ci Wielki, sam Fotomanek, największy autorytet FF i jeszcze większy zarozumialec, - zaordynował do pierwszego fotografowania, - automatykę programową, dedykowaną dla poziomu małpy! Gratulacje, hi, hi.

Tylko teoretycznie byłoby "gorzej", gdybym wybrał któryś z programów tematycznych.
Tyle, że Nikon F100 nie dysponuje ani jednym programem tematycznym!

Zatem teoretycznie "najgłupszym" sposobem naświetlania zdjęcia, jest właśnie automatyka programowana.
Dokładnie takie same tryby naświetlania, na dodatek identycznie sterowane, ma moja Horpynka w swoim profesjonalnym Nikonie D700.
Co zatem oferuje tryb naświetlania dla profesjonalnej małpy w D700 i F100?

Okazuje się, że całkiem interesującą rzecz.
Otóż po ustawieniu trybu P (program), włączeniu aparatu i skierowaniu go na obiekt zdjęcia, F100 informuje fotografującego
jakie parametry naświetlania wybrał.
Na ciekłokrystalicznym ekraniku pod kadrem a także na ekranie zewnętrznym, wyświetla się para - przysłona i czas,
którą to aparat miał fantazję zaordynować.

Zauważyłem, że zawsze jest to wybór uśredniony, taki ani zimny ani ciepły.

Dajmy na to, że w dobrych warunkach zdjęciowych słonecznego dnia i dla czułości 100ASA (zapewniającej z kolei największą rozdzielczość), będzie to 5,6 i 1/125 sekundy.
Najfajniejsze jest to, że z wyborem aparatu można się nie zgodzić! Co wtedy?

Ano należy pokręcić t.zw. głównym pokrętłem sterującym i zadać małpie np. przysłonę 8.
Aparacik natychmiast jednak dobierze właściwy czas do zadanej przysłony odpowiednio go wydłużając, - w tym przypadku oczywiście 1/60 sekundy.

Chcemy 11? Proszę bardzo! Tylko okienko z czasem wyświetli 1/30 sekundy.
Warto jednak pamiętać, że tak długi czas naświetlania jak 1/30 sekundy umożliwia fotografowanie z ręki (spokojnej i pewnej, dodajmy!) tylko ogniskową 28 mm. lub krótszą!

Ponieważ do mojego F100 założyłem standardowy zoom o zakresie ogniskowych od 28 do 105 mm, to przysłonę 11 wraz z czasem 1/30 sekundy mógłbym użyć wyłącznie razem z najkrótszą ogniskową.
Gdyby zachciało mi się fotografować ogniskową 105 mm, musiałbym pozostać przy propozycji dla małpy, czyli wyjściowej 5,6 i czasie 1/125.

Przy wybieraniu ogniskowych pośrednich trzeba jednak bardzo uważać by w mianowniku ułamka opisującego czas naświetlania znalazła się w przybliżeniu wartość ogniskowej na którą nastawiony jest obiektyw.

Innymi słowy, aparat nie wie jaką ogniskową obiektywu właśnie ustawiliśmy, choć wie jaki obiektyw został podpięty do aparatu!
Osobiście wolę stwierdzenie, że on wie, że ja powinienem wiedzieć i tyle.

Podczas tego pierwszego, nieudolnego jeszcze, bo niewprawnego fotografowania w Manufakturze, - cały czas zmuszałem aparat do pracy jak najmniejszym otworem przysłony (rekord - 16 i 1/60 sekundy przy ogniskowej 50 mm. i stałej czułości 100ASA)

Ponieważ przy kadrowaniu pomagałem sobie nieco zmieniając ogniskową (na ślepo oczywiście, bo cały czas obserwowalem obraz na matówce), to niestety byłem też zmuszony do ciągłego kukania na obiektyw cóż się tam było ustawiło.
Wszystko by nie przefajnować ze zbyt długim czasem naświetlania!

Tym nieustannym kontrolowaniem wszystkiego wymęczyłem się okrutnie, że tak powiem.

Na dodatek paluchy nie trafiały na odpowiednie przyciski i pokrętełka, co zmuszało do kolejnych inspekcji gdzie paluch a gdzie pokrętełko, - kosztem obserwacji obrazu na matówce oczywiście.

Łoj, nie ma to jak mój leciwy Pentax ESII. Obiektyw stałka, więc kręcę sobie raźno przysłoną i kukam jedynie by strzałeczka w wizjerze nie zjechała poniżej bezpiecznej wartości.

Ma się rozumieć, że gdybym zechciał powędrować w kierunku zamrażania ruchu, zamiast tak jak w niedzielę, - w kierunku totalnej ostrości, Nikonik by mi nie zabronił.

Zatem wyjściowe 5,6 i 1/125 sekundy mógłbym zamienić na 4 i 1/250 lub 2,8 i 1/500.

Hi, hi, - guzik prawda! Gdybym zechciał posłużyć się ogniskową 105 mm, to wartości przysłony przedstawionej liczbą 4, aparacik już by nie wyświetlił!

On skądścikś wie, że mój obiektyw ustawiony na taką ogniskową dysponuje maksymalnym otworem o wartości 4,5.

Zaprze się na tym 4,5 jak osioł i już! Na dodatek jakiś dziwny czas pokaże. Zamiast po bożemu 1/250 to jakieś dzikie 1/200
... i szlus, - możesz sobie dalej kręcić do woli cymbale jeden - a ja ci kozakiewicza!

W sumie - logicznie! Jak nie można więcej niż 4,5 to i dobrać innego czasu niż dziwny, także jakby nie można. No nie?

Cichuteńko zatem, by małpiszona nie spłoszyć, flancuję ogniskową 80. Hi, hi, - JEST!
Jest pożądana przysłona 4 i czas 1/250.

