Forum internetowe Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego
Strona głównaPortal Gniezno.com.pl



Pytania i odpowiedziUżytkownicyGrupyStatystykiRejestracjaZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
O pasji Tomasza.
Autor Wiadomość
Aliena 
anielska cierpliwość


Wiek: 41
Dołączyła: 21 Maj 2007
Posty: 1948
Skąd: W-wo
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 15:39   

dominik napisał/a:
Ja cyfrowych nie zbieram, mam ich z pięć, ale nie są kolekcją, to tylko aparaty i podlegają redukcji co jakiś czas. Wiem, że za chwilkę nie będą niestety wiele warte, a w każdej chwili będzie można sobie dokupić dowolny aparat z kolekcji.
Ot umarł król - niech żyje król. Zbierać zdecydowanie warto szkła za to.

Ja niestety zbierać szkieł nie mogę, bo trudno zbierać szkła, nie mając lustrzanki. Dlatego na razie poprzestanę na mojej kolekcji cyfrowych kompaktów :)

Tomasz Holka napisał/a:
tak naprawdę, to wcale nie sądzę, że mój zbiór manualnych, mechanicznych i metalowych lustrzanek zostanie kiedyś wyrzucony na śmietnik.
Myślę przechować je na tyle długo, że z "przestarzałego" sprzętu, zamienią się w zabytkowe.
Czytaj - poszukiwane, rzadkie i drogie!

Ja również nie sądzę, żeby ktoś chciał wyrzucić na śmietnik Twój zbiór lustrzanek. A moje aparaty niestety kiedyś zostaną wyrzucone. Już pomijam fakt, że pewnie nigdy nie będę miała wnuków, więc mojej fotograficznej pasji nikomu nie przekażę, ale uszkodzone aparaty cyfrowe nie mają żadnej wartości nawet dla pasjonatów fotografii, więc w śmietniku znajdą się z całą pewnością :)

Tomasz Holka napisał/a:
Gdyby przypadkiem na naszym forum zagościł jakiś mistrz technologii analogowej, to bardzo usilnie bym go namawiał do przedstawienia swego punktu widzenia!

Tomaszu nie czekaj aż na forum zagości mistrz technologii analogowej. Tak naprawdę wszystko zależy tylko od Ciebie. Jeżeli sam nie spróbujesz, to nigdy się nie przekonasz, a próbowanie nic nie kosztuje. Każdy musi czasami pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. I choć nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś robić zdjęcia cyfrowym aparatem to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jednak zaszalał i spróbował. Życie jest tylko jedno, więc warto spróbować tego co nieznane. Tak naprawdę wszystkie testy i teoretyczne rozważania są niewiele warte, jeśli się nie przełamiesz i sam się nie przekonasz.
Nie czekaj, aż w sprzedaży pojawi się jakiś super aparat, spełniający Twoje wymagania. Ktoś kiedyś napisał, że fajne zdjęcie można zrobić nawet aparatem zrobionym z pudełka po butach, więc dlaczego nie mógłbyś poeksperymentować z cyfrówką?
Cieszę się, że Dominik pojawił się na naszym forum, bo może jemu się uda chociaż troszeczkę przekonać Cię, że fotografia cyfrowa wcale nie jest gorsza od analogowej. Jest tylko trochę inna, ale to nie znaczy, że gorsza :)
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 18:06   

dominik napisał/a:
Kazda nowinka niesie z sobą wiele kontrowersji.
Fotografia cyfrowa była nowinką pięć lat temu - teraz jest powszechną i popularną, niestety z wadami.
dominik napisał/a:
ojciec nie chciał znać cyfrowych, a teraz ma nalutki kompakt
A ja chcę znać cyfrowe, tyle że jeszcze nie wyprodukowali odpowiadającego mi sprzętu.
Tacie wystarcza to co wystarcza - mnie nie.
dominik napisał/a:
Co do optyki to się stanowczo nie zgadzam.
U nas wolny kraj, więc niezgadzać się można! Nie można natomiast obrażać się na rzeczywistość.

To znaczy można - ale nie wypada robić z siebie ..............
dominik napisał/a:
skutkuje zły kąt padania światła
Nie ma takiego pojęcia.
dominik napisał/a:
pojawia się winieta
To cecha KAŻDEGO obiektywu, choć w mniejszym lub większym stopniu.
Winietowanie to spadek jasności i rozdzielczości obrazu, w kierunku od środka - do jego krańców (tak na wszelki wypadek, jakbyś nie wiedział)
dominik napisał/a:
problem to aberracja
Tak naprawdę, to jest kilka aberracji, więc zupełnie nie wiem, co masz na myśli??
dominik napisał/a:
Fakt jest taki, że nikt za czasów analogowych nie robił odbitki wysokości niemalże 80cm i szerokości 120cm?
Takiego faktu, z całą pewnością nie ma i nigdy nie było. Było i jest wręcz przeciwnie, że tak to wyrażę.
dominik napisał/a:
Dam Ci dobry przykład - 35/1.4 - obiektyw, który uważany za siódmy cud świata w praktyce jest po prostu mizerny.
Nie wiem jaki to obiektyw i nie wiem kto stwierdził, że jest mizerny. Postawię chętnie dolary przeciwko orzechom, że mizerny nie jest!
dominik napisał/a:
Sprawdzałem na cyfrze i na analogu.
Powiedzmy, że miałeś dobre chęci. Te ostatecznie też się liczą.
dominik napisał/a:
Otóż dawniej nikt nie robił tak wielkich odbitek tak często.
To już ustaliliśmy, że nie warto powtarzać gupotów.
dominik napisał/a:
Moim zdaniem to co się zmieniło to jedynie wymagania użytkowników.
Prawda! Wymagania cyfrowców są mniejsze - a konserwatystów większe.
dominik napisał/a:
a jak szkło było kiedyś drogie to już zupełnie PO PROSTU TO WINA CYFRY. hihi
Aluzju nie poniał, ale tłumaczył, że matryca nie rejstruje światła padającego na nią pod zbyt ostrym kątem -
- a jeżeli coś z tego światła zarejstruje - to szumy!
Stąd wniosek banalny - do cyfry potrzebna specjalnie skonstruowana optyka.

Bez urazy, dominik - ale po pierwsze nie jestem idiotą, a po drugie zacietrzewieńcem!
Fotografii analogowej nie bronię jak Częstochowy, ani cyfrowej nie atakuję szarżą, jak ta pod Samosierrą!
Zasłyszanych w maglu opowieści nie rozpowszechniam - a to co mówię a tym bardziej piszę, to sprawdzone i rzetelne wiadomości.

Gdyby było inaczej - robił bym z siebie durnia. A nie stać mnie na to!
Szczerze polecam naśladownictwo!

***
  
 
     
Aliena 
anielska cierpliwość


Wiek: 41
Dołączyła: 21 Maj 2007
Posty: 1948
Skąd: W-wo
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 18:18   

Tomasz Holka napisał/a:
Wymagania cyfrowców są mniejsze - a konserwatystów większe.

Moim zdaniem wymagania cyfrowców zazwyczaj są inne, a nie mniejsze czy większe. Nie wiem dlaczego uważasz, że miłośnicy fotografii cyfrowej mają mniejsze wymagania.
 
     
dominik 
ma cyfrę z silniczkiem

Wiek: 33
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 20
Skąd: Kraków/Rzeszów
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 19:36   

Tomaszu, po pierwsze spokojnie bo widzę, że odpowiadasz z sporymi emocjami. Możesz się ze mną nie zgadzać w pewnych kwestiach, jednak nie ma co się unosić. Nie będę cytował ale po kolei Ci odpowiem:

Owszem - fotografia cyfrowa to pewna nowość. Ile są lustrzanki cyfrowe na rynku? 4 lata? Ile w cenach w miarę znośnych? Prawdziwa moda zaczeła się dopiero tak rok-dwa lata temu. Ileż to jest w stosunku do jakichś 80 lat fotografii analogowej na filmie 35mm? Stąd pisałem, że to ciągle wywołuje kontrowersję i sam jesteś tego przykładem. Może to zabrzmi bardzo ostro, ale uważam, że cyfrowość już zabiła analogi i pozostaną one już tylko w swerze technik specjalnych jak guma, przetłok i inne. Trochę tylko za wcześnie jeszcze na tak mocną klasyfikację.