Ale skąd ta cholera wie, że przy 80 mm mam już do dyspozycji 4? Skądścikś jednak skubany wie i już.

W sumie fajna ta automatyka programowa z fleksją, - czyli z tresowaniem małpy!

Dziwi mnie tylko jedno.
Skoro w tym trybie naświetlania mogę sobie dowolnie dobierać zarówno czas jak i przysłonę, którą będę fotografował,
to po jakiego grzyba potrzebna jeszcze automatyka przysłony dobieranej do zadanego czasu lub automatyka czasu dobieranego do zadanej przysłony?

Przecież obie czynności udawało mi się czynić posługując się automatyką programową!
Co zatem się zmieni, jeśli ustawię tryb A lub S ??

No ale o tym, to już w następnej gawędzie.

***
 
     
wuja 

Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 1350
Skąd: --
Wysłany: Czw Mar 25, 2010 07:01   

Zamiast komentarza ( jestem w tym zakresie "do tyłu)
:brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Mar 25, 2010 20:06   

Dzięki Ci wielkie, kochany Wuja za wsparcie!

Niemniej jednak, dokładnie zdaję sobie sprawę z marnych szans ponownego ożywienia Foto Forum.

Dlaczego więc piszę?

Po części dla samego siebie a po części dla tych, którzy lubią sobie te moje rozprawki poczytać.
Jakby nie patrzeć, Foto Forum był kiedyś potężnym i tętniącym życiem działem. Nic jednak nie trwa wiecznie.

Od początku brałem pod uwagę fakt, że kiedyś musi nastąpić koniec. No i pewnie już wkrótce nastąpi.
Część zaglądających tu osób nie chce specjalnie się wgłębiać w meandry i kaprysy fotografii.
Ani to złe, ani też dobre zjawisko. Po prostu zwyczajne.

To dla nich, przemysł fotograficzny na całym świecie produkuje niezliczone ilości automatycznych aparatów i przyznajmy, - że na nich właśnie zarabia największe pieniądze.

Inni z kolei, poczytali sobie to co ich interesowało i poukładali na tej bazie własną wiedzę o tej zajmującej i ciekawej dyscyplinie jaką bezprzecznie jest fotografowanie.

Świadomość tego, że było co poczytać, sprawia mi przyjemność.

W sumie, nic dziwnego, że dalej poszli już własną drogą. Taka już jest łatwa do przewidzenia kolej rzeczy.

Ten temat z kolei, miał przekonać w jak poważnym stopniu znajomość podstaw fotografowania pomaga w przebrnięciu przez coraz to bardziej opasłe instrukcje użytkowania współczesnych aparatów fotograficznych.

A ten problem, jakby nie patrzeć, będzie musiał rozwiązać każdy, kto uzna posiadanie takiego aparatu za celowe.

Wiedza o tym, jak działa i co oferuje sprzęt z najwyższej półki, pomaga w wyborze klasy własnego aparatu i rzetelnie uzasadnia konieczność poniesienia kosztów z tym związanych.
Przede wszystkim zaś uświadamia, jakie walory aparatu są nam niezbędne a z jakich możemy bez żalu zrezygnować.

Wiele zamieszczanych tu tematów kręciło się wokół tych dylematów. Ot, choćby w dziale "Sprzęt".

Jaką kupić lustrzankę?
Aparacik dla pstrykacza.
Aparaty manualne.
Aparat profesjonalny.
Gdzie tanio kupić sprzęt?
Aparaty cyfrowe vs analogowe.
Zakup aparatu.
Mankamenty cyfry.

I jeszcze sporo innych.

Być może jednak, jest już zbyt późno. Ci co mieli złapać fotograficzny wiatr w żagle, już to uczynili, - a ci co niczego specjalnego w fotografowaniu nie dostrzegli, przestali się działem interesować.

Jak jest na prawdę?

Zobaczymy.

***
 
     
becia 


Dołączyła: 11 Paź 2007
Posty: 582
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pon Kwi 26, 2010 08:33   

Obietnica była:
Tomek Holka napisał/a:
No ale o tym, to już w następnej gawędzie.

Tylko jej spełnienia nie można się doczekać.
A poczytać sobie lubię, tylko cierpliwość już mam na wykończeniu - Panie Tomaszu, kiedy doczekamy się kolejnej opowieści?
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią Wrz 03, 2010 21:11   

Gawędy pana Fotomanka, część końcowa.

Ano, jak zapewne wiecie, urlopowo wyjazdowy sezon dobiega końca a wraz z nim ograniczają się możliwości i okazje niemal codziennego fotografowania.

Z własnego urlopu wróciłem już w początkach sierpnia, przywożąc do Łodzi całą masę wrażeń, w tym sporą część zanotowaną
za pomocą aparatu fotograficznego.
Zabrałem ze sobą Nikona F100, by choć nieco się wprawić w posługiwaniu się owym cudem analogowej fototechniki.

Zwyciężył zatem rozsądek doładowany przeświadczeniem, że jak już wywaliłem te skromne 3 tysiące złotych na sprzęt,
to warto by poużywać, ocenić i oczywiście docenić albo też nie.

Nie ulega też wątpliwości, że ciekawiło mnie porównanie przyjemności wynikłej z posługiwania się klasycznym sprzętem,
którym fotografowałem od zawsze, z przyjemnością płynącą z kontaktu z najnowocześniejszymi technicznymi wspomagaczami.

Jak domyślacie się, że te wszystkie wodowytryskiwacze mnie zauroczyły, to się mylicie, drodzy fotoforumowicze!

Po pierwsze autofokus.

Gdy fotografuję lustrzanką MMM (mechaniczną, metalową i manualną) starannie układając kadr na matówce,
to po pierwsze wiem, co chcę mieć ostre na zdjęciu a po drugie, ustawienie tej ostrości nie sprawia mi najmniejszych kłopotów.

Ot, wystarczy lekka korekta położenia pierścienia ostrości na obiektywie i już.
Posługując się odpowiednim przyciskiem, zawsze też mogłem skontrolować głębokość strefy ostrości,
choć najczęściej tego nie robiłem.

W sumie też, nie pamiętam aby przydarzyły mi się jakiekolwiek kłopoty z ostrością.

Fotografując cudeńkiem F100 miałem te kłopoty niemal zawsze. Okazało się bowiem, że starannie układając kadr na matówce, zauważałem z niesmakiem, że żaden sensor autofokusa nie trafia w element kadru, który koniecznie chciałem mieć ostry.

Cóż było robić? Należało więc trafić centralnym sensorem z koniecznością przekadrowania albo zafiksować mierzenie ostrości
na innym sensorze, co jednak bez wirtuozerskiej wprawy łatwe nie jest.

Konieczność częstego przekadrowania do ustawienia ostrości i z powrotem nieco mnie wkurzała, że tak powiem.
Aż się prosiło, by zamiast pięciu sensorów, mieć pięćdziesiąt i na dodatek nawigowanych okiem (jak w Canonie EOS-ie 3),
gdyby nie to, że matówka nie została pomyślana jako plansza do układania sensorów autofokusa, tylko do układania kadru !!

Już w latach 70-tych, fotografowie buntowali się przeciw zaśmiecaniu matówki najróżniejszymi przeszkadzajkami,
twierdząc nie bez racji, że odwracają one uwagę od problemu najważniejszego, czyli ustalana kompozycji obrazu.

Chwalić Boga, że nie było wtedy Canona EOS3. Gdyby tak pokukali w celownik, mogliby doznać szoku !!

C.D.N.
 
     
Planistigmat 
Piotr


Wiek: 51
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 404
Skąd: W-wa
Wysłany: Sob Wrz 04, 2010 09:48   

Autofokus

Matowki aparatow MMM bez, jak to Tomku okreslasz, przeszkadzajek byly ciemne. Potem weszly owe przeszkadzajki, ale tez matowki staly sie znacznie jasniejsze. Rowniez przewaznie nie mialem problemow z ustawieniem ostrosci na tych matowkach, ale ... no wlasnie, bylo jedno ale. Operowanie papierowa glebioa ostrosci (tzn brdzo mala uzywajac obiektywu 80 mm przy przyslonie 1.8 lub 50 mm przy 1.4) nie jest proste, powiedzialbym, ze jest mozliwe tylko wtedy gdy fotografowany obiekt choc przez chwile sie nie rusza. Ten moment wystarczy aby np mozliwa byla "lekka korekta położenia pierścienia ostrości na obiektywie". A jesli nie masz tego momentu, bo male dziecko jest ciagle w ruchu ? Wtedy Autofokus jest zbawieniem. Nie jest on idealny, ale to dziala, uwierz mi. Zrobilem w ten sposob mnostwo ostrych zdjec przy przyslonie 1.4 obiektywem standardowym od analoga w cyfrze (czyli tak jakby w analogu uzyc przyslony 1.4 przy obiektywie 75 mm)

Ponadto system AF ma te zalete, ze aparaty wyposazone w niego maja maja przelacznik AF/M, ktorym to mozesz go sobie wlaczyc/wylaczyc.

To tylko moj komentarz do uzytecznosci systemu AF. Czy ktos ma swoje przemyslenia ?
 
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob Wrz 04, 2010 21:59   

Planistigmat napisał/a:
Matowki aparatow MMM bez, jak to Tomku okreslasz, przeszkadzajek byly ciemne. Potem weszly owe przeszkadzajki, ale tez matowki staly sie znacznie jasniejsze.
Oto dwa kłopotliwe dla mnie zdania, którym niestety muszę się nieco sprzeciwić ze względów, powiedzmy, dydaktycznych
oraz zasadniczych!

A' propos dydaktyki.

Planistigmaciu drogi! Jesteś na naszym forum osobą nadzwyczaj opiniotwórczą !! Zatem pisząc tu cokolwiek, zawsze pamiętaj, że czytają Cię osoby dwudziestokilkuletnie, dla których lata siedemdziesiąte to zamierzchłe i prymitywne czasy!

Zatem jak będziesz malkontencił na temat klasycznego sprzętu fotograficznego, to uwierzą Ci natychmiast, czując się solidnie podpartymi w swych dziwnych sądach, że wszystko co najlepsze stało się dostępnym dopiero teraz!

A sam przecież wiesz, że to nie jest bynajmniej prawda.

A' propos zasadniczej prawdy.

Otóż nie było tak, że matówki lustrzanek MMM na początku były ciemne a potem nastąpił cud i nagle pojaśniały!
Nie było też tak, że z początku żadne przeszkadzajki nie istniały, po czym nagle skądcikś się wyroiły!

Od kwietnia 1959 roku, kiedy na rynek wszedł Nikon F, do kwietnia 1978, kiedy pokazano Canona A1, klasyczne lustrzanki MMM królowały na rynku niepodzielnie!

W tym czasie, jasność matówek sukcesywnie rosła a ilość przeszkadzajek systematycznie wzrastała.

Owszem, był przełom! Na wiosnę 1971-go roku, wszyscy liczący się producenci pokazali modele najnowszej generacji, wyposażone praktycznie we wszystko, co do komfortowego fotografowania było potrzebne.

Wtedy właśnie, lustrzanki MMM stały się zaawansowanymi WYSTARCZAJĄCO, matówki jasne WYSTARCZAJĄCO, a ilość przeszkadzajek w celowniku aż nadto WYSTARCZAJĄCA!