Oczywiście masz rację. Mój tato lubi ten aparat, dla niego cyfrowość to zbawienie, bo odbitek nigdy wielkich nie robił, natomiast ma teraz malutki aparat i zdjęcia od razu. Początkowo jednak nie było tak różowo - pisałem o tym jak to bardzo się nie mógł przełamać :)

Co do telecentryczności to jak wspominałem bardzo, bardzo się nie zgadzam. Możliwe że nie trafiłem w jakieś konkretne szkła, ale miałem ich naprawdę sporo, wszystkie stare minolty więc takie które o problemach nie mają wielkiego pojęcia z ich czasów. Nigdy nie widziałem nic gorszego niż by było na filmie. Aktualnie w tym systemie mam trzy lustrzanki, jedna analogową i porównanie dość dobre.
Co do 35/1.4 to rozumiem brak Twojej wiary. Sam nie wierzyłem. Obiektyw grubo ponad cztery tysiące, a wyniki po prostu beznadziejne. Miałem go chwilkę, bo chciałem kupić. Skutecznie się z niego wyleczyłem jednak po kilku sesjach. A byłoby tak super - 85/1.4, 50/1.4 i 35/1.4, po co zoomy.. Jednak to szkiełko to zupełnie wyrzucone pieniążki w błoto. Może na pełnej klatce, niewielkich odbitkach, przymknięte i do tego jeszcze kadując centralnie. Ok, fajnie, ale ile ono kosztuje...? ;)
Plani Ci powie ile się okłóciłem o ten obiektyw. Testy jednak nie pozostawiają złudzeń, zrobiłem swoje na analogu też i niestety nie jest lepiej.

Chodziło rzecz jasna o aberracje chromatyczną.

Co do bronienia Częstochowy.. nic takiego - ani Cię nie usłuję przeciągnąć ani nic. Każdy z nas ma pewne zdanie w pewnych kwestiach i nie ma co się bić o to. Tak jak wspominałem jedna i druga technika ma swoje wady i zalety, dlatego korzystam z obydwu :) Zdecydowanie jednak wiele osób patrzy na dawne przez sentymenty, no i kiedyś nie można było tak prosto porównać tylu spraw, bo odbitki są naprawdę ciężko mierzalne, a ekran z projektora złudny.
Dzisiaj wiele osób piksela dzieli na czworo.
 
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto Gru 02, 2008 19:39   

Aliena napisał/a:
Tomaszu nie czekaj aż na forum zagości mistrz technologii analogowej.
Ależ niby dlaczego, droga Alienko?
Nie lubisz poznawać ciekawych ludzi? Ja uwielbiam.
Aliena napisał/a:
Tak naprawdę wszystko zależy tylko od Ciebie.
No cóż - pewnie zależy dokładnie tyle ile zależy. Na przykład to, że chętnie poznam kogoś interesującego.
Aliena napisał/a:
Jeżeli sam nie spróbujesz, to nigdy się nie przekonasz, a próbowanie nic nie kosztuje. Każdy musi czasami pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. I choć nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś robić zdjęcia cyfrowym aparatem to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jednak zaszalał i spróbował.

Droga Alenko. Aparat cyfrowy, to nie rzecz którą obserwuję jedynie na wystawach - mam go w domu.
Wcześniej był Nikon D200, teraz jest D300. Fotografuje nimi Marta.
Gdybym chciał i uznał za konieczne, to pewnie jakąś cyfrówkę kupił bym dla siebie - ale jeszcze nie wyprodukowali takiej, którą chciałbym koniecznie mieć.

Generalnie dość często chcę coś mieć !! Ostatnio to nowy rower MTB. Na wiosnę taki właśnie powstanie - sam go sobie złożę. Koszt niemały, bo pewnie sporo przekroczy 4 000 zł.
Zatem gdybym uznał, że aparat cyfrowy da mi więcej zadowolenia - cóż mogło by przeszkodzić w jego zakupie?
Aparat to jeszcze nie teraz - później, jak nie będę miał podstaw do zasadnej krytyki - a przede wszystkim jak będzie mi potrzebny lub konieczny.

Na razie, najwięcej zadowolenia przynosi mi fotografowanie na slajdach.

Najrozmaitsze awersje, żywię nie tylko do "niedorobionych" aparatów cyfrowych. Nie lubię także automatycznych skrzyń biegów w samochodach (za wyjątkiem mocnych diesli w których automat jest zasadny)
Nie gustuję także w dużych kobietach, grach komputerowych, filmach akcji, dreszczowcach, wirtualnych rzeczywistościach, pretensjonalnej biżuterii, metroseksualiźmie, bałwochwalczym uleganiu modom i wielu innych rzeczach.

Ot, - jak każdy człowiek.

***
 
     
Aliena 
anielska cierpliwość


Wiek: 41
Dołączyła: 21 Maj 2007
Posty: 1948
Skąd: W-wo
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 14:10   

Tomasz Holka napisał/a:
Ależ niby dlaczego, droga Alienko?
Nie lubisz poznawać ciekawych ludzi? Ja uwielbiam.

Ja też uwielbiam :) Ale nie możesz mieć żadnej pewności, że na forum kiedyś pojawi się mistrz technologii analogowej. Może nigdy się nie pojawi i okaże się, że czekałeś niepotrzebnie. Czasami jest tak, że gdy na coś czekasz to nigdy się nie zdarzy. Więc chyba lepiej nie czekać i przeżyć miłą niespodziankę, niż czekać i przeżyć rozczarowanie.
No i nie jestem pewna w jaki sposób rozpoznałbyś tego mistrza, jakie cechy powinien mieć taki człowiek, żeby go nazwać mistrzem. Ale to już raczej filozoficzne rozważania :)
Ja cenię sobie opinię różnych osób i niekoniecznie tutaj musi pojawić się jakiś mistrz. Ale jeśli ten mistrz się pojawi, to oczywiście będę zadowolona =]

Tomasz Holka napisał/a:
Droga Alenko. Aparat cyfrowy, to nie rzecz którą obserwuję jedynie na wystawach - mam go w domu.
Wcześniej był Nikon D200, teraz jest D300. Fotografuje nimi Marta.

No właśnie. Fotografuje nim Marta. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś sam spróbował. Tak tylko dla porównania. Zawsze to jest jakieś nowe doświadczenie :)

Tomasz Holka napisał/a:
Gdybym chciał i uznał za konieczne, to pewnie jakąś cyfrówkę kupił bym dla siebie - ale jeszcze nie wyprodukowali takiej, którą chciałbym koniecznie mieć.

Jak już wspomniał Dominik, fotografia cyfrowa istnieje dopiero od kilku lat. Dlatego jest jeszcze tak niedoskonała. Fotografia analogowa też na początku była bardzo niedoskonała. Fotografia cyfrowa rozwija się szybko i z pewnością nie będziesz musiał czekać 80 lat, żebyś mógł kupić taki aparat, jaki sobie wymarzyłeś.
I nie zgadzam się z tym, że cyfrowcy nie mają dużych wymagań. Gdyby nie było wymagań, rozwój fotografii cyfrowej zatrzymałby się na etapie prostych kompaktów. Wymagania są i dlatego ten rozwój trwa. Mam nadzieję, że kiedyś dożyję czasów, gdy pokażesz na forum swoje cyfrowe zdjęcia :)
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon Gru 15, 2008 00:40   

Trafiłem dziś na taką aukcję na Allegro.

Oto zdjęcia:


Oto opis aukcji:
SPRZEDAJE APARAT PENTAX WRAZ Z OBIEKTYWEM I DODATKOWO 2 OBIEKTYWY SPRZET ZNALAZLEM W DOMU MOJEJ BABCI W PIWNICY DLATEGO STAN JAK NA FOTO SPRZEDAJE JAKO USZKODZONE WIECEJ INFO NA EMAIL ZAPRASZAM DO LICYTACJI

Z dokładnego oglądania zamieszczonych fotografii wynika dla mnie tyle.

Aparat, to oczywiście Pentax Spotmatic F, wraz z obiektywem SMC Takumar 1,8/55mm. oraz futerałem.
Model ten produkwano w latach 1973 - 1975 i był to ostatni, najbardziej zaawansowany Spotmatic ze złotego okresu lustrzanki jednoobiektywowej.

Obiektyw po lewej stronie obu zdjęć, to SMC Tkumar 2/35mm. Doskonały, jasny, reporterski szeroki kąt (około 66 stopni kąt widzenia) Zawsze bardzo drogi i poszukiwany.

Obiektyw po prawej stronie obu zdjęć, to SMC Takumar 3,5/135mm. Jeden z najlepszych obiektywów 135mm. jaki kiedykolwiek zbudowano, - produkowany z niewielkimi zmianami przez ćwierć wieku!
Całość w oryginalnych futerałach.

Jasne jest dla mnie, że ktoś kiedyś kupił ten zestaw w całości, bo gumowane pierścienie ostrości dwóch z trzech Takumarów, wskazują na to, że pochodzą z tego samego okresu produkcji.
Wątpliwości można mieć jedynie co do 135-ki, ale ponieważ wszystkie obiektywy mają oryginalne dekielki a nawet filtry, więc raczej także i 135-ka pochodzi z tego samego kresu.
Wystarczyło by zresztą zapytać sprzedawcę jakiego koloru jest plusz w dłuższym futerale aby wiedzieć już absolutnie wszystko (powinien być czerwony!)

Teraz ile straciła babcia na swojej niewiedzy:
Dzisiaj Spotmatic F w doskonałym stanie to jakieś 200zł.
SMC Takumar 1,8/55mm. to też mniej więcej tyle - czyli 200zł.
SMC Takumar 3,5/135mm. to około 220zł, a SMC Takumar 2/35mm, minimum 600zł.

Razem: 200+200+220+600= 1220zł. (nawet dziś, to 400$ - tyle, że tych znacznie mniej wartych dolarów!)

Ile zapłacił (pewnie ś.p. dziadek) za nowy zestaw: 700$+350$+600$ = 1650$ (kolejność ta sama, tyle że policzyłem aparat wraz ze standardem)
Czyli razem z futerałami i filtrami niespełna 1800$ (o czym babcia pewnie nie wiedziała dla świętego spokoju)
Załóżmy teraz, że sprzęt zakupiono w 1974-tm roku, kiedy dolar był wart około 100zł (na czarnym rynku!), a przeciętny Polak zarabiał 3500zł=35$ na miesiąc.
1650$ to około 165 000zł. Można było za to kupić nowiusieńkiego Polskiego Fiata 125p.

Zatem zarówno na fiata jak i zestaw Pentaxa, przeciętny Polak musiał zarabiać 47 miesięcy, czyli w zsadzie 4 lata, nic nie wydając na tak zwane życie!
Oczywiście sprawa przedstawiała się zupełnie inaczej jeżeli pracowało się np. w USA.

Dodam jeszcze, że wymieniona optyka zaliczana jest do najlepszej na świecie w kategorii ever made !! A aparat zajmuje 6-te miejsce na świecie w tej samej klasyfikacji.

Na powyższe zdjęcia prawie nie mogę patrzeć! Zapleśniałe resztki dawnej minifortuny!
Dlatego cieszę się, że za jakiś czas znikną wraz z allegrową aukcją przeniesioną do archiwum.
Ciekaw jestem tylko - co Wy na to ??

***
 
     
dominik 
ma cyfrę z silniczkiem

Wiek: 33
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 20
Skąd: Kraków/Rzeszów
Wysłany: Pon Gru 15, 2008 02:59   

Tomaszu, odpowiem chociaż już późno.

Allegro jest właśnie takim miejscem, w którym każdy może coś sprzedać i w sumie to rynek ustali mniej więcej cenę danego przedmiotu. Za ile skończy się ta aukcja nie wiem, ale sprzedający dobrze zrobi, jeśli doczeka do końca. jedyne co płaci za swoją niewiedzę, to to, że mógł doprowadzić tanim kosztem sprzęt do świetnego stanu, dowiedzieć się o wartość, a tym samym potem sprzedać odpowiednim kosztem.
Co do wyliczeń to są one teoretyczne. Nie wiadomo czy dziadek kupił to nowe, może też ktoś kiedyś wyprzedawał zestaw? Tego nigdy się nie wie. Skoro babcia, dziadek i wnuczek już tego nie użyje to chyba lepiej niż by wyrzucili, że idzie wśród ludzi.

Jeśli chodzi o stratę. Mówisz o okresie niemalże 25 lat i okrutnej stracie przez te lata. Ale to nic nowego. Wszystko niestety ma swój ograniczony żywot, wyjeżdżając samochodem z salonu już na starcie tracisz jakieś 20% wartości jego. Takie są realia.
Weźmy takie komputery. Wolę nie myśleć jakie to fortuny wydałem na nie. Niestety koszty są i były niemałe. Jak byłem w przedszkolu jeszcze ojciec kupił atari. Dał za nie tyle co dwie pensje. Czy to dużo? Sąsiad piętro niżej kupował dwa miesiące wcześniej, niemalże to samo, jego wyniosło to jeszcze 11 pensji. Dzisiaj ten komputer niestety ma wartość tylko sentymentalną bo byle kalkulator naukowy potrafi być lepszy. Takie realia też. Mój pierwszy pecet kosztował też wiele wyrzeczeń i astronomiczną kwotę, a i potem raty przez dwa lata. Wtedy to jednak był najlepszy z komputerów jakie można było składać. Dziś znów nie jest to warte wiele. Z tego komputera został mi tylko już monitor kurzy się u mojej babci, a ja nie jestem w stanie go wyrzucić, bo tak mi żal. Całą resztę w kolejnych krokach powymieniałem, na niektóre części składałem naprawdę długo, a dziś są bez wartości. Ale o tym już pisałem chyba. W każdym razie z komputerów się wyleczyłem. Zmieniam raz na trzy lata teraz i wystarcza.

Podobna mania tyczyła się u mnie palmtopów - miałem kilkanaście może, ciągle lepsze, nowsze, szybsze, wydajniejsze. Każdy kosztował fortunę. Z modelu na model jednak coraz szybciej, lepiej taniej. I tak w kółko. Dobrze, że palm po prostu niemalże umarł, głównie przez swoją głupotę, bo pewnie mania nie skończyłaby się nigdy.
Co ciekawe kilka dni temu koleżanka mówi mi że ma palma do sprzedania. Mówi mi jakiego, grrr... moje marzenie z kiedyś. Potem kupiłem lepsze marzenia jeszcze. Ten sprzedaje jak ten "łysy" od takumarów - nie wie co to, nie wie w jakim stanie, za ile pójdzie za tyle bęc. A ja sobie myślę.. kupię od niej, przecież to świetne urządzenie! Jednak.. świetne są tylko moje wspomnienia związane z tym. Co mi z tego palma? Sterowników już nie ma pod nic nowego, programy nie wychodzą nowe, nie ma akcesoriów już i części zamiennych, a akumulator to pewnie leży i kwiczy. Po co sobie więc psuć wspomnienia?