Pisząc zatem (w myślowym skrócie!), lustrzanki MMM, mam na myśli aparaty z lat 1971 - 1978.
To owe siedem lat tłustych. Tak tłustych, że już nigdy się nie powtórzyły, przynajmniej jeżeli chodzi o jednoobiektywowe, małoobrazkowe aparaty lustrzane. I pewnie dlatego moje ulubione.

Teraz tak.

Aby być rzetelnym w zwalczaniu defetyzmu (czyli w zaprzeczaniu tym nieszczęsnym dwóm planstigmaciowym zdaniom), wydobyłem z szafki dwie sztuki mojego sprzętu.
Był to Pentax ESII z 1973 roku oraz Canon FTb z 1972-go.

Ułożyłem je najstaranniej na stole obok mojego Nikona F100 i zacząłem porównywać komfort celowników matówkowych.

Jestem przy tym nieco upierdliwym szczególarzem, aptekarzem i detalistą, więc porównanie trwało dość długo i ponadto było wielokrotnie powtarzane.

Masz teraz szansę odgadnąć co mi z tego wyszło (z litości jedynie wspomnę, że zastawiłem niniejszym na Ciebie nieco pułapek
oraz naszczułem tarapatów!)
No ale jak ekspert, to ekspert! Łatwiejszymi zadaniami mógłbym Cię przecież obrazić, nieprawdaż?

Hi, hi!

***
 
     
becia 


Dołączyła: 11 Paź 2007
Posty: 582
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pon Wrz 06, 2010 20:20   

Tomek Holka napisał/a:
Gawędy pana Fotomanka

Jak miło, że postanowił Pan jednak pogawędzić jeszcze trochę :)

Martwi mnie tylko, że to:
Tomek Holka napisał/a:
część końcowa


Niemniej przyjemnie sobie poczytać...


Tomek Holka napisał/a:
Należało więc trafić centralnym sensorem z koniecznością przekadrowania albo zafiksować mierzenie ostrości
na innym sensorze, co jednak bez wirtuozerskiej wprawy łatwe nie jest.

To prawda - w moim aparacie też jest ten kłopot i przekadrowywanie bywa wielce denerwujące. Niemniej w niektórych sytuacjach AF jest jednak bardzo przydatny - np. w słabych warunkach oświetleniowych, kiedy w wizjerze niewiele widać auto focus ze "wspomaganiem" trafia celniej z ostrością niż oko w opcji manualnej.


Tomek Holka napisał/a:
Ułożyłem je najstaranniej na stole obok mojego Nikona F100 i zacząłem porównywać komfort celowników matówkowych.

Czekam z niecierpliwością na wyniki tego testu - zawsze lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć ;) Zwłaszcza jak się zamierza kiedyś "przeskoczyć" na lustro :)
 
     
Planistigmat 
Piotr


Wiek: 51
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 404
Skąd: W-wa
Wysłany: Czw Wrz 09, 2010 09:56   

Tomek Holka napisał/a:
Aby być rzetelnym w zwalczaniu defetyzmu (czyli w zaprzeczaniu tym nieszczęsnym dwóm planstigmaciowym zdaniom), wydobyłem z szafki dwie sztuki mojego sprzętu.
Był to Pentax ESII z 1973 roku oraz Canon FTb z 1972-go.

Ułożyłem je najstaranniej na stole obok mojego Nikona F100 i zacząłem porównywać komfort celowników matówkowych.

Oczywiscie, ze matowki nie zmienialy sie tak nagle tylko byl to powolny proces. W naszych dyskusjach pewne rzeczy jednak generalizujemy co czasami wychodzi niezbyt zgrabnie, stad moze takie Twoje wrazenie po przeczytaniu tych moich dwoch zdan.

A co do testu to nie pamietam matowki ES II, ale z tego co pamietam z FTb i F100 to matowka w Canonie powinna byc wieksza i moze minimalnie ciemniejsza, a w kazdym razie porownywalna jasnoscia. Bierze sie to stad, ze (nie wiem czy dobrze pamietam, a wszystko co pisze to pisze z glowy bo nie chce mi sie szukac w necie ;) ) w F100 jest juz uklad luster a nie prawdziwy pryzmat. Oczywiscie Canon ma pryzmat.


Ale wracajac do AF. Czy mozliwe by bylo zrobienie takiego zdjecia aparatem bez AF ?



Pewnie mozliwe, ale sam wiesz, ze jest to skrajnie trudne. Mimo, ze na plazy jest duzo swiatla to trzeba uzyc bardzo krotkiego czasu otwarcia przyslony, bo ptaszysko macha skrzydlami no i zdjecie robimy teleobiektywem czyli zeby zdjecie wyszlo nieporuszone nalezy znowu uzyc krotkiego czasu otwarcia migawki. To powoduje znowu koniecznosc otworzenia przyslony co spowoduje zmniejszenie, i tak juz malej w przypadku teleobiektywu, glebi ostrosci. Musisz wiec w ulamku sekundy (bo ptak nie stoi tylko leci) trafic minimalna glebia ostrosci w ptaka.
Z AF jest to naprawde znacznie prostsze. :)
 
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Wrz 09, 2010 21:24   

Planistigmat napisał/a:
W naszych dyskusjach pewne rzeczy jednak generalizujemy co czasami wychodzi niezbyt zgrabnie
Ano tak, Planistigmaciu drogi.
Dydaktyka! Pamiętaj o dydaktyce, choćby tylko Becia, jedna jedyna, miała nas tu czytać!
Ponieważ jednak, Internet to Internet (podobnie jak wuj to wuj dla Zagłoby), należy zakładać, że i jacyś beciopodobni mogą się znaleźć.