Dochodzimy do aparatów... ile teraz kosztują poszczególne? ile będą kosztować za jakiś czas? Zwłaszcza cyfrowe przecież.. Jak to tanieje. Gdy byłem w środku liceum miałem już cyfrówkę, całkiem niezłą zresztą. Wiedziała o tym cała szkoła i wszyscy mieliśmy ubaw z tego na całego. Codziennie przychodziłem do domu z pełną kartą (całe 8MB!) i zczytywałem zdjęcia, a następnego dnia brałem znów do szkoły. Aparat nie miał ekranu LCD, zdęcia więc oglądaliśmy na telewizorze (były w niektóych salach). Potem kupiłem lepszy aparat i koledzy przyszli do mnie przed studniówką i mówią, że mam fajny sprzęt i może porobię zdjęcia na studniówce... Wyśmiałem ich i powiedziałem, że w takim razie załatwię odpowiednich ludzi, no i z odpowiednim sprzętem. Akurat cyfrowym, ale najlepszym jaki się wtedy dało. Pomyśl więc o cenie :) No nic, studniówka się odbyła, zdjęcia z niej są bardzo fajne, 5Mpix to był wtedy szczyt, do tego rzecz jasna w hybrydzie. Ciekawe jest to, że mi się udało od studniówki do końca roku zdobyć trochę lepszy aparat niż Ci ludzi od zdjęć z studniówki. Taki oczko wyżej. Też nie pytaj jaka to fortuna była :)

No nic, o sprzęt dbałem, miałem dwa takie aparaty i były naprawdę niezłe. Ale to głównie wspomnienia. Dzisiaj wiem, że trafiałoby mnie z nimi. Sprzedałem rzecz jasna z sporą stratą - jakieś dwa-trzy razy w stosunku do ceny kupna. No i z masą akcesoriów. Wszystko to by działało do dziś. Sęk w tym, że potrzeby się zmieniają. Wychodzi lepsze, szybsze, fajniejsze. Tak sobie czasem wspominam, jaki to fajny sprzęt był, ale że Tiffa zapisywało to minutę i na tyle blokowany był aparat.. to już chyba lepiej przemilczeć... No a niestety takie to były realia już. Ten aparat sobie jeszcze kupię kiedyś, jak będzie już bezczelnie tani (dzisiaj są ciągle po kilkaset złotych). Tak dla wspomnień.
A teraz to co mam teraz. A100 kupowałem za 2200zł, teraz kosztuje jakieś 500zł na rynku wtórnym, nowy model A200 jest w sklepach już od 900zł. A700 kupiłem bardzo okazyjnie bo w USA, razem z gripem na nasze było to 4000zł, gdy u nas był po 5500zł + 1000zł za gripa. Teraz kosztuje 2500zł, grip po 400zł. Aparat ma tylko rok! :) Optykę pominę, bo tak naprawdę mógłbym ją sprzedać z zyskiem :)
A jeszcze co będzie potem. Planuję zakup A900. Wmawiam sobie, że mi niepotrzebny, że mam kilka analogów, a w ciągu roku toż to poleci przecież z ceną. Wmawiam sobie ale... nie do końca skutecznie. Przedwczoraj rozmawiałem z kolegą i mnie pyta, kiedy kupuję, ja mu na to, że za rok jak stanieje dwa razy, on mi na to, że bo on się zastanawia czy pełnoklatkowy canon, nikon czy sony. I już się musiałem użreć w język - bo prawie powiedziałem "kup sony, poużywaj, jak Ci się nie spodoba to ja go biorę". Dobrze, że się użarłem i przemilczałem tę sentencję. Aparat dziś, praktycznie jako nowość jest za 7500zł. Chociaż naprawdę mi się podoba, to jednak... muszę się opanować. Nie nie nie nie :) nie kupuj, masz analogową siódemkę, masz ciekawe dalmierze manualne, masz też dużo różnych innych rzeczy jeszcze. Niech stanieje. No i ile wytrzymam tak?
A potem dalej, wyjdą nowe modele i bitwa będzie na nowo. A za 50 lat, jak sobie policzę ile to wydałem na co to mnie chyba trafi. A jak kopnę w kalendarz za wcześnie, to może też wszystko to wyląduje w piwnicy, ktoś to odgrzebie kiedyś, pordzewiałe i popleśniałe i wystawi na allegro, a CyberTomasz obliczy na jakimś z for ile kiedyś ktoś za to mógł wydać ;)

Kiedyś myślałem też, że przecież optyka się nie zmieniła, no to warto pchać pieniążki w szkła. Na ile to prawda?
Weźmy taki minoltowy 35/1.4G - niesłychanie drogi i hi-endowy jasny obiektyw. Ile to ludzi się będzie kłócić jaki to jest świetny i wspaniały. Naczytałem się tego i postanowiłem kupić. Po dniu zdjęć zupełnie się z tego wyleczyłem - CA takie że tragedia, ostrość tak samo - porażka. Mechanika - choć najwyższej klasy, to jednak dzisiaj w dobie silników ultradźwiękowych jednak traci. I co zostało z tej legendy? Moim zdaniem nic. Przy małych zdjęciach, przy kadrowaniu centralnym trochę przymknięty obiektyw ten może ma sens. Przy dzisiejszych bardzo wysokich wymaganiach niestety legenda brutalnie zderza się z rzeczywistością. I to wszystko wcale nie dlatego, że zła cyfra, po prostu cyfra dała też możliwości bezstresowego sprawdzania wielu rzeczy w powtarzalny sposób. Mój MAF 85/1.4 też jest niby dość legendarny. Choć dalece jest lepszy od tej 35/1.4G w wielu względach to jednak ma pewne wady, które mnie doprowadzają do białości. W pewnym stopniu lepszym jest Zeiss 85/1.4, jednak z kolei to szkło czysto techniczne, z bezwzględnymi cyferkami wysokich słupków MTF, w zamian za brzydszy bokeh. Świadomie wybrałem minoltę zamiast zeissa, ale niestety był to tylko kompromis. Optyka też się zmienia, taki nowy nikkor 14-24/2.8 rozwala na łopatki wszystkie stałki z swojego zakresu, z wszystkich systemów. I to zoom jest przecież. Kilka podobnych przykładów się znajdzie.

Jeszcze jedna ciekawostka z optyki. Mam znajomego, który jest bardzo poważnie zapentaksiony. Od jakichś 20 lat pentaks i pentaks. Znajomy jest jednak deko dziwny, np za wszelkie skarby świata nie uznaje zoomów, bo miał jakieśtam i były cienkie. Kiedyś się pokłóciłem z nim, pokazałem mu w pierwszym z brzegu serwisie jak dobry zoom ma się do wszystkich stałek które ma. Poza lepszym światłem 50mm niestety pod każdym z względów jego stałki wysiadły. Porównanie było do zeissa rzecz jasna. Znajomy się obraził i nie widziałem go z pół roku potem.

Czy więc optyka się zmienia? Ta najlepsza z pewnością nie, wartość jednak trzyma zdecydowanie najdłużej. Gdyby "Łysy" wygrzebał u babci komputer to by mógł liczyć tylko na skromne grosze. Gdyby wyszperał stary rower, czy nawet znalazł zamurowane auto, pewnie też nie dostałby za to wiele. Za szkiełka ma pewną szansę.
A nie tak dawno kupiłem sobie Zeissowego Tessara - 210/3.5 (z tego co ustaliłem to jakieś 60 letni!), właśnie od takiego "Łysego" (dosłownie, odbierałem osobiście!). Wielkoformatowe szkiełko, zakurzone jak diabli... za 40zł.

Znów się rozpisałem, znów Plani nie przeczyta tego ;)

ps. Tomaszu, mam interes.. szukam szpulki do zorki 4. Szkoda mi kupować całego aparatu dla tego elementu, a na giełdę do Warszawy nie pojadę tylko po to.. napisałem na fora, ale może Ty wiesz gdzie to znajdę wysyłkowo?
 
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 00:02   

Witam wszystkich!

Trafilem do Was szukając odniesień dla mojego najnowszego nabytku. Najnowszy w sensie tego, jak długo sie nim cieszę, bo - i to mnie urzeka - jest to moja "równolatka".
Exakta Varex IIb. Z Tessarem oczywiście.
Instrukcję obsługi już sobie ściągnąłem. Ale coś podkusiło mnie dalej i teraz widzę, że przez parę kolejnych wieczorów z przyjemnością będę czytać felietoniki Pana Tomka.

Wątek, który mnie skusił, to kwestia "sprzedawania tradycji" na serwisach aukcyjnych. Tu muszę się zgodzić z Dominikiem. Allegro to rynek w najczystszej postaci i skoro można od "Łysego" coś kupić za 40 PLN... Czemu nie? Ja przynajmniej wiem, jak z tego skorzystać. "Łysy" nie.