Zatem przystąpmy do opisania wyników mojego testu. Tytułem wstępu i gwoli zachowania pełnej rzetelności ...
Planistigmat napisał/a:
w F100 jest juz uklad luster a nie prawdziwy pryzmat
... to nie jest prawda!
Owszem, układ luster zastępujący pryzmat to bardzo powszechne dzisiaj rozwiązanie ale na pewno nie znajdziemy go w F100.
Popularne modele lustrzanek poszczególnych producentów, dziś już bez wyjątku mają taki układ. Pewnie też znakomita większość cyfrowych SLR nie dysponuje prawdziwym szklanym pryzmatem.

F100 to jednak trzeci, najbardziej zaawansowany model analogowy Nikona (po F6 i F5), więc o żadnym układzie luster
(i podobnych temu oszczędnościach!) nawet mowy tam nie ma!

Pokukajmy zatem w pryzmatyczne celowniki moich pieszczoszków. Ponieważ ten typ aparatu "patrzy" przez obiektyw zdjęciowy, należało by powiedzieć, jakie to obiektywy podpięte były do testowanych lustrzanek.

Pentax ESII, zaopatrzony był w słynny obiektyw SMC Takumar 1,4/50mm.
Canon FTb, miał wpięty typowo "amatorski" obiektyw Canon FD 1,8/50mm.
Nikon F100 musiał zadowolić się średnioklasowym zoomem Nikkor 3,5-4,5/28-105 D.

Dlaczego tak? Bo porównując komfort celowania należy zachować realia epoki z której pochodzą oceniane aparaty.
Nie sądzę też aby przeciętny, współczesny fotoamator cyfrowy, posiadał w swym aparacie obiektyw przewyższający parametrami mojego Nikkora.
Zatem powinno być uczciwie a starcie klasyki (ESII i FTb) i nowoczesności (F100) wiarygodne i miarodajne.

Okazało się w przedbiegach, że matówki Pentaxa ESII i F100 "świeciły" mniej więcej równą jasnościa!
W każdym razie, orzeczenie zwycięstwa jednej nad drugą było tak problematyczne, że ostatecznie w kategorii jasność ogłosiłem remis.

To jednak nie wszystko! Okazało się bowiem, że obraz w celowniku Pentaxa jest sporo większy, przez co wydaje się być wyraźniejszy i ogólnie bardziej przyjazny dla fotografującego.
Jak poczytamy w mądrych źródłach opis suchych danych technicznych, to wyglądają one tak:

Celownik Pentaxa ESII charakteryzuje się powiększeniem 0,89 i kryciem klatki równym 93%.
Celownik Nikona F100 ma powiększenie 0,76 i krycie 96% pełnej klatki negatywu.
O ile różnica w powiększeniu (tak naprawdę pomniejszeniu!) obrazu była bardzo zauważalna, to różnicy w polu krycia widać już nie było.

Wróćmy na chwilę do "remisowej" jasności matówek porównywanych aparatów. Do Pentaxa zapięty był bowiem bardzo jasny obiektyw 1,4/50mm. a do Nikona ciemnawy zoom ustawiony na ogniskową 50mm. przy otworze 3,8 (mniej więcej).

Zatem gdyby do obu aparatów zapiąć analogiczny obiektyw o pełnym otworze 1,4, to obraz w celowniku Nikona powinien być
(1,4 - 2 - 2,8 - 4 - przepraszam, to jedynie pomoc w liczeniu!) niemal 3 razy jaśniejszy!

Zatem co? Nokautujące zwycięstwo nowoczesności?

Otóż nie!

Aby bowiem wykorzystać ową większą jasność nikonowskiej matówki, należałoby kupić również nikonowską, profesjonalną stałkę (obiektyw stałoogniskowy) 1,4/50mm, albo choćby profesjonalnego zooma o stałej jasności 2,8 (choć wtedy celownik Nikona, miałby jedynie pół raza jaśniejszą matówkę)

Koszt takiej operacji? Hm... Lepiej nie mówić!

Mnie chodziło zaś o porównanie z tak zwanym dobrodziejstwem inwentarza, czyli co widzą fotografowie stojąc obok siebie i celując w jeden motyw swoimi aparatami - jeden Nikonem F100 (lub każdym innym, także cyfrowym aparatem lustrzanym średniej i wyższej klasy) - a drugi klasyczną lustrzanką małoobrazkową z najwyższej półki, tyle, że z początków lat 70-tych ubiegłego wieku.

No i oczywiście, jakie będą ich wrażenia, gdy tymi aparatami się zamienią.

Nie podkładałem bynajmniej Nikosiowi nóg, ponieważ na wszystkich zdjęciach i rysunkach w podręczniku (niestety aż podręczniku!) fotografowania Nikonem F100, aparat prezentowano właśnie z tym obiektywem.
To zatem taki obiektyw podstawowy do tego korpusu, choć raczej nie "kitowy", bo korpusy z tej półki nigdy nie były sprzedawane w kitach.

KONIEC? Jeszcze chwila.

Gdyby tak wmontować w korpus Pentaxa ESII matówkę od Nikona - to ... ustawienie ostrości stało by się niemal niemożliwe!
Dla sensora o sprawności oka ludzkiego, matówka musi mieć bowiem optymalną jasność - i wcale nie jest to ta jasność największa z możliwych, gdzie wszystko (nawet nieostre) wydaje się być ostre wystarczająco.

Ufffff.... załatwiliśmy przystawki i dwudaniowy obiad. Pozostał jeszcze deserek.

Ale o tym nieco później.

C.D.N.

***
PS: Planistigmaciu drogi, ja nie kwestionuję przydatności autofokusa! Ja pokazuję jedynie, że autofokus to nie jest bynajmniej jeden wielki ciąg zalet!
Każdy postęp uzyskuje się jakimś kosztem. Coś za coś, jednym słowem.

A teoretycznie lepsze, zawsze było wrogiem dobrego!
 