Moją Exaktę kupiłem od fachowca. Eksperta. Gdyby nie był pewny, że idzie w dobre ręce, to pewnie by jej nie sprzedał. A kupiłem ją ze względów czysto sentymentalnych. Stare dobre niemieckie aparaty. Cenił je mój Dziadek. Cenił Ojciec.
To, że aktualnie pracujemy (i ja i Syn) na japońskim sprzęcie, to wynik normalnej ewolucji branży. Wesołe jest to, że ja od AD'95 związałem się z Nikonem, syn preferuje Canona. Taki mały konflikt pokoleń ;-)

No dochodzi jeszcze jeden konflikt pokoleń: "Synciu, ty popatrz jak kadrujesz!"
"Tato, poprawi się w PhotoShopie!"

Z pozdrowieniami,

MaciekT vel HiPhoto
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 00:22   

Tomasz Holka napisał/a:
Na razie, najwięcej zadowolenia przynosi mi fotografowanie na slajdach.



Slajd. Najbardziej wymagające medium. Musisz mieć wszystko przemyślane zanim zwolnisz migawkę. I światło i kadr.

W końcu jesteśmy z pokolenia "ciemniogrodu" :-)

Pozdrawiam,
Maciek
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 19:37   

Witam najserdeczniej nowego fotoforumowicza! Jednak Internet to potęga!

Varex IIb - dokładnie rok temu kupiłem Varexa IIa, dla Taty na gwiazdkę! Miał kiedyś taką Exaktę.
Podobno w IDEALNYM STANIE miała być ta Exakta!
Okazało się, że była, tyle że w dostatecznym z minusem!

Zadzwoniłem do Eugewi (to nick sprzedawcy z Allegro) i pytam dlaczego?
No przecie w dobrym stanie - odpowiada małpa jedna. Ja na to, że nie jest nawet w dobrym a opisana była jako idealna!
Eugewi na to, że sobie za dużo wyobrażam za 330zł i pewnie myślałem, że za te pieniądze dostanę idealną.
Kanciarz i oszust jednym słowem!

No, ale pieniądze zwrócił po dłuższej perswazji.

Hm... felietoniki. No po to napisałem, by ktoś przeczytał.

Jeszcze raz serdecznie witam!

***
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 20:52   

Witam Panie Tomaszu.

Ja z Exaktą w allegro trafiłem na swoje szczęście wspaniale. Nickname sprzedającego, to exaktafila. Z całym spokojem mogę polecać!
Na odbiór osobisty (wyczekany 2 m-ce) udałem się na Żoliborek. Ot takie wspomnienie czasów studenckich. Właśnie testuję i nabijam kolejne klatki. Co do stanu technicznego jako eksponat muzealny = żadnych zarzutów. Są jeszcze fachowcy, którzy potrafią odrestaurować. I skórkę i chromy.
Do tego jeszcze doszła wspaniała wartość dodana w postaci dawki wiedzy (rzadko się spotyka człowieka, który skłoni czoło, gdy mu sie przyznać do młodzieńczego marzenia: Angenieux) tudzież przedświątecznych żartów ;-) Na szczęście wartość dodana niepodlegająca VAT z mocy ustawy (przedmioty używane) :-D
A propos testowania. "Za grzyba" nie można dziś kupić filmu 21 DIN. Ja rozumiem, że 200 ISO jest porównywalne z przedwczorajszym, trofiejnym Fotopanem FF, ale..

Pozdrawiam,

Maciek
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 21:00   

HiPhoto napisał/a:
"Za grzyba" nie można dziś kupić filmu 21 DIN.

21 DIN, - to 100 ASA - czyli pełno wszędzie takich filmów.

Przyznam, że chyba nie zaskoczyłem. Ale jestem zmęczony po podróży i zaraz idę odsypiać. Zatem przepraszam za oszczędność w słowach.

***
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 21:31   

Droga Alieno.

Aliena napisał/a:
[Jak już wspomniał Dominik, fotografia cyfrowa istnieje dopiero od kilku lat. Dlatego jest jeszcze tak niedoskonała. Fotografia analogowa też na początku była bardzo niedoskonała. Fotografia cyfrowa rozwija się szybko i z pewnością nie będziesz musiał czekać 80 lat, żebyś mógł kupić taki aparat, jaki sobie wymarzyłeś.
I nie zgadzam się z tym, że cyfrowcy nie mają dużych wymagań. Gdyby nie było wymagań, rozwój fotografii cyfrowej zatrzymałby się na etapie prostych kompaktów. Wymagania są i dlatego ten rozwój trwa. Mam nadzieję, że kiedyś dożyję czasów, gdy pokażesz na forum swoje cyfrowe zdjęcia :)


Podstawowymi atutami cyfraków są:
- cena wykonania zdjęcia,
- możliwość błyskawicznego przekazania zdjęcia osobom zainteresowanym.

O resztę to jeszcze parę lat będą żebrać. Może nawet i te 80.

Niestety pierwszy aspekt przekłada się na prawo Kopernika-Greshama. Obrazy przez swój nadmiar dewaluują się po prostu. Widać to na wszelkich portalach, gdzie dominują zdjęcia z komórki.

Ten aspekt ma jednak także swój pozytywny element. Możemy fotografować do woli naszą otaczającą rzeczywistość. Konkretnie "nasze miasto". W rozumieniu gospodarzy tego forum - Gniezno. Dla mnie to zawsze moje ukochane BeBe. Kamienice, fabrykanckie wille, tramwaje (tu już raczej internetowe wykopaliska) samochody i autobusy, a przede wszystkim LUDZIE.

Co do drugiego ;-) Abonowałem kiedyś Chasseur d'Images. Francuzi, jak to Francuzi, ostro weszli w temat fotografii cyfrowej. Zadali pytanie: "W jakiej kategorii fotografii zdjęcia cyfrowe będą miały największe wzięcie?" I co im wyszło? Domowe zdjęcia intymne :-)

Aparat cyfrowy, który zgrubsza rzecz biorąc mnie odpowiada już powstał. Czekam tylko, aż na moim rachunku bankowym powstanie kwota uzasadniająca to szaleństwo. Konkretnie idzie o Nikusia D700 z jasnym standardowym zoom'em.

A mnie póki co, jak Tomka, najbardziej rajcuje robienie slajdów. Szkoda tylko, że to hobby znowu staje się tak drogie, jak za komuny. No i nic już chyba niestety nie przywróci Ektachrome 64.

Pozdrawiam,

Maciek
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 21:46   

Tomasz Holka napisał/a:
HiPhoto napisał/a:
"Za grzyba" nie można dziś kupić filmu 21 DIN.

21 DIN, - to 100 ASA - czyli pełno wszędzie takich filmów.
***

Tomaszu!

"A się zdziwisz!" Nie wszędzie i nie pełno.

1. Najpierw popatrzyli na mnie jak na idiotę. "A po co panu film o niższej czułości, skoro za mniejsze pieniądze możesz pan mieć wyższą?"
2. "Pogięło faceta. Kupił sobie aparat jak dla dziadka, a widać, że o cyfraki pyta jak pro" Znaczy podejrzany, pewnie od konkurencji.
3. "21 DIN? Co to takiego? 100 ASA? A o co chodzi? Ahaaa o ISO! Mamy tylko 200. 24 klatki? Nie, tylko 36."

Czy ja śnię, czy oglądam replay z "Misia": "Won mi stąd! Tu jest kiosk Ruchu, ja tu mięso sprzedaję!"

Pozdrawiam,

Maciek
 
     
dominik 
ma cyfrę z silniczkiem

Wiek: 33
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 20
Skąd: Kraków/Rzeszów
Wysłany: Sro Gru 17, 2008 22:23   

Oj bo mają w wielu sklepach po prostu ludzi z łapanki. Ci którzy coś wiedzą nie stoją za ladą przecież. Setek można nakupić sporo jeszcze. Większy problem jest z 50, o 25 to już nie wspominając. Tych dopiero jest malutko. Sam mam jeszcze w lodówce kilkadziesiąt filmów iso 100, choć 400 jeszcze więcej.