     
Grzegorz 


Wiek: 37
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 948
Skąd: Gniezno
Wysłany: Czw Wrz 09, 2010 23:42   

Planistigmat napisał/a:
Czy mozliwe by bylo zrobienie takiego zdjecia aparatem bez AF ?
Pewnie mozliwe, ale sam wiesz, ze jest to skrajnie trudne

Możliwe i wcale nie takie trudne.
Przykład z ostatniego pleneru. AF wyłączony, tylko ręczna robota :)

A tu EXIF:
ISO: 100
Ekspozycja: 1/400 s
Przesłona: 5.6
Ogniskowa: 300mm
 
     
becia 


Dołączyła: 11 Paź 2007
Posty: 582
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 12:50   

Tomek Holka napisał/a:
choćby tylko Becia, jedna jedyna, miała nas tu czytać!

Chyba nie tylko ja jedna Was tu czytam :D

Grzegorz napisał/a:
Możliwe i wcale nie takie trudne.
Przykład z ostatniego pleneru. AF wyłączony, tylko ręczna robota :)

Samochwała w kącie stała :P

Tomek Holka napisał/a:
Pozostał jeszcze deserek.

Czyli to co najlepsze :)
 
     
Grzegorz 


Wiek: 37
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 948
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 20:31   

becia napisał/a:
Samochwała w kącie stała :P
To nie o to chodzi - zdjęciami chwalę się w swoim temacie :P
Wg. mnie przykład z ptakiem, który podał Planistigmat jest zwyczajnie nietrafiony.
Prędzej skłaniał bym się ku Twojej wypowiedzi:
becia napisał/a:
AF jest jednak bardzo przydatny - np. w słabych warunkach oświetleniowych, kiedy w wizjerze niewiele widać
 
     
becia 


Dołączyła: 11 Paź 2007
Posty: 582
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 21:00   

Grzegorz napisał/a:
To nie o to chodzi - zdjęciami chwalę się w swoim temacie

Ale tu nie chodzi o chwalenie się zdjęciami, tylko umiejętnościami operowania MF :P
Żartuję oczywiście - nie bierz tego do siebie :)

Grzegorz napisał/a:
Prędzej skłaniał bym się ku Twojej wypowiedzi

Nawet chyba wiem z jakiego powodu :D
 
     
Grzegorz 


Wiek: 37
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 948
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pią Wrz 10, 2010 22:04   

becia napisał/a:
Nawet chyba wiem z jakiego powodu :D

Wyników pracy na MF po zmroku prezentować tu na pewno nie będę :D
W każdym razie wolę pracować na manualu jeśli korzystam z teleobiektywu.
Jeśli natomiast założony mam 18-70mm i fotografuję obiekty w dość dużej odległości ode mnie, wtedy AF jak najbardziej mi się przydaje.
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob Wrz 11, 2010 20:56   

Grzegorz napisał/a:
Przykład z ostatniego pleneru
Jak to czasami bywa, przypadkowo pozostawiona bojka w prawym dolnym narożniku tego zdjęcia świadczy o tym, że mewa bynajmniej nie bombarduje powierzchni wody żółtymi jajkami :-D
Grzegorz napisał/a:
AF wyłączony
A to był obiektyw AF?

No dobra, być może moja gawęda o porównywaniu komfortu matówkowych celowników, klasycznych lustrzanek MMM i ich współczesnego odpowiednika będzie nieco ciekawsza, kiedy pokażę Wam, jak wyglądają zawodnicy.

Zacznijmy zatem od Nikona F100. Oto właśnie on -


Fajnie, że udało mi się znaleźć w Internecie to zdjęcie, gdyż tylko na nim aparat prezentuje się wraz z dodatkowym uchwytem pionowym MB-15 i obiektywem, który występuje w moim teście.

A teraz pierwszy konkurent Nikosia, czyli Asahi Pentax ESII z owym legendarnym SMC Takumarem 1,4/50mm.


Nie ukrywam, że do tego właśnie aparatu mam wielki sentyment. Sfotografował dla mnie wiele fajnych kadrów, na dodatek na nietolerancyjnych slajdach.
I ani razu w karierze się nie pomylił!
Dziś wielu by miało stracha, by powierzyć prawidłową ekspozycję zdjęcia, funkcji automatycznego doboru czasu (do zadanej przysłony), która w 1973 roku była hitem i wyniosła ten aparat do statusu supernowoczesnych, fotograficznych "komputerów", daleko wyprzedzających obowiązującą wtedy normę.

Ja jednak zaufałem tej starej już nowoczesności od samego początku a on tego zaufania bynajmniej nie zawiódł.
Jakże go było nie polubić.

No i na koniec ten trzeci, czyli Canon FTb -


Pod względem ultranowoczesności, tej z 1972-go roku, chyba najskromniejszy, - ot zwykła igła galwanometru w wizjerze
jak w Zenicie czy Prakticach, którą zgrywa się z kółeczkiem zainstalowanym na ruchomym wskaźniku sprzężonym z pierścieniem przysłony obiektywu.

Obiektyw też podstawowy, 1,8/50mm w pełni odpowiadający standardem Nikkorowi w który zaopatrzony został Nikon F100.
Oczywiście chodzi o standard obowiązujący wtedy, czyli zaawansowany amatorski z 1972-go roku i ten sam, tyle, że panujący nam wszystkim obecnie.

Niemniej jednak, właśnie ten aparat coś w sobie ma naprawdę niezwykłego.

Ale o tym już w następnej gawędzie.

C.D.N.

***
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob Wrz 18, 2010 20:54   

Fotomanek napisał/a:

Niemniej jednak, właśnie ten aparat coś w sobie ma naprawdę niezwykłego

Ano właśnie.

Tym czymś niezwykłym jest, ma się rozumieć, celownik, jeden najlepszych jakie widziałem w ogóle!
Przede wszystkim jest wyraźnie jaśniejszy, niż wcześniej oceniane celowniki Nikona F100 i Pentaxa ESII!
Jaśniejszy mimo faktu, że w teście MUSIAŁ "patrzeć" przez obiektyw o amatorskiej jasności 1,8.