Co do eksakty to myślę że tu sporo odgrywają wspomnienia. Ostatnio była wystawa, m.in. moich zdjęć i sporo znajomych się przewinęło. Jedna osoba powiedziała, że obserwuje wśród członków grupy zafascynowanie starym, ale nie widzi tego przyczyny, bo przecież cyfrowe dają lepsze efekty. Poprawiłem inne, ale niekoniecznie i nie zawsze lepsze. No i zaczęła się dyskusja. Człowiek ten jednak po prostu przyzwyczaił się do automatów i one mu odpowiadają. Dla mnie analogi to przede wszystkim inny "tryb fotografowania", sporo więcej czasu no i trochę wspomnień. Efekty są zupełnie innego typu i to jest ciekawe. Przede wszystkim jednak uczy to innego spojrzenia, nie na ekran, nie na półautomatyczny program, ani nie na wskazania światłomierza nawet. Po prostu na świat i decyzję, na obiektyw i jego możliwości, oraz to jak to działa, dlaczego tak, jakie daje efekty itd. Trzeba wiele rzeczy ocenić samemu, a tym samym nad nimi się zastanowić. No i to jest ta kwintesencja. Efekty niestety zazwyczaj są gorsze, ale efekt myślenia już nie :)

Również witam :)
 
 
     
HiPhoto 
Carpe... karpia! Święta idą!

Wiek: 54
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 00:01   

Dominiku!
Trudno się z Tobą nie zgodzić ;-)
dominik napisał/a:
Oj bo mają w wielu sklepach po prostu ludzi z łapanki. Ci którzy coś wiedzą nie stoją za ladą przecież.
.
I w tym problem. Syna mogę regularnie objechać za nonszalanckie kadrowanie i niedbałość o głębię ostrości. Nie jest z łapanki, ma mieć to coś w genach. Ale takiego szczyla w sklepie? "przy klientach? dla których to on ma być guru?"

dominik napisał/a:
Co do eksakty to myślę że tu sporo odgrywają wspomnienia. Ostatnio była wystawa, m.in. moich zdjęć i sporo znajomych się przewinęło. Jedna osoba powiedziała, że obserwuje wśród członków grupy zafascynowanie starym, ale nie widzi tego przyczyny, bo przecież cyfrowe dają lepsze efekty. Poprawiłem inne, ale niekoniecznie i nie zawsze lepsze. No i zaczęła się dyskusja. Człowiek ten jednak po prostu przyzwyczaił się do automatów i one mu odpowiadają. Dla mnie analogi to przede wszystkim inny "tryb fotografowania", sporo więcej czasu no i trochę wspomnień. Efekty są zupełnie innego typu i to jest ciekawe. Przede wszystkim jednak uczy to innego spojrzenia, nie na ekran, nie na półautomatyczny program, ani nie na wskazania światłomierza nawet. Po prostu na świat i decyzję, na obiektyw i jego możliwości, oraz to jak to działa, dlaczego tak, jakie daje efekty itd. Trzeba wiele rzeczy ocenić samemu, a tym samym nad nimi się zastanowić. No i to jest ta kwintesencja. Efekty niestety zazwyczaj są gorsze, ale efekt myślenia już nie :) .

Myślenie. Od tego nie zwolni żadna automatyka. Jak słusznie IMHO stwierdziłeś my -wychowankowie "ciemniogrodu" - mamy inny "tryb fotografowania". Wspomnienia to jedno, umiejętność panowania nad kadrem to drugie. Jak powiedział Tomek: za jasna matówka zgubiła temat zdjęcia.

Aha. I jesze co do światłomierzy. Mój Gossen Variosix ma się dobrze. Załóż mu świeżą 6F22 i odszczeknie Ci się taką EV jak należy:-)

Pozdrawiam wszystkich Forariuszy!

Maciek
 
     
dominik 
ma cyfrę z silniczkiem

Wiek: 33
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 20
Skąd: Kraków/Rzeszów
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 01:44   

Wracając do eksakty - dzisiaj prawie mnie spotkało coś takiego samego. Codzienny obchód allegrowy i ciekawe aparaty, które mam na oku zacząłem obserwować bardziej wnikliwie. Przy jednej z aukcji gdzie byłem zdecydowany na 100% moja uwagę przykuło wnętrze aparatu, które niestety wskazywało na popsuty mechanizm przesuwu filmu. Aukcja w tytule ma, że aparat jest w stanie niemalże idealnym. W środku opis jedynie, że sprzęt jest sprawdzony mechanicznie i poza tym jak na zdjęciach, że ewentualnie czasy mogą nie być tak dokładne, ale w końcu sprzęt ma kilkadziesiąt lat. Ok, no to piszę do allegrowicza i pytam co on dokładnie sprawdzał w tym aparacie, co z tym mechanizmem. Odpisuje mi tak: "no migawka działa, bo pstryka, filmu nie wkładałem więc nie wiem jak jego przesuw, no ale aparat jest w kategorii kolekcjonerskich i zdjęcia są to przecież wiadomo". No i wychodzi na to, że gdybym kupił to by było wiadomo, że kupiłem popsuty aparat, zupełnie nie nadający się do użytku.

Stąd pytanie - aparat kolekcjonerski to jaki aparat? Do tej pory żyłem w przekonaniu, że jednak w pełni sprawny, ale po prostu stary. Tu mi pan usiłował wytłumaczyć, że aparat kolekcjonerski to taki, który sobie można włożyć do kolekcji i oglądać przez szybkę. Co to kolekcji przeszkadza, że sprzęt jest popsuty? Ważne tylko jak wygląda, zdjęcia są więc nie kupuje się przecież kota w worku.

No i co.. no i tyle po mojej wypatrzonej aukcji. Trzeba znów czekać na dokładnie taki aparat. Chcę konkretny model, konkretny stan. Kiedyś tak już kupiłem sobie aparat, ale pan pisał na aukcji że nie testował, że nie sprawdzał, a w ogóle nie potrafi i bierzcie za ile się wylicytuje. Pewnie w naszej nomenklaturze włosów nie ma na głowie, bynajmniej jednak jest uczciwy. Ten tu nie jest i po prostu wciska bubel.

No i tak to jest z aukcjami. Przed kupnem najlepiej zadać sto pytań, co działa, co nie działa, co było sprawdzone, a co nie. No i niektórzy mają pewne złe pojęcie o tematyce. Pomijam jak ktoś wystawiał w złej kategorii, bo się nie zna. Jednak domyślnie w dobrych kategoriach to wypadaloby odpowiednie przedmioty odpowiednio dawać. Cena jednak jest inna jak licytujemy coś pełnowartościowego.

Kiedyś znalazłem na allegro taką ciekawostkę. Nowy komputerek, mac book, śliczny piękny i zadbany. Sprzedaje pan i pisze, że dostał z USA, on tego nie potrafi, system mu się wiesza, a on tego nie umie przeinstalować nawet, a w ogóle to kupił coś innego. Odda w dobre ręce. Zainteresowanie spore, w końcu ktoś kupuje. Mija dwa tygodnie, pojawia się aukcja tego kogoś - myślał, że będzie miał więcej czasu, że system jest do przeinstalowania, ale poza tym komputerek jest świetny, on nie ma czasu, a poza tym sto innych wymówek. Kupuje kolejny allegrowicz w jeszcze wyższej cenie niż na pierwszej aukcji. Znów mija tydzień i znów pojawia się auckja, że znów się ktoś nie zna, że znów mało czasu, że system inny i trzeba do tego pasjonata. I wiecie ile razy tak? Widziałem jeszcze 3 kolejne aukcje tego komputera. Wiecie jak to wszystko się nazywa u dzieci....
"zabawa w syfa". Dokładnie tak. Droga rzecz, luksusowa, inna niż wszystkie, ale po prostu popsuta. komputer się najzwyczajniej w świecie przegrzewał. Dlatego nikt z kolejnych posiadaczy nie mógł przeinstalować systemu. Może w pewnym stopniu to wynik braku wiedzy, że coś nie tak zostało ustawione, fakt jest taki, że sprzęt był popsuty w formie w której go sprzedawano.

Tomaszu, aukcja o której pisałeś się zakończyła. Okazało się to wałkiem do kwadratu. Napisałem koledze Twoją wiadomość, wielki fan pentaksów i brakuje mu fajnego szkiełka. Aukcja poszła, przyszedł adres do zapłaty gdzieś na Niemcy. Nie wiem co z tego wyjdzie, bo przekręt aż się patrzy, w aukcji było, że Kraków, a to istotnie blisko, wręcz do wawelu jest dwa kroki :)
 
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 09:22   

dominik napisał/a:
Stąd pytanie - aparat kolekcjonerski to jaki aparat?


Rozumiem, że chodzi o słowo! Słowo i jego znaczenie.
Ponieważ słowa rozumiane są niejednoznacznie - często się zdarza, że sprzedający sugerują nieprawdę za pomocą słowa, kombinując że się wyłgają innym jego znaczeniem.

Kolekcjonerski aparat, to może być aparat każdy - niezależnie od kondycji w jakiej się znajduje!
Kolekcjonerzy płacą bowiem za unikalność egzemplarza, który jest przedmiotem kupna-sprzedaży.
Powiedzmy, że sprzedawany jest aparat Leica należący do słynnego fotografa i ponadto z grawerowaną dedykacją firmy Leitz dla sławnego użytkownika!
Niezależnie od stanu technicznego, będzie to aparat koszmarnie drogi.

Taka sama Leica - ale seryjna, będzie nieporównanie tańsza - aczkolwiek nie tania ze względu na prestiż marki i np. krótką serię produkcyjną i rzadkość pojawiania się na rynku.

Od czego zależy cena??
Od dwóch parametrów - wartości kolekcjonerskich (patrz wyżej) oraz stanu technicznego.
Im lepszy stan zachowania tego samego modelu aparatu - tym cena wyższa!
Różnice cen, mogą tu być kolosalne i dlatego ścisły opis stanu jest tak ważny na aukcjach internetowych.

Można czasami trafić, egzemplarz trzydziestoletni - ale nie używany, w stanie fabrycznym, na dodatek w pudełku i ze wszystkimi dokumentami.
Cena będzie bardzo wysoka i ograniczona jedynie możliwościami finansowymi kupujących (lub sprzedający sam określi astronomiczną cenę minimalną)

Podsumowując, samo słowo "kolekcjonerski" nie oznacza w zasadzie niczego!
Do tego trzeba jeszcze dodać uzasadnienie w postaci np. rzadkiego numeru fabrycznego, małej ilości wyprodukowanych egzemplarzy, sławy producenta, niespotykanej lub specjalnej wersji aparatu itp, itd.
Im aparat bardziej unikalny i kultowy - tym droższy.
Do powyższego dodać należy ocenę stanu. Im lepszy stan - tym aparat droższy a różnice w cenie mogą być kolosalne!

Znaczenie "kolekcjonerski", czyli przeznaczony na półkę - NIE ISTNIEJE W ŚWIECIE KOLEKCJONERÓW!
Wydmuszek i atrap (dekoracji) - nikt nie chce kupować!
Zdarzają się oczywiście wyjątki, jak np. Contax zajechany na śmierć przez słynnego korespondenta wojennego.

Ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę!

***
 
     
Roland 


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 217
Skąd: Gniezno
Wysłany: Sob Gru 20, 2008 23:23   

A propos stanów technicznych aparatów kolekcjonerskich.

Jak tam ostatnio zakupiona Miranda?Już doszła?Faktycznie taki "salon" jak na zdjęciach? Szczerze zazdroszczę.Pozdrawiam.
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob Gru 20, 2008 23:34   

Roland napisał/a:
Jak tam ostatnio zakupiona Miranda?

Hm! Przyznam, że nieco mnie zaskoczyłeś! Skąd wiesz o Mirandzie?

Jeszcze nie doszła, choć rozmawiałem ze sprzedawcą przez telefon.
To Wielkopolaniń z Wrześni, więc jak mówi, że jak nowa - to jak nowa! Paczuszka może się spóźnić ze względu na Święta.

Ale bądźmy dobrej myśli.

Gratuluję zdjęć! Najbardziej chyba podoba mi się ścieżka z pochylonym płotem i drzewami.
Zosia słusznie zauważyła, że sztafaż tam niepotrzebny!
A i pozostałe zdjęcia wielce przemyślane. Nie lubię tylko zdjęć z cmentarza!

***
 
     
Roland 


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 217
Skąd: Gniezno
Wysłany: Nie Gru 21, 2008 01:32   

Wiem bo przeglądam allegro. I zgrzytam zębami widząc takie okazy:)

A dziekuję, dziękuję.
No własnie, po co wstawiac tych ludzi? Żeby zasłaniali?

Nie? Ja lubię. Lubię smutne zdjęcia, zasadniczo. Mam jeszcze jakieś z cmentarza gnieźnieńskiego, możę wrzucę.

Która to już Miranda, jesli można?
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie Gru 21, 2008 01:37   

Roland napisał/a:
Która to już Miranda, jesli można?

Pogramoliłem się do szafki i wyszło, że szósta.

Zdjęcia cmentarzy tylko, jeżeli tematem jest nastrój lub rzeźba (tak to czuję)

***
 
     
Roland 


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 217
Skąd: Gniezno
Wysłany: Nie Gru 21, 2008 13:45   

No to faktycznie dużo szczęścia.

A członkiem stowarzyszenia też Pan jest?:)
http://www.mirandacamera.com/mhs_intro.htm

Chyba sie zgodze co do cmentarzy. Właśnie rzeźby mam, nastrój miejmy nadzieję też.
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie Gru 21, 2008 16:17   

Roland napisał/a:
No to faktycznie dużo szczęścia.

Widzisz, samo gęste szczęście przychodzi wtedy, gdy zabieram jeden z takich aparatów na fotograficzą wycieczkę.
Ponieważ wszystkie egzemplarze moich Mirand, Pentaxów i Canonów są w kwitnąco-błyszczącym stanie, nadzwyczaj przyjemnie się nimi posługiwać.
Inna sprawa, ze tymi świecidełkami zawieszonymi na brzuchu bardzo często wzbudzam powszechną uwagę, co z punktu widzenia dyskretnego fotografowania nie jest bynajmniej korzystne.
Niemniej jednak to przyjemne uczucie i co ważniejsze skutecznie zapobiega "włażeniu" przypadkowych przechodniów przed obiektyw.
Bywam też czesto zaczepiany przez ludzi chcących koniecznie się dowiedzieć cóż to za cudaka używam.
Zdarzają się też starsi fachowcy, którzy podchodzą by wyrazić podziw dla pięknego stanu zachowania klasycznego aparatu.
Ludzi lubię z natury, więc oba rodzaje przypadków sprawiają mi frajdę.

Przyznam, że trzeba jednak będzie się ograniczać! Choć interesują mnie jedynie trzy marki - Pentax, Miranda i Canon - oraz dość krótki czas historii tych marek, bo jedynie lata 1970 - 1975, to pieczołowita rewitalizacja korpusów i obiektywów sporo kosztuje.

Mógłbym machnąć na to ręką, gdybym był bogaczem - ale niestety nie jestem.
Zatem projektuję sobie półeczkę z przeznaczeniem na eksponowanie tej technicznej biżuterii, by cieszyła oko nawet wtedy, gdy nie jest używana.
Ma być oświetlona i spełnać także funkcje estetyczne.
Jak już to zrobię i na każdą kolejną wycieczkę fotograficzną wyciągnę sobie inny aparacik + potrzebne obiektywiki - to szczęście osiągnie apogeum!

Ale też trzeba pamiętać, że oczekiwanie na szczęście jest często większym szczęściem niż ono samo.

***

PS: aparatem, który najskuteczniej wymiata sprzed obiektywu wszystko co żyje jest ten właśnie model Mirandy.

W przybliżeniu odpowiada amerykańskim, chromowanym krążownikom szos z lat pięćdziesiątych.
Tyle, że marka nikomu w Polsce nieznana - i za to tak ją lubię!
 