Po drugie, celownik ten "świeci" znacznie cieplej niż celowniki konkurentów i jest niezwykle starannie wykonany
(czytaj: był kiedyś nieprzyzwoicie drogi!). Uwaga w nawiasie dotyczy oczywiście nie tylko celownika a całego aparatu.

Ta cena zresztą, walnie się przyczyniła do tego, że w 1978 roku, a nawet nieco wcześniej, firma Canon rozpoczęła sterowanie
w kierunku aparatów tańszych, w rodzaju Canona AE-1 i następnych modeli tej popularnej serii.

Na środku, tego mojego mistrza celowników matówkowych, znajduje się nadzwyczaj użyteczny raster mikropryzmatyczny, znakomicie ułatwiający wyostrzenie w punkt!

Poza nim widać jedynie pole pomiaru wewnętrznego światłomierza, zajmującego powierzchnię około 12% powierzchni matówki.
To identyczne niemal rozwiązanie jak w Nikonie F100, gdzie jest możliwy podobny pomiar, tak zwany "z uwypukleniem środka kadru" (obok matrycowego i punktowego oczywiście).

Ano, to mamy i koniec mojego testu i koniec rywalizacji klasyki i nowoczesności.

Dla porządku i dokładności dopowiem jeszcze, że "powiększenie" canonowskiego celownika wynosi 0,85 a pole krycia 94% powierzchni kadru.
Myślę, że dla celowników matówkowych projektowanych do ręcznego ostrzenia, to optymalne parametry.

Dodam jeszcze pewnie jakowyś suplemencik i nastąpi definitywny KONIEC gawęd niejakiego Fotomanka.

***
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Sty 06, 2011 20:58   

Przyszedł czas, by definitywnie zakończyć pisanie gawęd pana Fotomnanka!
Trzy lata z hakiem to wystarczy.

Udało się coś wygawędzić? Trudno orzec.

Niemniej jednak, dziękuję wszystkim czytającym za możliwość wygadania się do imentu i popławienia w swoim żywiole.
Dziękuję też za sposobność obserwowania pocieszających dla mnie statystyk, dotyczących ilości wyświetleń tych moich dziwnych postów-gigantów.

To było naprawdę miłe!

No i do zobaczenia na ulicach starego Gniezna, gdzie jeszcze nie raz będę się oddawał mojemu ulubionemu włóczęgostwu z aparatem.

Pozdrawia Was z całego serca.

Fotomanek

 
     
Planistigmat 
Piotr


Wiek: 51
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 404
Skąd: W-wa
Wysłany: Czw Sty 06, 2011 23:33   

No i pszesz to w momencie gdy wszyscy czekamy na kolejna gawede.
 
 
     
becia 


Dołączyła: 11 Paź 2007
Posty: 582
Skąd: Gniezno
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 18:05   

Planistigmat napisał/a:
No i pszesz to w momencie gdy wszyscy czekamy na kolejna gawede.

To chyba "wypalenie" albo "zmęczenie materiału" - pozostaje mieć nadzieję, że to minie a Fotomanek powróci jeszcze ze swymi mądrościami na FF.

Cóż możemy zrobić - już tylko czekać zapewne...
 
     
zofia Nałkowska 
Estera Zofia Walcząca


Dołączyła: 16 Paź 2007
Posty: 4587
Skąd: beznadziejny zmanipulowany elektorat
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 18:42   

Tomasz żyje fotografią i uwielbia gawędy. Na pewno to nie jest jego ostatnie zdanie.Widać to po uśmiechu na fotografii powyżej. Na pewno go jeszcze najdzie :mruga:
 
     
44 


Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 573
Skąd: Goślinowo
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 21:45   

Tomek Holka napisał/a:
Przyszedł czas, by definitywnie zakończyć pisanie gawęd pana Fotomnanka!


Szkoda Panie Tomaszu. Zainteresowanych jest chyba więcej niż się Pan spodziewa.
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 21:46   

zofia Nałkowska napisał/a:
Tomasz żyje fotografią i uwielbia gawędy.

Łojejku, Zosiu! Dwa razy nieprawda!
Nie można żyć fotografią, podobnie jak nie można odżywiać się wyłącznie ciastkami, czekoladą i frymuśnymi deserami.
Fotografia to dla mnie przyjemność - musi być racjonalnie dozowana. Fotografia - a w zasadzie sprzęt fotograficzny, to zabawki dużego chłopca.

Nie bawię się przecież nimi bez przerwy!

A co z moimi rowerami, które stojąc odłogiem w moim pokoju (aż cztery!) wywołują teraz coraz większy głód za jazdą?
To też ostatecznie, moje ulubione zabawki. Mam cztery rowery a buduję piąty. Dobry kawał, nieprawdaż?
I żeby to były tylko takie tam, zwyczajne rowery. Gdzie tam - to frymuśnie piękne rowery - każdy jak najwymyślniejszy deser.
Ten, który właśnie buduję ma już ramę. O, taką jak ta, jeno zajemocno czerwoną, zamiast tego beznadziejnego granatu.


A siodełko wybrałem takie:


No nie jest zajefajne?
Ta budowa będzie trwać całą zimę. Zosiu! To taka przyjemność, że w głowie się nie mieści.
Do czerwono białego roweru z czarnym osprzętem potrzebny złoty łańcuch.
No to jest i nadto najlżejszy z najlżejszych:


Gdzież bym miał czas na to wszystko, gdybym nie wyściubiał nosa poza fotografowanie i sprzęt fotograficzny.