     
Roland 


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 217
Skąd: Gniezno
Wysłany: Nie Gru 21, 2008 23:14   

Cytat:
Ale też trzeba pamiętać, że oczekiwanie na szczęście jest często większym szczęściem niż ono samo.

Zgadzam się.

A dlaczego akurat ten model najskuteczniej "wymiata sprzed obiektywu wszystko co żyje"?Taki duży (i groźny) czy taki głośny?:) To jest Sensorex od 66 roku produkowany?
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto Gru 23, 2008 00:43   

Tak, to Sensorex, który miał dwie odmiany modelowe i w 1973 roku został zastąpiony modelem Sensorex EE.
Co do zdolności wymiatania, to zasadza się na podobnej kanwie jak pretensjonalny wygląd amerykańskich samochodów.
Zawsze zwracają uwagę jak kupka 1 000 000$ (ach, ten szpan!) :-)
Oczywiście nie jest to korzystne jeżeli chcemy fotografować dyskretnie. Ale cóż - takie to były czasy, które niestety już nie powrócą.
A Sensorex nie jest głośniejszy od innych współczesnych mu lustrzanek.

***
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią Gru 26, 2008 02:56   

Roland napisał/a:
Jak tam ostatnio zakupiona Miranda?

Miranda doszła we wtorek! Faktycznie niemal nowa! Po renowacji u Pana Nagova w Bydgoszczy będzie całkiem nowa i ponadto "hand made".
To model z pomiarem ekspozycji przy całkowicie otwartej przysłonie, więc fotografuje się komfortowo.
Przy okazji stwierdziłem z zadowoleniem, że światłomierz tej Mirandy jest spójny z wskazaniami światłomierza w moim Pentaxie ES, który jest dla mnie wzorem dokładności w dziedzinie pomiaru ekspozycji.
Oto ona w całej okazałości.

W zeszłym tygodniu przywiozłem zaś z Bydgoszczy moją Mirandę Auto Sensorex EE.
Jest wspaniała!

To dopiero pancernik. Wymienny układ celowniczy, automatyka przysłony, pomiar centralnie ważony i punktowy - no i ta masa, ponad 1 kg. metali kolorowych i szkła oprawionego w mosiądz.
Według wielu entuzjastów była to najlepsza Miranda jaką wyprodukowano. Dzięki temu, że nie miała dedykowanego motoru, nie używali jej profesjonaliści.
Ponieważ była droga, więc zaawansowani amatorzy którzy ją kupowali raczej dbali o ten sprzęt.
Dlatego teraz mogę się cieszyć takim pięknym aparatem, który praktycznie nie nosi żadnych śladów użytkowania!
Pewnie jutro załaduję Mirandę filmem i przejdę się z nią na spacer.

Na samą myśl - już się cieszę.

***
 
     
Tomek Holka 
tomanek53


Wiek: 64
Dołączył: 20 Maj 2007
Posty: 3281
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Sty 01, 2009 14:04   

HiPhoto napisał/a:
Wątek, który mnie skusił, to kwestia "sprzedawania tradycji" na serwisach aukcyjnych. Tu muszę się zgodzić z Dominikiem. Allegro to rynek w najczystszej postaci i skoro można od "Łysego" coś kupić za 40 PLN... Czemu nie? Ja przynajmniej wiem, jak z tego skorzystać. "Łysy" nie.


Skromnym moim zdaniem, w wątku, który opisujesz nagromadziła się cała masa nieporozumień.
Owe nieporozumienia biorą się z całkowicie różnego oglądania świata przez osoby różniące się wiekiem zaledwie (a może aż?) o około 30 lat.
Dominikowi wydaje się, że rozwój optyki i sprzętu fotograficznego jest analogiczny do rozwoju elektroniki czy elektronicznego sprzętu.

Otóż nie jest!

Przyznam, że nie bardzo chce mi się tłumaczyć dlaczego. Ta niechęć związana jest zapewne z faktem, że wydaje mi się iż wielokrotnie już wyjaśniałem o co tak naprawdę chodzi kolekcjonerom i entuzjastom klasycznych lustrzanek jednoobiektywowych.

Dominika zapraszam zatem do przeczytania "Artystów i Fetyszystów", który to tekst gdzieś na naszym Forum sobie wisi.

Przy okazji niejako wymyśliła mi się ciekawa zagadka fotograficzna (tak, podczas patrzenia na to co pisze Dominik)
Zatem zapraszam też do tematu o fotomankowych zagadkach.

Do Dominika jeszcze jedna prośba.
Pisanie jednym ciągiem kobylastych postów, przekracza jak mi się wydaje pewną masę krytyczną, po pokonaniu której nikomu już owych postów nie chce się czytać.
Zatem chyba lepiej, opisać swe spostrzeżenia w formie felietonu zamieszczonego w specjalnie do tego celu stworzonym,
osobnym temacie.

***
 
     
dominik 
ma cyfrę z silniczkiem

Wiek: 33
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 20
Skąd: Kraków/Rzeszów
Wysłany: Czw Sty 01, 2009 14:32   

Gwoli ścisłości - nie wydaj mi się, że rozwój w optyce jest tak znaczący jak w elektronice. Ta gna ogromnie przed siebie i mimo wszystko rynek bardziej pcha ją do przodu. Kazdy ma coś z elektroniki, a nie każdy porządny obiektyw.
Jednak... nawet tu zrobiono naprawdę wiele. Po pierwsze szkło niskodyspersyjne, soczewki asferyczne, powłoki grubości nanometrów i tak samo gładkie, no i na sam koniec w pewnym stopniu związane - stabilizacja optyczna. Wszystko to to spory postęp. Rzecz jasna Nawet kilkudziesięcioletnie obiektywy potrafią produkować świetne zdjęcia, jednak te dzisiejsze potrafią zaskakiwać jeszcze bardziej (MTF, brak aberracji, itd).
Obserwując to co się dzieje uważam, że sporo sprawdzonych świetnych konstrukcji, ale też nikt nie powiedział ostatniego słowa jeszcze! :)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,43 sekundy. Zapytań do SQL: 13
Copyright Gniezno.com.pl ©
Wszelkie prawa zastrzeżone.
2002 - 2013

Polityka prywatności

Korzystanie z tej witryny oznacza akceptację regulaminu

Polecamy:
Agencja Interaktywna www.by.pl | Gniezno.com.pl |

Gniezno.com.pl jest firmą niezależną oraz samofinansującą i nie korzysta ze wsparcia środków publicznych; rządowych, samorządowych ani UE.

Właścicielem Gniezno.com.pl oraz Forum.Gniezno.com.pl jest firma Patryk Pawlak Sp. z o.o. z siedzibą w Gnieźnie przy ul. 3 Maja 47, 62-200 Gniezno zarejestrowana w Sądzie Rejonowym w Poznaniu - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego z kapitałem zakładowym w kwocie 5000 złotych w całości opłaconym. KRS: 0000475702, NIP: 7842490681, REGON: 302504149

Forum.Gniezno.com.pl stanowi integralną część portalu Gniezno.com.pl i z tego tytułu wszystkie elementy serwisu objęte są ochroną prawną. Powielanie, kopiowanie i wykorzystywanie jakiejkolwiek części jest dozwolone wyłącznie do celów osobistych. Wykorzystywanie do celów komercyjnych tylko za zgodą Gniezno.com.pl z zastrzeżeniem, iż nie mogą być one w żaden sposób modyfikowane.
Wypowiedzi użytkowników forum są ich prywatnymi opiniami. Gniezno.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi naruszające dobra osób trzecich ani za prawdziwość informacji przedstawianych przez użytkowników. Korzystający z forum ponoszą wyłączną odpowiedzialność za czyny i zachowania naruszające prawo i skutki takich zachowań.
Serwis Gniezno.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, ogłoszeń oraz informacji dostarczonych przez osoby trzecie.

Nasze serwisy:
Gniezno.com.pl | Agencja Interaktywna www.by.pl | Forum.Gniezno.com.pl

Informacje:
Kontakt | Reklama | Regulamin | Osoby odpowiedziane za forum | Załóż swój dział | Zostań moderatorem

Realizacja: Gniezno.com.pl & Agencja Interaktywna www.by.pl