Piszesz Zosiu, że uwielbiam gawędy. Hm... ja lubię gawędzić i lubię pisać. Gdyby ktoś mi powiedział przed maturą, że w tym kierunku rozwiną się moje upodobania - trudno byłoby mi uwierzyć.
Bo wtedy nie wiedziałem, durnota i marnota dupowata, jaka to wielka przyjemność!!

Tak, tak - Zosiu. To przyjemności i zabawki mną powodują. Niestety potrzebuję też sporo czasu, by na to wszystko zarobić, choć wstyd mi przyznać, że nieco więcej na te desery wydaję niż powinienem.

Ale! Jak nie teraz to kiedy?

Czy mnie jeszcze najdzie? Pewnie tak, choć może już nie w formie gawęd.

Jakaż to frajda, gdy nie można się z nią podzielić z innymi? Do kitu z taką frajdą, nieprawdaż?

 
     
Planistigmat 
Piotr


Wiek: 51
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 404
Skąd: W-wa
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 22:31   

No dobra, rowery rowerami, ale jsk sie podzielic z kims jazda na rowerze, albo jego budowaniem ?
Za to fotografiami i gawedami znacznie latwiej sie z kims podzielic.

Wogole to nie pasuje mi do Ciebie ten F100 z Nikkorem 28-108 i SB-28 (jesli sie nie myle). Gdzie Mirandy i Pentaxy z Takumarami ?
 
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 65
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3284
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią Sty 07, 2011 23:24   

Planistigmat napisał/a:
Wogole to nie pasuje mi do Ciebie ten F100 z Nikkorem 28-105 i SB-28 (jesli sie nie myle). Gdzie Mirandy i Pentaxy z Takumarami ?

Planistigmaciu drogi! F100, to tylko najnowsza zabawka. Jakże docenić fotografowanie klasycznym Pentaxem, czy Mirandą, kiedy nie spróbuje się najnowszej techniki? Trzeba mieć punkt odniesienia i skalę porównawczą.
O tym właśnie traktowały moje ostatnie gawędy.

Czytałem, że wielu zamiłowanych a nawet zawodowych fotografów twierdzi, że fotografowanie klasykami to największa przyjemność. Miałem tego nie sprawdzić?

A do tego konieczny był F100.
Planistigmat napisał/a:
F100 z Nikkorem 28-105 i SB-28 (jesli sie nie myle)

No nie mylisz się oczywiście! Niemniej jednak mam także 24-50; 70-210 i ostatnio zakupiony 35-70/2,8.
SB-28, to też ostatni nabytek, wszystko po to, by w razie potrzeby nie mieć wrażenia ograniczeń.
Poza tym, to F100 w konfiguracji jak ze zdjęcia, jest w pełni uzbrojony, no i nie mogłem odmówić sobie przyjemności pofotografowania tym smokiem na Wigilii.

Marta telepatycznie przytargała swego D700 i naprawdę była niezwykle udana Wigilia.

Wyobrażasz sobie, że do takiego fotografowania wybieram ESII i Autorobo? A tak, ja tylko przyciskałem guziki
a F100 i SB28 całą resztę robiły już same.

Klasyki czują się zresztą świetnie i właśnie obmyślam dla nich półeczkę, by za szybą robiły wrażenie.
Canon FP, choć jak nowy, rewitalizuje się w Bydgoszczy u p. Nagova. Dalej będzie jak nowy, tylko "hand made" na dodatek.

Spotmatikiem F, fotografowałem ostatnio śnieżną zimę w lesie łagiewnickim. Takumary też były przy okazji w robocie.
F100 na spacerze się nie sprawdza. Za wielki krążownik.

Także, nie masz powodów do obaw. Jestem przede wszystkim konserwatystą od klasyków. A reszta, to tylko płodozmian przyjemnościowy, że się tak wyrażę.

***
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 13
Copyright Gniezno.com.pl ©
Wszelkie prawa zastrzeżone.
2002 - 2013

Polityka prywatności

Korzystanie z tej witryny oznacza akceptację regulaminu

Polecamy:
Agencja Interaktywna www.by.pl | Gniezno.com.pl |

Gniezno.com.pl jest firmą niezależną oraz samofinansującą i nie korzysta ze wsparcia środków publicznych; rządowych, samorządowych ani UE.

Właścicielem Gniezno.com.pl oraz Forum.Gniezno.com.pl jest firma Patryk Pawlak Sp. z o.o. z siedzibą w Gnieźnie, 62-200 Gniezno zarejestrowana w Sądzie Rejonowym w Poznaniu - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego z kapitałem zakładowym w kwocie 5000 złotych w całości opłaconym. KRS: 0000475702, NIP: 7842490681, REGON: 302504149

Forum.Gniezno.com.pl stanowi integralną część portalu Gniezno.com.pl i z tego tytułu wszystkie elementy serwisu objęte są ochroną prawną. Powielanie, kopiowanie i wykorzystywanie jakiejkolwiek części jest dozwolone wyłącznie do celów osobistych. Wykorzystywanie do celów komercyjnych tylko za zgodą Gniezno.com.pl z zastrzeżeniem, iż nie mogą być one w żaden sposób modyfikowane.
Wypowiedzi użytkowników forum są ich prywatnymi opiniami. Gniezno.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi naruszające dobra osób trzecich ani za prawdziwość informacji przedstawianych przez użytkowników. Korzystający z forum ponoszą wyłączną odpowiedzialność za czyny i zachowania naruszające prawo i skutki takich zachowań.
Serwis Gniezno.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, ogłoszeń oraz informacji dostarczonych przez osoby trzecie.

Nasze serwisy:
Gniezno.com.pl | Agencja Interaktywna www.by.pl | Forum.Gniezno.com.pl

Informacje:
Kontakt | Reklama | Regulamin | Osoby odpowiedziane za forum | Załóż swój dział | Zostań moderatorem

Realizacja: Gniezno.com.pl & Agencja Interaktywna www.by.pl